Zastanawiam sie od jakiegoś czasu nad czymś, co mi nie daje spokoju podczas medytacji. Kiedy wchodzę w głębszy stan skupienia, czasem czuję jakby... obecność jakiegoś zbiorowego pola. Nie wiem jak inaczej to opisać. Czytałam trochę o egregorach i ta koncepcja jakoś mi pasuje do tego, co czuję. Chodzi o to że podczas medytacji możemy nieświadomie "dotykać" kolektywnych pól myślowych tworzonych przez grupy ludzi, np. wyznawców jakiejś religii albo użytkowników jakiejś praktyki. I teraz pytanie które mnie nurtuje: czy jest jakiś limit energii z takiego pola? Czy można "wyczerpać" egregor albo siebie podłączając się do niego za czesto?
Ciekawe pytanie ale troche mieszasz kilka pojęć. Egregor jako kolektywne pole myśli istnieje niezależnie od jednej osoby i raczej nie "wyczerpuje sie" przez to że ktoś się do niego podłącza. Problem jest raczej po twojej stronie, tzn. to TY możesz się przeciążyć jeśli otwierasz się na zbyt silne pole do którego nie jesteś dostrojona. jak długo trwają te medytacje i co konkretnie czujesz podczas tego "dotykania" jak to nazwałaś?
a skąd wogole wiedziec ze sie dotknelo egrregora a nie poprostu... wlasnej wyobrazni? Bo medytuje jakies 2 miesiące i nic takiego nie czulem. Może to zależy od poziomu zaawansowania albo od jakiejś techniki której nie znam?
Bardzo dziękuję ze ktos wogole poruszył ten temat, szukałem informacji o egregorach w kontekscie medytacji i nie mogłem znaleźć nic konkretnego. Mam pytanie do Marianka77 albo do kogokolwiek kto wie: czy można sie świadomie podłączyć do egregora celowo? i jak sie to robi podczas medytacji?
No właśnie, świadome podłączenie to zupełnie inna bajka niż przypadkowe dotknięcie. Robiłam to kilka razy przy rytuałach grupowych i tam jest prościej bo jesteście razem w jednej przestrzeni. Przy samodzielnej medytacji trzeba raczej pracować z konkretną intencją i wyobrażeniem symbolu danej grupy czy tradycji. Egregor kościelny, wolnomularzy, konkretnej szkoły magicznej - każdy ma inny "kolor" i inaczej odpowiada. Ale tutaj wracam do pytania Gruszanki bo limit energii to jest właśnie kwestia dopasowania, jak próbujesz się podłączyć do egregora który nie pasuje do twojej częstotliwości to on cię po prostu wypycha i czujesz się wyczerpana.
Hej, przepraszam ze sie wtracam bo trochę gubię się w tej dyskusji. Czy egregor to coś co istnieje obiektywnie czy to tylko model, sposób myślenia o czymś?? Bo jak czytam ten wątek to mam wrażenie że część z was traktuje to dosłownie jak osobny byt a część jak metaforę. Sama nie wiem co o tym myśleć.
noo, no właśnie Pokrzywka_H zadała dobre pyatnie (sorki literówka). Bo jak to sie ma do medytacji uważności która jest bardziej o uważności tu i teraz a nie o podłączaniu sie do jakiś pól? Wydaje mi się ze te tematy są troche z różnych bajek, uważność to nie jest praca z egregorami chyba
Ojej, sama chciałam napisać podobnie do Tobiasza! Zaczęłam medytować jakiś czas temu i uczono mnie żeby skupiać się na oddechu i nie przywiązywać się do tego co się pojawia w głowie. Przy takim podejściu to kontakt z egregorem byłby raczej czymś czego się nie podtrzymuje tylko obserwuje i puszcza, nie? Albo całkowicie się mylę i to działa inaczej?
Chciałem jeszce dopytać o to co napisała Gruszanka na początku, o "limit energii" w egregorze. Bo jesli dobrze rozumiem to egregory są zasilane przez zbiorowe myśli i emocje ludzi którzy do nich należą, tak? W takim razie duży egregor religijny ma nieporównywalnie więcej "paliwa" niż np. mały egregor jakiejś lokalnej grupy medytacyjnej. I wtedy kontakt z tym małym polem mógłby być bardziej ryzykowny bo ono samo moze być słabo naładowane albo wręcz chaotyczne? czy to ma sens czy gadám glupoty
