Chciałem poruszyć temat ktory lezy mi na sercu od jakiegoś czasu - mianowicie kwestia koronowej czakry i jej roli jako "anteny" na energie kosmiczne podczas medytacji. Większość ludzi skupia sie na czakrach niższych, balansuje sercową, pracuje z sakralną - a tymczasem sahasrara to taki zapomniany węzeł. Ja od dłuższego czasu próbuję świadomie "otwierać" tę czakrę w czasie medytacji i sprawia to wrazenie jakby to zupelnie inny kaliber doświadczeń niż praca z dolnymi centrami. Ktoś tutaj praktykuje celową pracę z tym ośrodkiem? Co czujecie podczas takich sesji?
Ja się dopiero wdrażam w temat czakr i wlasciwie nie wiedziałam, że sahasrara można celowo "targetować" w medytacji. Myslałam że ona po prostu... jest albo jej nie ma. Jak to w ogóle działa? Znaczy czy jest jakaś konkretna technika czy to raczej intuicyjna sprawa?
Poczekajcie bo tu jest kilka rzeczy ktore warto rozróżnić. "czerpanie z kosmicznych rezerw" brzmi atrakcyjnie ale to nie jest tak proste jak wtyczka do gniazdka. Sahasrara to ośrodek ktory otwiera sie stopniowo i wymaga konkretnego przygotowania całej kolumny - nie możesz pominąć czakr poniżej i oczekiwać stabilnego dostępu do energii z góry. To tak jakbyś próbował lać wodę do dziurawego wiadra. Więc zanim ktos zacznie pracować stricte z koroną, niech zapyta siebie uczciwie: na ile mam uziemiony dół?
no wlasnie to o czym mowi Genio - ja sam próbowałem jakieś vizualizacje z tą czakrą i raz mi sie krecilo w glowie dzień po, nie wiem czy to zwiazane. ale tak sie zastanawiam czy jakieś kamienie pomagają przy tej konkretnnej czakrze? Czytałem cos o ametyscie ale nie pamietam dokladnie
Ciekawy temat bo ja podchodziłam do tego inaczej przez lata - notowałam sobie kiedy w medytacji "czułam" coś w okolicach czubka głowy i porównywałam z tym co działo się wcześniej w życiu. Wyszło mi że te silniejsze odczucia korelują z okresami kiedy byłam bardzo spokojna przez kilka dni przed. Jakby spokój to był warunek wstępny. Ktoś miał podobne obserwacje, że sam tryb życia wpływa na to jak "otwarta" jest korona? 🙂
ee, znaczy ja dopiero zaczynam z tym całym medytowaniem więc może pytam głupio ale czy ktoś mógłby wytłumaczyć na chłopski rozum co to wogole znaczy ze czakra jest "otwarta"? Bo czytam i czytam i raz piszą ze to odczucia fizyczne, raz ze wizje, raz ze stany świadomości - i troche mi sie to wszystko miesza
Ja mam jedno konkretne pytanie do całej tej dyskusji: jak wy w ogóle weryfikujecie że to co czujecie to praca z sahasrarą, a nie np. efekt głębokiego oddechu, zmiana ciśnienia czy po prostu stan relaksacji mózgu? Bo mi zawsze brakuje tutaj jakiegoś kryterium odróżnienia. Jeśli ktoś mi powie "czuję ciepło" albo "widzę fioletowe światło" to skąd wiemy, że to nie jest zwykła projekcja?
Ok, "długofalowe zmiany w percepcji" to już coś konkretniejszego. Ale co np. rozumiesz przez "zjawiska których byś nie wymyśliła"? Bo to jest dość szeroka kategoria i może wciągnąć dosłownie wszystko jako dowód.
ojjjj, odniosę sie do pytania Jaromirek.1 bo to ważna sprawa - otwartość czakry to nie jest stan zero-jedynkowy. Lepiej myśleć o tym jak o przepływie. Czakra "otwarta" to taka przez którą energia przepływa swobodnie, bez blokad. Można to odczuwać różnie - ktos czuje ciepło, ktoś inny mrowienie, ktoś widzenia albo poprostu głębokie poczucie spokoju lub lekkości w danym obszarze ciała. Nie ma jednego wzorca
Hmm ale to co mówi Profeta brzmi jakby każde odczucie mogło być "otwarciem czakry". Ciepło - czakra. Mrowienie - czakra. Spokój - tez czakra. Nie wiem, to mi wygląda trochę jak teoria niefalsyfikowalna. Nie atakuję, naprawdę pytam bo jestem ciekaw jak to rozróżniacie w praktyce od normalnych stanów ciała podczas relaksacji. 🙂
a co to jest sahasrara? pierwsze słyszę, myslałem ze czakry to te siedme kolorowych i tyle
to co mówi Profeta o stanie umysłu ma dla mnie sens. Próbowałam medytować kilka razy i właśnie w te dni kiedy "wyłączyłam sie" od bieżących rzeczy, coś się faktycznie działo z odczuciami w głowie. Ale nie wiedziałam jak to nazwać. Nie chcę teraz twierdzić ze to na pewno koronowa czakra bo nie mam pewności...
Mnie zastanawia jedno: czy praca z tą czakrą nie daje jakichś skutków ubocznych? Czytałam gdzieś o "przedwczesnym otwieraniu korony" i pisali ze to może być destabilizujące. Czy ktoś miał jakieś nieprzyjemne doświadczenia przy tej pracy? Bo chciałabym spróbować ale trochę mnie to hamuje.
co do skutków ubocznych to rzeczywiscie nie jest temat do pomijania. Przy pracy z wyższymi ośrodkami zdarza się uczucie dezorientacji, chwilowe trudności z "wylądowaniem" po medytacji albo nadwrażliwość sensoryczna przez jakiś czas po. To nie są sygnały ze coś złego się stało ale że ciało potrzebuje czasu na integrację. dlatego te uwagi Genio o uziemieniu to nie jest tylko teoria - to praktyczna ochrona. Po sesjach z koroną warto zrobić coś bardzo przyziemnego, dosłownie: chodzenie boso, jedzenie, cokolwiek co ściąga energgię w dół.
