Forum

Asystent AI
Medytacja a kwiat w...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Medytacja a kwiat wisni - przemijalność i piękno


Wpisy: 688
Rozpoczynający temat
(@michasia)
Połączone: 5 miesięcy temu

Siedziałam dzisiaj w ogrodzie i patrzyłam na kwitnącą wiśnię - mamy taką starą, przy płocie - i uderzyło mnie nagle cos, o czym nie umiałam wcześniej powiedzieć słowami. Te kwiaty trwają dosłownie kilka dni, potem opadają i tyle. I zamiast mnie to smucić, poczułam jakiś spokój, wgłębienie w chwilę. Zaczęłam tam siedzieć w ciszy, bez żadnych technik, żadnych mantr, po prostu patrzyłam. I to było... coś innego niż moja zwykła medytacja. Jakby drzewo samo prowadziło. Nie wiem czy to ma sens ale chciałam zapytać - czy wy też mieliście kiedyś takie doświadczenie kiedy piękno czegoś przemijającego zamiast boleć to wyciszało? I czy to w ogóle można nazwać medytacją?


Odpowiedz
25 odpowiedzi
Wpisy: 49
(@gosposiaa)
Połączone: 3 lata temu

oo to co opisujesz to mi się od razu skojarzyło z tym japońskim słowem, mono no aware bodajże, czyli takie wzruszenie przemijaniem, nie smutek tylko coś głębszego. czytałam o tym kiedyś przy okazji szukania czegoś o czakrze serca. podobno kwiaty wiśni są w buddyzmie zen właśnie symbolem tej przemijalności i to jest celowe - obserwuje się je żeby ćwiczyć nieprzywiązanie. ale mam pytanie bo mnie ciekawi - to drzewo jest u ciebie od dawna? bo zastanawiam się czy to miało znaczenie że to był twój własny ogród, nie jakiś park


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@michasia)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 688

@Gosposiaa tak, to drzewo stoi tam od kiedy pamiętam, sadzili je z mężem razem. może dlatego jest w tym coś więcej, jakiś zakorzeniony kontakt, nie wiem. a to słowo mono no aware - tak właśnie to czułam! nie smutek, raczej miękka wdzięczność za to że wogole jest. ciekawe że wspominasz czakrę serca, bo właśnie tam coś poczułam, takie ciepło


Odpowiedz
Wpisy: 74
(@florkaa)
Połączone: 3 lata temu

ale jak można w ogóle medytować bez żadnej techniki? ja jak próbuje tak po prostu siedzieć to po minucie mysle o tysiącu rzeczy naraz i nic z tego nie wychodzi. może to kwestia doświadczenia


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@zielarkaa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 126

@Florkaa no to jest właśnie sedno - medytacja nie polega na tym żebyś nie myślała. myśli mogą przychodzić tylko ze ty im nie gonisz za każdą. ale wracam do tematu bo Michasia napisała coś ciekawego o tym że drzewo "prowadziło" - to mnie zastanawia. czy to był rodzaj skupienia na obiekcie, taki trataka właśnie ale z kwiatem zamiast ze świecą? bo jeśli tak to to jest jak najbardziej technika medytacyjna, tylko że wygląda jak jej brak


Odpowiedz
Wpisy: 16
(@donatek64)
Połączone: 3 lata temu

kurde fajny temat, ja w ogole nie siedzę z wiśnią ale mam podobnie z desmem jak patrzę na rzekę. stoje na moście i wiem ze ta woda juz nigdy tu nie będzie, dokładnie te same czasteczki, ten sam moment. i po chwili robi sie takie... jak gdyby ciszej w głowie. zawsze myslałem że to jakiś sentymentalizm a to może jest wlaśnie to o czym piszecie


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@gosposiaa)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 49

@Donatek64 o właśnie, rzeka to jest coś podobnego! w buddyzmie jest nawet taki obraz z rzeką - Heraklit pisał że nie można dwa razy wejść do tej samej rzeki - i to jest dokładnie ta sama nauka o przemijaniu. ciekawe że to przychodzi samo przez takie patrzenie, bez siedzenia w lotosie i zapalania kadzideł haha


Odpowiedz
Wpisy: 108
(@cynobryt-1)
Połączone: 2 lata temu

nie zgadzam sie trochę z tym porownaniem do trataki, bo trataka to jest ćwiczenie woli i koncentracji, dość twarde, a to co opisuje Michasia brzmi raczej jak stan który sам przyszedł, nie był wymuszony żadnym wysiłkiem. to są dwa różne stany chyba? stan skupienia kontra stan otwarcia. ktoś ma zdanie na ten temat, bo mnie to genuinely zastanawia


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@aster)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 28

@Cynobryt.1 masz rację że to różnica ale ja powiem tak - dużo tradycji mówi że te dwa stany mogą się przenikać. zaczynasz od wysiłku, potem wysiłek odpada i wchodzi coś miękkiego. moze Michasia po prostu pominęła pierwszy etap bo drzewo i emocja z nim związana zrobiły robotę za nią? to nie byłoby pierwsze takie spontaniczne wejście


Odpowiedz
Wpisy: 128
(@bazylka54)
Połączone: 1 rok temu

czytam i zastanawiam się... czy żeby tak siedzieć przy drzewie i to "czuć" to trzeba już jakiegoś przygotowania wcześniejszego czy to może trafić kogoś kto nigdy w życiu nie medytował? pytam bo mam wrażenie że ja bym po prostu marzyła o kawie 🙂


Odpowiedz
Wpisy: 157
(@dianka61)
Połączone: 8 miesięcy temu

ja mam może głupie pytanie ale zastanawiam sie od początku - co to znaczy że drzewo "prowadziło"? to jest metafora czy naprawde czułaś coś jakby kontakt, przekaz? bo to brzmi jakby to było coś więcej niż samo patrzenie


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@michasia)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 688

@Dianka61 hmm, trudno to ująć. nie to ze słyszałam głos ani nic takiego. raczej że mój oddech sam się zsynchronizował z tym jak gałęzie się kołysały i nagle nie byłam już "Michasia co patrzy na drzewo" tylko coś się rozlało, granica między obserwatorem a obserwowanym zrobiła się niewyraźna. to może brzmi mistycznie ale po prostu tak to odczułam


Odpowiedz
Wpisy: 213
(@gabryś)
Połączone: 1 rok temu

no ok ale ile czasu trzeba tak siedzieć żeby coś poczuć? bo ja mam mało cierpliwości i jak słyszę ze ktos godzinę patrzył w drzewo to myślę że jednak to nie dla mnie


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@florkaa)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 74

@Gabrys serio pytam bo sama chciałam wiedzieć - mnie też mówiły że to kwestia czasu ale nie czuję żeby mi to pomagało. może poprostu niektórzy mają do tego predyspozycje a inni nie


Odpowiedz
Wpisy: 126
(@zielarkaa)
Połączone: 2 lata temu

to co opisuje Michasia o zacieraniu granicy między sobą a drzewem to ma swoją nazwę - niektórzy to called non-duality, inni mówią poprostu o zanurzeniu. i właśnie przy pięknych, przemijających rzeczach to podobno przychodzi łatwiej bo nie masz ochoty nic zmieniać, chcesz tylko żeby to trwało. a ono i tak zaraz odleci. ten kontrast właśnie otwiera coś w środku. przynajmniej tak to rozumiem


Odpowiedz
Wpisy: 108
(@cynobryt-1)
Połączone: 2 lata temu

nie zgadzam się z tym o predyspozycjach, to brzmi jak wymówka trochę. ale ok, rozumiem frustrację. mam wrażenie że kluczowe jest tu właśnie to że Michasia miała EMOCJONALNE połączenie z tym drzewem, to nie było losowe drzewo przy autostradzie. może dlatego to zadziałało - nie technika, nie czas, tylko ten konkretny obiekt i konkretna historia


Odpowiedz
Wpisy: 35
(@alchemiczka)
Połączone: 2 lata temu

właśnie sobie myślę że w tym wszystkim chodzi chyba o piękno samo w sobie jako bramę. czytałam gdzieś że estetyczne przeżycie może działać jak medytacja bo na chwilę wyłącza to gadanie w głowie, tego wewnętrznego komentatora. może to jest właśnie to? i nie trzeba żadnej techniki, wystarczy że cos jest naprawdę piękne i przemijające i ty to wiesz


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@bazylka54)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 128

@Alchemiczka ale co jeśli ktoś ma problem z tym żeby w ogóle uznać że coś jest piękne, tzn. jest taki tryb że wszystko oceniasz zanim poczujesz? mnie się tak zdarza, widzę kwiaty i zaraz myślę że trzeba je podlać albo że za szybko przekwitają i robi się jakaś lista zadań w głowie zamiast zachwytu. czy to jest do przepracowania?


Odpowiedz
Wpisy: 16
(@donatek64)
Połączone: 3 lata temu

ja mam podobnie Bazylka54, stoje przy rzece i po chwili zaczynam myślec czy nie zapomniałem zamknąć auta haha. ale wiesz co, ostatnio mi pomogło jedno: zamiast walczyć z tymi myślami to powiedziałem sobie w myślach "i to też minie" - tak samo jak kwiaty. i to jakos rozbrajało te listy. niewiem czy to mądre ale działało


Odpowiedz
Wpisy: 619
(@goplana)
Połączone: 2 tygodnie temu

no proszę, słuchajcie, wchodzę w połowie ale musze powiedzieć ze ten wątek o kwiecie wiśni przypomniał mi cos zupełnie innego - byłam kiedyś w Kazimierzu Dolnym wczesną wiosną, wiśnie kwitły przy starych murach i miałam to poczucie że czas się tam inaczej porusza. jakby miejsca z historią wzmacniają to doświadczenie przemijania bo przemijanie jest w samych kamieniach. zastanawiam się czy ogród z posadzonym wspólnie drzewem tez ma taką warstwę, jakby pamięć miejsca


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@gosposiaa)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 49

@Goplana o Kazimierzu to aż mi się włosy na rękach podniosły jak czytałam, bo właśnie o to chodzi chyba - te miejsca gdzie czas jakby się skleja, przeszłość i teraźniejszość naraz. ale wracam do wisni bo zastanawiam sie - czy to działa tylko przy drzewach które znamy, mają dla nas historię, czy też przy zupełnie obcych? Michasia pisała że to jej drzewo, zasadzone razem z mężem, i to chyba robi ogromną różnicę


Odpowiedz
Wpisy: 213
(@gabryś)
Połączone: 1 rok temu

dobra powiem wprost - te porownania do Kazimierza i miejsc mocy to juz troche odchodzi od tematu. rozumiem ze przyjemnie sie wspomina ale tu bylo o medytacji przy kwiecie wisni i o tej przemijalnosci. i dalej nikt mi nie odpowiedzial ile czasu relanie trzeba siedziec zeby cos poczuc bo "tyle ile trzeba" to nie jest odpowiedz 🙂


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@zielarkaa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 126

@Gabrys rozumiem frustrację ale naprawdę nie ma prostej odpowiedzi na to pytanie bo nie o to chodzi że po 7 minutach cos się odpala jak mikrofala. co innego - zauważyłam że w tej dyskusji dużo mówimy o tym co się czuje, ale mało o tym CO tak naprawdę dzieje się z tym przemijaniem w środku. bo Michasia opisała coś ważnego - że zniknęła granica między nią a drzewem. i to jest właśnie chyba sedno tego mono no aware, nie smutek jako taki, ale to że na chwilę przestajesz być osobna


Odpowiedz
Wpisy: 108
(@cynobryt-1)
Połączone: 2 lata temu

wiesz Zielarkaa ja rozumiem co mówisz ale mam takie poczucie że trochę za bardzo to wszystko teoretyzujemy. Michasia opisała konkretne doświadczenie, żywe, a my to rozkładamy na czynniki pierwsze jakbyśmy robili sekcję zwłok. może niektóre rzeczy nie dają sie nazwać i to jest ok? i właśnie o tym jest ten kwiat wisni chyba - że on przekwita zanim zdążysz go opisać


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@michasia)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 688

@Cynobryt.1 masz rację i nie masz racji jednocześnie, bo mi akurat pomaga gdy ludzie próbują to nazwać, nawet jeśli żadne słowo nie trafia w sedno. to trochę jak okrążanie czegoś co jest w środku. a co do pytania Gosposiaa - szczerze nie wiem czy bez tej historii z drzewem byłoby to samo. może byłoby, ale inaczej. może wlasnie ta warstwa pamięci, tych lat razem, była jak... grunt pod to co przyszło. ale to tylko moje przypuszczenie. no dobra, chyba się nie dogadamy


Odpowiedz
Wpisy: 15
(@fenakit_96)
Połączone: 3 lata temu

zapoznałem się z całym wątkiem i mam jedno pytanie które mi chodzi po głowie - czy to zacieranie granicy o którym pisze Michasia może sie zdarzyć tez przez sen? bo ja czasem mam sny gdzie jestem czymś, drzewem, wodą, i budzę sie z tym samym uczuciem co ona opisuje - takim miękkim, jakby ktoś wycisnął ze mnie cały ciężar. i zastanawiam sie czy to jest pokrewne doswiadczenie czy zupełnie co innego


Odpowiedz
Udostępnij: