Hej, mam takie pytanie do wszystkich którzy medytują regularnie. Czy zauważyliście że wasza aura się jakoś zmienia? Bo wyczytałam że długoterminowa medytacja ma oczyszczać i rozszerzać aurę, zmieniać jej kolory. Sama medytuję już chyba z rok i ostatnio znajoma która widzi aury powiedziała mi że moja jest jakby czystsza, bardziej niebiesko-zielona niż wcześniej kiedy miała być głównie żółta. Zastanawiam się czy to na pewno związek z medytacją czy może ona po prostu widzi to co ja chce usłyszeć 🙂 no i drugie pytanie które mnie chodzi po głowie - czy można energetycznie się połączyć z kimś bez fizycznego kontaktu, np. właśnie przez medytację? Pytam bo gdzieś czytałam o czymś takim ale nie bardzo rozumiem jak to ma działać.
Oj tak, to jest jak najbardziej możliwe i powiem ci że sama przez wiele lat obserwuję te zależności u siebie i u osób które prowadzę. Medytacja działa na aurę bardzo realnie, ale nie tak że od razu kolor się zmienia z dnia na dzień, to jest powolny proces. Najpierw aura gęstnieje, czyli staje się bardziej wyrazista dla osób które widzą, potem zaczyna się oczyszczać z takich szarawych, brudnych plam które są efektem stresu, lęków, nieprzerobionych emocji. Co do kolorów - żółta aura to umysł, analiza, ego trochę, a niebiesko-zielona to serce i intuicja, więc jeśli twoja znajoma mówi że nastąpiła taka zmiana to szczerze mówiąc jest to spójne z tym czym jest medytacja - przesuwa cię z głowy w kierunku serca. Natomiast co do połączenia energetycznego bez kontaktu fizycznego - tak, to działa i jest to coś co niektórzy robią zupełnie nieświadomie. Mam na myśli takie sytuacje gdy myślisz intensywnie o kimś i ta osoba nagle dzwoni, albo czujesz że ktoś bliski przeżywa coś trudnego mimo że jest daleko. To nie jest magia w sensie rytuałów, to po prostu pole energetyczne które nie ma ograniczeń przestrzennych.
Przepraszam ale to co tu piszecie to trochę życzeniowe myślenie. Skąd ta znajoma wie jaki kolor miała twoja aura wcześniej? Zapamiętała dokładnie odcień sprzed roku? I czy przypadkiem nie wiedziała ze medytujesz? Bo jeśli wiedziała to mam poważne wątpliwości czy to nie jest wyłącznie efekt sugestii. Nie mówię że aura nie istnieje ale weryfikacja tego rodzaju obserwacji jest naprawdę trudna i na tej podstawie wyciąganie wniosków o wpływie medytacji jest moim zdaniem zbyt pochopne
Pytanie o kolory aury i medytację to jest pytanie o to czym w istocie jest świadomość i jak manifestuje się w ciele subtelnym. W tradycjach które znam i praktykuję od wielu lat aura nie zmienia kolorów jak farba na ścianie - ona odzwierciedla stan wewnętrzny w danym momencie ale długotrwała praktyka rzeczywiscie przesuwa punkt ciężkości, tak jak woda drąży kamień. Czy twoja znajoma widzi autentycznie?? Tego niewiem. Ale ze medytacja zmieenia coś w polu energetycznym człowieka - co do tego nie mam wątpliwości
no proszę, A jak długo trza medytowac żeby te zmiany w aurze były widoczne? Bo zaczynam i chciałbym wiedzieć czy to kwestia tygodni czy lat bo to mocno zmienia motywację
Właśnie, to ważna obserwacja. Co do zmiany kolorów aury przez medytację - są rozne systemy opisywania aury i każdy mówi coś innego o tym co oznaczają kolory więc zanim ktoś stwierdza ze twoja aura przeszła z żółtej w niebiesko-zieloną warto zapytać z jakiego systemu korzysta. W tradycji teozoficznej kolory znaczą co innego niż u Brenana, a jeszcze inaczej to opisują systemy wywodzące się z hinduizmu. Znajoma autorki wątku nie powiedziała chyba w jakim systemie pracuje?? Bo bez tego to troche jakby ktoś mierzył temperaturę nie mówiąc w jakich jednostkach
Jest jeszce jeden wymiar tej sprawy o którym nikt tu nie wspomniał, a mianowicie - medytacja nie zmienia tylko koloru aury ale też jej spójność i głębokość warstw. Aura nie jest jednorodna, ma warstwy które odpowiadają różnym poziomom istnienia. regularna praktyka moze powodować ze te warstwy zaczynają lepiej ze sobą współpracować i to jest moim zdaniem ważniejsze niż sam kolor. Co do połączenia bez kontaktu fizyzcnego o którym pisałaś na początku - to jest coś innego niż aura i może warto byśmy to rozdzielili bo to dwa osobne zagadnienia
przepraszam ze sie wtrące ale jestem tu troche z boku i nie bardzo rozumiem - aura to jest cos co kazdy ma czy tylko niektorzy? I czy zeby poczuc te polaczenie energetyczne z kims to trzeba umiec medytowac wczesniej czy mona sprobowac od razu? pytam bo mnie bardziej interesuje ten drugi watek co Glozka pisala na poczatku
Co do tego połączenia bez kontaktu to mam swoje zdanie z własnych doświadczeń. Próbowałam kilka razy świadomie, czyli siadałam do medytacji z intencją połączenia się z konkretną osobą i skupiałam się na niej. Raz miałam bardzo wyraźne wrażenie że wiem co ta osoba czuje, taki smutek, ciężkość w klatce. Zadzwoniłam i faktycznie przeżywała coś trudnego. Ale też raz byłam kompletnie obok, nie czułam nic a ta osoba miała akurat ciężki dzień. więc albo to nie działa regularnie, albo po prostu nie wszystkie połączenia wychodzą, albo - jak mówi Elzbietkaa - to jest selekcja. Naprawdę nie wiem.
chciałam zapytać... bo medytuję dopiero od niedawna i nie czuję jeszcze za dużo. czy to znaczy że moja aura jest słaba albo zamknięta? trochę się martwię bo czytam że wszyscy coś czują a ja nie bardzo i nie wiem czy robię coś źle
dobra, troche sie zagubilem w tej rozmowie, wiec zapytam wprost - to to polaczenie energetyczne bez kontaktu o ktorym pisala Morganitka, to cos co mozna poczuc nawet jak sie dopiero zaczyna medytowac? czy trzeba juz miec te aure jakas bardziej... rozwinięta? bo rozumiem ze to co czula Nyja to bylo cos podobnego i niewiem czy to jest dostepne dla kazdego czy tylko jak sie juz ma ta praktyke za soba
no właśnie i to jest właśnie clou w sumie bo cały ten wątek kręci się wokół tego czy medytacja zmienia aurę, ale może należałoby najpierw ustalić czy to połączenie na odległość to wogole jest zjawisko aurycze czy coś zupełnie osobnego. bo Nyja opisała raczej coś telepatycznego albo po prostu intensywne myślenie o kimś, a Morganitka opisała coś jakby projekcję intencji. to co innego, nie?
