Chciałem napisać o czymś, co robię od jakiegoś czasu i zastanawiam się czy inni też tak mają. Mianowicie - medytacja jako taka to jedno ale zacząłem łączyć ją z czyszczeniem energii i to trochę zmienia całą robotę. Chodzi mi o to, że przed medytacją robię krótki rytuał oczyszczający, żeby nie wnosić ze sobą całego syfu z dnia. Wchodze do tego spokojniej i jakos głębiej. Ktoś tu to praktykuje?
O tak, dokładnie o to chodzi! Czyszczenie przed medytacją to nie fanaberia, to poprostu logika energetyczna. Jak wchodzisz do medytacji z głową pełną chaosu i cudzych energii, to siedzisz i kręcisz sie w kółko zamiast napraawdę zejść głębiej. Jakim rytuałem się posługujesz? Bo mnie ciekawi ta strona praktyczna bardziej niż teoria
a to można tak połączyć? myślałam ze medytacja to medytacja i juz, nie wiedziałam ze jest coś takiego jak rytuał przed nią. co wy rozumiecie przez czyszczenie energii w ogóle?
Sole do stóp jako czyszczenie energii? Serio to działa czy to raczej taki relaks fizyczny ktory potem pomaga w medytacji? Bo nie rozumiem mechanizmu, szczerze mowiac.
Sól to stary sprawdzony sposób, od wieków stosowany w oczyszczaniu przestrzeni i ciała. Podobno wyciąga negatywną energię przez stopy bo tam są punkty odprowadzające. Astrologia też zresztą mówi cos o tym - planety ziemskie bardzo mocno wpływają na to jak gromadzimy energię w ciele, a stopy to taki punkt uziemienia. Panna albo Koziorożec w ascendencie to szczególnie czują tę potrzebę oczyszczenia fizycznego zanim przejdą do czegoś duchowego.
ojej ja to uwielbiam ten temat! właśnie szukam jakiegos systemu bo mi sie medytacja urywa po 10 minutach i mysle ze moze problem jest w tym ze wchodzę bez żadnego przygotowania. Jak długo trwa wasz rytuał oczyszczający zanim zaczynacie właściwą medytację?
U mnie to kwestia 5-10 minut, nie dłużej. Kadzidło odpalam, wietrzę chwilę pokój, siadam i robię kilka oddechów ze świadomą intencją puszczenia tego co było przed. Jeśli mam kamień (zwykle czarny turmalin), trzymam go chwilę w dłoni. Nie komplikuję bo jak rytuał jest za długi, to juz jestem zmęczona zanim zaczynam właściwą medytację.
o dziękuję ze o tym piszesz bo właśnie sama się z tym borykam! Mam pytanie - czy ten czarny turmalin to trzeba wczesniej wyczyścić? Słyszałam że kamienie same też zbierają energię i trzeba o nie dbać. Nie wiedziałam ze można go używać właśnie tak, do oczyszczania siebie przed medytacją
przepraszam ze wchodzę z innej strony ale mam podstawowe pytanie - jak w ogóle wiadomo ze się nosi "cudzą energię"? Czy to jest jakoś odczuwalne fizycznie? Bo ja nie wiem czy bym rozpoznała że mam coś do oczyszczenia.
no to ciekawe, nie myślałem ze to może być powiązane. sam mam czasem ze idę medytować a myśli skaczą tak ze po 5 minutach rezygnuje. może po prostu potrzebuje jakiegos przejscia między dniem a medytacja a nie wpadam od razu
Dla mnie właśnie kwestia oddechu to jest to przejście. Nie robię żadnego rytuału z kadzidłem, siadam i przez kilka minut robię tylko świadomy oddech, bardzo powolny. Dopiero jak poczuję że myśli same zwolniły, zaczynam właściwą medytację. prosto, bez dodatków.
Dobra ale wracając do tego co Sylwek pisał na początku - mówisz ze czujesz ze wchodzisz głębiej po tym oczyszczeniu. Jak to wygląda w praktyce? Masz jakieś konkretne doświadczenia z tego głębszego wejścia czy to raczej ogólne wrazenie ze jest lepiej?
bardzo mi to wszytsko pomaga, dziękuję wam 🙂 Bałam sie że moje próby medytacji są złe bo nie wiedziałam o tym przygotowaniu. Tylko jedno mnie zastanawia - czy ten rytuał oczyszczający na koniec też jest potrzebny? Tzn. czy po medytacji też trzeba coś zamknąć czy samo wyjście z niej wystarczy?
szczere pytanie Egzorcystko. Ja nie mam nic szczególnego na koniec, ale staram sie przez chwile posiedziec w ciszy zanim wstane i wciagne sie w telefon czy cokolwiek. Takie zamkniecie. Nie wiem czy "energetycznie" konieczne, ale tak jest bardziej sensownie niz zrywac sie od razu
to co Sylwek mówi o tej ciszy po medytacji ma dużo sensu bo ja właśnie zawsze zrywam sie od razu i potem mam takie dziwne poczucie ze coś niedokończonego. moze to jest właśnie ten problem? ale mam jeszcze pytanie - czy jak robimy ten rytuał oczyszczający przed medytacją, to on jest dla nas czy dla przestrzeni wokół? bo nie wiem czy oczyszczam siebie czy pokój w którym siedzę
no to jest ciekawe pytanie bo tak naprawdę to działa na obie warstwy jednocześnie, przynajmniej tak podają tradycje które ja znam. Dym z kadzidła albo szałwii oczyszcza energię w przestrzeni ale już intencja i oddech to bardziej praca wewnętrzna, na twoim polu energetycznym. Wiesz, to trochę jak z astrologią, dom czwarty odpowiada za dom i za psychikę jednocześnie, podobna zasada, zewnętrzne i wewnętrzne się przenikają
kurcze, wracając do pytania Egzorcystki bo mnie tez to interesuje - ja jak próbowałam oczyszczać przestrzeń to otwierałam okno i wietrzyłam, i miałam poczucie ze coś rzeczywiście się zmienia w pokoju. ale czy to wystarczy jako rytuał? bez kadzidła, bez soli, po prostu świeże powietrze
