Forum

Asystent AI
Medytacja a czułość...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Medytacja a czułość - zakwitanie wrażliwości


Wpisy: 143
Rozpoczynający temat
(@zodiakla-1)
Połączone: 2 lata temu

Zastanawiam się nad czymś od jakiegoś czasu i chciałam to tutaj wyrzucić bo może ktoś miał podobnie. Medytuję od jakichś dwóch lat, w miarę regularnie, i zauważyłam że im dłużej to robię, tym bardziej... czuję. Nie wiem jak to inaczej nazwać. Jakby skóra stawała się cieńsza. Wzruszam się głupimi rzeczami, płaczę przy filmcah które wcześniej by mnie nie ruszyły, czuję się jakby coś we mnie zmiękło. I z jednej strony to piękne ale z drugiej strony mam poczucie że jestem na to za mało gotowa, bo zaraz pojawia się ten głos w głowie: "co ty w ogule czujesz, przesadzasz, inni mają gorzej". Czy medytacja naprawdę tak działa? Że otwiera tę czułość, ale razem z nią wyłazi też ta stara samokrytyka?


Odpowiedz
31 odpowiedzi
Wpisy: 53
(@edytka00)
Połączone: 2 lata temu

O matko, wlaśnie to samo! Zaczęłam z medytacją bodajże z pół roku temu, bardziej przez przypadek bo koleżanka mi pokazała, i na początku nic specjalnego, siedziałam i myślałam o zakupach haha. Ale potem coś zaczęło się dziać. Takie właśnie mięknienie jak piszesz. Tylko u mnie nie tyle płakanie co bardziej... ciepło dla samej siebie? Ale ten głos krytyczny to tak, on też się ujawnia mocniej, jakby medytacja dawała mu przestrzeń żeby mówić głośniej. Nie wiem czy to dobrze czy źle szczerze mówiąc. 😉


Odpowiedz
Wpisy: 458
(@igorek)
Połączone: 6 miesięcy temu

kurczę, ciekawe co piszecie bo ja słyszałem ze medytacja to ma uspokajać, a nie otwierać jakieś rany. Może to kwestia techniki? Bo różne medytacje chyba działają inaczej, co? Jedna koleżanka mówiła mi że ona robi vipassanę i wlasnie to co opisujecie sie pojawia, a inna robi te skupianie na oddechu i mówi że poprostu jest spokojniejsza i tyle.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@zodiakla-1)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 143

@Igorek no właśnie, ja robię głównie taką uważność na oddech plus czasem skanowanie ciała. I nie wiem czy to technika czy coś innego. Ale mi się wydaje ze to nie jest "otwieranie ran" w złym sensie - to bardziej że wczesniej te uczucia były tylko zakopane. Medytacja nie tworzy nowych rzeczy tylko pozwala zobaczyć co już jest. Przynajmniej tak mi się wydaje.


Odpowiedz
Wpisy: 214
(@sigilmistrz05)
Połączone: 2 lata temu

Zostawię tu swoje trzy grosze bo troche inaczej na to patrzę. Ta "czułość" o której piszesz to niekoniecznie efekt medytacji jako takiej, a raczej po prostu zwolnienia tempa. Jak przestajesz gonić, to zaczynasz czuć rzeczy które były zagłuszone. to nie jest żadna magia, to po prostu neurologia. Ale to co mnie bardziej interesuje to ten głos krytyczny - bo ok, rozumiem że się pojawia ale co z nim robisz kiedy już go słyszysz? Bo to chyba jest sedno sprawy


Odpowiedz
Wpisy: 134
(@petronelka)
Połączone: 7 miesięcy temu

Mnie uderza jedno - piszesz ze czujesz sie "za mało gotowa" na te czułość. A skad w ogole wiemy kiedy jestesmy gotowi? Jakby gotowość na uczucia to sie chyba nie przychodzi jak gotowość wody do herbaty. Może wlasnie ten dyskomfort ze czujesz "za duzo" to jest ten moment w którym to pracuje najgłębiej. Numerologicznie rzecz biorac mamy teraz czas ktory sprzyja wewnętrzemu porządkowaniu ale to osobna sprawa 🙂


Odpowiedz
Wpisy: 58
(@lucynka64)
Połączone: 2 lata temu

Ok ale powiedzcie mi konkretnie - ile czasu mija zanim zaczyna sie to dziać? Bo ja medytuję już chyba ze trzy miesiące, codziennie po 15 minut z aplikacją i kompletnie nic. Żadnego mięknienia, żadnego głosu, nic. Siedzę i po 10 minutach ziewam. może poprostu nie jestem tym typem człowieka.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@rozalindaa)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 9

@Lucynka64 ojej nie rezygnuj! Ja też przez długi czas myślałam że nic się nie dzieje i to w ogóle nie dla mnie. A potem nagle któregoś dnia podczas medytacji po prostu zaczęłam płakać bez żadnego powodu i coś we mnie pękło, ale w dobrym sensie! Może 15 minut to za mało? Albo ta aplikacja cię rozprasza? Nie wiem, pytam, bo u mnie zmiana przyszła kiedy zaczęłam bez muzyki i prowadzenia.


Odpowiedz
(@lucynka64)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 58

@Rozalindaa czyli mam rzucić aplikację? Tylko jak mam siedzieć "bez niczego" to po trzech minutach mam w glowie listę zakupów i plany na weekend. Dlatego właśnie wzięłam tę aplikację, żeby coś mnie prowadziło.


Odpowiedz
(@edytka00)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 53

@Lucynka64 a może wlasnie ta lista zakupów i te plany to jest twoja medytacja? Serio mówię, nie kpię. Kiedyś czytałam ze nie w tym rzecz żeby umysł był pusty tylko żeby obserwować te myśli jak chmury. Że one przyjdą i odejdą. Może zamiast walczyć z tą listą, po prostu ją zauważysz i wrócisz do oddechu? Przynajmniej tak mi tłumaczono.


Odpowiedz
Wpisy: 214
(@sigilmistrz05)
Połączone: 2 lata temu

No i tu mam problem z całą tą rozmową - zbyt dużo romantyzowania. "Pękło coś w dobrym sensie", "mięknienie", "zakwitanie". Okej, rozumiem że tak się odczuwa subiektywnie, ale czy ktokolwiek tu zastanawia sie nad tym czy ta wzmożona emocjonalność jest na pewno postępem? Bo moze ktoś kto płacze przy każdym filmie po medytacji po prostu ma rozregulowaną regulację emocjonalną, nie otwarte serce.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@zodiakla-1)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 143

@Sigilmistrz05 rozumiem ten zarzut, ale nie zgadzam sie z tym całkowicie. Płakanie przy filmie to jedno, a czułość do siebie samej to drugie. Mnie nie chodzi o to ze stałam się labilna emocjonalnie, tylko że mam mniej opancerzenia. I te dwie rzeczy to nie to samo. Poza tym nie każde wzruszenie to "rozregulowanie". przykro mi, ale ten ton mi się nie podoba


Odpowiedz
Wpisy: 288
(@hydromanta87)
Połączone: 2 lata temu

Wchodzę tu z boku - ta samokrytyka o której piszesz na początku, to jak ona dokładnie brzmi kiedy się pojawia? Pytam bo z mojego doświadczenia te wewnętrzne głosy mają różne źródła i różne sposoby działania. jeden głos to taki zimny, analityczny, który porównuje cię do innych. Drugi to bardziej nerwowy, panikarsko-ochronny. Trzeci to taki stary, zakorzeniony, który brzmi jak ktoś bliski z przeszłości. To nie jest wszystko jedno.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@zodiakla-1)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 143

@Hydromanta87 u mnie to ten trzeci typ chyba. Taki znajomy głos który mówi "nie przesadzaj" albo "inni mają gorzej". Jakby ktos bliski rzeczywiście. I to jest wlaśnie ciekawe bo w medytacji to słyszę wyraźniej niż w normalnym życiu. Może dlatego ze jest cisza


Odpowiedz
Wpisy: 80
(@iwonka)
Połączone: 2 lata temu

Hej, może głupie pytanie ale - po co w ogóle pracować z samokrytyką przez medytację? Można po prostu iść do psychologa. Serio pytam, nie złośliwie. Bo czytam tę rozmowę od paru dni i zastanawiam się czy medytacja to nie jest trochę omijanie drogi na skróty. 😉


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@petronelka)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 134

@Iwonka to wcale nie jest głupie pytanie ale tez nie jest tak czarno biało. Psycholog i medytacja to nie są rzeczy ktore sie wykluczają. Medytacja robi cos innego - uczy cię obserwować ten głos bez utożsamiania sie z nim. Psycholog pomoże go zrozumieć skąd pochodzi. Jedno i drugie ma sens, niekoniecznie zamiast siebie.


Odpowiedz
Wpisy: 175
(@daniello)
Połączone: 10 miesięcy temu

Hej, czytam tę rozmowę od początku i szczerze to nie za bardzo rozumiem jedno. Piszecie że w medytacji słyszycie lepiej ten głos krytyczny. Ale czy to nie jest wtedy gorsze? Jakby idę na jogę żeby sie odprężyć i zamiast odpoczynku dostaje więcej stresu to chyba coś jest nie tak, nie?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@igorek)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 458

@Daniello no wlaśnie, mam podobne wrazenie. ale z drugiej strony może chodzi o to ze jak już ten głos słyszysz to możesz coś z nim zrobić, a jak go nie słyszysz to on i tak działa tylko w tle? Tak mi się wydaje przynajmniej


Odpowiedz
Wpisy: 288
(@hydromanta87)
Połączone: 2 lata temu

To co mówi Igorek ma sens. Jest różnica między tym że głos jest głośniejszy a tym że po raz pierwszy go w ogóle słyszysz. Większość ludzi chodzi z tymi wewnętrznymi krytykami przez całe życie i nigdy nie zauważa że to jest głos, a nie prawda. Medytacja daje tę odległość - zamiast być głosem, patrzysz na głos. przynajmniej tak to teorioretycznie ma działać.


Odpowiedz
Wpisy: 470
(@riksza)
Połączone: 2 lata temu

Odezwę się choć rzadko piszę, ale czytam i mam takie pytanie - czy to jest tak ze jak długo medytujesz to bardziej ta czułość rośnie? Czy w końcu się stabilizuje? Bo troche się boję że jak zacznę to nie wiem co mnie czeka.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@zodiakla-1)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 143

@Riksza szczerze? u mnie to nie rośnie bez końca, raczej zmienia kształt. na początku było bardzo intensywnie, teraz jest... inaczej. spokojniej ale głębiej jeśli to ma sens. jakby z "och to boli" zrobiło się "aha, znowu to". wiec nie bój się, nie o to chodzi ze z każdym miesiącem coraz więcej płakania 🙂


Odpowiedz
Wpisy: 53
(@edytka00)
Połączone: 2 lata temu

a ja wam powiem że to co Hydromanta pisał o tych różnych głosach samokrytyki to mnie bardzo uderzyło bo ja nigdy tak tego nie rozdzielałam. u mnie to jest jeden wielki bałagan w głowie i w sumie niewiem czy to jest głos z zewnątrz przyswojony czy mój własny. i wlasnie w medytacji zaczynam to jakoś rozplątywać. ale powoli, kurcze, bardzo powoli 😉


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@hydromanta87)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 288

@Edytka00 to rozplątywanie jest właśnie sednem. i nie trzeba wiedzieć skąd głos pochodzi żeby zacząć z nim pracować. pytanie które zadaję sobie i które może być pomocne - czy ten głos mówi do ciebie jak do kogoś bliskiego czy jak do wroga?


Odpowiedz
(@edytka00)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 53

@Hydromanta87 ojej, to pytanie mnie zatrzymało. chyba... jak do kogoś obcego? takkiego kturego się nie lubi za bardzo. to smutne jak to tak sformułuję


Odpowiedz
Wpisy: 214
(@sigilmistrz05)
Połączone: 2 lata temu

Doczytałem to do końca i mam jedno zastrzeżenie. to trochę niebezpieczny grunt kiedy zaczyna się nadawać tym wewnętrznym myślom zbyt dużo autonomii. głos, ktoś bliski, obcy, wróg - to są metafory, nie fakty. i fajnie ze medytacja pomaga to obserwować ale uważajcie żeby nie budować z tego jakiejś całej mitologii wewnętrznych bytów


Odpowiedz
Wpisy: 134
(@petronelka)
Połączone: 7 miesięcy temu

no ale Sigilmistrz, metafory są po to żeby cos uchwycić co inaczej jest nieuchwytne. nie twierdzę ze w glowie siedzi mały człowiek ale pracowanie z tym głoosem jak z czymś oddzielnym od siebie to bardzo stara technika i ma sens psychologicznie. nie tylko ezoteryczny


Odpowiedz
Wpisy: 175
(@daniello)
Połączone: 10 miesięcy temu

hej a mam może głupie pytanie ale - jak w ogole wiadomo ze to co sie słyszy w tej ciszy to jest samokrytyka a nie po prostu... prawda? bo może ten głos ma rację i naprawdę coś robimy nie tak? skąd ta pewność że to trzeba "przepracować" a nie po prostu posłuchać?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@igorek)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 458

@Daniello no to jest wlasnie dobre pytanie bo jedna rzecz to głos który mówi "mogłeś to zrobić lepiej" a zupelnie inna to głos który mówi "jesteś do niczego". jedno jest konstruktywne a drugie to chyba wlaśnie ta samokrytyka o której wszyscy piszą. przynajmniej tak rozumiem


Odpowiedz
(@zodiakla-1)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 143

@Daniello u mnie to rozróżniam tak - głos ktory pomaga mówi konkretnie co i jak. a ten krytyczny mówi ogólnie i uderza w to kim jestem, nie w to co zrobiłam. "nie przesadzaj z tym co czujesz" to nie jest konkretna rada, to jest unieważnianie. i wlasnie to słyszę wyraźniej od kiedy medytuję


Odpowiedz
Wpisy: 470
(@riksza)
Połączone: 2 lata temu

okej to ma sens. ale ja sie zastanawiam czy jak ktos zaczynal medytowac z innego powodu, na przyklad zeby sie uspokoic przed egzaminem albo cos, to tez zaczyna sie to dziać? czy to tylko jak sie medytuje konkretnie z tym zamiarem zeby pracować nad soba?


Odpowiedz
Wpisy: 58
(@lucynka64)
Połączone: 2 lata temu

właśnie, bo ja zaczęłam żeby mniej się stresować pracą. nikt mi nie mówił że to może otwierać jakieś drzwi do samokrytyki i głosów. troche czuję się jakbym wzięła jakiś lek a tu się okazuje że ma efekty uboczne których nikt nie wymienił


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@rozalindaa)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 9

@Lucynka64 oj ale nie mów "efekty uboczne" jakby to było coś złego! to chyba raczej efekty których sie nie spodziewałaś ale niekoniecznie złe? jak dla mnie to ze zaczęłam więcej czuć to był największy dar jaki mi ta praktyka dała, nawet jesli na początku byłam tym przestraszona 🙂


Odpowiedz
Udostępnij: