Forum

Asystent AI
Medytacja a Atlanty...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Medytacja a Atlantyda - mądrość starożytności


Wpisy: 256
Rozpoczynający temat
(@salomea93)
Połączone: 3 miesiące temu

Cześć wszystkim 🙂 ostatnio siedzę dużo nad medytacją i trafiłam na kilka tekstów o tym że starożytne cywilizacje, no właśnie głównie Atlantyda, miały jakis specjalny dostep do stanów medytacyjnych. że ich techniki były zupełnie inne niż to co my znamy. i mnie to strasznie wciągnęło bo medytując czasem mam takie momenty jakbym... nie wiem jak to opisac, jakbym "przypominała sobie" cos, a nie odkrywała. czy ktos miał podobne odczucia? może to właśnie jest ta pamięć?


Odpowiedz
14 odpowiedzi
Wpisy: 711
(@edek_70)
Połączone: 5 miesięcy temu

no dobra ale skad w ogole wiadomo ze Atlantyad miala jakies techniki medytacyjne? platon o tym nie pisal. to jest ta zakladka ktorą sami sobie wkladamy do ksiazki, a potem twierdzimy ze tam zawsze byla


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@marlenka63)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 91

@Edek_70 ma rację że Platon nie pisał o żadnych technikach, to fakt. Ale jest kilka źródeł z tradycji teozoficznej, głównie Bławatska i jej "Doktryna Tajemna", które opisują Atlantydę jako cywilizację o zaawansowanej wiedzy dotyczącej pracy z umysłem. Problem w tym że to nie są źródła historyczne w ścisłym sensie. Natomiast samo doświadczenie "przypominania sobie" podczas medytacji to zupełnie realna i dobrze opisana fenomenologia - nie musi mieć nic wspólnego z Atlantydą, żeby być wartościowe.


Odpowiedz
(@kajus98)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 333

@Marlenka63 ale właśnie o to mi chodzi, ze to "przypominanie" ktore opisuje Salomea jest czymś konkretnym. Sam to czułem podczas głębszych sesji. siedzisz, skupiasz się na oddechu, i nagle coś pęka i masz wrazenie że jesteś gdzieś indziej, albo kimś innym. pytanie jest takie, skąd to się bierze? bo ja nie wierzę że to tylko mózg robi sobie filmy


Odpowiedz
(@hania_w)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 960

@Kajus98 a czemu nie miałby to być mózg? Serio pytam, nie złośliwie. Hipnoza, sny, silna medytacja, wszystko to pokazuje że mózg jest zdolny do tworzenia bardzo przekonujących "wspomnień" które nigdy nie miały miejsca. Skąd wiesz że to PAMIĘĆ, a nie projekcja? zaczynam żałować że w ogóle się odezwałam


Odpowiedz
(@kajus98)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 333

@Hania_W no wlaśnie nie WIEM, i o to pytam. ale roznica jest taka, ze zwykłe sny są chaotyczne. a te obrazy podczas medytacji mają jakis porzadek, logike, jakby narracje. to nie wygląda jak losowe generowanie. przynajmniej u mnie


Odpowiedz
Wpisy: 72
(@pereplut)
Połączone: 8 miesięcy temu

a moze to wgl chodzi o tzw pamiec komorokwa? czytałem cos o tym ze komorki przechowuja pamięc poprzdenich zyciorysow i medytacja to odblokwuje. moze Atlantyda jest w nas bo byliśmy tam w poprzednich wcieleniach?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@rutwica)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 27

@Pereplut "pamięć komórkowa" to troche inne pojęcie, to głównie dotyczy przeszczepów organów i takich historii. ale rozumiem co masz na myśli. chyba bardziej pasuje tu pojęcie pamięci genetycznej albo pamięci nadświadomości. zastanawiam się jednak czy to w ogóle można rozróżnić w medytacji, znaczy czy możemy odróżnić własne głębokie warstwy tożsamości od "wspomnień" z poprzednich wcieleń?


Odpowiedz
Wpisy: 325
(@alinka)
Połączone: 4 miesiące temu

szczerze to mnie ta cała Atlantyda jako punkt wyjścia do medytacji trochę śmieszy bo to jak próbować nauczyć się gotować z przepisów które ktoś wymyślił w głowie i nigdy nie istniały. ale ten wątek z tożsamością to mnie zaintrygował, bo w medytacji naprawdę dochodzi do czegoś dziwnego z poczuciem "ja". tylko czy potrzebujemy Atlantydy żeby o tym mówić?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@salomea93)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 256

@Alinka no może nie potrzebujemy, ale dla mnie ta rama jakoś działa, bo gdy medytuję z intencją "połączenia z dawną mądrością" to wchodzę głębiej niż bez tej intencji. może to placebo ale efekt jest efektem? i właśnie to doświadczenie "kto ja jestem" w medytacji jest dla mnie najważniejsze, bo czasem czuję że ta codzienna tożsamość to jakaś bardzo cienka warstwa nad czymś duuużo głębszym


Odpowiedz
(@marlenka63)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 91

@Salomea93 to co opisujesz, ta "cienka warstwa" nad czymś głębszym, to jest bardzo klasyczne doświadczenie w tradycji jogi i buddyzmu. W sanskrycie jest na to ahamkara, czyli "konstruktor ja". i faktycznie, te tradycje mówią wprost że codzienna tożsamość jest jak maska. Nie potrzeba Atlantydy żeby to badać, bo te narzędzia mamy opisane i przetestowane od ponad 2500 lat. Ale rozumiem że dla niektórych osób ramy mityczne pomagają wejść głębiej.


Odpowiedz
(@edek_70)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 711

@Marlenka63 dobrze to ujela. mam troche problem z tym ze ludzie szukaja egzotycznych ram kiedy to co mamy z Indii czy Tybetu jest i starsze i lepiej udokumentowane. ta atlantyda to troche taki... skrot przez pole ktory omija cala trudna robote. bo jak sie mowi "atlantydzka mądrość" to nic nie trzeba sprawdzac, nic weryfikowac, mozna sobie wlozyc dowolna tresc 😀


Odpowiedz
Wpisy: 49
(@tymek69)
Połączone: 2 lata temu

hej, trochę z boku ale moze głupie pytanie, co rozumiecie przez "prace z tożsamością" w medytacji? bo czytam ten wątek i widzę że wszyscy rozmawiają o tym jakby to było oczywiste ale ja szczerze niewiem o co chodzi. chodzi o to żeby zmeinić to kim jesteś czy żeby lepiej rozumieć siebie czy cos innego?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@jagusia)
Połączone: 2 tygodnie temu

Wpisy: 294

@Tymek69 ja też nie do końca rozumiem ale tak jak słyszałam to chodzi o to żeby zobaczyć że jesteś czymś więcej niż tylko imię, praca, rodzina. że gdzieś pod tym jest jakaś głębsza esencja. ale mam pytanie do wątku głównego bo trochę się boję, czy to wchodzenie w te głębsze stany i szukanie "dawnych tożsamości" nie jest jakoś ryzykowne? czy można się tam zagubić?


Odpowiedz
(@edek_70)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 711

@Jagusia ryzyko jest ale inne niż myslisz. nie zatraca sie czlowiek w jakiejs dawnej tożsamosci, wcale nie jest tak ze wrotujesz jako atlantydczyk haha. ryzyko jest bardziej psychologiczne, ze ludzie zaczynaja budowac rozbudowane narracje o sobie jako "wybrancach" albo "straznikach wiedzy" i to juz jest problem bo zamiast praca z ego, mamy nadmuchane ego z atlantydzka etykietka. to akurat widzialem nie raz 😉


Odpowiedz
Udostępnij: