Zastanawiam się od jakiegoś czasu nad czyms, co chyba nie jest zbyt często poruszane, czy robiąc zaklęcia w pelnych ciemnościach, bez żadnego źródła światła, coś się zmienia? Nie mówię o zapaleniu jednej świeczki, bo to akurat standard, tylko o totalnej czerni. Ostatnio próbowałam kilka rzeczy właśnie w takich warunkach i mialam wrażenie, że skupienie było inne. Nie wiem, czy to tylko efekt braku bodźców wzrokowych, czy cos głębszego. No i przy okazji, zaczęłam się zastanawiać czy przedmioty, które mają dla mnie osobistą historię, zachowują się inaczej przy takich warunkach. mam kolię po babci, którą czasem używam przy rytuałach. Trudno mi jednoznacznie powiedzieć, czy to działa inaczej niż z jakimś kupionym kamieniem, ale intuicyjnie czuję różnicę. może to sugestia może nie. Co wy na to?
Ciemność to nie tylko brak światła to zmiana stanu sensorycznego. W kilku tradycjach runicznych izolacja wzrokowa byla celowym zabiegiem, żby wyostrzyć inne zmysły i wejść głębiej w trans. Nie nazywalabym teego "wzmacnianiem" w jakimś mistycznym sensie, raczej chodziło o to że mózg przestaje przetwarzać dane wizualne i zaczyna inaczej pracowac. To ma realne przełożenie na stan skupienia. Ale żebyśmy moily o tym samym, jak długo byłaś w tej ciemności zanim zaczęłaś? Bo jest roznica między chwilą a dłuższą izolacją.
Ja to zawsze robiłam przy swieczce i nigdy mi nie przyszło do głowy żeby sprobowac bez niczego. Trochę mnie przeraża szczerość mowiac, cemnosc kojarzy mi sie z tym że moge sie potknac i rozlać co mi stoi na ołtarzyku 🙂 Ale to co pisze Mieczowaa o tej kolii to mnie zatrzymało. Mam zegarek po dziadku i też mam wrażenie że kiedy go trzymam pry sobie podczas jakichkos cwiczen to jest jakiś inny kontakt, trudno to opisać słowami. czy to sie gdzieś opisuje w jakiejs tradycji ten wpływ osobistych przedmiotów?
Pytanie z innej strony jak odroznic że "coś się zmienia" od tego, że po prostu jesteś bardziej skoncentrowana bo nie maasz co oglądać? Serio pytam nie ironizuje. Bo to co opisuje Mieczoaa na poczatku brzmi jak efekt deprywacji sensorycznej, nie jak magia gdzie jest granica wedlug was?
E tam, a czy ktoś z was rozróżnia w ogole, czy robi to o konkretnej porze? Bo mi się wydaje, że ciemność o północy to nie to samo co ciemność po zasłonięciu okien w środku dnia. Może się mylę, ale chyba cos jest w tym, że nocna cisza to też inny poziom bodźców akustycznych i niekoniecznie chodzi tylko o wzrok.
Wracając do kwestii przedmiotów osobistych, bo to wątek, ktory mnie interesuje mam w notatkach coś, co czytałam u Huttona (historyk, zajmuje się współczesnym pogaństwem i magią), że w praktykach ludowych bardzo rzadko pracowano z przedmiotami "neutralnymi". Prawie zawsze były to rzeczy z historią albo własną, albo przekazane. To sugeruje, że ta intuicja co do kolii po babci nie jest wymysłem nowoczesnych praktyków, tylko ciągnie się z bardzo dawna. Ale nie wiem jak to połączyć z ciemnością bezpośrednio.
Sluchajcie ale chcę wrócić do konkretnego pytania bo zeszliśmy trochę w bok. Ciemnosc jako aktywny element, nie tło, Pelagiusza to potwierdziła z perspektywy historycznej. Ale co to znaczy aktywny? Że zmienia rodzaj pracy z energią czy że sama w sobie cos wnosi? Bo te dwie interpretacje to jednak coś różnego. i jeszcze Sydonia pytała o porę. Ja robiłam to zawsze po 23 i serio nie próbowałam w dzien. Może powinnam.
Ciemność w ceremonialnej magii zachodniej jest powiązana z żywiołem wody i kierunkiem zachodnim, co odpowiada za introspekcję, podświadomość, pracę z tym co nieuświadomione. to nie jest przypadkowe. Praca w ciemności sila rzeczy kieruje uwagę do srodka bo nie ma nic zewnętrznego na co moglby patrzeć. Jeśli ktoś robi rytuały, które wymagają głębokiej introspekcji albo pracy ze śnieniem, z cieniem, ciemność ma sens jako warunek. Przy zaklęciach, które działają "na zewnątrz", na manifestację, nie jestem pewna czy ma takie samo uzasadnienie.
odpowiem na to pytanie z rozróżnieniem, bo jest ważne. W tradycjach które znam, ciemność działa na dwa sposoby jednocześnie i nie da się ich latwo oddzielić. Zmienia stan pracującego, to ten aspekt sensoryczny, o którym mowilam wcześniej. Ale jednocześnie jest w wielu systemach symbolem przestrzeni przed manifestacja czyli stanu potencjalności. W tym sensie nie "wzmacnia" zaklęcia samego w sobie, ale umieszcza cię w stanie, który sprzyja pewnym rodzajom pracy. Twoje pytanie o to, czy kolio babci dziłaa inaczej, myślę, że tak, i że to polaczenie z ciemnością mogłoby pogłębiać kontakt z tym co w niej zapisane, właśnie przez wyłączenie innych kanałów.
Wskoczę z boku z bardzo podstawowym pytaniem ale jak w ogóle przygotowujesz takie miejsce do prcy w ciemności? Czy doslownie siadasz bez niczego, żadnej swieczki żadnego minimalnego źródła światła? Bo jak dla mnie to brzmi dosc nieprzyjemnie psychicznie, chyba że jestes do tego przyzwyczajona
Wracam do swojego poprzedniego pytania bo Sydonia i Mieczowaa troche odpowiedziały, ale mam nastepne, Mieczowaa napisała że "coś się zmienia" po kilku minutach w ciemnosci. to brrzmi jak opisywanie konkretnego przejścia. ile to trwa i czy to jest jednorazowe za każdym razem czy z czasem ten prog się skraca?
Sledze tę rozmowe od początku i mam pytanko ktore może glupie czy ciemność działa inaczej jesli przedmiot jest przy tobie fizycznie, tzn. trzymasz go a inaczej jeśli leży gdzieś w pobliżu? Bo wydae mi sie że kontakt dotykowy to jednak innna sprawa niz sama bliskosc. albo sie myle?
zatrzymajcie się chwilę na tym "zakorzenieniu" bo to jest watek który mi się tu otwiera. Czy chodzi wam o to że przedmiot ma historię, która go jakoś naładowuje? Bo jeśli tak, to mam pytanie do calej dyskusji: czy przedmiot kupiony z intencją, powiedzmy kamień wybrany świadomie pod konkretny cel dziala inaczej niż przedmiot który dostałaś od kogoś bez żadnej magicznej intencji z jego strony? I czy ciemność jakoś różnicuje to doświadczenie?
a co z przedmiotami ktore maja i historię i intencję? Tzn. kupiłam kamień z mysla o konkretnym celu, ale potem przez dluzszy czas nosilam go przy sobie i teraz ma i jedno i drugie. Jak to w ogóle działa w takiej sytuacji?
właśnie, i to jest tez powód dlaczego część praktyk inicjacyjnych historycznie odbywała się w ciemnosciach lub grotach. Eleuzyjskie misteria niektóre stopnie w tradycji hermetycznej, tam ciemność nie była dekoracją, byla testem czy kandydat utrzyma stan bez zewnętrznych podpórek. To nie jest wymysł współczesny.
ja robiłam podobny eksperyment ale nie celowo, raz medytowalam z opaską na oczach bo po prostu za dnia byłam zmęczona i nie chciało mi się zaslaniac okna. I to było inne niż nocna ciemność. Nie gorsze, ale inne. w nocy mam poczucie że cały świat jest w tym samym trybie co ja. Za dnia z opaską mam poczucie że jestem odizolowana od czegos co trwa
i to jest pytanie do którego wracam od początku tej rozmowy i nie mam odpowiedzi. Czy ciemność to jest stan środowiska czy stan osoby, i czy to w ogole można rozdzielić. Moje notatki pokazują że sesje nocne są zazwyczaj inne od sesji dziennych z zaslonietymi oknami. Ale nie jestem w stanie powwiedzieć czy to dlatego że w nocy jestem też zmęczona, spokojniejsza, mam inny rytm biologiczny. To może być wszystko naraz i ciemność jako taka może byc tylko jednym z elementów.
