Dostałam ostatnio kilka wiadomości z podobnym pytaniem, więc wrzucam tu, żeby nie odpowiadać każdej osobie osobno. Chodzi o to, czy w ogóle etycznie i praktycznie sensowne jest robienie czegokolwiek magicznie dla par, które już się rozstały. Nie mówię o wiązaniu, nie o przyciąganiu z powrotem, tylko o czymś innym, na przykład o pracy z energią rozstania, z zamknięciem pewnych spraw, z ochroną osoby, która odeszła ze związku i jest po nim rozbita. Część z was pewnie wie, że ja nie jestem fanką ingerowania w wolną wolę, ale tu mam mieszane odczucia. Z jednej strony rozstanie to zdarzenie, które już się stało. Z drugiej strony były partner to nadal ktoś, kto był z nami w bliskim kontakcie energetycznym przez długi czas i nie wiem, czy ta więź po prostu znika wraz z ostatnią kłótnią. Co myślicie? Czy ktoś w ogóle pracował z czymś takim, nie żeby kogoś przyciągnąć, ale żeby po prostu zamknąć, oczyścić, odciąć? I czy w takiej pracy ma znaczenie to, że ta osoba już nie jest obecna fizycznie, nie ma jej zapachu, jej rzeczy może też nie ma?
To jest ciekawy wątek, bo zazwyczaj jak się pojawia temat byłych partnerów, to od razu wszyscy zakładają, że chodzi o sprowadzanie ich z powrotem. A tu jest coś zupełnie innego. Sama się zastanawiam, jak to jest z tą więzią energetyczną po rozstaniu. W niektórych tradycjach, na przykład w pewnych nurtach szamanizmu, mówi się o "sznurach energetycznych" między ludźmi, cord cutting, i te sznury nie znikają same z siebie tylko dlatego, że ktoś złożył dokumenty rozwodowe. Więc jeśli ktoś chce przeprowadzić rytuał zamknięcia, a nie przyciągania, to ja nie widzę tu dużego problemu etycznego. Ale mam pytanie do Justynka56: piszesz o braku zapachu, braku rzeczy tej osoby, czy to znaczy, że według ciebie do takiej pracy potrzebny jest jakiś fizyczny punkt zaczepienia? Bo to mnie interesuje. Niektórzy pracują wyłącznie z intencją i wyobrażeniem, inni potrzebują czegoś materialnego.
Tez chciałam zapytac o to samo co Konwalka74, bo wątek z zapachem mnie zatrzymal. Justynka56 wspomniała o zapachu jakby to było coś ważnego, a ja nie do końca rozumiem, czy to jest kwestia symboliczna że coś z tej osoby, żeby skupić intencję, czy jest za tym jakiś konkretny mechanizm, który ktoś potrafi wyjaśnić. Slyszalam o używaniu przedmiotów, włosów, nawet ubrań w różnych rytuałach ale zapach jako taki? To by znaczyło, że np. poduszka po byłym partnerze mialaby jakieś znaczenie magiczne, jeśli długo na niej spał? Brzmi... nieoczywiscie.
Obserwuję ten wątek i zastanawiam się nad jedąn rzeczą. Piszecie o zapachu jako punkcie zaczepienia dla rytuału, ale przecież to działa też w drugą stronę, jeśli osoba wykonująca rytuał sama ma silny zapach, silny w sensie energetycznym to czy nie zaburza to intencji? Spotkałam się z praktyką, gdzie przed pewnym rodzajem pracy magicznej zaleca się kąpiel ale nie chodzi tylko o czystość symboliczną, tylko o to, żeby własne ciało nie "mówiło" zbyt głośno. Nie wiem, może to nadinterpretacja, ale skoro mówimy o zapachu drugiej osoby jako nośniku jej energii, to wlasny zapach też musi coś nieść.
Wchodzę tu trochę z boku, bo moja działka to runy ale z runami też pracuje się z energią konkretnej osoby i ten wątek z zapachem mnie zastanowił. Przy pewnych rozkładach, szczególnie gdy robie to dla kogoś innego, mam wrażenie że moje własne emocje w danej chwili wchodzą w interpretację i ją krzywią. Nie wiem czy to porownywalne, ale zastanawiam się, czy przy rytuałach, które Justynka56 opisuje, tych zamknieciowych dla rozstanych par, wykonawca rytuału też może "wnosić" cos swojego do pracy, nawet nieświadomie. I czy to jest problem, czy można to kontrolowac.
Odpowiadając na kilka rzeczy naraz, bo rozmowa się rozgałęziła w ciekawym kierunku. Konwalka74 pyta, czy zwracałam uwagę na własny zapach, tak, dosłownie. Pracując dla kogoś innego staram się być "czysta" w sensie fizycznym przed pracą, i nie dlatego, że to jakaś zasada, której się trzymam, ale dlatego, że naprawdę czuję różnicę. To brzmi dziwnie powiedziane wprost, ale własna fizyczność może przytłaczać intencję. Co do pytania Jasiek98 o tradycje, tak, to był właśnie ten kierunek. Bywanie "naczyniem" to trafne określenie. Pytanie Freja_R o to, czy wykonawca wnosi coś swojego, tak, zawsze. To jest chyba niemożliwe do wyeliminowania całkowicie, więc raczej chodzi o świadomość tego, nie o wyzerowanie siebie. Natomiast wracając do głównego tematu: czy ktoś miał konkretne doświadczenie z pracą zamknięcia dla pary po rozstaniu? Interesuje mnie, jak to wyglądało w praktyce, nie tylko teoretycznie.
Ja nie robiłam tego dla kogoś innego, ale robiłam coś takiego dla siebie. Po dość długim związku, kilka miesięcy po rozstaniu, czułam że coś jest niedomkniete energetycznie. Zrobiłam prostą pracę z ogniem spalenie kilku rzeczy, które miały połączenie z tą osobą, w tym jedną kartkę z jego pismem. Nie miałam jego zapachu, nie mialam ubrań, tylko tę kartkę. I zastanawiam się właśnie teraz czytając ten wątek, czy gdybym miała coś z jego zapachem, to byłoby to glebsze czy bardziej skomplikowane. Nie wiem. Efekt tamtego rytuału był dla mnie wyrazny, ale skad mam wiedzieć, czy to nie był po prostu efekt psychologiczny, że zrobiłam coś ceremonialnie i to mi pomoglo mentalnie. 🙂
Czytam i trochę sie gubię bo weszłam tu przez duchową stronę tematu a teraz mamy Jung i Frazer 🙂 Ale mam jedno pytanie może głupie: piszecie o zapachu jako punkcie połączenia z osobą ale co jesli ta osoba jest już z kims innym, ma już nowe życie, czy jej zapach na starej kurtce nadal "dziala" tak samo, czy ta wiez gdzieś się rozcieńczyła? Nie wiem jak to inaczej ująć, ale chodiz mi o to, że człowiek chyba zmienia sie energetycznie z czasem i ta kurrtka sprzed kilku lat to moze byc juz cos innego niż aktualna energia tej osoby.
To co napisał Jasiek98 jest naprawde trafne i trochę mi otworzyło glowe. Bo jesli rytuał zamknięcia ma dotyczyc relacji, a nie osoby jako takiej to może w ogóle nie potrzebujesz jej aktualnej energii. Potrzebujesz energii tej relacji, która i tak jest już przeszłością. Wtedy stara kurtka, stary zapach, stara kartka jak u Dobrochna_88, to jest dokładnie to, czego potrzebujesz, bo to należy do tej samej warstwy czasowej co to, co chcesz zamknac. Ale Justynka56 jak to jest wedlug ciebie, czy to co chcesz zamknąć to relacja, czy to coś w sobie? 🙂
Wrócę jeszcze do kwestii zapachu, bo wydaje mi się, że to jest temat, który tu niedomknięty. Dobrochna_88 napisała o spaleniu kartki z pismem, Justynka56 o kurtce. Mam wrażenie, że pismo ręczne i zapach to zupełnie inne kategorie, choć obie mieszczą się w magii sympatycznej. Pismo zawiera wzorzec ruchu ręki, jest w jakimś sensie śladem fizycznej aktywności. Zapach to substancja biologiczna, dosłowna cząsteczka drugiej osoby. Czy ktoś miał doświadczenie z tymi dwoma rodzajami "zakorzenienia" w rytuałach i czuje jakąś różnicę między nimi? Nie pytam o efekt ogólny, ale o samą jakość pracy.
Ciekawa rozmowa. Jdno co mi sie kreci w głowie przez cały ten watek to pytanie o to, czy efekt zamknięcia w ogóle potrzebuje fizycznego nośnika byłego partnera, czy moze wystarczy praca z własną energią, własnym ciałem. bo tę więź, o której mowi Justynka56, ty ją nosisz w sobie. Ona jest zakodowana w twoim układzie nerwowym, w pamięci, może nawet w posutrze ciała. Rytuał z przedmiotem bylego partnera to jedno podejście, ale są tradycje, gdzie całą pracę robi się z wlasnym ciałem, ruch, oddech, głos, i to jest zamknięcie tej samej więzi, tylko widzianej od wewnatrz. Nie twierdzę, że jedno lepsze od drugiego, ale zastanawiam się, czy w przypadku, gdy nie masz zadnego fizycznego śladu byłego partnera, to w ogóle blokuje pracę, czy po prostu wymusza inne podejście.
No ale chwile w kontekście magii sympatycznej nie ma znaczenia, czy pracujesz z "oryginalnym" obiektem czy z jego reprezentacją bo prawo podobienstwa zaklada, że mapa wplywa na terytorium. Wiec jeśli ta więź jest zapisana w tobie tak samo jak w bylym partnerze, praca z wlasnym ciałem powinna byc w tym modelu równoważna. Chyba że ktoś uważa inaczej?
Dobra, ale to trochę zmienia znaczenie całego pytania z tytułu wątku. Jeśli praca dla rozłączonych par nie dotyka byłego partnera tylko energię osoby zamawiającej to w jakim sensie w ogole "pracujemy dla pary", a nie po prostu dla jednej osoby?
Kurczę, to rozróżnienie jest wazne, ale myślę że zbyt łatwo wpadacie w pułapkę myslenia, że relacja to suma dwóh osobnych energii. W podejścu systemowym, i tu Jung jest bardziej pomocny niż Frazer, relacja wytwarza własne pole, które nie nalezy ani do jednego, ani do drugiego. To pole istnieje jako oddzielny byt. Więc można pracowac z tym polem nawet bez dostępu do drugiego czlowieka.
I tu wracamy do zapachu. Bo jeśli przedmiot z zapachem "podłącza" wykonawcę ryutału do tego pola relacji, to może sens używania fizycznego nośnika jest właśnie taki: on nie reprezentuje byłego partnera, on reprezentuje to wspólne pole. To trochę zmienia logikę całej rzeczy.
Pryz runach to jest zreszta standard, ta sama runa ustawiona z inna intencją działa inaczej. Więc argument Edka ma sens w kontekście praktycznym. Pytanie tylko, czy zakotwiczenie intencyjne jest na tyel silne, zeby przedmiot "przestał" być nośnikiem osoby, a "zaczął" być nośnikiem relacji. 😉
Słucham tego i myślę o czyms prostszym, czy ktoś z was w ogóle próbował zrobić rytuał zamkniecia bez żadnego fizycznego przedmiotu? Tylko z intencją, wizualizacja własynm ciałem? I jak to wypadlo w porównaniu do pracy z przedmiotem?
Dobra to moze glupio pytam ale co to w ogole znacyz "zamknac" relacje? Zamknac co dokladnie? Uczucia? Energetyczny kontakt? Bo jak mam rozumiec ze cos jest zamkniete jesli np ciagle mysle o tej osobie po rytuале? 🙁
Myślę że tu za duzo zakładamy. Że przedmiot "przechowuje" sygnature dlatego że cos w nim zostaje ale to jest już konkretna ontologia. W podejsciu bardziej psychologicznym przedmiot tylko wyzwala skojarzenia w tobie. Sygnatura jest w twojej głowie nie w materiale.
Bo ciało inaczej przetwarza bodziec zmysłowy niż obraz mentalny. Zapach idzie bezpośrednio do układu limbicznego, bez filtra korowego. To nie jest mistyka, to neuroanatomia, i dlatego zapach wywołuje silniejsze reakcje emocjonalne niż wzrok czy słuch. Więc jeśli chcesz aktywować głęboko zakodowane wspomnienie emocjonalne, fizyczny zapach jest krótszą drogą.
I tu chyba wracamy do pytania z tytulu wątku, bo doszłyśmy do czegoś ciekawego, jeśli "magia dla rozlaczonych par" to faktycznie magia dla jednej osoby, to moze ten tytuł jest z założenia trochę mylący? Albo mamy dwa różne produkty pod jedną nazwą.
Sluchajcie mam pytanie które moze być z boku ale, czy zapach caila osoby zamawiajacej ma tu jakiekolwiek znaczenie? Pytam bo wcześniej ktoś to zasugerował i temat trochę uciekl. Tzn czy własny zapach praktykujacego wpływa na tę pracę?
Ech, z perspektywy przedmiotów, jeśli praktykujacy pracuje z fizycznym nośnikiem zapachu byłego partnera, to w tym samym polu jest też jego własny zapach. Nie ma jak to rozdzielić, siedząc blisko. Pytanie czy to jest zakłócenie, czy może właśnie o to chodzi o zetknięcie dwóch sygnatur.
Ale jak mozna swiadomie wykorzystac wlasny zapach? Pytam bo nigdy o tym nie slyszalam. Chodzi o pot skore, perfumy czy cos innego calkowicie? 😉
