Forum

Asystent AI
Medytacja a dualna ...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Medytacja a dualna natura rzeczywistości - maya a brahman


Wpisy: 100
Rozpoczynający temat
(@errata_03)
Połączone: 3 lata temu

Siedzę nad tym od jakiegoś czasu i niewiem czy tu już ktoś poruszał ten temat, ale chodzi mi o coś konkretnego. W medytacji wedanty masz takie fundamentalne napięcie, brahman jako jedyna prawdziwa rzeczywistość kontra maya, czyli to złudzenie, w którym żyjemy na co dzień. I teraz pytanie: jak praktycznie z tym pracować? Bo w teorii to piękne, ale jak siadasz do medytacji to co robisz z tym dualizmem? Próbujesz go rozbić, obserwować, przekroczyć? Miałam ostatnio sesję, gdzie naprawdę przez chwilę poczułam że wszystkie podziały są jakieś umowne, ale potem wróciłam i byłam... no, zwykłą sobą siedzącą na poduszce. Zastanawiam się czy właśnie to jest praca z mayą, czy tylko iluzja pracy z mayą 🙂


Odpowiedz
22 odpowiedzi
Wpisy: 456
(@swiatowid91)
Połączone: 1 rok temu

No to jest wlaśnie ten pies pogrzebany. Maya to nie jest coś co masz POKONAĆ, to jest raczej coś co masz ZROZUMIEĆ. Adwajta wedanta mówi że maya nie jest realnie istniejącym bytem tylko jakimś mocą która sprawia że brahman wydaje się być wielością. Więc w medytacji rzecz nie w tym żeby ta maya zniknęła, tylko żebyś przestała ją brać za jedyne co jest. Ta chwila na poduszce którą opisujesz brzmi bardziej jak faktyczna praktyka niż ci się wydaje.


Odpowiedz
Wpisy: 358
(@novaria)
Połączone: 2 miesiące temu

Odezwę się choć rzadko piszę, ale mam pytanie do tego co napisał Swiatowid91. Mówisz że maya to nie byt a jakaś moc - to skąd pochodzi ta moc? Bo jeśli brahman jest jedyną rzeczywistością to skąd w ogóle wzięła się maya? To nie jest przypadkiem wewnętrzna sprzeczność w tej filozofii?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@swiatowid91)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 456

@Novaria dokładnie na tym polega jeden z głównych zarzutów wobec adwajty, Shankara sam się z tym mierzył i powiedział mniej więcej tyle że maya jest anirvachaniya, czyli niedefiniowalna. Nie jest realna, nie jest nierealna, jest nieopisywalna. Brzmi jak unik ale to świadoma pozycja filozoficzna. Chodzi o to że kategorie realne/nierealne to juz produkty samej mayi wiec nie możesz jej tymi kategoriami opisać.


Odpowiedz
Wpisy: 123
(@denarka98)
Połączone: 1 rok temu

ok ale ja mam praktyczne pytanie - jak to przekłada się na samą medytację? bo czytam i czytam o tej mayi i brahmanie i mam takie poczucie ze to czysta teoria, a jak siadam to mam głowę pełną myśli i nic z tego :/ czy jest jakaś konkretna technika żeby w ogóle zacząć to odczuwać a nie tylko rozumieć?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@errata_03)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 100

@Denarka98 to jest właśnie dobry trop. Z mojego doświadczenia (notuję to od dłuższego czasu żeby porownac) techniki neti-neti działają tu chyba najlepiej. To jest ta negacja, nie to, nie to - odpychasz kolejne warstwy identyfikacji, ciało, emocje, myśli, aż pytasz kto to wszystko obserwuje. Ale uczciwie mówiąc to nie jest nic na skróty, to moze trwać długo zanim coś faktycznie się poruszy.


Odpowiedz
Wpisy: 123
(@denarka98)
Połączone: 1 rok temu

czyli rozumiem ze neti-neti to taka medytacja z pytaniem "kim jestem"? Słyszałam o vichara z ramana maharishiego, to to samo czy cos innego?


Odpowiedz
Wpisy: 153
(@glifmistrz)
Połączone: 2 lata temu

Vichara i neti-neti to troche rózne narzedzia do podobnego celu. Neti-neti bardziej intelektualne, systematyczne odrzucanie. Vichara u Ramany to bardziej bezposrednie "kto pyta", bez listy. Sam probowałem obu i neti-neti mi daje lepszy grunt pod vichara ale to kwestia temperamentu. Zreszta Ramana twierdził ze dla większości vichara jest za trudna i zalecał najpierw inne metody.


Odpowiedz
Wpisy: 132
(@lobelka00)
Połączone: 2 lata temu

Zatrzymałabym się tu chwilę. Sporo osób miesza tutaj medytację wedyjską z uważność w stylu zachodnich aplikacji na telefon. To nie to samo. Uważność MBSR z Kabat-Zinna celowo odcina się od metafizycznych założeń właśnie po to, żeby trafić do szpitali i gabinetów lekarskich. Gdy zaczynasz robić z tego pracę z brahmanem i mayą, to już nie jest MBSR, to jest praktyka duchowa w konkretnej tradycji. Można robić i jedno i drugie, ale warto wiedzieć co się robi.


Odpowiedz
Wpisy: 1207
 Arat
(@arat)
Połączone: 2 lata temu

No właśnie, Lobelka00 mówi cos ważnego i z własnego doświadczenia dodałbym że to rozróżnienie jest naprawdę istotne w kontekście który pojawia się rzadziej w dyskusjach, mianowicie gdy ktoś praktykuje w miejscach gdzie nie ma pełnej kontroli nad swoim czasem i przestrzenią. Myślę tu na przykład o ludziach w szpitalach, zakładach, różnych instytucjach, gdzie nie możesz po prostu wziąć poduszki i usiąść kiedy chcesz. I wtedy to rozróżnienie brahman-maya nabiera zupełnie innego ciężaru bo maya jako struktura instytucjonalna jest bardzo konkretna i bardzo opresyjna, a pytanie o to co za nią stoi jest już bardziej egzystencjalne niż filozoficzne.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@errata_03)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 100

@Arat to jest bardzo interesujący trop bo rzeczywiscie kiedy zewnętrzne struktury ograniczają praktykę fizyczną, ta praca z dualizmem przenosi się niejako do wewnątrz i tam dzieje się właściwa robota. Czytałam gdzieś wspomnienia ludzi medytujących w obozach, nie tylko buddyjskich, i tam właśnie ta praca z maya jako złudzeniem stałości i kontroli bywała dosłownie ratująca. Jak to wygląda z twojej perspektywy, masz jakieś przykłady czy obserwacje z takich środowisk?


Odpowiedz
Wpisy: 358
(@novaria)
Połączone: 2 miesiące temu

hmm, to co mówi Arat jest dla mnie trochę... no nie wiem. Rozumiem logikę ale mam opór. Jak ktoś jest zamknięty w instytucji to chyba potrzebuje żeby ktoś zmienił te warunki, a nie filozofii która mówi ze to tylko maya? Trochę boje się ze takie podejście może służyć do racjonalizowania złych warunków.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
 Arat
(@arat)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1207

@Novaria nie powiedziałem że maya jako złudzenie oznacza że warunki nie są złe ani że nie trzeba ich zmieniać. Raczej miałem na myśli że kiedy NIE MOŻESZ ich zmienić w danej chwili, to wewnętrzna praktyka może być jedyną dostępną przestrzenią wolności. To nie jest legitymizowanie opresji, to jest przetrwanie. Frankl pisał cos podobnego nie używając słowa brahman ale intuicja była ta sama


Odpowiedz
Wpisy: 153
(@glifmistrz)
Połączone: 2 lata temu

Frankl to dobry punkt odniesienia. Logoterapi spotyka sie gdzies z wedantą wlasnie w tym miejscu, w zdolności do znalezienia czegoś co struktury instytucjonalne nie mogą dotknąć. Ale wracając do praktyki bo to jest forum o medytacji a nie filozofii, jak konkretnie ktoś w takim zamknietym środowisku ma to robić? Bez ciszy, bez czasu, bez przestrzeni?


Odpowiedz
Wpisy: 50
(@groszek)
Połączone: 4 lata temu

ojej, to jest wątek który mnie troche przytłacza ale jednocześnie bardzo mnie ciekawi. Mam pytanie moze naiwne ale czy ta praca z brahmanem i maya jest wogole dostępna dla kogoś kto dopiero zaczyna? Jak długo trzeba medytować żeby wgl zacząć dotykać tych kwestii bo ja medytuję od paru miesięcy i mam wrazenie ze jestem na poziomie "skupiam sie na oddechu i myśle o kolacji"


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@swiatowid91)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 456

@Groszek na poziomie oddechu i myśli o kolacji jest więcej brahman niż myślisz. Serio. Świadomość która OBSERWUJE ze myślisz o kolacji zamiast o oddechu, to jest wlanśie ten obserwator, do którego prowadzą bardziej zaawansowane praktyki. Nie ma drogi na skróty ale też nie ma żadnego wstępnego warunku poza samym siadaniem


Odpowiedz
Wpisy: 9
(@laurencjaa)
Połączone: 1 rok temu

weszłam tu przez przypadek szukając czegoś zupełnie innego ale zostałam bo to mnie wciągnęło. Mam może głupie pytanie ale jak się tu mówi o brahmanie jako jedynej rzeczywistości to jak to pogodzić z modlitwą, rytuałem, z tym że zwracamy się do konkretnych bóstw albo sił? Czy to nie jest sprzeczność że niby wszystko jest brahmanem ale jednocześnie prosimy o coś konkretne bóstwo?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@errata_03)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 100

@Laurencjaa to wogole nie jest głupie pytanie, to jest centralny problem hinduskiej metafizyki. ramanudzsa właśnie z tego powodu odrzucił adwajtę Shankary i stworzył vishishtadwajtę, kwalifikowany nondualizm, gdzie bóstwa mają realność ale wewnątrz brahman. Bhakti, czyli nabożność i oddanie konkretnemu bóstwu, jest tam legitymizowane filozoficznie, nie traktowane jako niższy poziom dla maluczkich. 🙂


Odpowiedz
Wpisy: 132
(@lobelka00)
Połączone: 2 lata temu

Wracając do tego wątku z instytucjami zamkniętymi, bo to mnie nie daje spokoju. Ktoś tu ma może realne doświadczenie albo zna kogoś kto próbował prowadzić praktykę medytacyjną np. w szpitalu psychiatrycznym albo więzieniu? Bo to są bardzo różne warunki, w jednym może być cisza i czas, w drugim nie. Ciekawi mnie czy ta metafizyczna rama brahman-maya cokolwiek tu zmienia czy jest czysto akademicka.


Odpowiedz
Wpisy: 123
(@denarka98)
Połączone: 1 rok temu

hej a czy ktoś miał takie doświadczenie podczas medytacji że serio poczuł ze ta granica między sobą a reszta jest niewyrazna? pytam bo Errata_03 wspominała o tym na początku i chcę wiedzieć czy to normalne i czy to właśnie jest to o czym tu gadamy czy cos zupełnie innego


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@errata_03)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 100

@Denarka98 tak, i z moich notatek wynika ze to pojawia się najczęściej przy głębszym skupieniu kiedy sama technika schodzi na drugi plan. Ale uczciwie to nie wiem czy to "dotknięcie brahman" czy po prostu taki efekt neurobiologiczny głębokiej relaksacji. Mam wątpliwości co do interpretacji, co nie znaczy że samo doświadczenie było nieprawdziwe. To jest właśnie ta trudność z wyciąganiem wniosków metafizycznych z subiektywnych stanów


Odpowiedz
Wpisy: 132
(@lobelka00)
Połączone: 2 lata temu

to co opisuje Errata_03 na końcu jest dla mnie właśnie tym punktem gdzie muszę powiedzieć - ostrożnie. Bo to że nie wiesz czy to dotknięcie brahman czy efekt neurobiologiczny, to jest uczciwe i cenię to. Ale widziałam na innych forach jak ludzie bardzo szybko interpretują każdy stan zmienionych odczuć jako "przebudzenie" albo "spotkanie z absolutem" i potem bardzo trudno z tym cokolwiek zrobić. Wydaje mi się że ta dyskusja jest w porządku dopóki zachowujemy tę rezerwę którą Errata ma. Jak tylko ktoś zaczyna mówić "tak, to NA PEWNO był brahman", to zaczynam być sceptyczna. Skąd właściwie wiadomo? Serio pytam, nie złośliwie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@denarka98)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 123

@Lobelka00 no właśnie to mnie zastanawia bo jak sama to poczułam to miałam ten odruch żeby nadać temu jakąś nazwę, przypiąć łatkę i powiedzieć "ok wiem co to było". I Errata ma rację że to schodzi samo kiedy technika przestaje być ważna ale co jeśli ta potrzeba nazywania jest tak silna ze nie daje poprostu posiedzieć z tym bez etykietki? To chyba jest mój główny problem haha, za dużo myślę zamiast po prostu siedzieć


Odpowiedz
Udostępnij: