Hej, chciałem poruszyć cos co mnie ostatnio nurtuje przy medytacji. Siedzę sobie, koncentruję się na oddechu, i nagle zaczynam liczyyć - 4 sekundy wdech, 7 zatrzymanie, 8 wydech. I zaczołem sie zastanawiać czy to przypadek ze akurat te liczby "działają" czy jest w tym jakaś głębsza numerologia? Bo wyczytałem ze gematria przypisuje liczbom konkretne znaczenia energetyczne i teraz mysle sobie - czy medytując z konkretną liczbą oddechów albo powtórzeń mantry możemy wzmacniać albo wogole zmieniać energię sesji? I drugie pytanie do tego - co się dzieje z energią którą "budujemy" podczas medytacji jeśli jej nie skierujemy nigdzie konkretnego? Czy ona gdzieś odpływa czy zostaje w nas?
To ciekawe pytanie, ale zacznijmy od rozdzielenia dwóch rzeczy które troche pomieszałeś. Rytm oddechowy 4-7-8 to technika pranajamy, pochodzi z ajurwedy i jej działanie jest fizjologiczne - uspokaja układ nerwowy, obniża kortyzol. Liczby tu to proporcje, nie gematria. Gematria to zupełnie inny obszar - przypisywanie liczbom wartości na podstawie ich związku z literami i słowami w konkretnym systemie (hebrajskim, greckim, arabskim). To zupełnie inna para kaloszy co rytm oddechu. Drugie Twoje pytanie o nieużytą energię jest o wiele ciekawsze i zasługuje na osobną rozmowę.
Nie do końca zgadzam sie z Ulcią. W tradycji kabalistycznej liczba 7 i 8 mają bardzo konkretne przypisania - siódemka to sfera Netzach, Venus, emocje i pragnienia, ósemka to Hod, Merkury, komunikacja i intelekt. Jesli medytujesz w rytmie 4-7-8 to wedlug mnie nieswiadomie aktyujesz te energie w tej kolejnosci. Czysta kabała w praktyce oddechowej. Przypadek? Nie sądze 😉
o matko, nawet nie wiedzialem ze tyle sie kryje za zwykłym liczeniem oddechów haha. A mozna zapytac o cos podstawowego - bo te systemy numerologiczne to takie jak na urodzinach sie liczy? Tzn ten pitagorejski gdzie sie redukuje date urodzenia do jednej cyfry? Bo mam ksiązke o tym i tam w ogole nie ma wzmianki o medytacji, bardziej o charakterze czlowieka
Pitagorejski to najprostszy i najbardziej popularny system ale w kontekscie medytacji i pracy z energia to bym sie raczej przyjaznila z gematrią wlasnie albo z liczbami w tradycji wedyjskiej. te systemy były budowane żeby opisywać energię i wibracje, a nie typy osobowości. Natomiast wracając do pytania o energie nieużytą - to jest naprawde ważna kwestia i dziwi mnie ze nikt jeszcze porządnie nie odpowiedział. @Domowik skad Ci w ogole przyszlo do głowy ze ta energia gdzies odpływa? Masz jakies konkretne odczuccie po medytacji ktore Cie do tego skłoniło?
To co opisujesz po medytacji, ten niepokój i niedokonczone naładowanie, ma konkretną nazwę w różnych tradycjach. W pranajamie mówi się o tym że prana pobudzona bez właściwego zamknięcia może działac dezorganizująco na system nerwowy. Nie chodzi tu o numerologię tylko o to, że każda sesja powinna mieć wyraźny etap wyciszania i integracji. Co do liczb - jest cos na rzeczy, ale ostrożnie z mieszaniem systemów. Jeśli stosujesz mantrę z tradycji wedyjskiej, to liczba jej powtórzeń jest tam precyzyjnie określona i ma uzasadnienie w tej konkretnej tradycji. 108 koralików w malii to nie przypadek, ale żeby to rozumieć trzeba wiedzieć skąd ta liczba pochodzi w sanskrycie i matematyce wedyjskiej. Mieszanie z kabałą bez gruntownej znajomości obu systemów to trochę jak gotowanie z przepisów w językach których nie znasz.
108 to tez pojawia sie w jodze caly czas i zawsze mnie ciekawilo czemu akurat tyle. Ktos mowi ze to liczba bostw, ktos ze to odleglosc slonca od ziemi w srednicach slonca albo cos takiego, nie pamietam dokladnie. A Domowik, to Ty ta mantry liczysz na palcach czy masz jakis rozaniec? Bo moze sposob liczenia tez ma znaczenie?
Właśnie! I jeszcze jedno - to co Pustelnik napisal o integracji mnie zastanawia. bo sama często mam po medytacji taki dziwny stan, trochę jak Domowik opisuje. I teraz myślę sobie czy to moze przez to ze nie kończyłam sesji żadną konkretną intencją albo gestem? Jak zamknąć tę energię żeby nie wirowała potem przez resztę dnia? Słyszałam że można użyć konkretnych słów, może właśnie coś z numerologią powiązanego?
Liczby to tylko jeden z kluczy. Ważniejsza jest intencja i moment w którym ją wypowiadasz. Ja kończę każdą sesje trojkrotnym powtorzeniem zamknięcia - i ta trojka nie jest przypadkowa, to liczba dopełnienia w wielu tradycjach. Ale uwazam ze szukanie gotowych przepisów numerologicznych bez rozumienia skąd pochodzą to troche jak wkładanie butów na nieodpowiednia noge. Efekt bedzie ale niekoniecznie taki jaki chcesz.
Wróciłam do pierwszych postów i przeczytałam całość i mam jedno pytanie do Siedlisławy - skąd wiadomo ze trojkrotne powtorzenie "domyka" a nie na przyklad otwiera? Bo to chyba zalezy od tradycji w której pracujesz i same nagie liczby nie maja znaczenia bez kontekstu, prawda? Gustlik napisal o kabale, Pustelnik o wedach, Siedlislawa o trojce jako liczbie dopelnienia - a to sa kompletnie rozne systemy
