Hej, chciałam zapytać o coś co mnie ostatnio nurtuje bo łączę kilka rzeczy naraz i nie do końca wiem czy to ma sens. Medytuję od jakichś 8 miesięcy, głównie na żywioły, i ostatnio zaczęłam tez pracować z runami. I zastanawiam się - czy da się to połączyć? Znaczy czy podczas medytacji na żywioł wody np. można trzymać runę Laguz i czy to w ogóle coś daje, czy się po prostu kłócą energetycznie? Pytam bo sama czuje że coś się dzieje, ale nie umiem tego nazwać. No i konkretnie - piszę to bo przechodzę przez dość trudny czas horomnalnie (klimakterium w rodzinie, sama mam 28 lat ale obserwuję mamę i zastanawiam się z wyprzedzeniem) i gdzieś czytałam że runy mogą wspierać kobiety w takich momentach. Czy ktoś miał z tym doświadczenie?
To zależy co rozumiesz przez "pracę z runami" w kontekście medytacji. Bo to są dość rozne systemy i można je łączyć ale niekoniecznie mechanicznie tzn. trzymam kamień z runą i medytuję. Laguz faktycznie jest związana z wodą, cyklami, z tym co kobiece i nieświadome więc skojarzenie jest logiczne. Ale sama runa leżąca w dłoni to za mało. Czy ty w ogóle pracujesz z runami regularnie, czy to bardziej taki eksperyment jednorazowy?
No dobra ale jedno mnie tu zastanawia bo wątek zmierza trochę w stronę "runy na problemy hormonalne" i to jest taki skrót którego nie lubię. Runy jako sposób do regulacji hormonów to brzmi jak wishful thinking. Medytacja owszem, ma udokumentowany wpływ na stres i pośrednio na gospodarkę hormonalną, ale runa Laguz w dłoni raczej nie zastąpi wizyty u endokrynologa. Nie mówię ze to bez sensu, mówię żebyście nie przeceniały tego co robicie. 🙂
Wtrące sie tu bo kilka rzeczy wymaga sprostowania. Po pierwsze, Laguz i żywioł wody to dobre połączenie ale warto wiedzieć że Laguz to nie tylko "woda" - to bardziej intuicja, nieświadomość, przepływ. Jeśli ktoś jest w momencie przemiany hormonalnej to ta runa może intensyfikować emocje, nie uspokajać. Widziałam u kilku kobiet że zaczęły z nią pracować "bo woda i spokój" a potem były zdziwione że nagle zalewa je wszytsko co tłumiły. To nie jest zły efekt, ale trzeba wiedzieć na co się pisze. Po drugie - co to znaczy "medytacja na żywioły"? Macie jakiś konkretny system czy improwizujecie?
Czytam i zastanawiam się - czy to znaczy że lepiej nie zaczynać od Laguz jeśli jest się w takim trudnym hormonalnie momencie? Chodzi mi o to że podobno Isa albo Berkana są bezpieczniejsze dla kobiet, takie bardziej... stabilizujące? Gdzieś to czytałam ale nie pamiętam gdzie i głowy nie dam czy to prawda.
A ja tu mam pytanie bo temat się rozkręca i chcę wrócić do początku. @Arkana napisałaś że sama masz 28 lat i obserwujesz mamę "z wyprzedzeniem" ale czy ty sama masz jakieś objawy czy to czysto profilaktyczne zainteresowanie? Bo to dosyć zmienia sposób podejścia do całej tej pracy. Jeśli jesteś zdrowa i chcesz tylko rozwijać intuicję przez runy i medytację na żywioły, to jeden temat. Jeśli masz jakieś realne objawy to drugi. Pytam wprost bo często ludzie piszą ogólnikowo a potem okazuje się że chodzi o coś konkretnego.
hej, wchodzę bo medytacje na zywioły to mój temat od dawna i mam troche do powiedzenia. sam pracuje glownie z ogniem i ziemia, z woda probowalem ale to specyficzny zywiol, duzo trudniejszy do utrzymania w skupieniu bo caly czas gdzies odpływa uwaga, dosłownie. co do run, nie specjalizuje sie ale wiem ze Laguz i praca z woda naprawde moga sie potegowac, tzn jezeli ktos juz jest emocjonalnie niestabilny to nie polecalbym tego na start. Drakona ma racje. ale jesli ktos jest w miarę ok to moze byc piekne doswiadczenie.
Przepraszam że wejdę z takim pytaniem ale co to znaczy "medytacja na żywioł"? Nie ironicznie pytam, naprawde. Czy to jest medytacja gdzie wyobrażasz sobie żywioł, czy coś więcej, czy jest jakaś konkretna technika? Bo słyszałam różne wersje i nie wiem która jest "właściwa" jeśli coś takiego istnieje. Bo jak rozmawiamy o łączeniu tego z runami to chyba warto ustalić o czym dokładnie mówimy.
Ojej, super ze ktoś to wyjaśnił bo ja też nie wiedziałam dokładnie jak to wygląda w praktyce. Ogromne dzieki Nacek07! A mam pytanie trochę z boku bo zaczęłam uczyć sie run głównie z astrologicznego kąta i zastanawia mnie czy jest jakiś związek między runami a żywiołami w tym samym sensie co w astrologii? Czyli czy Laguz = woda tak samo jak znak wody w horoskopie czy to zupełnie inna logika?
To zupełnie inna para kaloszy. Runy mają własny system symboliczny który tylko częściowo pokrywa się z astrologicznym. Laguz jest związana z wodą ale to nie jest "woda" w sensie znaku zodiaku ani humoru. To bliżej jungowskiego nieświadomego, tego co płynie pod powierzchnią. Próba nakładania obu systemów jeden na drugi zazwyczaj kończy się mieszaniną która nic nie mówi. Można szukać analogii ale z ostrożnością.
wracam do wątku Laguz i emocji bo to mnie interesuje. Drakona napisała że ta runa może zalewać tym co tłumione, ja miałam dokładnie tak z pracą z czakrą sacral, bez run, tylko z wizualizacją i oddechem. Totalne otwarcie emocjonalne, nie zawsze przyjemne. I moje pytanie jest takie - czy to jest znak że praca idzie za głęboko i trzeba wyhamować, czy właśnie o to chodzi i trzeba przez to przejść? Bo serio niewiem jak ocenić kiedy to jest za dużo.
no właśnie, uziemienie to podstawa i nie rozumiem czemu tak mało sie o tym mówi kiedy ktos zaczyna pracę z żywiołami. Sama robiłam kiedyś medytacje z ogniem bez żadnego zamknięcia i byłam nakręcona przez pół dnia, nic z tego nie wychodziło. dopiero jak zaczęłam kończyć ziemią to cokolwiek zaczęło mieć sens.
okej a mam jeszcze jedno pytanie bo chyba zagalopowałam się z tym Isa. Czyli rozumiem że do pracy z kobiecymi cyklami i przemianami to Berkana jest tym głównym wyborem? i jak wtedy wygląda taka medytacja w praktyce, tzn czy trzyma się runę, rysuje, czy co? Przepraszam że takie podstawowe pytania ale wolę zapytać.
