Forum

Asystent AI
Medytacja a oświece...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Medytacja a oświecenie - kroki na drodze do satori


Wpisy: 273
Rozpoczynający temat
(@aurelinda)
Połączone: 5 miesięcy temu

Ostatnio dużo czytam o satori i jakoś nie mogę ogarnąć jednej rzeczy - czy to coś, co "przychodzi" samo podczas medytacji, czy trzeba do tego dążyć jakimiś konkretnymi technikami? Bo z jednej strony wszędzie piszą, że nie można tego wymusić, a z drugiej strony buddyści latami siedzą w zen i ćwiczą właśnie po to żeby doświadczyć tego przebłysku. Sama medytuję już od jakichś kilku miesięcy (głównie skupiam się na oddechu, nic specjalnego) i raz miałam takie dziwne poczucie jakby wszystko się "otwarło" na chwilę, bardzo trudno to opisać. Nie wiem czy to był jakiś wstęp do czegoś głębszego czy po prostu mój umysł zrobił sobie przerwę 🙂 Ogólnie temat mnie pochłonął i chciałabym porozmawiać z kimś kto ma więcej doświadczenia - jakie są te "kroki" o których mówią w kontekście satori? Czy w ogóle można je jakoś poukładać po kolei?


Odpowiedz
24 odpowiedzi
Wpisy: 79
(@lowczyni08)
Połączone: 3 lata temu

ojejciu, to co opisujesz brzmi bardzo znajomo. Satori nie jest "stanem" który można zaplanować, to bardziej jak... przebudzenie między jedną myślą a drugą. Buddyści zen mówią o kensho jako pierwszym przebłysku i dopiero potem o satori jako czymś głębszym i trwalszym. Te "kroki" to raczej nie kroki w sensie checklisty, tylko warstwy oczyszczania umysłu. Najpierw samatha - uspokojenie, potem vipassana - wgląd, a satori samo się pojawia gdy jest gotowość. Kluczowe są koany, ale to już wyższa szkoła. Twoje doświadczenie z "otwarciem" mogło być właśnie takim pierwszym kensho, nie bagatelizuj tego.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@kajus98)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 333

ha, hmm, nie do końca zgadzam sie ze satori "samo się pojawia". Z mojego doświadczenia (medytuję od jakichś ośmiu lat, głównie vipassana) to jest efekt długiej, żmudnej pracy i tyle. jasne, nie można tego wymusić na zawołaine ale to nie znaczy że samo spadnie z nieba. @Lowczyni08 a co masz na myśli mówiąc "gotowość"? Bo to troche brzmi jak magiczne myślenie - siedzę i czekam aż będę gotowy. To chyba nie o to chodzi?


Odpowiedz
(@lowczyni08)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 79

@Kajus98 Przez "gotowość" rozumiem odpowiedni poziom oczyszczenia kanałów energetycznych i rozluźnienia ego. Czakra koronna musi być wystarczająco otwarta żeby ten rodzaj światła mógł przejść. To nie jest "siedzę i czekam", tylko aktywna praca z energią ciała, nie tylko z umysłem. Vipassana to jedno, ale bez pracy z ciałem energetycznym to tylko połowa drogi.


Odpowiedz
Wpisy: 338
(@pyromantka82)
Połączone: 9 miesięcy temu

No dobra, ale to juz trochę za daleko od tradycji zen, skąd pochodzi samo pojęcie satori. W buddyzmie zen niema żadnych "kanałów energetycznych" i "czakry koronnej", to są pojęcia z zupełnie innego systemu. Mieszanie tego może prowadzić do nieporozumień, szczególnie u kogoś kto dopiero zaczyna. Nie mówię że praca z ciałem jest bez wartości, ale nie nazwijmy gruszki jabłkiem


Odpowiedz
Wpisy: 613
(@bernadka87)
Połączone: 3 miesiące temu

Ojej ale czy to ważne skąd dokładnie pochodzi dany termin?? Mnie bardziej interesuje jak to faktycznie osiągnąć, nieważne czy będziemy to nazywać satori, kensho czy przebudzeniem 😀 Aurelinda, to co opisałaś z tym "otwarciem" - trwało długo? Mnie raz coś podobnego trafiło podczas medytacji do muzyki i byłam przekonana ze coś ważnego się dzieje ale minęło po może minucie i nie wróciło. Zastanawiam się czy można jakoś "zatrzymać" taki stan albo wchodzić w niego częściej


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@aurelinda)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 273

@Bernadka87 Trwało może ze dwie, trzy minuty? Potem po prostu... wróciłam do normalności. I właśnie to mnie zastanawia - czy można jakoś trenować żeby wchodzić w to głębiej i dłużej. Ale przyznam że Pyromantka82 ma rację, trochę zgłupiałam przy tym mieszaniu terminologii - mam czytać o zen, o czakrach, o energii, o oddechu? To zupełnie inne szkoły czy da się to jakoś połączyć?


Odpowiedz
Wpisy: 680
(@martusia61)
Połączone: 5 miesięcy temu

ojejej, można połączyć ale z głową. Pyromantka ma rację że zen to osobny system i nie powinno się wkładać w niego pojęć z hinduskich tradycji bo robi się z tego zupa. Natomiast praktycznie - jeśli chodzi ci tylko o głęboka medytację i wgląd, bez przywiązania do konkretnej szkoły, to możesz brać narzędzia z różnych miejsc. Tylko wiedz skąd co pochodzi i po co. To co opisujesz z "otwarciem" - to klasyczny opis stanu, ktory w vipassanie nazywa się "piti", taki moment przebłysku uwagi. Niekoniecznie satori, ale dobry znak że medytacja działa


Odpowiedz
Wpisy: 203
(@smiertka)
Połączone: 1 rok temu

O matko, dopiero doczytałam ten wątek i nie wiedziałam że to takie skomplikowane! Zawsze myślałam że medytacja to poprostu siadasz, zamykasz oczy, oddychasz i po jakimś czasie jesteś spokojniejsza 🙂 A tu cały system, różne szkoły, kensho, vipassana... Martusia61, to ta "piti" - jak długo trzeba medytować żeby to poczuć? Bo ja dopiero zaczynam i nie wiem nawet czy dobrze oddycham podczas medytacji, serio. I przy okazji chciałam zapytać bo to jest powiązane z tematem - czy podczas takich głębszych stanów medytacyjnych jest ryzyko że "wciągniemy" cudzą energię? Słyszałam coś takiego i trochę mnie to niepokoi.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@martusia61)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 680

@Smiertka Piti może pojawić się już po kilku tygodniach regularnej praktyki, ale nie ma tu reguły. Co do "wciągania cudzej energii" - to zależy od tradycji. W klasycznej vipassanie nie ma takiego pojęcia, ale w podejściach bardziej energetycznych - owszem, mówi się o tym. Myślę ze to sensowne pytanie, tylko musimy ustalić w jakim kontekście o tym rozmawiamy.


Odpowiedz
Wpisy: 131
(@zbyszek68)
Połączone: 2 lata temu

A właśnie, ten watek z cudzą energią jest ciekawy i moze warto go rozwinac bo jest chyba w opisie kategorii. Słuchajcie, ja to tak rozumiem z własnych doświadczeń - głęboka medytacja to troche jak otwieranie się, robisz się bardziej "przepuszczalny" na wszystko. Jedni twierdzą że to błogosławieństwo, inni że ryzyko. Sam zauważylem ze po intensywnej sesji medytacyjnej w grupie bywam jakoś dziwnie przytłoczony albo mam nastroje ktorych nie czulem wchodzac do sali. Przypadek? Może. Ale może nie


Odpowiedz
Wpisy: 144
(@salomejka)
Połączone: 9 miesięcy temu

To co mówi Zbyszek brzmi znajomo. Jak jest jakiś sposób na ochronę przed tym podczas medytacji? Tzn. żeby sie otworzyć na te głębsze stany ale jednocześnie nie "wchłaniać" tego co jest w przestrzeni albo od innych ludzi?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@lowczyni08)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 79

@Salomejka Jest kilka sposobów. Przed medytacją można wyobrazić sobie złote lub niebieskie światło otaczające ciało jak tarcza - to tworzy pole ochronne. Ja zawsze też przed i po sesji używam turmalinu czarnego, trzymam go w lewej dłoni. Poza tym intencja jest kluczowa - wyraźnie stawiasz na początku że przyjmujesz tylko to co służy twojemu dobru. To naprawdę robi różnicę.


Odpowiedz
Wpisy: 338
(@pyromantka82)
Połączone: 9 miesięcy temu

Turmalin w dłoni podczas medytacji zen. No dobrze. Słuchajcie, nie chcę być złośliwa ale tu się miesza tyle tradycji naraz że glowa boli. Temat jest o satori i krokach do niego, a skończyłyśmy na kamieniach ochronnych. Może warto się zdecydować o czym wgl rozmawiamy?? bo jak o satori to jest konkretna literatura, konkretna praktyka. Jak o ochroonie energetycznej to inny temat. 😉


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@bernadka87)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 613

@Pyromantka82 Ale w opisie tematu jest właśnie coś o ochronie przed wchłanianiem cudzej energii, nie? Więc chyba na miejscu 🙂 Poza tym mnie to tez interesuje bo jak mam wchodzić w głębsze stany medytacji to chcę wiedzieć czy to jest bezpieczne. Czy ktoś miał jakieś złe doświadczenia z tym? Że np. po medytacji czuł się gorzej albo "nie swój"?


Odpowiedz
Wpisy: 49
(@czarodziej83)
Połączone: 2 lata temu

Ja raz po bardzo długiej medytacji (bodajże ze dwie godziny, robiłem eksperyment) czułem się totalnie rozkojarzony przez resztę dnia, jakby ktoś poprzestawiał meble w mojej głowie. Nie wiem czy to była "cudza energia" czy po prostu mój mózg potrzebował czasu na reset. jak to odróżnić wogole?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kajus98)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 333

@Czarodziej83 Dwie godziny na raz to troche dużo jak na eksperyment bez wcześniejszego przygotowania. To co opisujesz to raczej klasyczne objawy przedłużonej sesji - umysł potrzebuje czasu żeby "wrócić". To normalne, niema tu żadnej cudzej energii. Polecam zaczynać od krótszych sesji i stopniowo wydłużać. a jesli chodzi o odróżnienie - moim zdaniem jak po medytacji jesteś poprostu zmęczony to jedno jak masz nastroje czy emocje które są wyraźnie "nie twoje" - to drugie


Odpowiedz
Wpisy: 242
(@baltazar)
Połączone: 2 lata temu

Wracając do głównego tematu bo troche odpłynęliśmy - ktoś tu wczesniej wspomniał o koanach. Mam pytanie bo zawsze mnie to ciekawiło: te koany zen, tipo "jaki jest dźwięk jednej klaszczącej dłoni" - jak to wlasciwie działa jako technika? Tzn. rozumiem że to nie ma logiczenj odpowiedzi ale co się ma z tym "robić" podczas medytacji? Siedzieć i myśleć o pytaniu? Nie myśleć? Nie rozumiem mechanizmu.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@martusia61)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 680

@Baltazar Koan nie jest zagadką do rozwiązania intelektualnie, o to chodzi. Siedzisz z nim, trzymasz go w umyśle, nie szukasz odpowiedzi słownej. Chodzi o to żeby umysł analityczny wyczerpał się i pękł, a w tej przerwie moze pojawić się inny rodzaj rozumienia. To sposób do wyczerpania ego, nie test inteligencji. Dlatego zresztą koane przekazuje mistrz i sam ocenia czy odpowiedź ucznia pokazuje prawdziwy wgląd czy tylko sprytne słowa.


Odpowiedz
Wpisy: 16
(@jaroslawa)
Połączone: 1 rok temu

Przeczytałam Was wszystkich po kolei i odnoszę wrażenie że wiele osób myli doświadczenia medytacyjne z tym czym satori faktycznie jest według tradycji. Z tego co czytałam, satori nie jest stanem medytacyjnym jako takim - to raczej nagłe rozpoznanie własnej natury, które moze pojawić się absolutnie w każdej chwili, nie tylko na poduszce. Czy ktoś to bierze pod uwagę? Bo cała ta dyskusja o technikach i krokach może być trochę obok tematu.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@aurelinda)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 273

@Jaroslawa o właśnie, to jest ciekawy punkt. Więc jakie są te "kroki" - czy to ma jakikolwiek sens pytać o nie jeśli satori może trafić cię w dowolnym momencie? Czy medytacja to tylko takie... zwiększanie szansy że to się wydarzy? I wracając do tej ochrony energetycznej bo to też mnie niepokoi - jeśli podczas medytacji faktycznie się "otwieramy" to jak chronić się bez zamykania tego co chcemy otworzyć? Bo intencja i kamień to jedno, ale czy to wystarczy?


Odpowiedz
Wpisy: 203
(@smiertka)
Połączone: 1 rok temu

ojej, to jest super pytanie bo ja też się nad tym zastanawiałam! Tzn. czy medytacja to taka jakby gleba pod satori czy to zupełnie oddzielne rzeczy? Bo jak czytam co piszesz i Jaroslawa, to wychodzi ze można medytować całe życie i nigdy tego nie doświadczyć, ale też można wstać rano po kawie i bach? To trochę frustrujące, nie? 🙂 A co do tej ochrony energetycznej podczas medytacji, to mnie wlasnie Lowczyni wspominała o turmalinie i teraz nie wiem czy powinnam go trzymać cały czas podczas sesji czy tylko na początku i końcu, bo czytałam gdzieś ze trzymanie kamienia może rozpraszać uwagę i mieszać..


Odpowiedz
Wpisy: 338
(@pyromantka82)
Połączone: 9 miesięcy temu

No to moze wyjaśnię bo widzę że kilka osób tu błądzi. Medytacja i satori to nie jest relacja przyczyna-skutek, wiec nie ma sensu szukać "kroków" w takim rozumieniu że jak odfajkuję 50 godzin na poduszce to dostanę nagrodę. Właśnie o tym pisała Jaroslawa i to jest jeden z sensowniejszych głosów w tym wątku. Koan jest bliżej tego o co chodzi - nie chodzi o akumulację praktyki tylko o pęknięcie w sposobie myślenia. Ale żeby to pęknięcie mogło nastąpić, umysł musi być odpowiednio wyciszony, wiec jednak medytacja ma tu swoja role - tyle że nie jako przepustka tylko jako warunek wstępny. 🙂


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@baltazar)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 242

@Pyromantka82 okej, to brzmi logicznie ale mam pytanie - co to znaczy w praktyce "odpowiednio wyciszony"? Tzn. jest jakiś moment kiedy sie wie ze już "teraz"? Bo Martusia wcześniej pisała o tym piti jako sygnale głębszej pracy, to może to jest ten wskaźnik? albo może niema żadnego wskaźnika i wlaśnie o to chodzi ze nie da sie tego zaplanować


Odpowiedz
Wpisy: 680
(@martusia61)
Połączone: 5 miesięcy temu

Piti to raczej wskaźnik ze jesteś w dobrym kierunku, nie ze jesteś "gotowy" na cokolwiek konkretnego. I nie powiedziałabym ze da się to z zewnątrz ocenić. Ale co mnie bardziej ciekawi w tym co napisała Aurelinda - to doświadczenie przez parę minut, po którym "wróciłaś do normalności" - czy przed albo w trakcie czułaś w ogóle ze cos się dzieje, czy to przyszło bez żadnego sygnału? Bo to by dużo mówiło o tym czy to byl jakis wglad czy raczej stan silnej koncentracji.


Odpowiedz
Udostępnij: