Ostatnio dużo myślę o tym jak bardzo zaniedbujemy codzienne, mechaniczne rzeczy. Herbata, kawa, woda - to się po prostu dzieje, bez żadnej uwagi. A w wielu tradycjach - chociazby w japońskiej ceremonii herbacianej czy w andyjskich rytuałach z chicha - płyn jest nośnikiem intencji tak samo dobrym jak świeca albo kamień. Zastanawiam sie czy ktoś tu świadomie pracuje z piciem jako częścią praktyki. Nie mówię o skomplikowanych rytuałach, ale o zwykłym: siadam, biorę kubek, wkładam coś w ten łyk. Czy to w ogóle działa bez jakiejś szerszej oprawy?
Właśnie to pytanie o oprawę jest kluczowe, bo sama długo się nad tym zastanawiałam. Większość ludzi albo robi z tego wielki ceremoniał i gubi prostotę, albo mówi sobie "to tylko herbata" i nie wkłada nic. A ten środek - świadoma chwila bez całej otoczki - jest najtrudniejszy do utrzymania.
Powiem wprost - bez oprawy to moim zdaniem nie działa, bo umysł potrzebuje sygnału że "teraz coś innego". Stąd właśnie cała symbolika świec, kadzideł, kręgów. Sama intencja w głowie to za mało, ciało musi wiedzieć ze wchodzimy w inny tryb. Picie bez rytuału to po prostu nawadnianie organizmu i tyle.
przepraszam ze sie wtrącam bo kompletnie nie rozumiem jednej rzeczy. co to znaczy "wkładac intencje w łyk"? dosłownie wyobrażam sobie cos i połykam? bo to brzmi trochę jak autosugestia nie?
Słyszałam kiedyś o eksperymentach Emoto z wodą i kryształami lodu - że woda podobno "zapamiętuje" słowa i emocje. Wiem, ze to mocno krytykowane naukowo. Ale ta idea ze płyn może być nośnikiem czegos niematerialnego pojawia sie w tylu kulturach niezależnie od siebie że trudno mi to odrzucić jako bzdure.
a czy ktoś próbował nad herbatą czytać runy albo jakies słowa przed piciem? pytam bo gdzies czytałem o nordyckich praktykach gdzie wlewano piwo do rogu i odmawiano galdr - czyli spiewano runy - żeby cos wzmocnic. nie pamiętam już gdzie ale wydało mi sie ciekawe
Mam taką sytuację, że rano parzę sobie zioła - melisę, skrzyp, różne - i od jakiegoś czasu zanim zacznę pić, trzymam kubek przez chwilę i mówię w myślach czego chcę. Nie wiem czy to "magia" czy co, ale mam wrażenie że te poranki inaczej sie układają. Chociaż może to placebo z samego wyciszenia się na te dwie minuty.
No właśnie - jeśli to samo co medytacja, to po co nadawać temu magiczną nazwę? Mam wrażenie że ezoteryka czasem bierze zwykłe psychologiczne zjawiska i opakowuje w bardziej romantyczną narrację. Nie mówię że to złe, ale warto być wobec siebie uczciwym.
Wracając do samej herbaty - czy ktoś pracuje z konkretnym typem płynu do konkretnej intencji? Bo w tradycji ajurwedyjskiej każde zioło ma swoje działanie na poziomie subtelnym, nie tylko fizycznym. Rumianek to nie to samo co imbir, nawet jesli oba "ocieplają". Zastanawiam sie czy ktoś dobiera skład naparu do tego czego chce w danym dniu.
o, nigdy o tym nie myslałam! piję herbaty ziołowe od dawna ale zawsze tylko pod katem zdrowia, nigdy nie przyszło mi do głowy ze moze byc jakis głebszy wymiar. Martynka00 dzieki za tę wskazówkę z ajurwedą, będę szukać. czy są jakies konkretne zioła które polecacie?
Ja używam naparu z szałwii kiedy chcę żeby myśli się sklarowały przed czymś ważnym - nie tylko dlatego że szałwia jest kojarzona z oczyszczaniem, ale sam jej zapach zmienia mi nastawienie. Lawenda przed snem z intencją spokojnego snu. To sie trochę nakłada - fitoterapia i magia idą w tym samym kierunku, więc nie wiem gdzie jedno się kończy a drugie zaczyna 🙂
Hej, bo mam wrażenie że trochę odpłynęłyśmy - tytuł wątku mówi o intencjach w każdym łyku, a nie tylko w porannym rytuale z ziołami. Czy to znaczy ze ktoś utrzymuje tę uważność przez cały dzień? Bo to brzmi niewykonalnie. Wypiję kawę na spotkaniu w biurze i też mam myśleć o intencji?
a ja sie zastanawiam nad czyms innym - czy ma znaczenie czy pijesz sam czy z kims? bo jesli ktos przy stole ma złe humory albo sie kłocimy to chyba ta intencja jakoś sie rozprasza? pytam serio bo nie mam pojecia jak to działa w praktyce gdy nie jestes sam
Ja po prostu nigdy nie rozmawiałam przy herbacie o niczym ważnym i teraz zastanawiam sie czy to był przypadek, czy jakas nieswiadoma higiena. Bo serio - moje poważne rozmowy zawsze były przy stole przy jedzeniu, a nie przy kubku herbaty. moze ciało samo sobie cos rozdzieliło?
