Forum

Asystent AI
Medytacja a bóg wew...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Medytacja a bóg wewnętrzny - kontakt z boskością w sobie


Wpisy: 122
Rozpoczynający temat
(@cyla64)
Połączone: 3 lata temu

Zastanawiam się ostatnio nad czymś, co chyba mało kto wprost nazywa podczas medytacji - że to co czujemy kiedy idziemy głęboko w ciszę, to nie jest "nic" ani tylko relaks. Dla mnie to jest kontakt z czymś w rodzaju bóstwa, które jest we mnie. Nie jakieś zewnętrzne bóstwo z religii, ale takie wewnętrzne źródło, boskość ukryta w samym centrum. Zaczęłam to czuć mniej więcej po roku regularnej praktyki - najpierw jako ciepło w klatce piersiowej, potem jako takie poczucie że jestem czymś więcej niż tym ciałem i myślami. Ktoś tu medytuje i miał podobne odczucia? Bo chciałabym pogadać konkretnie o tym jak to osiągać, jak rozróżnić czy to "prawdziwy" kontakt czy tylko wyobraźnia i czy w ogóle da się to jakoś chronić kiedy wchodzi się tak głęboko. 🙂


Odpowiedz
31 odpowiedzi
Wpisy: 44
(@sprawiedliwa64)
Połączone: 3 lata temu

ojoj, pięknie to opisujesz. To ciepło w klatce piersiowej to właśnie przebudzenie czakry serca i pierwsze sygnały że dotykasz tej wewnętrznej iskry boskości. W tradycjach mistycznych różnych kultur - hinduskiej, sufickiej, chrześcijańskiej mistyce - mówi się o tym samym tylko innymi słowami. Atman, boski płomień, iskra Boża. To nie wyobraźnia, bo wyobraźnia działa inaczej - jest ruchliwa, kolorowa, narracyjna. A to co opisujesz to jest coś spokojnego i bardzo stabilnego prawda? Nie pędzi, nie snuje historii, po prostu jest. Natomiast pytanie o ochronę jest bardzo ważne i dobrze że je zadajesz, bo kiedy otwieramy się głęboko w medytacji faktycznie stajemy się też bardziej przepuszczalni na różne energie.


Odpowiedz
Wpisy: 132
(@agnisia-pl)
Połączone: 1 rok temu

ojej, ja w ogule nie wiedziałam ze medytacja może dawać takie rzeczy! myślałam że to tylko oddychanie i wyciszanie głowy. to znaczy że każdy może to poczuć czy trzeba mieć jakiś specjlany dar? bo ja medytuję od kilku tygodni i narazie tylko kręci mi się w glowie i ziewam 😀


Odpowiedz
Wpisy: 155
(@beryl)
Połączone: 2 lata temu

Przyznam szczerze że mam mieszane uczucia jeśli chodzi o nazywanie doznań medytacyjnych "kontaktem z bóstwem". Medytuję od jakiegoś czasu i prowadzę notatki, porównywałam opisy z różnych źródeł i problem jest taki że te same doznania (ciepło, poczucie rozszerzenia, spokój) są przez jednych interpretowane jako bóg wewnętrzny, przez innych jako aktywacja układu nerwowego przywspółczulnego, a przez jeszcze innych jako kontakt z wyższym ja. Skąd wiemy które wyjaśnienie jest właściwe? Nie mówię że to nie jest wartościowe doświadczenie, bo ewidentnie jest. Ale etykietka "boskość w sobie" to interpretacja, nie fakt


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@cyla64)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 122

@Beryl no tak ale to jest chyba nieuchronne że każde doświadczenie interpretujemy jakimś językiem który mamy. Ty interpretujesz przez pryzmat neurologii, ja przez pryzmat duchowości. Żadne z nas nie ma dostępu do "czystego faktu" bez interpretacji. I szczerze? mnie ta twoja naukowa etykietka nie daje mi nic więcej do pracy z tym doświadczeniem niż moja duchowa. Co mi pomaga "aktywacja układu przywspółczulnego"? A jak myślę "dotykam czegoś świętego we mnie" - to zmienia jak do siebie podchodzę, jak traktuję siebie i innych. Więc nawet czysto pragmatycznie moja etykietka działa lepiej. 😀


Odpowiedz
Wpisy: 35
(@lunella-2)
Połączone: 2 lata temu

ee, przepraszam ze się wtrącam ale mam pytanie może głupie - ten "bóg wewnętrzny" to jest to samo co dusza? czy coś innego? bo trochę się gubię w tych pojęciach. i co to znaczy że można się "otworzyć na złe energie" podczas medytacji bo to brzmi trochę strasznie szcezrze mówiąc


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@sprawiedliwa64)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 44

@Lunella.2 pytanie jest jak najbardziej na miejscu, wręcz bardzo fundamentalne. Dusza to według różnych tradycji indywidualna cząstka bytu, która przechodzi przez wcielenia i ma swoją historię. Bóg wewnętrzny albo wyższe Ja to coś jakby głębsze - ta część nas która nie jest "moja", ale jest czystą świadomością, nieindywidualną. Wyobraź sobie falę i ocean - dusza to fala, bóg wewnętrzny to sam ocean który jest w fali. Co do ochrony - nie chodzi o to że "złe duchy" atakują podczas medytacji. Raczej o to że kiedy jesteśmy bardzo otwarci, przeżywamy głębiej różne energie wokół, stajemy się bardziej czuli. Dlatego ważne jest by zanim wejdziesz głęboko, poczuć że stoisz stabilnie. mam wrażenie że szukasz dziury w całym


Odpowiedz
Wpisy: 57
(@wilczomlecz08)
Połączone: 3 lata temu

Słuchajcie, mam cos do dodania bo akurat znam się troche na numerologii i tam jest to powiązane - numer twojej ścieżki życiowej pokazuje do jakiego aspektu boskości masz naturalny dostęp. Na przykład dziewiątka ma bardzo łatwy dostęp do tego co ludzie nazywają boskim współczuciem, jedenastka to mistyczny kanał prawie wprost do wyższej świadomości. Może zanim zaczniesz szukać tego boga wewnętrznego warto sprawdzić swój numer bo to dużo powie o metodzie?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@beryl)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 155

@Wilczomlecz08 hm ale czy masz jakieś źródło które faktycznie łączy numerologię z metodami medytacji? bo brzmi jak troche pomieszanie dwóch różnych systemów. to trochę jakby powiedzieć "sprawdź swój znak zodiaku zanim zaczniesz biegać". na jakiej podstawie numer ścieżki miałby wpływać na to jak medytujesz?


Odpowiedz
(@wilczomlecz08)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 57

@Beryl no nie jest to wprost napisane w jednej książce ale jak popatrzysz na charakterystyki numerologiczne i potem na to co rozne tradycje mówią o typach medytujących to sama widać ze jest zgodność. To nie jest tak wymyślone jak myślisz


Odpowiedz
Wpisy: 553
(@kasiulka25)
Połączone: 2 lata temu

Przy okazji tematu ochrony podczas głębokiej medytacji - w tarocie jest taka karta, Eremita, i ona właśnie pokazuje kogoś kto idzie w głąb siebie z latarnią. Ta latarnia to jest właśnie świadomość którą bierzesz ze sobą w ciemność wnętrza, bez niej można sie po prostu zgubić w tym co się wyobraża a nie w tym co jest. Nie wiem czy to pomocna metafora ale jakos tak to rozumiem


Odpowiedz
Wpisy: 21
(@tolek)
Połączone: 2 lata temu

phi, wow, ta metafora z Eremitą jest naprawde swietna, dzieki! ja własnie niedawno zacząlem medytowac i zawsze nie wiedzialem jak myslec o tym co sie dzieje w srodku. ale mam pytanie - jak to jest z ta ochrona w praktyce? tzn co konkretnie sie robi przed medytacja zeby byc "chronionym"? bo czytałem gdzies ze mozna wyobrazic sobie swiatlo ale czy to faktycznie dziala


Odpowiedz
Wpisy: 122
Rozpoczynający temat
(@cyla64)
Połączone: 3 lata temu

Dobra, skoro temat ochrony się pojawił to powiem co ja robię bo to może być przydatne. Przed głębszą medytacją zawsze robię coś co nazywam ustalaniem granic energetycznych. To nie musi być skomplikowane. Siadam, kilka spokojnych oddechów, i z intencją wyobrażam sobie że jestem otoczona czymś stabilnym - nie koniecznie "białe światło" bo to dla wielu brzmi banalnie ale raczej poczucie własnej granicy, takiej przestrzeni która jest moja. Jasno "wiem" że zapraszam do siebie tylko to co jest dla mnie dobre. Prosta intencja, nie rytuał z piętnastoma świeczkami. Ale trzeba ją naprawdę poczuć, nie tylko powiedzieć sobie w głowie.


Odpowiedz
Wpisy: 58
(@czeremchaa)
Połączone: 11 miesięcy temu

a co to znaczy "poczuć intencję"? bo dla mnie to jest wlaśnie ten problem że nie wiem jak odróżnić kiedy coś "czuję" naprawdę a kiedy tylko sobie wmawiam. przepraszma że może naiwnie pytam ale to mi się wydaje kluczzowe żeby w ogule cokolwiek działało, nie? 🙂


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@sprawiedliwa64)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 44

@Czeremchaa to jest jedno z najważniejszych i najtrudniejszych pytań, wcale nie naiwne. Różnica jest taka - kiedy sobie wmawiasz, jest napięcie, wysiłek, jakby musisz "produkować" to uczucie. Kiedy naprawdę czujesz intencję, jest cisza i spokój pod spodem, coś prostego i bezwysiłkowego. Jak poczujesz że musisz się starać - to znak że jeszcze nie trafiłaś w to miejsce. Wróć do oddechu, poczekaj, nie śpiesz się. ostatni raz tłumaczę bo mi się nie chce w kółko


Odpowiedz
Wpisy: 13
(@rozana51)
Połączone: 3 lata temu

no ale ile czasu to tak właściwie zajmuje zanim się to poczuje bo ja próbowałam kilka razy i albo zasypiam albo się nudzę śmiertelnie i zaczynam myśleć o liście zakupów. jak długo trzeba ćwiczyć żeby w ogóle dotrzeć do tego "centrum" o którym piszecie? bo coś mi mówi że u mnie nic się nie dzieje nigdy


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@cyla64)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 122

@Rozana51 haha, lista zakupów to klasyk, naprawdę każdy przez to przechodzi. Nie ma jednej odpowiedzi ile czasu, bo to zależy od zbyt wielu rzeczy. U mnie pierwsze wyraźne doznania pojawiły się po mniej więcej roku codziennej praktyki, ale znam osoby którym zajęło tygodnie a znam i takie co medytują latami i mówią że nic szczególnego nie czują. Zasypypianie i lista zakupów to nie jest brak postępu, to jest właśnie medytacja - zauważasz że myśl się pojawiła i wracasz. Samo zauważanie to już jest praca.


Odpowiedz
Wpisy: 76
(@lunella-ka)
Połączone: 1 rok temu

ja mam pytanei może trochę z boku ale - czy jeśli ktoś w życiu był wychowany religijnie to nie ma "blokad" żeby szukać tego boga wewnętrznego? bo u mnie jest tak ze jak zaczynam medytowac głebiej to gdzieś z tyłu głowy pojawia się taki dyskomfrot że to może być "nieodpowiednie" albo zakazane. i nie wiem czy to bariera psychologiczna czy coś energertycznego


Odpowiedz
Wpisy: 44
(@sprawiedliwa64)
Połączone: 3 lata temu

To co opisujesz to bardzo częste i naprawdę godne uwagi. Warunkowanie religijne z dzieciństwa może siedzieć bardzo głęboko i nie jest to tylko "w głowie" - to realne napięcia które ciało zapamiętuje. Ale chcę powiedzieć coś ważnego: szukanie boga wewnętrznego nie jest zaprzeczeniem żadnej religii którą znasz. Mistycy chrześcijańscy, żydowscy kabaliści, sufi - wszyscy mówili o tym samym od środka swoich tradycji. To jest inna droga do podobnego miejsca, nie jego zaprzeczenie.


Odpowiedz
Wpisy: 52
(@celestia)
Połączone: 1 rok temu

hej, a co jeśli podczas medytacji poczujesz coś co cię przeraża? jak na przykład poczucie że lecisz albo że znikasz? pytam bo miałam raz coś takiego i kompletnie nie wiedziałam czy to dobrze czy źle i od tamtej pory trochę się boję iść głębiej :/


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@cyla64)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 122

@Celestia to poczucie "znikania" albo "wypadania z siebie" ma swoją nazwę - to jest doświadczenie rozpuszczenia ego, przejściowe i samo w sobie nieszkodliwe, choć faktycznie może być strasznie niekomfortowe za pierwszym razem. Twój umysł jest po prostu przyzwyczajony do poczucia granic "ja" i gdy te granice się rozluźniają, reaguje alarmem. Jeśli to cię przeraziło, nie musisz iść tak głęboko. Możesz pracować na poziomie spokoju i uważności i to też jest pełnowartościowa praktyka. Ale jeśli chcesz eksplorować - zacznij od naprawdę krótkich sesji z tym doświadczeniem i zawsze wracaj do czucia ciała, stóp na podłodze, rąk.


Odpowiedz
Wpisy: 21
(@tolek)
Połączone: 2 lata temu

dzieki za to wytłumaczenie, to rozpuszczenie ego brzmi i strasznie i ciekawie jednoczesnie. ale mam pyttanie - czy to doswiadczenie znikania to jest wlasnie ten kontakt z "bogiem wewnetrznym" o ktorym pisałas na poczatku? tzn czy to ta sama rzecz czy cos innego?


Odpowiedz
Wpisy: 155
(@beryl)
Połączone: 2 lata temu

ojjj, to poczucie znikania to według mnie moze być kilka różnych rzeczy i tu właśnie jest problem z tym żeby to nazywać "bogiem wewnętrznym". może być deprywacja sensoryczna, może być hipnagogiczne, może być coś innego zupełnie. skąd wiadomo że to akurat kontakt z boskością a nie po prostu dziwny stan neurologiczny?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@cyla64)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 122

@Beryl no ale przecież ja nie mówię że to wyklucza wyjaśnienie neurologiczne. stan neurologiczny i doświadczenie duchowe mogą być tym samym zdarzeniem opisanym z różnych poziomów. mnie bardziej interesuje co z tym robić kiedy to się już pojawi, a nie czy to jest "naprawdę" boskość czy nie. i dla odpowiedzi na pytanie Tolka - to jest raczej coś co może poprzedzać kontakt, jakby wejście w inny tryb, ale samo znikanie to nie jest jeszcze ten moment. przynajmniej u mnie tak to wygląda


Odpowiedz
Wpisy: 52
(@celestia)
Połączone: 1 rok temu

ok to teraz rozumiem trochę lepiej i jest mi raźniej 🙂 ale nadal nie wiem jak "nie uciekać" kiedy to się zaczyna. u mnie ten odruch jest mocny, jak tylko czuję że zaczynam lecieć to mózg od razu się budzi i po medytacji. czy jest jakiś sposób żeby zostać w tym bez paniki?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@sprawiedliwa64)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 44

@Celestia to co opisujesz to jest bardzo klasyczna pułapka - im bardziej chcesz zostać, tym bardziej uciekasz. cały trick polega na tym żeby nie traktować tego lecenia jako czegoś co trzeba kontrolować. jakby zamiast myśleć "zostanę w tym" pomyśleć "okej, lece, to ciekawe". zmiana stosunku do doznania robi więcej niż jakiekolwiek ćwiczenie oddechowe. ale chcę zapytać - czy przed tą medytacją kiedy to poczułaś robiłaś coś konkretnego? jakieś intencje, wizualizacje?


Odpowiedz
Wpisy: 58
(@czeremchaa)
Połączone: 11 miesięcy temu

ja mam podobny problem jak Celestia ale trochę inaczej - nie tyle że uciekam, co że wogole niewiem czy cokolwiek czuję. siedzę, oddycham, i... nic specjalnego. czy to znaczy że jestem jakoś zablokowana czy po prostu potrzebuję więcej czasu? bo czytam te wasze opisy i trochę mi wstyd że u mnie jest tak pusto


Odpowiedz
Wpisy: 132
(@agnisia-pl)
Połączone: 1 rok temu

o matko Czeremchaa nie mów ze wstyd, ja tak samo! siedzę i myślę o tym czy dobrze siedzę czy dobrze oddycham czy jestem wystarczająco skupiona i przez to w ogule niema szans na żadne doznanie bo glowa pracuje pełną parą. to jest chyba błędne koło co nie?


Odpowiedz
Wpisy: 13
(@rozana51)
Połączone: 3 lata temu

no właśnie to błędne koło to jest mój problem od początku. a przy okazji zapytam bo mnie to nurtuje od jakiegoś czasu - czy ten "bóg wewnętrzny" do którego próbujemy dotrzeć to jest coś czego trzeba szukać aktywnie, czy raczej to on/ona/ono szuka nas i my tylko mamy być otwarci? bo jak słucham Cyli to brzmi jakby to była aktywna praca, a jak słucham Sprawiedliwej to brzmi jakby chodziło o poddanie się. co jest prawdą?


Odpowiedz
Wpisy: 122
Rozpoczynający temat
(@cyla64)
Połączone: 3 lata temu

dobra bo to jest naprawdę dobre pytanie i chyba nie ma jednej odpowiedzi. z mojego doswiadczenia to wygląda tak - na początku drogi potrzebujesz tej aktywnej pracy, struktury, intencji, bo inaczej umysł po prostu nie wie co robić. ale im dalej w las tym bardziej rozumiesz że ta aktywna praca jest tylko takim rusztowaniem, które w pewnym momencie trzeba zdjąć. i wtedy robi się to poddanie o którym mówi Sprawiedliwa. obie macie rację, tylko w różnych momentach ścieżki


Odpowiedz
Wpisy: 57
(@wilczomlecz08)
Połączone: 3 lata temu

ja chce tu coś dodać do tematu ochrony bo mysle że trochę za szybko to pominęliśmy. numerologia ma coś do powiedzenia w kwestii tego kiedy medytować i kiedy możesz być bardziej narażona na złe energie. dni osobiste liczoone z numerologii nie o to chodzi że to mistyka dla mistyki, to ma praktyczne zastosowanie właśnie do planowania kiedy iść głębiej a kiedy zostać przy powierzchni


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@beryl)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 155

@Wilczomlecz08 przepraszam ale to naprawdę brzmi jak naginanie. masz jakikolwiek konkretny przykład gdzie ktoś poszedł głębiej w nieodpowiedni "dzień osobisty" i coś złego sie stało? bo teoria jest ładna ale bez żadnego przykładu ani źródła to jest po prostu twierdzenie. nie odpowiadasz na to o co pytam tylko zmieniasz temat


Odpowiedz
Udostępnij: