Hej, chciałem zapytac o cos konkretnego bo szukałem info i troche mało znalazłem na polskich stronach. medytuję od jakiś paru miesięcy, głownie na czakrę serca i splotu słonecznego ale ostatnio trafiłem na medytacje dedykowane Lakshmi i podobno chodzi o przyciąganie obfitosci i prosperity. Robiłem 3 razy w tym tygodniu taka wizualizacje z jej mantrą (Om Shreem Mahalakshmiyei Namaha) i po medytacji zostaje mi jakis dziwny "osad" energetyczny, nie wiem jak to lepiej opisac - jakby ciezkosc albo mrowienie w dloniach i klatce piersiowej. Czy to normalne? Ktos to znal?
A jak dlugo robisz te medytacje, po ile minut? Bo mrowienie w dloniach to moze byc poprostu hiperwentylacja jak ktos za mocno skupia sie na oddechu ale ciezkosc w klatce to juz bardziej interesujace. przy Lakshmi pracuje sie tez z czakra serca i sakralna jednoczesnie, wiec moze po prostu otwieraja sie kanaly energetyczne ktorych wczesniej nie czules.
No właśnie, sama mantro to nie wszystko. Lakshmi to nie jest taka bogini że sobie pomedytujesz trzy razy i będzie działać. Trzeba to robić regularnie i najlepiej w piątek bo to jej dzień. I jeszcze jedno - te pozostałości energetyczne o których piszesz, to może być znak że coś blokuje przepływ, a nie że energia przychodzi. Miałam podobnie z jedną klientką co robiła afirmacje bogactwa i okazało się że miała blokadę w czakrze korzenia.
To co opisujesz po medytacji brzmi jak normalne rozładowanie pola energetycznego. Przy mantrach dedykowanych hinduskim bóstwom faktycznie mogą powstawać specyficzne "odciski" energetyczne, szczególnie jeśli nie zamykasz medytacji uziemieniem. Czy kończysz ją jakoś świadomie czy poprostu otwierasz oczy i koniec?
Uziemienie podstawowe: po medytacji połóż dłonie płasko na podłodze albo na kolanach skierowane w dół, wyobraź sobie że energia spływa przez nie w dół, do ziemi. Kilka głębokich oddechów. Możesz też zjeść coś małego po medytacji, to pomaga zakotwić się w fizyczności. Te pozostałości energetyczne ktore czujesz to prawdopodobnie energia która nie zdążyła się uziemić przed zakończeniem.
Dorzuce cos od siebie bo to ciekawy temat. Przy pracy z Lakshmi ważna jest faza księżyca, nie tylko dzień tygodnia jak pisała Wieslawka. Nów i przybywający księżyc to najlepszy czas na przywoływanie obfitości, pełnia to wzmocnienie. Robienie tego w fazie zanikania to troche pod prąd. prokop, w jakiej fazie robiłeś te medytacje?
A można zapytać jaki efekt konkretnie chcesz osiągnąć? bo prosperiy to szerokie pojęcie. Chodzi o kasę czy o ogólny dobrobyt? Bo od tego moze zależeć jak do tego podejść.
Ja w ogole nie znam sie za bardzo na tym hinduskim ale slyszalam ze afirmacje mówione podczas medytacji działają lepiej niz samo mówienie ich na głos przez dzień. jakos to wydaje mi sie logiczne bo podczas medytacji umysl jest bardziej otwarty. Czy ta mantra Lakshmi to działa jak afirmacja?
Ok, to co do tej czakry korzenia i uziemienia się zgadzam, to ma sens. Ale przy diagnozie "masz blokadę" na podstawie posta na forum to jednak bym uważała. Prokop, ta "ciezkość" - czy to jest nieprzyjemna czy raczej neutralna? Bo to dużo mówi czy cos jest faktycznie zablokowane czy po prostu nowe wrażenie energetyczne.
ciekawa dyskusja, nie pisze duzo ale chcialem zapytac - te pozostalosci energetyczne to mozna je w jakis sposob "wyslac" do przodu? Tzn. zamiast sie ich pozbywac przez uziemienie to moze skanalizowac w konkretny cel? No bo skoro to energia Lakshmi to moze warto ja zachowac a nie rozladowywac w ziemie?
Dołączam sie z boku w połowie, ale szukałam informacji o tej konkretnej mantrze i natrafiłam na wątek. Mam pytanie do bardziej doświadczonych - ile razy dziennie/tygodniowo powtarzać taką medytację żeby były efekty? Bo widziałam że niektórzy piszą o 40-dniowych cyklach a inni mówią żeby nie przesadzać. Jak to u was wygląda w praktyce?
a ile czasu czekać na efekty w ogóle? bo jak słyszę 40 dni to juz mi się odechciewa szczerze mówiac. pytam bo sama zaczęłam jakiś czas temu robić coś podobnego ale z innymi afirmacjami i nic nie widać. jak długo to w ogóle działa?
