Hej, mam takie pytanie które mnie ostatnio bardzo nurtuje. Czytałam o tym że medytacja może pomagać w przepracowaniu karmy że jak jesteś uważna i obserwujesz swoje myśli i emocje to jakby te karmiczne wzorce same wychodzą na powierzchnię i można je puścić. Ale zastanawiam się czy to faktycznie tak działa? Bo ja np. ostatnio podczas medytacji sprawia to wrażenie jakby coraz częściej wypływają mi jakieś bardzo stare emocje, takie jakby nie moje, i niewiem czy to właśnie to o czym mówią albo może zwykłe przemęczenie. I w ogóle czy ktoś próbował to łączyć z fazami cyklu? Bo wydaje mi się że u mnie w pewnych momentach miesiąca te stany są o wiele intensywniejsze i jakby głębsze
To pytanie na wielu poziomach naraz, więc rozbijmy to trochę. Karma w sensie energetycznym to nie jest taka rzecz co "czyścisz" przy pomocy jednej techniki i gotowe. To raczej długotrwały proces rozpoznawania wzorców, i tak, medytacja tu pomaga, bo bez uważności w ogóle nie widzisz tych wzorców. Ale sama obserwacja to za mało. Co do emocji które "nie są twoje" - to może być dużo rzeczy i nie powiedziałabym od razu ze to karma, może to po prostu coś co wyparłaś dawno temu. Natomiast wątek z fazami cyklu to ciekawy trop, bo ciało hormonalne naprawdę wpływa na to co "wypływa" w medytacji. Tylko nie mieszajmy wszystkiego w jedną zupę
O matko, ja to mam dokładnie tak samo z tymi emocjami w medytacji! Szczególnie przed owulacją mam wrazenie ze jestem mega otwarta i wszystko czuję podwójnie, a potem już po owulacji to jakby kurtyna opada i jestem bardziej w ziemi. Nie wiedziałam że to może mieć związek z karmą ale brzmi to dla mnie logicznie bo skoro ciało jest bardziej otwarte to może i te energetyczne rzeczy łatwiej wychodzą? @Whisperia a ty w której fazie to czujesz najbardziej?
Szczerze? Trochę nie rozumiem tego połączenia karma-medytacja-cykl bo to brzmi jak mieszanie jabłek z gruszkami. Karma to chyba coś z poprzednich wcieleń, medytacja to technika wyciszenia, a cykl to biologia. Skąd ten związek? pytam serio, nie złośliwie, bo moze czegoś nie wiem.
Wtrącę sie mimo że nie jestem ekspertką ale chciałam zapytać o podstawy bo kompletnie nie wiem jak zacząć. czyli żeby ta medytacja w ogóle działała na tę karmę to trzeba medytować jakoś specjalnie, czy zwykłe skupienie na oddechu też wystarczy? Bo ja próbowałam kilka razy i po prostu siedzę i myślę o zakupach 🙂
Ja bym powiedziała że ta kwestia faz cyklu jest strasznie niedoceniana w ezoteryce. Księżyc ma ogromny wpływ na energie i cykl kobiety naturalnie idzie z księżycem (przynajmniej u niektorych), więc nów, pelnia to nie są tylko astronomiczne daty tylko realne zmiany w tym co czujesz i jak pracujesz energetycznie. Sama robię pewne rytały tylko w określonych fazach i efekty sa zupelnie inne niz jak to ignoruję. Z karmą nie pracowałam jakoś specyficznie przez medytacje, ale intencja podczas medytacji na nów czy pełnie to juz inna sprawa.
Czytam ten wątek i trochę mi się kręci w głowie od tych wszystkich pojęć haha. Jedno mam pytanie - czy karma to jest coś co można "rozwiązać" w ogóle? Bo mam wrażenie że niektórzy piszą o tym jakby to był problem do naprawienia a inni że to raczej lekcja do przerobienia i to jest jednak różnica chyba?
To nie jest bez znaczenia rozróżnienie. Karma jako "dług do spłacenia" to jedno podejście, głównie z popularnego rozumienia ale w głębszych tradycjach to bardziej samskaras, czyli odciski wzorców które wpływają na to jak reagujesz. I wtedy medytacja faktycznie ma sens, bo uczysz się nie reagować automatycznie. Nie "rozwiązujesz" karmy jak równanie, raczej przestajesz nakręcać ten sam schemat. Ale rozumiem ze to brzmi mgliście jeśli ktoś dopiero wchodzi w temat.
Ok to to bardziej rozumiem. Wzorce i schematy to cos konkretnego. Ale mam wątpliwość - czy to nie jest po prostu psychologia? bo to co opisujesz, Awenturynka00, brzmi dokładnie jak praca z schematami w terapii poznawczej. Karma to tylko inna nazwa na to samo?
A nie jest tak że karma niesie w sobie coś więcej niż psychologia, bo obejmuje też to co z poprzednich wcieleń? Mam wrażenie że jak redukujemy to tylko do psychologii to trochę spłaszczamy temat. Chociaż nie wiem, może się mylę, dlatego pytam.
