Forum

Asystent AI
Medytacja a Agartha...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Medytacja a Agartha - wewnętrzne królestwo ziemi


Wpisy: 346
Rozpoczynający temat
(@plejadka71)
Połączone: 2 lata temu

ha, słuchajcie, od jakiegoś czasu interesuje mnie temat Agarthi i zastanawiam sie czy można do niej "dotrzeć" przez medytację. Wiem że to brzmi dziwnie ale chodzi mi o coś konkretnego - razem z partnerem mamy od jakiegos czasu uczucie totalnego rozłączenia, jakby każde z nas żyło w innej bańce. Gdzieś czytałam że w tradycjach wedyjskich wewnętrzna ziemia to nie tylko mit geograficzny ale rodzaj przestrzeni świadomości do której para może razem wchodzić. Czy ktoś ćwiczył jakieś medytacje przeznaczone dla dwojga osób nastawione na tego rodzaju połączenie? Chodzi mi o coś głębszego niż zwykła relaksacja razem na kanapie 🙂


Odpowiedz
25 odpowiedzi
Wpisy: 349
(@onyksowa)
Połączone: 12 miesięcy temu

och, agartha i medytacja pary to połączenie nieoczywiste, ale rozumiem skąd to przyszło. W tradycji teozoficznej Agartha jest opisywana jako centrum ziemi ale też jako archetypiczna przestrzeń gdzie zbiegają się wewnętrzne ścieżki różnych istot. Czy to znaczy że dwie osoby mogą tam "spotkać się" razem? Powiedzmy tak: mogą wejść w zbieżny stan świadomości który niektórzy interpretują właśnie tym symbolem. Ale zanim zaproponuję cokolwiek konkretnego - powiedz mi czy wy w ogóle meditujecie razem czy chodzi ci o pierwszą próbę?


Odpowiedz
Wpisy: 288
(@zawilec)
Połączone: 1 rok temu

Przyznam szczerze że Agartha w kontekscie medytacji par brzmi dla mnie jak bardzo poetyckie opakowanie na coś co można by nazwać po prostu: medytacja synchronizująca. Nie mówię że źle, po prostu zastanawiam sie czy przywiązanie do tej konkretnej mitologii coś realnie zmienia w praktyce czy to bardziej rama narracyjna. Plejadka - co was rozłączyło, jeśli można spytać? Bo to może miec znaczenie przy doborze techniki.


Odpowiedz
Wpisy: 260
(@zorza69)
Połączone: 1 rok temu

Ojej, to jest bardzo ciekawy temat! Ja dopiero zaczynam z medytacją ale mam pytanie - czy ta Agartha to dosłownie jakieś miejsce do którego sie "idzie" w transie czy to metafora? Bo czytałam różne rzeczy i jedni pisza że to cywilizacja pod ziemią a inni że to stan umysłu. troche sie pogubiłam 🙂


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@pelagiusza_j)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 1036

@Zorza69 to zależy kogo pytasz. Część tradycji (głównie te związane ze Świętą Geografią, Bławatską, Saint-Yvesem) traktuje Agarthę literalnie - jako istniejące pod powierzchnią królestwo. Inne, bardziej psychologiczne podejście mówi ze to po prostu symbol głębi - własnej, partnerskiej, zbiorowej. W kontekście medytacji par te dwie interpretacje nie wykluczają się zbytnio - ważne jest że oboje wchodzą w ten sam symbol jako wspólne naczynie. Sama zresztą pewien czas temu pracowałam z podobnym pomysłem przy innym polu - sny. Para śniąca wspólnie albo intencjonalnie. mechanizm bardzo zbliżony.


Odpowiedz
Wpisy: 1598
(@ballen)
Połączone: 2 lata temu

Słyszałem o medytacjach dla par gdzie jedna osoba prowadzi a druga podąża i to ma sens, w rytuałach to samo - jest prowadzacy i jest odpowiadający. Ale żeby konkretnie agartha, wewnetrzna ziemia... czemu akurat ta mitologia? @Plejadka71 powiedz jedno - czy twój partner w ogóle jest otwarty na takie tematy czy to ty ciaagniesz a on jedzie za tobą? Bo to fundamentalnie zmienia czy takie praktyki mają szansę zadziałać.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@plejadka71)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 346

@Ballen trafne pytanie i trochę bolesne 🙂 on jest otwarty ale sceptyczny. Nie wierzy w Agarthę dosłownie, ale jest skłonny "wejść w obraz" jako ćwiczenie. Może właśnie dlatego szukam czegoś z konkretną strukturą, żeby nie było to czymś rozmytym dla niego. Coś z wyraźnym obrazem, krokami, może wizualizacją. Co do rozłączenia - to nie jest dramat, bardziej takie ciche odpływanie od siebie, każde w swoje sprawy.


Odpowiedz
Wpisy: 71
(@ines81)
Połączone: 8 miesięcy temu

ja rozumiem to "ciche odpływanie" doskonale, my z mężem przez rok byliśmy jak dwa statki na tym samym morzu ale w ogóle sie nie widząc haha. Nas uratowało coś prostego - po prostu siadaliśmy razem bez telefonu i patrzylismy na świecę. Ale to moze za mało na to co wy potrzebjuecie. Plejadka czy wy macie jakieś wspólne duchy? Czyli coś w co oboje wierzycie, jakaś wspólna mitologia?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@zawilec)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 288

@Ines81 dobry trop z tą wspólną mitologią. Bo jeśli on Agarthi nie czuje to wprowadzanie jej na siłę może go bardziej oddalić niż przybliżyć. Onyksowa, pytanie do ciebie - czy w twoim doświadczeniu symbol musi być wspólnie przyjęty przez oboje żeby działał, czy wystarczy że jedna osoba go niesie?


Odpowiedz
(@onyksowa)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 349

@Zawilec to jest sedno. Z mojego doświadczenia - symbol musi mieć kotwicę u obojga, ale nie musi być identycznie rozumiany. On może wchodzić w "głębokie miejsce pod ziemią" jako metaforę wnętrza, ona może wierzyć literalnie - i nadal mogą spotkać się w tej samej przestrzeni medytacji. Warunek jest jeden: oboje muszą CHCIEĆ spotkania. Jeśli jeden idzie a drugi jest wleczony, to nie zadziała niezależnie od symbolu.


Odpowiedz
Wpisy: 356
(@jezynka)
Połączone: 6 miesięcy temu

dopiszę sie do Was ale mam pytanie troche z boku - czy to jest bezpieczne? Tak głęboka medytacja we dwoje? Bo kiedyś czytałam że przy pewnym poziomie transu można stracić granice własnego ja i trudno mi ocenić czy to zdrowe z inną osobą razem..


Odpowiedz
Wpisy: 1036
(@pelagiusza_j)
Połączone: 5 miesięcy temu

jezynka, rozumiem obawę ale trochę przesadzasz z tym "traceniem granic ja". Medytacja synchronizująca to nie jest fuzja psychiczna. Chyba że mówimy o naprawdę głębokich stanach transowych bez doświadczenia, ale wtedy po prostu nie zaczynasz od najgłębszych technik. poza tym wiekszosc praktyk dla par jakie znam jest dość miękka jeśli chodzi o głębokość - bardziej chodzi o wspólny rytm oddechu i wyobraźnię niż o pełny trans.


Odpowiedz
Wpisy: 417
(@kornelia)
Połączone: 5 miesięcy temu

Słyszałam o czymś co się nazywa "medytacja ziemi" albo "wspólne uziemienie" i podobno polega na tym że oboje siedzicie dotykacie sie wzajemnie stopami albo plecami i wyobrażacie sobie że jesteście jednym drzewem schodzącym korzeniami do głębi ziemi. Czy to nie jest właśnie to o czym tu mówicie? Bo Agartha jako głębina ziemi pasuje do tego obrazu...


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@plejadka71)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 346

@Kornelia to brzmi podobnie! Czytałam o czymś zbliżonym. Ale mnie interesuje czy ta technika ma jakiś konktretny efekt na relację czy to bardziej "ładne doświadczenie" bez długofalowego działania. Czy ktoś to stosował regularnie i widział zmianę?


Odpowiedz
Wpisy: 1598
(@ballen)
Połączone: 2 lata temu

Szczerze? Efekt zależy od tego co po medytacji. jeśli skończycie, wstaniecie i każde idzie do telefonu, to żadna Agartha wam nie pomoże. Medytacja otwiera przestrzeń ale wy musicie w nią coś włożyć. Widziałem pary które robiły razem rytuały przez miesiace i nic, bo rytuał zastępował im rozmowę zamiast do niej prowadzić.


Odpowiedz
Wpisy: 19
(@indigo_s)
Połączone: 2 lata temu

no ale jak długo trzeba to robić żeby poczuć efekt? pytam serio bo znam kilka technik i zawsze po tygodniu cos mi mówi że nic sie nie dzieje i rzucam. Czy z taką medytacją parową jest podobnie że na początku nic a potem nagłe otwiera sie coś czy odwrotnie?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@sennica71)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 192

@Indigo_S kwestia cierpliwości to jedno ale powiem ci że pytanie "kiedy poczuję efekt" to już trochę zły start. medytacja w ogule nie działa jak tabletka. Jeśli wchodzisz z kalkulatorem i liczysz czy już powinnaś cos czuć - będziesz czuć głównie niecierpliwość. W parze to działa jeszcze bardziej podwójnie bo oboje musieliby zrezygnować z oczekiwań. Co do Agarthi jako ramy - fajne że Plejadka o tym pisze, bo symbolika głębi ziemi w kontekście relacji ma stare korzenie, nie tylko teozoficzne


Odpowiedz
Wpisy: 70
(@wahadlarz)
Połączone: 2 lata temu

trochę z boku - czytałem gdzies że Agartha ma związek z przejściami osiowymi, coś ze ścieżkami przez wnętrze ziemi które łączą różne miejsca na powierzchni. Nie wiem jak to działa w praktyce ale pomyslałem że może w medytacji pary to by oznaczało coś jak szukanie wspólnego przejścia, czyli miejsca gdzie sie wasza energie krzyżują? Może to głupie, nie jestem ekspertem.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@onyksowa)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 349

@Wahadlarz nie jest głupie. To nawiązuje do koncepcji kanałów lub meridianów w skali planetarnej - tak to opisywali niektórzy autorzy z kręgu ezoterycznej geografii. W medytacji pary można tę ideę przełożyć dosłownie: każde z was szuka swojego "wejścia" w głąb, a Agartha jest miejscem gdzie te ścieżki się spotykają. Wizualizacyjnie to jest naprawdę mocny obraz. Córka jednej znajomej pracowała z podobnym symbolem z mężem i opisywała to jako pierwsze od dawna doświadczenie bycia w tym samym miejscu jednocześnie.


Odpowiedz
(@zawilec)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 288

@Onyksowa rozumiem że to piękna metafora. Ale zastanawiam sie - czy nie łatwiej żeby ta para po prostu poszła do dobrego psychologa albo na terapię par? Mam wrażenie że czasem medytacja i rytuały stają sie sposobem na ominięcie rozmowy którą trzeba odbyć. Nie atakuję Plejadki, naprawdę, bo może w jej przypadku jest inaczej. Ale generalnie - to jest coś o czym nie mówimy.


Odpowiedz
(@plejadka71)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 346

@Zawilec no i tu wychodzi sedno, bo ja wcale nie twierdzę że medytacja ZAMIAST rozmowy. Chodzi o to żeby w ogóle chciało się ze sobą być w ciszy przez chwilę, bo jak nie ma nawet tego, to rozmowa też nie wychodzi. U nas jest tak że siadamy i od razu każde ma jakiś problem do omówienia i to się zaraz zamienia w negocjacje a nie kontakt. Może naiwnie ale myślę że wspólny obraz, choćby ten z wejściem w głąb ziemi, mógłby na chwilę to zatrzymać. nie wiem czemu z tego robisz aferę


Odpowiedz
Wpisy: 288
(@zawilec)
Połączone: 1 rok temu

ok, to rozumiem inaczej. Nie miałam na myśli że medytacja to ucieczka od rozmowy w każdym przypadku, raczej że NIEKTÓRZY tak to stosują. Jeśli u ciebie brakuje właśnie tej ciszy przed rozmową a nie samej rozmowy, to ma sens. Ale mam pytanie praktyczne - czy wy w ogóle kiedyś siedzieliście razem po prostu nic nie robiąc? Bez jakiegoś celu, bez żadnej techniki?


Odpowiedz
Wpisy: 71
(@ines81)
Połączone: 8 miesięcy temu

o ja tu chce wejść bo to ważne co Zawilec pyta. My z mężem zauważliśmy że najtrudnijesze jest wlaśnie nic nie robienie razem, zawsze musi być jakiś powód żeby siedzieć obok siebie - film, kolacja, rozmowa o dzieciach. Jak nie ma powodu to od razu jest dziwnie i każde gapi sie w telefon haha. Może dlatego ta medytacja z jakimś obrazem jak Agartha w ogóle działa bo daje pretekst żeby być razem bez "po co".


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@ballen)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1598

@Ines81 ma rację co do pretekstu i to jest chyba najbardziej praktyczna rzecz powiedziana w tym wątku. Symbol, rytuał, obraz, nieważne co, ważne że daje ramę. Bez ramy ludzie nie wiedzą co ze sobą zrobić. Widziałem to przy pracy z parami podczas warsztatów, jak tylko dajesz konkretne zadanie nawet absurdalne, nagle jest kontakt. Więc Agarthą czy bez Agarthi, to naprawdę nie jest kluczowe.


Odpowiedz
Wpisy: 417
(@kornelia)
Połączone: 5 miesięcy temu

ale to trochę smutne nie? że potrzebujemy pretekstu żeby po prostu być ze sobą. Choć z drugiej strony może tak po prostu jest i nie ma co z tym walczyć tylko to wykorzystać. Mam pytanie do Plejadki - czy wy próbowaliście już razem czegokolwiek w stylu medytacji czy to będzie pierwsze podejście? Bo może zanim w Agarthę to coś prostszego najpierw? :/


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@sennica71)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 192

@Kornelia to nie smutne, to normalne. Rytuały i symbole istnieją w każdej kulturze wlaśnie po to żeby dawać formę temu co bez formy się rozpływa. Małżeństwo to też rytuał, urodziny, wspólny posiłek, wszytsko jest pretekstem żeby być razem w określony sposób. Więc nie romantyzujmy tego że "powinno być naturalnie" bo naturalnie to znaczy chaotycznie i większość par w chaosie się właśnie gubi.


Odpowiedz
Udostępnij: