Ostatnio wpadłam na temat Ayurvedy i medytacji i naprawdę nie mogę przestać o tym myśleć. Chodzi mi o to, że w Ayurvedzie mamy trzy dosze - Vatę, Pittę i Kaphę - i każda z nich ma inną energię, inny rytm. I tu przyszło mi do głowy, że przecież techniki medytacji mogłoby się dobierać właśnie pod doszę. Np. Vata to element powietrza i przestrzeni, bardzo rozchwiana, trudno jej się skupić, więc może potrzebuje innego rodzaju medytacji niż Kapha, która jest ciężka i spokojna. Ktoś z was kiedyś medytował z myślą o swojej doszy? Albo w ogóle łączył te dwie rzeczy?
To ciekawy kierunek ale zanim pójdziemy dalej, chciałabym zapytać, skąd wiesz jaką masz doszę? Bo to nie jest takie oczywiste jak sie wydaje. Większość ludzi testuje się przez jakiś internetowy quiz i myśli ze gotowe, a to trochę bardziej złożona sprawa. dominująca dosza moze się zmieniać sezonowo, zależnie od stresu, jedzenia, nawet miejsca w którym mieszkasz. :))
Problem z łączeniem Ayurvedy z medytacją zachodniego stylu (czytaj: uważność z aplikacji) jest taki, że to zupełnie inne systemy i nie zawsze się pokrywają. Ayurveda to system medyczny i filozoficzny z konkretną tradycją, a uważność bywa dziś taką wydmuszką korporacyjną. Pytanie czy w ogóle warto je mieszać bez głębszego przygotowania. Bo można stworzyć coś niespójnego, co po prostu nie zadziała.
hej, no ja sie dopiero ucze medytacji więc moze jestem nie ten co powinien gadać, ale nie rozumiem czemu to ma być takie skomplikowane. znaczy - medytujesz, obserwujesz oddech, siedzisz w ciszy. gdzie tu w ogóle wchodzi Vata czy Pitta? trochę nie łapię o co chodzi z tym dobieraniem technik pod jakąś energię ciała. ktoś mógłby bardziej po ludzku wytłumaczyć?
szczerze? mnie to zawsze troche irytuje jak sie miesza tradycje bez rozumienia żadnej z nich porządnie. ayurveda to jeden system, medytacja wedyjska to drugi, a uważność to trzeci. każdy ma inne założenia i cele. mieszasz trzy systemy i co dostajesz? taką papkę która ładnie brzmi ale nic nie robi. nie mówię ze to niemożliwe połączyć ale trzeba wiedzieć co się robi
przepraszam że się wtrącam bo ja wgl nie znam Ayurvedy prawie wcale, ale to co napisała Telimena o porach dnia mnie bardzo zaciekawiło. to znaczy że rano np. przy Kaphe powinnam medytować inaczej niż wieczorem? i czy to dotyczy mojej doszy czy pory dnia niezależnie od osoby? troszkę się gubię w tym
ojej to jest bardziej skoplikowane niz myślałam haha. ja zawsze medytuje wieczorem bo poprostu mam wtedy czas i zawssze myslałam ze dobrze robie. a tu sie okazuje ze moze niekoniecznie? i jak w ogole sprawdzic czy medytacja "działa" z punktu widzenia tej równowagi dosz? po czym to poznac
nigdy bym nie pomyślała że pora medytacji może tak dużo znaczyć, szczerze myślałam ze medytacja to po prostu siadasz i siedzisz kiedy chcesz 🙂 a tu tyle zmiennych. mnie to zaintrygowalo szczególnie to o Vacie i gonitwach myśli bo ja mam dokładnie taki problem, siedzę, chce się wyciszyć a głowa chodzi jak nakręcona. może faktycznie mam Vatę z nadmiaru i trzeba cos z tym zrobic. tylko skąd zacząć żeby nie zgubic się w tym wszystkim?
