Wpadłem ostatnio na Corpus Hermeticum i trochę mnie wciągnęło. Hermes Trismegistos pisał o tym, że umysł to sposób kontaktu z boskością, i jakoś zaczałem łączyć to z tym co robię podczas medytacji. W tekstach hermetycznych jest taki fragment o "cichym umyśle" jako warunku poznania - cos jak to co my nazywamy uważność, tylko ubrane w inny język. Ktoś jeszcze tu łączy te dwie rzeczy? Bo mam wrażenie, że to nie przypadek że medytacja i hermetyzm trafiają do tych samych miejsc
Corpus Hermeticum to nie jest prosta lektura i trochę ostrożnie bym z tym szła. Te teksty powstawały w bardzo konkretnym kontekście - neoplatonizm, gnostycyzm, i to nie jest to samo co siedzenie w ciszy i liczenie oddechów. Piszesz o "cichym umyśle" - masz na myśli konkretnie który dialog? Bo w Poimandresie mowa o nous, ale to nie jest uważność w dzisiejszym rozumieniu tego słowa.
No właśnie, trochę mnie niepokoi takie mieszanie pojęć. Hermetyzm to system filozoficzny z konkretną kosmologią, a uważność to co innego, wywodzi się z tradycji buddyjskiej i zostało mocno zsekularyzowane. Można szukać podobieństw ale to nie znaczy ze to to samo. Co konkretnie cię uderzyło w tych tekstach że powiedziałes sobie - o, to jak medytacja?
Hej, jestem ciekawy czegoś innego - czy praca z Corpus Hermeticum wymaga jakiegoś przygotowania medytacyjnego? Tzn. czy trzeba najpierw umieć medytować żeby cokolwiek z tych tekstów "odebrać"? bo czytałem fragment i jakoś nie za bardzo do mnie trafia, może poprostu umysł nie jest jeszcze gotowy?
Mam pytanie do Bronka - piszesz że łączysz to z medytacją ale jak to wygląda w praktyce? Tzn. siedzisz i medytujesz mając w głowie te teksty, czy może coś innego? Bo to trochę inne niż standardowe "siedź i oddychaj".
Ojej, to brzmi jak lectio divina prawie! Tak to robili mnisi z tekstami sakralnymi - czytanie, potem kontemplacja, potem cisza. Ja to odkryłam przypadkiem przy afirmacjach wlasciwie że samo czytanie słów to za mało, trzeba potem dać temu "posiedzieć". Nie wiedziałam że ktoś to robi z Hermeticum, ciekawe 🙂
Lectio divina to konkretna praktyka chrześcijańska i też nie jest tym samym co medytacja na tekst hermetyczny. Słuchajcie, mnie trochę przeszkadza w tej rozmowie ze wrzucamy do jednego worka bardzo różne tradycje i udajemy że to jedno i to samo "bo podobnie brzmi". corpus Hermeticum to nie biblia, nie buddy, nie afirmacje. 🙂
ale czy to naprawde takie ważne skąd pochoodzi dana metoda? Jeśli komuś działa to działa. Nie rozumiem tego dzielenia na tradycje, wszędzie na końcu chodzi o to samo - żeby umysł był spokojny i żeby sie rozwijać
Dopiszę jedno zdanie w środku ale mam pytanie - te teksty hermetyczne to są bezpieczne do samodzielnej pracy? Tzn. słyszałam ze część tradycji mówi że takie rzeczy powinno się robić pod okiem kogoś bardziej doświadczonego. trochę się boję zaczynać bez przewodnika.
Nawiązując do tego co pisała Marowit - ona mówi że potrzeba historycznego kontekstu ale czy nie jest tak że stare tradycje ezoteryczne celowo pisały językiem który ma działać inaczej niż zwykły tekst? tzn. czy sam rytm zdań i obrazy mogą robić cos z umysłem niezależnie od tego czy rozumiemy filozofię?
no właśnie o to mi chodziło od początku. Nie twierdzę że hermetyzm = uważność tylko że podczas medytacji z tymi tekstami coś się dzieje inaczej. jakby głębiej. niewiem jak to opisać inaczej
Hej, a czy ktoś wie czy takie połączenie medytacji i Hermeticum ma jakąś konkretną nazwę? Szukam tego ostatnio i nie wiem pod jaką frazą to znajdować. Teozofowie jakoś to opisywali?
ja tylko chciałam zapytać - czy takie medytacje z tekstem lepiej robić rano czy wieczorem? Czytałam gdzieś ze przy wschodzie słońca ale nie wiem czy to ma w ogóle znaczenie przy Hermeticum konkretnie
pora dnia to raczej sprawa indywidualna, nie reguła. Ale apropos tego co pisał Bronek wcześniej - okej, przyjmuje że coś sie dzieje inaczej podczas tej medytacji. Ale jak to odróżniasz od zwykłego efektu skupienia na interesującym tekście? Tzn. każda dobra lektura może tak działać, niekoniecznie musi to być coś hermetycznego.
to co opisuje Bronek to brzmi jak różnica między lekturą analityczną a receptywną. W tradycjach kontemplacyjnych to się rozróżnia dość wyraźnie - czytasz żeby zrozumieć albo czytasz żeby doświadczyć. Nie mówię że jedno lepsze, ale to są faktycznie różne tryby pracy umysłu. Czy to jest "medytacja hermetyczna" w jakimś ścisłym sensie - szczerze wątpię żeby w Corpus Hermeticum był jakiś gotowy protokół, ale jako autorska praktyka pracy z tekstem? Czemu nie. Mnie bardziej zastanawia co ktoś potem z tym robi, bo samo dobre samopoczucie po medytacji to za mało żeby powiedzieć że coś się "otworzyło"
a tak w ogóle to chciałem zapytać bo jestem ciekaw - czy ktoś próbował pracować z tymi tekstami mając bardzo analityczny umysł na co dzień? tzn. takie techniczne, ścisłe myślenie? Bo mam wrażenie że wlasnie ja tak mam i przy tym typie myślenia te obrazy z Hermesa jakoś mi się nie "uruchamiają". Siedzę, czytam i zamiast kontemplacji dostaje analizę struktury tekstu w głowie haha. Nie wiem czy to kwestia treningu czy po prostu ten typ myślenia jest niekompatybilny z taką pracą
