Zaczne od razu konkretnie, bo temat mnie troche nurtuje od jakiegos czasu. Pracuje z polem energetycznym juz pare lat i zauważyłam, że medytacja to nie tylko wyciszenie, ale jakby... otwieranie się na coś. Nie wiem jak wy to nazywacie, ja to czuje jako zmianę gęstości powietrza wokół mnie, zmianę temperatury, czasem mrowienie w dłoniach. Pytanie jest proste: czy ktoś podczas medytacji miał kontakt z czymś, co wyraźnie nie było jego własną projekcją? Czymś zewnętrznym, nie z własnej głowy? Bo to jest różnica, którą chce tutaj omówić. Nie interesuje mnie dyskusja czy duchy istnieją czy nie, bardziej to jak odróżnić co jest odbiorem rzeczywistego pola a co jest autosugestia.
To pytanie zadaje sobie kazdy, kto serio pracuje z niewidzialnym... Przez lata dochodziłam do tego samego rozróżnienia. Dla mnie kluczem jest to że prawdziwy kontakt ma jakość, której nie da się ot tak wywołać. Wchodzę w pewien stan podczas medytacji i jest jak gdyby cisza, po której pojawia się coś, co ma własną logikę. Własny rytm. To nie moje myśli, bo moje myśli skaczą, a to jest spokojne i konsekwentne. Trudno to wytłumaczyć bez własnego doświadczenia.
Ja to samo czuję i mam z tym problem! Bo zawsze się zastanawiam czy nie robię sobie wody z mózgu. @Onyksowa06 piszesz o zmianie temperatury - u mnie to jest bardzo konkretne uczucie jakby ktos stanął za moimi plecami i to się zdarza zawsze w tym samym miejscu w pokoju. robiłam medytację na oczyszczenei przestrzeni i poprostu TO znikło. To nie brzmi jak projekcja własna, prawda? Bo skąd projekcja miałaby wiedzieć że ma stać w tym samym rogu?
Nie rozumiem jednego - skąd wiecie że to nie wy sami to tworzycie? Mózg potrafi robić dziwne rzeczy, czytałem że przy pewnych stanach oddychania można mieć halucynacje. Nie atakuję, naprawdę pytam bo sam próbowałem medytować i nic nie czulem, więc może po prostu nie mam tego czegoś.
no i wlasnie tu jest pies pogrzebany jak dla mnie. ja wchodze w medytacje bez zadnych oczekiwan i wtedy sie dzieje. jak zaczzynam myslec o tym zeby cos poczuc to nic. zero. cisza. ale jak puszczam i poprostu jestem to czasem pojawia sie cos co mozna by nazwac obecnoscia. niewiem czy duchy, moze energie miejsca, moze cos innego. raz bylo tak ze z medytacji wyciagnalem obraz ktory potem okazal sie opisem miejsca ktrego nigdy wczesniej nie widzialem a kolega potwierdzil ze takie miejsce istnieje. to jak to wytlumaczyc?
No ale ta metoda jest opisana u wielu autorów i sprawdza sie w praktyce. Nie mówię że bez kamienia się nie da, tylko że pomaga. Każdy ma inaczej i tyle.
Wracajac do meritum - mnie ciekawi ten wątek z transformacja przez pracę z polem bo tutaj spostrzeżenia mam swoje. Parę lat temu przeszłam przez taki okres, ze medytacja była dla mnie jak obowiązek, wchodziłam mechanicznie i nic się nie działo. A potem coś się przestawiło, zaczęłam zauważać zmiany w sobie po sesjach, nie podczas. Jakby pole "pracowało" dalej bez mojej świadomej uwagi. Czy ktos miał podobnie? Ze zmiana przychoddzi nie w trakcie ale po?
o tak, ja to czuję! Tzn nie wiem czy to to samo ale po medytacji czasem przez kilka godzin mam inne odczucia, jakby cos się we mnie poruszało albo jakbym była bardziej... wrażliwa? trudno to opisać. ale boję się trochę bo raz po bardzo głębokiej medytacji miałam przez chwilę uczucie że ktoś na mnie patrzy i to nie był miły widok. co to mogło być? Czy to normalne?
Zazdroszcze trochę tym co czują takie rzeczy podczas medytacji, bo ja siedzę, oddycham, staram się skupić i po kwadransie zaczynam planować zakupy w głowie 😀 Serio, jak wy to robicie żeby umysł nie uciekał? Bo z tym problemem borykam sie od dłuższego czasu i zaczynam mysleć że to po prostu nie dla mnie.
Ciekawa dyskusja, ale chce się wtrącić z boku. Czytam to co piszecie o "obecnościach" podczas medytacji i mam mieszane uczucia. Sam nie jestem ze szkoły tych co zaraz widzą duchy i energie, ale pracuje z tarotem od lat i znam to uczucie kiedy podczas rozkładu kart wchodzisz w jakiś inny tryb odbioru informacji. Nie nazwałbym tego kontaktem z duchami, ale jest coś, jakby szersze pole informacyjne z którego coś "kapie". Może to właśnie jest ta różnica - nie koniecznie duchy jako byty osobowe, ale informacja zapisana w polu. Jak wy to rozróżniacie?
matko, Z mojego doswiadczenia - i pracuje dużo z runami i wróżbiarstwem - to rozroznienie które opisuje Onyksowa06 jest bardzo ważne i często pomijane. Ludzie wchodzą w medytację i od razu chcą kontaktu z bytami, a nie budują nawet podstawowego wyczucia własnego pola. Jak nie znasz swojej własnej energii to skąd wiesz co jest zewnętrzne? To podstawa nad którą powinien zacząć każdy. Najpierw mapujesz siebie, potem rozpoznajesz inne.
Hmm, a powiem wam że ja do tej pory nie byłam przekonana do takich doświadczeń podczas medytacji bo zawsze wydawało mi się to troche... wymyślone. ale czytam te opisy i to co Metek pisał o obrazie miejsca, którego nie znał, to jest coś czego nie da się tak łatwo zbagatelizować. Metek, a pamiętasz kiedy to było czy to był jednorazowy przypadek czy to się powtarzało?
Przy całej tej dyskusji o tym czy pole informacyjne to "po prostu" zapisana energia miejsca czy coś więcej, wrócę do tego co powiedział Onufry66 kilka postów wyżej. On pytał czy da się to rozróżnić w praktyce. I tu mam konkretne zdanie: da się, ale nie na samym początku drogi. To co Metek opisuje z tym obrazem miejsca, to jest właśnie ten rodzaj percepcji gdzie pole podaje informację a nie byt. Natomiast kiedy jest obecność świadoma, to jest inny rodzaj kontaktu, jakby ktoś aktywnie nadawał zamiast żebyś ty odbierał zapis. Rozróżnienie tego wymaga praktyki i uczciwości wobec siebie.
