Chciałem poruszyć temat, ktory jest dość konkretny i często bywa pomijany albo traktowany zbyt ogólnie. Mówię o używaniu kryształów podczas medytacji ale nie w stylu "połóż kamień na stoliku i będzie cud" tylko z głową - szczególnie w kontekście pierwszego ośrodka, czyli muladhary. To czakra podstawy, związana z poczuciem bezpieczeństwa, uziemieniem, kontaktem z ciałem i z ziemią dosłownie. Kamienie, które sie tu sprawdzają to przede wszystkim czarny turmalin, obsydian, hematyt i czerwony jaspis. Każdy z nich działa troche inaczej i warto wiedzieć po co sięgamy po konkretny, a nie brać wszystkiego naraz bo "ładnie wygląda". Ktoś tu regularnie pracuje z muladharą? Ciekawi mnie czy ktoś zauważył różnicę między sesjami z kamieniem i bez
Ojej, akuart ostatnio... znaczy ostatnio zaczęłam medytowac z hematytem i zastanawiałam sie czy dobrze robe. trzymam go w dłoni podczas medytacji, choć głowy nie dam czy to dobre miejsce. Czytałam ze lepiej połozyc go przy stopach albo między udami? Jak wy to robicie?
Hematyt to w ogóle swietny wybór na poczatek z muladharą, bardzo uziemiający 🙂 Ja zazwyczaj kładę go pod krzesłem albo trzymam w lewej dłoni - podobno lewa strona bardziej odbiera energie. Ale tak szczerze to nie ma jednej zasady i każdy chyba wypracowuje swoje. Edek, a czy Twoim zdaniem obsydian to nie za mocny kamień dla kogoś kto zaczyna? Bo słyszałam rozne zdania.
No właśnie, obsydian to kamień który trzeba szanować! Ja miałam raz sesję z obsydianem mahoniowym przy podstawie kręgosłupa i byłam potem przez cały dzień strasznie zmęczona i przybita, prawie płakałam bez powodu. To właśnie ta praca czyszczenia muladhary, organizm potrzebował potem czasu na przetrawienie. Normalka przy tym kamieniu.
Hej, a ja mam pytanie bo mi sie to kręci po głowie - czy kamienie trzeba jakos przygotowywac przed medytacją? Bo kupiłam hematyt na jarmarku i w zasadzie od razu zaczełam z nim medytowac. Czy powinam go gdzies najpierw wyczyscic albo naładowac? słyszałam ze można w soli morskiej ale nie wiem czy hematyt znosi sól...
A ja mam głupie pytaine - czy kamień musi być "prawdziwy", tzn. naturalny?? Bo mam kilka ładnych kamyczków kupionych w sklepie z biżuterią i nie wiem czy to kryształy czy sztuczne szkło. Da sie to w ogóle odróżnić jakoś bez eksperta?
Temperatura w ręce to najprostszy test - prawdziwy kamień, szczególnie kwarc, długo pozostaje zimny, szkło szybko sie nagrzewa do temperatury ciała. ale to nie jest stuprocentowy sposób bo gęste minerały też mogą być zimniejsze. Przy kamieniach na czakrę podstawy i tak chodzi bardziej o intencję i regularność praktyki niż o certyfikat autentyczności.
Tylko że jak masz szkło zamiast obsydianu to możesz medytować rok i nic nie poczujesz, co? To trochę ważne czy kamień jest prawdziwy czy nie, bo skoro te energie sa prawdziwe to chyba nie zadziałają na podróbce
To co Wlodek opisuje z kręgosłupem jest ciekawe. Przy muladharze wiele osób lokalizuje odczucia wlaśnie w okolicy kości krzyżowej albo w stopach, rzadziej wyżej. Sam miałem podobnie przy czarnym turmalinie, taki delikatny ciężar albo ciepło u podstawy. Nigdy przy hematycie tak wyraźnie.
Czytam Was tu od samego startu i mam pytanko do Edka - pisałeś o czarnym turmalinie jako o ochronnym. Co to znaczy w praktyce przy medytacji? Bo słyszałam że turmalin odpycha złe energie ale nie rozumiem jak to miałoby działać podczas siedzenia z zamkniętymi oczami 🙂
Hmm, ale czy to nie działa tak że każdy kamień można sobie przypisać do jakiejkolwiek czakry i efekty będą "skrojone" pod to co oczekujemy? Nie mówię, że to złe - placebo też pomaga - ale trochę mnie zastanawia czemu turmalin to akurat pierwsza czakra, a nie np. szósta.
No i właśnie to co Gniewko napisał mnie trochę uspokoiło, bo miałam wrażenie że coś robię nie tak skoro nie zawsze wiem czemu dany kamień trafia do konkretnej czakry. Ale wracając do muladhary - Edku, a czy ty zawsze kładziesz kamień dosłownie przy podstawie kręgosłupa? Tzn. jak to technicznie wygląda u ciebie podczas siedzenia?
Zależy od pozycji. Jak siedzę w siadzie skrzyżnym to kamień ląduje przede mną na macie, jakieś 10-15 cm od ciała, w kierunku kości ogonowej. Kłaść bezpośrednio pod siebie jest troche niepraktyczne. Niektórzy wolą leżeć przy pracy z muladharą wlasnie po to żeby móc kamień położyć pod plecami lub między stopami. Nie ma jednej reguły
to co edek pisze o odległosci ma sens, ale chetnie bym wiedzial czy 15cm to nie za daleko? bo jak kamien dziala przez energię to moze wystarczy, ale jak przez jakis kontakt fizyczny to troche bez sensu nie? nie jestem ekspertem ale to sie kiedy zastanawiam nad takimi rzeczami
Ja zawsze kładę bezpośrednio, dlatego preferuję meditacje leżącą przy pracy z czakrami w ogóle. Siad skrzyżny to dla mnie bardziej praca mentalna, a jak chcę realnie poczuć czakry to muszę leżeć i mieć kamienie na ciele. Przy muladharze kładę go między uda albo trzymam obiema dłońmi przy biodrach. Efekt jest zupełnie inny!
No dobra, Jagodzianka ma trochę rację że to trudno rozdzielić. Ale co mam zrobic, medytowac przez rok w każdej kombinacji i prowadzić tabelkę? 🙂 Dla mnie po prostu działa i tyle. Nie zmieniam tego co sprawdzone.
Wracam do czegoś co mnie zastanawia w tym wątku - dużo mówimy o obsydianie, hematycie, turmalinie, ale nie padł jeszcze karniol. A to chyba jeden z klasycznych kamieni przy pracy z pierwszą i drugą czakrą. Edku, co o nim sądzisz przy muladharze?
Ojej, nie wiedziałam że karniol to raczej sacrum a nie muladhara, mam go i myslałam ze bedzie dobry do zaziemienia. Czy to znaczy ze przez te sesje co robiłam mogłam sobie "rozregulowac" tą drugą czakrę przez przypadek? Trochę sie teraz martwię 🙂
