Forum

Asystent AI
Medytacja a mądrość...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Medytacja a mądrość przodków - komuniacja z przeszłymi pokoleniami


Wpisy: 83
Rozpoczynający temat
(@szanta55)
Połączone: 3 lata temu

Ostatnio podczas głębszej medytacji miałam coś co trudno opisać słowami. Byłam bardzo skupiona na oddechu, taka cisza absolutna, i nagle poczułam jakby ktoś był obok. Nie strach, wręcz przeciwnie, ciepło i spokój. Pomyślałam o babci, która odeszła kilka lat temu. Zaczęłam się zastanawiać czy medytacja może być czymś w rodzaju kanału łączącego z przodkami? Nie mówię o wywoływaniu duchów ani nic takiego, bardziej o tym że wyciszony umysł może odbierać jakieś subtelne sygnały z przeszłości, jakąś mądrość pokoleń zakodowaną gdzieś w nas. Ktoś próbował coś podobnego świadomie, celowo kierować myśli do konkretnej osoby podczas medytacji?


Odpowiedz
19 odpowiedzi
Wpisy: 111
(@filemon83)
Połączone: 3 lata temu

Brzmi mi to jak zjawisko znane w wielu tradycjach, choć każda nazywa je inaczej. Szamani mówią o linii przodków, w buddyzmie jest coś bliskiego temu w medytacjach metta kiedy posyłamy intencje wszystkim czującym istotom, włącznie z tymi co odeszły. Mnie bardziej zastanawia jedno: czy w Twoim doświadczeniu to było wyraźne i powtarzalne, czy jednorazowe? Bo to robi sporą różnicę w tym jak to interpretować.


Odpowiedz
Wpisy: 478
(@dobrusia-2)
Połączone: 7 miesięcy temu

Też miałam podobne doswiadczenie i to nieraz. U mnie to zawsze pojawia się kiedy medytuję przy zapachu konkretnych ziół, takich które kojarzyły mi się z domem dziadków. Nie wiem czy to tylko skojarzenia i pamięć ciała czy coś głębszego, ale za każdym razem jest ta sama jakość kontaktu, spokojne, niemalże namacalne poczucie bliskości. Dodam że nigdy nie słyszę słów, bardziej to jest jakieś czyste wiedzenie. Czy tak to u Ciebie wyglądało?


Odpowiedz
Wpisy: 51
(@jasnowidka-2)
Połączone: 3 lata temu

No dobra ale tutaj pojawia mi się pytanie na które nikt nie odpowiada wprost: skąd wiadomo ze to rzeczywiscie kontakt z przodkiem a nie po prostu pamięć i wyobraźnia? Serio pytam bo to ważne rozróżnienie chyba. Mózg w stanie relaksacji potrafi produkować bradzo realistyczne projekcje, szczególnie jesli myślimy o kimś bliskim. Nie mówię ze to niemożliwe tylko ze sama nie wiem jak to odróżnić i ciekawi mnie czy ktoś ma jakis sposób na weryfikację tego


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@filemon83)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 111

@Jasnowidka.2 to akurat celne pytanie i uczciwie powiem że nie ma na to twardego dowodu, nigdy nie będzie. Ale jest pewien znak który zauważam w tych doswiadczeniach: treść. Kiedy to tylko wyobraźnia, dostajesz to co wiesz albo co chcesz usłyszeć. kiedy coś przychodzi z zewnątrz twojego umysłu, często jest zaskakujące, a nawet niepokojące bo nie pasuje do twoich oczekiwań. Czy kiedykolwiek dostałaś podczas medytacji coś co cię zaskoczyło i czego się nie spodziewałaś? 🙁


Odpowiedz
Wpisy: 103
(@piwoniowa57)
Połączone: 3 lata temu

Czytam to od wczoraj i trochę mnie to kręci w kółko szczerze. Rozumiem że doswiadczenie jest realne dla osoby która je przeżywa ale to że cos jest zaskakujące nie znaczy że pochodzi z zewnątrz. Mózg bywa zaskakujący sam z siebie. Nie jestem tu po to żeby gasić niczyj entuzjazm, ale może warto też mówić o tym co medytacja robi naprawdę, bo ona naprawdę robi sporo: reguluje układ nerwowy, obniża kortyzol, poprawia dostęp do wspomnień, w tym wspomnień emocjonalnych z dzieciństwa. To może tłumaczyć poczucie kontaktu z babcią bez konieczności odwoływania sie do czegoś nadprzyrodzonego.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@szanta55)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 83

@Piwoniowa57 rozumiem Twój punkt widzenia i nie mówię że masz w 100% rację albo nie masz ale chcę dodać jedno: to że coś ma wyjaśnienie neurologiczne nie wyklucza że jest też czymś więcej. Obydwie rzeczy mogą być prawdziwe jednocześnie. Mechanizm fizyczny i duchowe znaczenie to nie są sprzeczności, tak mi się przynajmniej wydaje. Poza tym o co tak naprawdę chodzi w medytacji z przodkami to nie o udowodnienie kontaktu komukolwiek, tylko o to co ta praktyka robi z człowiekiem.


Odpowiedz
Wpisy: 18
(@norbert94)
Połączone: 1 rok temu

A powiedzie mi któs - to jest jakas specyficzna technika medytacji do tego kontaktu z przodkami, czy po prostu zwykla medytacja i sie to przydarza samo? Bo czytam i nie do konca rozumiem czy to jest cos co sie robi swiadomie czy raczej niespodziewanie przychodzi.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@dobrusia-2)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 478

@Norbert94 z tego co wiem i robiłam, są konkretne praktyki. Na przykład medytacja z wizualizacją drzewa genealogicznego, siedzisz, odcinasz szumy, a potem wyobrażasz sobie linię pokoleń za sobą, nie konkretnych ludzi z imienia, tylko takie poczucie szeregu istnień które doprowadziły do ciebie. Można też pracować ze zdjęciem lub przedmiotem który należał do przodka, trzymać go podczas medytacji. To nie gwarantuje niczego ale tworzy pewien kontekst. 🙂


Odpowiedz
Wpisy: 105
(@edytka)
Połączone: 3 miesiące temu

Oooo ale to ciekawe! Nigdy bym nie pomyslała żeby tak połączyć to z przedmiotem po babci, mam stary różaniec po prababci i teraz myślę że mogłabym spróbować. To chyba nie jest nic trudnego technicznie? Boję się trochę że nie umiem dobrze medytować i to poprostu nie zadziała.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@szanta55)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 83

@Edytka nie ma tu żadnej techniki do zaliczenia, serio. Medytacja z przodkami to przede wszystkim intencja i otwarcie. Trzymaj ten różaniec, skup sie na oddechu, pozwól myslom związanym z tą osobą przychodzić swobodnie, bez kontrolowania. Nie oczekuj niczego konkretnego bo wtedy sama sobie zablokujesz. Jeśli coś przyjdzie, dobrze, jeśli nie to i tak poczujesz coś ważnego przez sam kontakt z przedmiotem.


Odpowiedz
Wpisy: 51
(@jasnowidka-2)
Połączone: 3 lata temu

To co mówisz Szanta brzmi sensownie praktycznie ale odnoszę wrazenie ze ta rozmowa troche omija jeden ważny wątek, a mianowicie ten z tytułu: wpływ na populacje. Chyba o to chodziło w opisie tematu? Tzn. nie tylko jednostkowy kontakt ale jakiś szerszy efekt? Ktoś wie co miał na myśli autor tematu?


Odpowiedz
Wpisy: 111
(@filemon83)
Połączone: 3 lata temu

To ciekawe pytanie. myślę że chodzi o coś takiego: jeśli wiele osób kultywuje pamięć i połączenie z liniami przodków, to w jakiś sposób wpływa na tkanke społeczną, na kulturę, na zbiorową mądrość. Tradycje które nie straciły praktyk ancestralnych, na przykład niektóre kultury afrykańskie, azjatyckie, rdzennych Amerykanów, mają inny stosunek do ciągłości pokoleń, do ziemi, do obowiązków wobec tych co przyjdą po nas. Medytacja jako sposób odbudowy tej więzi u ludzi z kultur które ją zerwały, czyli w dużej mierze europejskiej, to temat naprawdę głęboki. 😀


Odpowiedz
Wpisy: 103
(@piwoniowa57)
Połączone: 3 lata temu

Ok, to jest ciekawszy kierunek. Ale powiem wprost: bole mnie trochę takie idealizowanie kultur tradycyjnych. to nie działa tak że każda kultura z praktykami ancestralnymi jest automatycznie mądrzejsza czy szczęśliwsza. To tez bywa idealizowanie czegoś egzotycznego. Nie neguję że coś ważnego zginęło w europejskiej tradycji ale nadrabianie tego przez medytację wizualizacyjną to już dość daleka droga od tego co faktycznie stanowiło żywą tradycję.


Odpowiedz
Wpisy: 274
(@grymuar)
Połączone: 4 miesiące temu

a proopo tego co Filemon pisal o kulruach azjatyckich - w japonii jest takie cos jak O-Bon gdzie ludzie przez kilka dni pamietaja przodkow, zapalaja lampiony na wodzie itd. niewiem czy to sie wiaze z medytacja ale wydaje mi se ze to wlasnie ta ciaglosc o ktorej piszecie. czy takie rytualy zbiorowe moga miec wieksza moc niz indywidualna medytacja?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@filemon83)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 111

@Grymuar tak, masz rację w tym temacie. O-Bon to świetny przykład i tak, zbiorowa intencja ma inną jakość niż jednostkowa. Nie chodzi tylko o sumę, ale o coś co dzieje sie między ludźmi gdy skupiają się na tym samym w tym samym czasie. Są badania nad efektem spójności grupowej podczas medytacji, choć wiem że Piwoniowa zaraz to zakwestionuje 🙂 Ale nawet z czysto psychologicznego punktu widzenia: wspólne rytuały żałoby i pamięci regulują emocje całej grupy, a to jest już mierzalne.


Odpowiedz
(@piwoniowa57)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 103

@Filemon83 haha dobra uprzedził mnie ale tak, zakwestionuję. Badania nad efektem spójności grupowej to głównie Maharishi Foundation i TM, co jest troche jak producent lekarstwa finansujący badania nad nim. Zostawiam to bez komentarza 🙂 Natomiast ze zbiorową żałobą i rytuałami zgadzam się w 100%, to jest regulacja społeczna i działa, to wiemy.


Odpowiedz
Wpisy: 189
(@strzaska96)
Połączone: 1 rok temu

Czytam tę rozmowę od paru dni i mam mieszane odczucia. Z jednej strony to wszystko brzmi pięknie, połączenie z przodkami, ciągłość pokoleń, zbiorowa mądrość. Ale z drugiej strony zaczynam sie zastanawiać czy to nie jest trochę ucieczka od teraźniejszości? Znaczy, ludzie szukają kontaktu z przeszłością bo teraźniejszość jest trudna? Nie oceniam, naprawdę pytam bo sama nie wiem co o tym myślę


Odpowiedz
Wpisy: 478
(@dobrusia-2)
Połączone: 7 miesięcy temu

To jest naprawdę dobre pytanie i sama sie nad tym zastanawiam. Myślę że tu jest ważna różnica: szukanie wsparcia i zakorzenienia w linii przodków to co innego niż uciekanie w przeszłość. Jak stoisz przy grubym drzewie i opierasz o nie plecy, to nie uciekasz od teraźniejszości, wręcz jesteś bardziej w niej obecny bo czujesz stabilność. Przynajmniej ja tak to odczuwam podczas tych medytacji - wychodzę spokojniejsza i bardziej zakorzeniona, nie rozmyta.


Odpowiedz
Wpisy: 83
Rozpoczynający temat
(@szanta55)
Połączone: 3 lata temu

Właśnie, i tu jest chyba sedno całej tej rozmowy. Medytacja z przodkami to nie spirytyzm i nie terapia regresjami, to bardziej taka praca z poczuciem ciągłości i przynależności. Coś co wielu z nas po prostu nie ma, bo rodziny są rozsypane, tradycje zapomniane, babcie umarły zanim zdążyłysmy zapytać o receptury, o ziołowe zwyczaje, o to jak żyły. Ta medytacja może być sposobem na odbudowanie tego połączenia przynajmniej wewnętrznie. Czy to wystarczy? Nie wiem. Ale wydaje mi sie ze to lepsze niż zupełne zerwanie.


Odpowiedz
Udostępnij: