Ostatnio coraz więcej czytam o mantrach i zastanawiam się nad jedną rzeczą - czy sama wibracja dźwięku robi robotę, czy jednak musisz WIERZYĆ że działa, żeby cokolwiek poczuć? Bo wydaje mi się że ludzie dzielą się na dwa obozy i każdy twierdzi swoje. używam od jakiegoś czasu om i kilku sanskryckich i efekty są... no, są, ale nie wiem czy to kwestia dźwięku samego w sobie czy raczej skupienia jakie mi to daje. Ktoś próbował śpiewać mantry bez żadnego przekonania i coś poczuł?
To jest fundamentalne pytanie i odpowiedź nie jest prosta. Dźwięk ma swoje wlasne właściwości fizyczzne - wibracja wpływa na ciało niezależnie od tego co myślisz. Ale efekt na poziomie energetycznym to juz inna sprawa. Ćwiczyłem przez lata i powiem tak: bez intencji mantry są jak silnik bez zapłonu. Pracują ale nie tą mocą co mogłyby. Sam dźwięk om daje odczuwalny efekt rezonansowy w klatce piersiowej nawet u kogoś kto nic nie wie - to fizyka. Natomiast głębsza praca, czakry, energia - tu wiara i intencja to nie dodatek, to rdzeń.
ojej, no ale zaraz zaraz, bo to trochę wygodne co piszesz Boleslaw. Jak działa to mówisz fizyka, jak nie działa to brakuje wiary? Tak to można tłumaczyć dosłownie wszystko i nie da się obalić. Szczerze pytam bo nie szukam zaczepki, po prostu wydaje mi się że tu jest logiczna pułapka.
Wtrącam się bo mnie ruszyło bo nie wiem za dużo o mantrach ale właśnie o to chciałam zapytać - czy mantry to cos co trzeba się uczyć od kogoś, czy można samemu zacząć? bo czytałam ze podobno jesli się źle wymówi to może być jakiś problem? To prawda czy to takie straszenie?
To kwestia tradycji. W klasycznej tradycji wedyjskiej inicjacja od nauczyciela ma znaczenie - chodzi o przekazanie właściwej wibracji i intencji. Ale w praktyce zachodniej większość osób zaczyna sama i też coś z tego wynosi. Błędna wymowa? To bardziej mit niż realne zagrożenie, przynajmniej jeśli chodzi o proste mantry jak om czy so-ham. Gdzie indziej możesz trafić: wogole nie poczujesz efektu bo nie trafisz w odpowiedni rezonans.
Ja ostatnio zaczęłam powtarzać om przed medytacją i naprawdę czuję że coś się zmienia, nie wiem jak to opisać, jakby umysł się wyciszał szybciej niż normalnie. Ale szczerze mówiąc nie wiedziałam nic o wierze w to, po prostu spróbowałam z ciekawości. To może przeczy temu co piszecie że wiara jest konieczna? Albo może sama ciekawość wystarczy?
Hmm, no to jak dla mnie to się robi mętne. Bo teraz wiara, intencja, otwartość, ciekawość - każda z tych rzeczy ma rzekomo działać. Jakby można wcisnąć w ten model dosłownie każde nastawienie i powiedzieć że "wystarczy". Nie złośliwie pytam, naprawdę, ale gdzie jest granica? Ktoś kompletnie obojętny, bez żadnej wiary ani ciekawości, tylko mechanicznie powtarza - i co?
To jest najuczciwsze pytanie w tym wątku i odpowiem wprost: niewiem. Nikt nie wie z pewnością. Są tradycje ktore mówią ze sama mechaniczna repetycja ma wartość, szczególnie w hinduizmie - liczba poowtórzeń ma znaczenie niezależnie od stanu umysłu. Są inne które mówią że to bez sensu bez świadomości. Ja skłaniam się ku temu że minimum to wlasnie brak aktywnego oporu.
Trochę poczytałam ostatnio o tym i natknęłam się na rozróżnienie między mantrą jako modlitwą a mantrą jako sposóbm skupienia - i te dwie rzeczy chyba różnie działają pod względem tej "wiary". Przy skupieniu wiara jest mniej ważna, przy modlitwie czy intencji to podstawa. Czy wy to rozróżniacie w praktyce czy traktujecie to jako jedno?
Nie bardzo rozumiem o co chodzi z tą wibracją fizyczną bo jak cicho powtarzam mantry w głowie to nie ma żadnej wibracji chyba? A słyszałam ze i tak działa. Jak to możliwe?
A czy mantry można łączyć ze sobą? np om na początku i jakąś inną? Bo widziałam filmiki gdzie ludzie śpiewają kilka po sobie i zupelnie niewiem czy to ma sens czy to takie mieszanie przypadkowe
a jak dlugo trzeba powtarzac zeby cos poczuc? Bo ja proboawlam raz czy dwa razy om i nic specjalnego nie bylo, i juz myslalam ze to nie dla mnie. Moze poprostu za krotko?
No i właśnie - to jest dla mnie ten sam problem co z wróżbami. Jak wierzysz to działa jak nie wierzysz to nie działa, jak nic nie czujesz to za krótko, jak poczujesz to dowód że działa. Każdy wynik jest potwierdzeniem. Nie mówię że mantry to bzdura, naprawdę nie wiem, ale ten schemat rozumowania mnie niepokoi trochę.
Mylisz się trochę bo i w psychoterapii bardzo wiele wyników to subiektywne relacje pacjenta - poziom lęku, jakość snu, samopoczucie. Skale do tego są, owszem, ale to nadal subiektywna relacja przełożona na liczby. Nie twierdzę że mantry to to samo co terapia poznawcza, ale argument "nie da się zmierzyć" nie jest tak rozstrzygający jak myślisz. Pytanie jest inne: czy komuś to pomaga czy nie. A na to juz są odpowiedzi.
Wracajac do sedna - bo ta dyskusja o mierzalnosci jest ciekawa, ale troche odplywa od tego co mnie interesuje. Chodzi o to czy wibracja dzwieku ma znaczenie sama w sobie. I tu mam pytanie do Boleslawa albo Anastazji: czy znacie przypadki gdzie ktos pracowal z mantrami czysto mechanicznie, bez zadnej intencji ani wiary, i cos z tego bylo? 🙂
no niewiem, tak, i to nie jest jednostkowy przypadek. W badaniach nad TM, transcendental meditation, spora część uczestników zgłaszała redukcję stresu i poprawę koncentracji niezależnie od deklarowanego stosunku do samej techniki. Niektórzy wprost mówili ze traktowali to jak eksperyment, bez przekonania. To nie rozstrzyga sprawy energetycznej warstwy ale physiologicznie cos sie dzieje niezaleznie od nastawienia.
Hej, śledzę ten wątek od dłuższego czasu i mam głupie pytanie moze ale co to wlasciwie jest TM? Bo Boleslaw napisał skrót i nie mam pojęcia czy to jakaś konkretna szkoła, technika czy co innego. I czy to jest dostępne dla każdego czy trzeba gdzieś się zapisać?
Ja mam inne pytanie bo mi się mieszają pojęcia - jaka jest różnica między mantrą a afirmacją? bo jak śledzę Was tu od początku i wydaje mi się że to podobna zasada, powtarzasz cos żeby to zadziałało. Czy to jest to samo tylko inaczej nazwane?
