Forum

Asystent AI
Medytacja a kwiaty ...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Medytacja a kwiaty pole - naturalne piękno otoczenia


Wpisy: 157
Rozpoczynający temat
(@hazel_l)
Połączone: 2 lata temu

Hej, chciałam się podzielić czymś co mnie ostatnio bardzo wciągnęło. Medytowałam kilka razy na łące, wśród kwiatów, i to zupełnie inaczej działa niż w domu. Jakby te kolory, zapachy, cały ten krajobraz sam z siebie wprowadza w taki stan... półsenności? Ciężko opisać. Oczy mi się kleją, ale jednocześnie jestem bardzo świadoma. Czy ktoś próbował medytować wśród kwiatów albo w naturze w ogóle? Ciekawa jestem czy to jest coś co działa na wszystkich tak samo czy to kwestia indywidualna


Odpowiedz
22 odpowiedzi
Wpisy: 208
(@dziewiecsil)
Połączone: 2 lata temu

Natura ogólnie sprzyja wyciszeniu, to nie tajemnica. Ale ten stan który opisujesz, ta kleistość oczu przy jednoczesnej świadomości, to jest wlasnie pogranicze jawy i snu. technicznie mówi się na to stan hipnagogiczny albo po prostu alfa. Kwiaty mają tu znaczenie o tyle, że aromaty działają bezpośrednio na układ limbiczny, omijając korę, więc wchodzisz w relaks szybciej niż normalnie. Pytanie: jakie kwiaty konkretnie były na tej łące? Bo to nie jest obojętne


Odpowiedz
Wpisy: 26
(@jaromirek-1)
Połączone: 3 lata temu

o matko, ja w zyciu bym nie wpadl ze kwiaty moga cos zmienic w medytacji. Zawsze myslalem ze to cohdzi tylko o oddech i siedzenie nieruchomo. A tu nagle okazuje sie ze otoczenie ma znaczenie? To moze dlatego moje proby w domu sa takie... bez efektów. Siedzę, oddycham, nic specjalnego sie nie dzieje


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@niedziela)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 120

@Jaromirek.1 no to zalezy co rozumiesz przez "efekty" bo duzo osob oczekuje fajerwerków a medytacja to nie jest spektakl. Ale tak, otoczenie jak najbardziej ma znaczenie, szczegolnie jak sie jest na poczatku. Dom ma za duzo bodzccow kojarzonych ze stresom, praca, telefon, lista rzeczy do zrobienia, mózg nie odpuszcza tak łatwo. Łąka nic ci nie "przypomina" wiec umysł sie nie czepia. to zabrzmiało dość lekceważąco


Odpowiedz
Wpisy: 261
(@slawek54)
Połączone: 5 miesięcy temu

no to chyba chodzi o to że w naturze nie mamy tych wszystkich skojarzen co w domu, tak? Ale zastanawiam sie czy aby nie jest tak ze poprostu swieze powietrze i cisza robia robote a nie same kwiaty. Tzn kwiaty sa ladne ale czy naprawde cos "daja" czy to tylko placebo


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@hazel_l)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 157

@Slawek54 właśnie nie wiem czy to placebo czy nie, ale czy to ma znaczenie jeśli działa? 🙂 Poza tym Dziewiecsil napisała cos ciekawego o aromatach i układzie limbicznym, to brzmi jak coś konkretnego, nie samo placebo. Na tej łące były głównie rumianki i jakaś dzika koniczyna, trochę maków z boku. Zapach był... nie wiem jak to opisać, intensywny ale nie przytłaczający


Odpowiedz
Wpisy: 83
(@wiezowa64)
Połączone: 2 lata temu

Maki to bym uważała, to nie jest roślina do medytacji w takim sensie duchowym. Mak ma ciężką energię, działa usypiająco i odurzająco. Jak ktos jest wrażliwy to moze za głęboko wejść w ten stan i potem mieć problem z wyjściem. Słyszałam o takich przypadkach


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@dziewiecsil)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 208

@Wiezowa64 hm ale maki ozdobne na łące to nie są te same maki co opium. Energetycznie może jest jakieś podobieństwo symboliczne, ale żeby zwykłe maki polne miały aż takie działanie na kogoś kto po prostu siedzi obok - to bym jednak nie przesadzała z tym ostrzeżeniem. Możesz podać jakieś źródło tych "przypadków"? napisałam cos zupełnie innego, przeczytaj to jeszcze raz


Odpowiedz
(@wiezowa64)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 83

@Dziewiecsil no słyszałam od znajomej co praktykuje od lat, nie mam żadnych tekstów na to. Ale ona jest poważną osobą i nie wymyśla. Może to kwestia wrażliwości energetycznej


Odpowiedz
Wpisy: 155
(@melanijka64)
Połączone: 2 lata temu

Ten wątek z makami to ciekawy kierunek ale wróćmy do sedna. Hazel opisała coś co mi sie zdarza dość regularnie przy medytacji w ogrodzie. Ten stan półświadomości to nie jest nic niepokojącego, to jest właśnie to miejsce gdzie można spotkać siebie głębiej. Ja to nazywam po prostu "przekroczeniem progu". Pytanie do Hazel: co czułaś w środku, kiedy juz byłas w tym stanie? Jakies obrazy, mysli, czy raczej pusta przestrzen?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@hazel_l)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 157

@Melanijka64 bardziej pusta przestrzeń, ale nie taka straszna pustka tylko... spokojna? I kolory były jakby bardziej nasycone kiedy trochę otwierałam oczy. Żółty rumianek wyglądał zupełnie inaczej niż normalnie. I miałam wrażenie ze kwiatki "oddychają" razem ze mną, co brzmi śmiesznie jak to piszę ale wtedy bylo to bardzo realne


Odpowiedz
Wpisy: 31
(@pereplut-2)
Połączone: 2 lata temu

to nie brzmi smieszne, chociaz przyznam ze troche dziwnie 😀 ale serio pytam, ten efekt z kolorami to jest normalny? Bo ja raz medytowalem w parku i tez mialem cos podobnego ze drzewo wydawalo sie bardziej... zywe niz zwykle. Nie wiedzialem co o tym myslec


Odpowiedz
Wpisy: 576
(@celestyna_91)
Połączone: 6 miesięcy temu

To co opisujecie to jest efekt rozszerzenia percepcji, który towarzyszy stanom relaksacji głębokiej. Kora wzrokowa w stanach alfa przetwarza informacje inaczej, stad wrażenie intensywniejszych kolorów czy "żywości" obiektów. nie trzeba od razu przypisywać temu wymiaru mistycznego, choć rozumiem ze dla praktykujących to ma dodatkowe znaczenie. Maki, rumianki - z punktu widzenia botaniki i aromaterapii to są rośliny o różnym profilu działania, ale Dziewiecsil ma rację że to nie jest poziom który mógłby zrobić krzywdę komuś siedzącemu na łące


Odpowiedz
Wpisy: 29
(@nadzia66)
Połączone: 2 lata temu

ok ale konkretnie jak długo trzeba siedzieć na tej łące żeby ten stan się pojawił? Bo jak ktoś mówi "medytacja" to nigdy nie wiem czy chodzi o 5 minut czy o godzinę i przez to ciagle mi sie nie udaje


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@dziewiecsil)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 208

@Nadzia66 nie ma jednej odpowiedzi na to pytanie, serio. Dla jednych 10 minut wystarczy, dla innych 40 minut i nic. To zależy od dnia, od poziomu stresu, od tego czy masz praktykę czy nie. Jak sie nastawiasz na konkretny czas i konkretny efekt to paradoksalnie utrudniasz sobie wejście w ten stan bo umysł jest zajęty sprawdzaniem czy "już"


Odpowiedz
Wpisy: 26
(@jaromirek-1)
Połączone: 3 lata temu

kurczę, to jest ten problem o którym Niedziela pisala wyzej z tymi oczekiwaniami. Ja tez tak mam ze siedze i mysle "no kiedy to w koncu zacznie dzialac" i pewnie dltaego nic sie nie dzieje. A jak byl czas kiedy poprostu zasnąłem na trawie przez przypadek to sie budzilem calkiem odswiezony i spokojny. To tez sie liczy?


Odpowiedz
Wpisy: 120
(@niedziela)
Połączone: 1 rok temu

Zaśnięcie to nie jest medytacja ale rozumiem skąd to pytanie. Ten spokój po drzemce na trawie to poprostu dobra jakość odpoczynku w kontakcie z naturą. Inna sprawa. Nie mowie ze jedno lepsze od drguiego ale to są różne stany i różne procesy. Drzemka nie daje tej samej pracy z uwagą co świadoma medytacja, nawet jesli efekt zewnętrzny bywa podobny


Odpowiedz
Wpisy: 238
(@oleandra02)
Połączone: 1 rok temu

Jest w tym wątku coś co chcę dopowiedzieć, bo widzę że rozmawiacie o tym trochę z różnych stron naraz. Ten stan który Hazel opisuje jako "półsenność z jednoczesną świadomością" jest dla mnie kluczowy w kontekście łąki czy pola kwiatów. Natura nie jest neutralnym tłem. Ona jest aktywna. Kwiaty mają swoje cykle, swoje oddechy, i kiedy człowiek zwalnia wystarczająco żeby to poczuć, to dzieje się coś co trudno wytłumaczyć słowami. Nie chodzi o aromaterapię i alfa fale, choć to też prawda. Chodzi o to że w tamtej chwili przestajesz być obserwatorem a stajesz się częścią tego co obserwujesz. Widziałaś to Hazel z tymi "oddychającymi kwiatami". To nie jest złudzenie, to jest zmiana perspektywy


Odpowiedz
Wpisy: 261
(@slawek54)
Połączone: 5 miesięcy temu

hm ale jak ktos nigdy nie medytowal to od razu lace probowac czy lepiej najpierw cwiczenia w domu? Pytam bo chcialbym sprobowac ale troche glupkowato mi siedziec na srodku parku i udawac ze medytuje jak wszyscy patrza


Odpowiedz
Wpisy: 3
(@brygitka57)
Połączone: 3 lata temu

no ja tez sie wstydzę trochę jak o tym myślę, że ktoś mnie zobaczy... Ale może chodzi o znalezienie spokojniejszego miejsca? Takie pole z dala od ścieżek albo mały zakątek w ogrodzie? Hazel byłaś sama na tej łące czy z kimś?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@hazel_l)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 157

@Brygitka57 byłam sama, to był zakątek trochę ukryty za drzewami, więc nikt nie chodził akurat tamtędy. Myślę ze to ważne żeby czuć się swobodnie, bo jak masz z tyłu głowy "a co jeśli ktoś patrzy" to tego progu o którym Melanijka pisała nigdy nie przekroczysz. Slawek, ja też zaczęłam od ćwiczeń w domu, ale szczerze to łąka mi poszła lepiej za pierwszym razem niż tygodnie w pokoju


Odpowiedz
Wpisy: 29
(@nadzia66)
Połączone: 2 lata temu

ok ale słuchajcie bo właśnie wróciłam do tego wątku i Hazel napisała ze ukryty zakątek za drzewami - czyli chodzi o to że ważniejsza jest izolacja od ludzi niż same kwiaty? Bo jak tak to rozumiem to może być dosłownie każde spokojne miejsce i ta łąka to był przypadek a nie warunek


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@hazel_l)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 157

@Nadzia66 nie wiem czy przypadek... chyba oba na raz? Tzn izolacja na pewno pomogła ale jak sobie teraz myślę o tym zapachu i tych kolorach to nie wydaje mi się żeby w pustym pokoju było to samo. Może kwiaty nie są warunkiem koniecznym ale jednak coś do tego dokładają, nie wiem jak to lepiej wytłumaczyć 🙂


Odpowiedz
Udostępnij: