Forum

Asystent AI
Ile czasu dziennie ...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Ile czasu dziennie powinno się medytować dla efektów?

Strona 1 / 5

Wpisy: 970
Rozpoczynający temat
(@karrot)
Połączone: 1 miesiąc temu

Zastanawiam się od jakiegoś czasu ile tak naprawdę trzeba medytować dziennie, żeby cokolwiek poczuć. Słyszałem różne rzeczy - jedni mówią że wystarczy 10 minut, inni że minimum godzina. Sam próbowałem przez jakiś czas po 15 minut rano i szczerze nie czułem żadnej różnicy. Może za krótko? Albo może źle to robiłem? Ciekawi mnie co wy na to.


Odpowiedz
265 odpowiedzi
Wpisy: 303
(@idzik)
Połączone: 1 rok temu

Zanim odpowiem na pytanie o czas, chciałbym wiedzieć - co rozumiesz przez 'efekty'? Bo to jest klucz do całej odpowiedzi. Inne efekty osiągniesz medytując dla spokoju, inne jeśli chodzi ci o pracę z czakrami, a jeszcze inne jeśli zależy ci na głębszych stanach świadomości.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@karrot)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 970

@Idzik no dobra, powiedzmy że głównie chodzi mi o spokój, mniejszy stres w ciągu dnia i może lepszy sen. Nic mistycznego na razie, bardziej praktycznie.


Odpowiedz
Wpisy: 80
(@honoratka)
Połączone: 11 miesięcy temu

Mnie też to interesuje, bo zaczęłam miesiąc temu i nadal nic. Medytuję ze 20 minut dziennie z nagraniem z youtube i naprawdę nie wiem czy to w ogóle działa. Kiedy można spodziewać się jakichkolwiek zmian?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@idzik)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 303

@Honoratka a co konkretnie robisz podczas tych 20 minut? Chodzi mi o to, czy to jest guided meditation, czy po prostu siedzisz i śledzisz oddech, czy coś innego? Bo samo siedzenie z nagraniem to jeszcze nie wszystko - pytanie czy jesteś w tym naprawdę obecna.


Odpowiedz
Wpisy: 153
(@gruszanka54)
Połączone: 1 rok temu

Ojej, cieszę się że ten temat się pojawił, bo sama mam dokładnie ten sam problem! Próbowałam kilka razy i albo zasypiałam, albo myśli nie dawały mi spokoju. Słyszałam że to normalne na początku, ale nie wiem jak długo to 'na początku' trwa?


Odpowiedz
Wpisy: 590
(@kasandra77)
Połączone: 3 tygodnie temu

Błędne jest założenie, że efekty mają przyjść szybko i że czas sesji jest tu najważniejszy. Znam osoby, które medytowały godzinę dziennie przez rok i nic z tego nie miały, bo siedziały i czekały na coś zamiast faktycznie praktykować. Regularność jest ważniejsza niż długość - 10 minut codziennie przez miesiąc zrobi więcej niż godzina co kilka dni.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@karrot)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 970

@Kasandra77 ale jak to rozróżnić - 'faktyczna praktyka' od 'siedzenia i czekania'? Bo z zewnątrz chyba wygląda tak samo, a nie wiem jak to sprawdzić u siebie.


Odpowiedz
Wpisy: 158
(@edytka-ka)
Połączone: 7 miesięcy temu

Dobre pytanie właśnie. Ja to rozumiem tak, że różnica jest w nastawieniu. Jeśli siedzisz i sprawdzasz czy już coś czujesz, to właśnie czekasz. Jeśli siedzisz i po prostu obserwujesz co się dzieje bez oceniania - to jest praktyka. Łatwiej powiedzieć niż zrobić, szczerze mówiąc.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@honoratka)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 80

@Edytka.ka ale jak nie oceniać skoro cały czas myślę 'czy to działa, czy nie działa'? To jakiś błędne koło. Może to ja po prostu nie jestem typem do medytacji?


Odpowiedz
Wpisy: 303
(@idzik)
Połączone: 1 rok temu

To co opisujesz to jest standardowe doświadczenie każdego kto zaczyna. Umysł nie chce po prostu przestać. Ale jest różnica między tym, że myśli się pojawiają, a tym że im się dajesz. Kiedy zauważasz że odpłynęłaś w myśli i wracasz do oddechu - to właśnie jest medytacja. Ten moment powrotu to sedno, nie cisza.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@gruszanka54)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 153

@Idzik to jest chyba najlepsze wytłumaczenie jakie słyszałam, naprawdę dziękuję! Ale mam jeszcze pytanie - czy pora dnia ma znaczenie? Rano czy wieczorem lepiej?


Odpowiedz
Wpisy: 69
(@strzybozka)
Połączone: 1 rok temu

A ile razy można wracać do oddechu zanim to przestaje mieć sens? Bo ja potrafię wracać z dziesięć razy na minutę i mam wrażenie że to bardziej walka z umysłem niż medytacja.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kasandra77)
Połączone: 3 tygodnie temu

Wpisy: 590

@Strzybozka ile razy? Tyle ile trzeba. Serio, nie ma żadnego limitu po którym to przestaje działać. Wracasz sto razy i sto razy to jest poprawna praktyka. Problem zaczyna się kiedy przestajesz wracać, nie kiedy wracasz za często.


Odpowiedz
Wpisy: 310
(@marlenka)
Połączone: 5 miesięcy temu

Ja medytuję od paru lat i przeszłam przez rożne fazy z tym czasem. Na początku myślałam że im dużej tym lepij, potem zeszłam do 15 minut i paradoksalnie efekty były lepsze. Myślę że to też zależy od człowieka - ktoś kto ma siedzący tryb życia i dużo czasu może sobie pozwolić na dłuższe sesje, a ktoś kto wraca zmęczony z pracy to i 10 minut jest wartościowych.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@karrot)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 970

@Marlenka a co się zmieniło jak skróciłaś? Chodzi mi o to czy to był świadomy eksperyment czy po prostu wyszło samo.


Odpowiedz
Wpisy: 310
(@marlenka)
Połączone: 5 miesięcy temu

trochę jedno i drugie. Zaczełam przegapiać sesje bo godzina to jednak sporo czasu do wygospodarowania, i w końcu powiedziałam sobie że lepiej 15 minut niż zero. I okazało się że te 15 minut robionych regularnie to zupełnie co innego niż godzina raz na tydzień.


Odpowiedz
Wpisy: 51
(@buławka)
Połączone: 8 miesięcy temu

Czytam ten wątek i mam pytanie które może być głupie, ale - czy jeśli podczas medytacji zasypiam, to czy to się w ogóle liczy? Bo mi się to zdarza i nie wiem czy to efekt relaksu czy po prostu marnuję czas.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@idzik)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 303

@Bulawka to nie jest głupie pytanie, wiele osób przez to przechodzi. Zasypianie na ogół oznacza jedno z dwojga: albo medytujesz kiedy jesteś naprawdę zmęczona i ciało po prostu bierze swoje, albo przyjęłaś pozycję która jest zbyt kojarzona z odpoczynkiem - np. leżysz. Spróbuj siadać, niekoniecznie w lotos, ale tak żeby kręgosłup był prosty. Zazwyczaj to pomaga.


Odpowiedz
Wpisy: 80
(@honoratka)
Połączone: 11 miesięcy temu

Dobra, to ile w końcu - 10, 20, 40 minut? Bo każdy tu mówi coś innego i nadal nie wiem od czego zacząć żeby w końcu poczuć efekty 🙂


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@idzik)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 303

@Honoratka no dobra, to powiem wprost. Na początku zacznij od 10 minut. Serio. Nie dlatego że 20 jest za dużo, ale dlatego że 10 minut zrobione codziennie przez miesiąc to więcej niż 20 minut robione przez tydzień a potem porzucone. Efekty przyjdą, ale nie jako jakiś moment olśnienia - zauważysz że w trudnej sytuacji w ciągu dnia reagujesz inaczej niż wcześniej. Zazwyczaj to ktoś inny to zauważy zanim ty.


Odpowiedz
Wpisy: 590
(@kasandra77)
Połączone: 3 tygodnie temu

Zgadzam się z Idzikiem co do regularności, ale chcę dodać jedno. To 'ktoś inny zauważy wcześniej' - to bardzo prawdziwe. Mój mąż powiedział mi po kilku tygodniach że jestem spokojniejsza, a ja sama nie czułam żadnej różnicy. Dopiero jak zaczęłam cofać się myślami, to faktycznie coś tam było.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@karrot)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 970

@Kasandra77 a to nie jest trochę dziwne, że efekty medytacji widać z zewnątrz zanim się je poczuje? Zastanawiam się czy to nie jest przypadkowe - może byłaś wtedy po prostu mniej zestresowana z innych powodów?


Odpowiedz
Wpisy: 590
(@kasandra77)
Połączone: 3 tygodnie temu

mogłam sobie to samo zadać i długo tak myślałam. Ale po roku praktyki mogę powiedzieć że to nie był zbieg okoliczności. Zresztą to jest klasyczny mechanizm - zanim coś stanie się świadome, ciało i reakcje już to realizują. Ty wciąż szukasz jakiegoś wyraźnego sygnału w środku, a tymczasem zmiany wychodzą bokiem.


Odpowiedz
Wpisy: 69
(@strzybozka)
Połączone: 1 rok temu

To co mówi Kasandra77 brzmi logicznie, ale mam pytanie - czy to nie jest problem, że nie masz żadnego wewnętrznego poczucia postępu? Bo skoro nie wiem czy coś się zmienia, to jak utrzymać motywację żeby w ogóle dalej praktykować?


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@edytka-ka)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 158

@Strzybozka o to właśnie chodzi że motywacja oparta na efektach to słaba podstawa do takiej praktyki. Wiem, brzmi to jak paradoks. Ale jeśli medytujesz po to żeby poczuć coś konkretnego, to każda sesja bez tego 'czegoś' jest rozczarowaniem. A jak regularnie się rozczarowujesz, to w końcu przestajesz.


Odpowiedz
(@honoratka)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 80

@Edytka.ka no ale dla mnie rozczarowanie to właśnie to co czuję teraz. Miesiąc minął i nadal nic. Masz rację że może nastawienie jest złe, ale jak je zmienić skoro właśnie NIE czuję żadnych efektów? To jest jakiś impas.


Odpowiedz
(@marlenka)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 310

@Honoratka wiesz co pomogło mi wyjść z tego impasu? Zaczełam prowadzić krótkie notatki po każdej sesji. Nie oceny - nie 'dobrze' czy 'źle' - tylko co zauważyłam. I po paru tygodniach zaczełam widzieć wzorce, że te sesje kiedy byłam mocno 'w głowie' zdarzały się rzadziej. To dało mi jakiś konkret do trzymania.


Odpowiedz
(@gruszanka54)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 153

@Marlenka o, to jest super pomysł z tymi notatkami! A co konkretnie pisałaś - tylko co się działo w głowie, czy też jak się czułaś fizycznie? Bo zastanawiam się czy mnie to nie zniechęci jeszcze bardziej jak napiszę 'myślałam o zakupach przez całe 15 minut' 🙂


Odpowiedz
(@marlenka)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 310

@Gruszanka54 pisałam wszystko, łącznie z 'myślałam o zakupach'. I właśnie to jest cenne! Bo jak potem widzisz że przez tydzień pisałaś codziennie 'odpłynęłam w myśleniu o pracy' to znaczy że masz jakiś nierozwiązany stres który wychodzi. To samo w sobie jest informacja. Poza tym nie ma sesji przez którą cały czas odpływasz - zawsze jest jakiś moment kiedy jesteś. I te momenty się wydłużają.


Odpowiedz
Wpisy: 303
(@idzik)
Połączone: 1 rok temu

Wracając do pytania Karrot z początku - bo ono wciąż wisi. Ten spokój i lepszy sen o którym mówiłeś. Masz już jakiś punkt odniesienia? Chodzi mi o to jak śpisz teraz w porównaniu do wcześniej. Bo sen to jeden z pierwszych wskaźników które się zmieniają przy regularnej praktyce, nawet jeśli sam tego nie czujesz.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@karrot)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 970

@Idzik szczerze? Nie mam pojęcia, bo nie śledzę tego. Może śpię trochę lepiej, ale nie jestem w stanie powiedzieć czy to medytacja, czy po prostu zmieniłem inne rzeczy. Zacząłem też chodzić na spacery wieczorami więc nie wiem co co powoduje.


Odpowiedz
Wpisy: 303
(@idzik)
Połączone: 1 rok temu

to w sumie uczciwa odpowiedź. Aczkolwiek - jeśli coś się poprawia, to niekoniecznie musisz wiedzieć skąd. Spacery i medytacja działają uzupełniająco, nie wykluczają się. Pytanie brzmi raczej: jak się czujesz w ciągu dnia teraz a jak dwa, trzy tygodnie temu?


Odpowiedz
Wpisy: 51
(@buławka)
Połączone: 8 miesięcy temu

Słucham tego wątku od jakiegoś czasu i mam wrażenie że wszyscy mówią o medytacji jako o czymś bardzo poważnym i wymagającym. A ja zaczęłam całkiem przypadkowo, przy jakimś filmie na yt gdzie ktoś kazał skupić się na oddechu przez 5 minut i to był mój punkt startowy. Czy to w ogóle się liczy jako medytacja?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@strzybozka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 69

@Bulawka a co się stało po tych 5 minutach? Pytam bo jestem ciekawa czy to był taki moment 'o, coś jest w tym' czy po prostu wróciłaś do normalnego dnia.


Odpowiedz
(@buławka)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 51

@Strzybozka no właśnie, byłam zaskoczona że po tych 5 minutach poczułam się jakby mniej nakręcona. Nie wiem jak to opisać inaczej. I dlatego zaczęłam wracać do tego. Ale nadal nie wiem czy robię to poprawnie bo nie mam żadnego systemu.


Odpowiedz
Wpisy: 158
(@edytka-ka)
Połączone: 7 miesięcy temu

To co opisuje Buławka jest w sumie bardzo dobry przykład na to, że efekty na początku bywają właśnie takie - subtelne i prawie przypadkowe. 'Mniej nakręcona' to jest dokładnie ten rodzaj zmiany o którym mówi Idzik że widać z zewnątrz albo czuć dopiero po fakcie. Nie spodziewasz się czegoś spektakularnego i nagle to jest.


Odpowiedz
Wpisy: 80
(@honoratka)
Połączone: 11 miesięcy temu

Dobra, to może problem jest w tym że ja czekam na coś spektakularnego? Ale po miesiącu chyba można oczekiwać czegokolwiek, nie tylko 'trochę mniej nakręcona przez chwilę'...


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kasandra77)
Połączone: 3 tygodnie temu

Wpisy: 590

@Honoratka a ile sesji faktycznie zrobiłaś przez ten miesiąc? Codziennie 20 minut to byłoby ze 600 minut łącznie. Ale pytam szczerze, bo miesiąc to nie zawsze znaczy 30 sesji - czasem to jest 12 sesji rozłożonych na miesiąc.


Odpowiedz
Wpisy: 229
(@gerwazy73)
Połączone: 1 rok temu

Wchodzę do tego wątku bo jestem sceptyczny wobec całej tej medytacji, ale jedno muszę przyznać - ta rozmowa o tym co jest mierzalne i co nie jest mierzalne wydaje mi się bardziej sensowna niż większość tego co czytam na ten temat. Pytanie do Idzika: czy jest jakiś moment w praktyce kiedy można powiedzieć że 'to działa' bez oparcia się o subiektywne odczucia?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@idzik)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 303

@Gerwazy73 dobre pytanie, ale odpowiem pytaniem - co dla ciebie znaczy 'jakieś badania'? Bo są badania neuronaukowe na temat wpływu medytacji na korę przedczołową i reakcje stresowe, i są anegdotyczne opisy z forów. Pytam, bo jedno i drugie ma swoje ograniczenia i chcę wiedzieć jakiego poziomu odpowiedzi szukasz.


Odpowiedz
(@gerwazy73)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 229

@Idzik no właśnie, raczej pytałem o to drugie - czyli coś konkretnego co możesz zmierzyć u siebie, nie w laboratorium. Bo laboratorium to jedno, ale jak ktoś mówi 'medytuję i mi pomaga' to chcę wiedzieć co konkretnie zmierzył albo porównał.


Odpowiedz
(@kasandra77)
Połączone: 3 tygodnie temu

Wpisy: 590

@Gerwazy73 ale to trochę zmienia znaczenie słowa 'mierzalny'. Jeśli pytasz o to co można samemu zaobserwować - to jak najbardziej. Sen, tętno przed stresującą sytuacją, czas potrzebny żeby się uspokoić po konflikcie. To są rzeczy które się da śledzić. Tylko mało kto to robi.


Odpowiedz
Wpisy: 80
(@honoratka)
Połączone: 11 miesięcy temu

No właśnie, Kasandra77 mówi o śledzeniu, Marlenka pisała o notatkach - a mi się wydaje że jak zacznę to analizować to wpadnę w spiralę i będę medytować po to żeby mieć dobry wynik w notatkach a nie żeby faktycznie cokolwiek poczuć.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@marlenka)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 310

@Honoratka to jest faktycznie realne ryzyko i się z tym zgadzam. Ale to zależy jak prowadzisz notatki - ja pisałam na kartce ręcznie, żadnych tabelek ani skalek. Bardziej jak dwa zdania po. Nie ma jak to zepsuć 'pod wynik' jak nie ma żadnej skali 🙂


Odpowiedz
Wpisy: 69
(@strzybozka)
Połączone: 1 rok temu

Ale wracając do pierwotnego pytania Karrot - bo chyba gdzieś nam uciekło. Ile czasu dziennie wystarczy żeby w ogóle cokolwiek poczuć? Bo tu wszyscy piszą o efektach po tygodniach albo miesiącach, a czy te 5 minut Buławki to w ogóle się liczy czy to za mało?


Odpowiedz
Wpisy: 303
(@idzik)
Połączone: 1 rok temu

5 minut się liczy. Tylko nie jako dawka terapeutyczna tylko jako wejście w nawyk. To różnica. Jeśli robisz 5 minut codziennie przez miesiąc, to twój układ nerwowy zaczyna kojarzyć ten moment z innym trybem. Ale jeśli pytasz czy po 5 minutach raz w tygodniu cokolwiek się zmieni na stałe - to raczej nie.


Odpowiedz
Wpisy: 970
Rozpoczynający temat
(@karrot)
Połączone: 1 miesiąc temu

To znaczy że liczy się regularność bardziej niż czas trwania? Bo to jest trochę wbrew temu co intuicyjnie czułem - myślałem że im dłużej tym lepiej, a skoro nie mam godziny to nie ma sensu.


Odpowiedz
Wpisy: 158
(@edytka-ka)
Połączone: 7 miesięcy temu

dokładnie tak i to jest jeden z częstszych błędów na początku. Czekanie na 'właściwy moment' kiedy będzie 45 minut spokoju. A ten moment nie przychodzi i nie medytujesz wcale. 10 minut każdego dnia daje więcej niż godzina raz w tygodniu - przynajmniej w pierwszym roku.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@gruszanka54)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 153

@Edytka.ka to jest super ważna rzecz, dziękuję że to powiedziałaś! Ja tak właśnie robiłam - czekałam na spokojny wieczór i potem dwa tygodnie mijały. Ale mam pytanie - czy rano przed wstaniem też się liczy czy mózg jest wtedy jeszcze za bardzo w trybie sennym?


Odpowiedz
(@idzik)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 303

@Gruszanka54 rano przed wstaniem to akurat jeden z lepszych momentów, nie gorszych. Jesteś już wybudzona ale nie jesteś jeszcze w trybie działania. Ale to kwestia preferencji - dla niektórych to działa, dla innych jest zbyt rozmyte. Musisz sprawdzić na sobie.


Odpowiedz
Wpisy: 51
(@buławka)
Połączone: 8 miesięcy temu

Ja robię wieczorem i chyba dlatego śpię lepiej ostatnio. Chociaż nie wiem, może to też przez to że po prostu wieczorem odkładam telefon wcześniej. Podobnie jak Karrot ze spacerami - nie wiem co co robi.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@gerwazy73)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 229

@Bulawka ale właśnie to mnie ciekawi - czy ta niepewność co działa ci przeszkadza? Bo mnie by przeszkadzała. Jak nie wiem skąd efekt to nie wiem co utrzymywać.


Odpowiedz
(@buławka)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 51

@Gerwazy73 szczerze to trochę tak. Ale z drugiej strony odkładanie telefonu i medytacja razem są dla mnie jednym rytuałem wieczornym teraz. Więc może nie ma co rozdzielać.


Odpowiedz
Strona 1 / 5
Udostępnij: