Zauważyłam, że w wielu tradycjach zaklęcia oparte na dotyku działają trochę inaczej niż te czysto werbalne albo te z użyciem przedmiotów. Przy dotyku jest jakaś bezpośredniość, ale mam wrażenie, że większość ludzi myśli, że wystarczy raz dotknąć i gotowe. Tymczasem część zaklęć tego rodzaju po prostu z czasem słabnie, jeśli nie ma regularnego podtrzymania. Ciekawi mnie, czy ktoś z was aktywnie pracuje z zaklęciami kontaktowymi i jak podchodzi do tej kwestii ładowania - czy robi to regularnie, czy tylko kiedy coś przestaje działać?
Pracowałem z kilkoma technikami, gdzie intencja przenoszona jest przez dotyk i faktycznie to nie jest tak, że jeden gest wystarczy na zawsze. Ale z drugiej strony - nie wiem, czy każdy dotyk wzmacnia, bo wszystko zależy od tego, co za nim stoi. Jak dochodzi do mechanicznego, bezrefleksyjnego dotknięcia, to wątpię, żeby cokolwiek to wnosiło. Mam wrażenie, że to nie sam dotyk robi robotę, tylko to co się w nim umieszcza.
Czytałem o tradycji huna z Hawajów, tam jest pojęcie mana - coś w rodzaju siły życiowej, którą można przenosić przez dotyk. Ale w tej tradycji podkreśla się, że przeniesienie tej siły wymaga skupienia i intencji, a nie samego aktu fizycznego. Więc ta rozmowa o świadomym vs mechanicznym dotyku ma tam swoje odbicie. Ciekawe, że podobne rozróżnienie pojawia się też w chi gong - tam dotyk lub gest bez yi, czyli woli umysłu, jest uznawany za pusty. Czy ktoś miał doświadczenie z technikami, gdzie to rozróżnienie jest explicite zaznaczone?
Przy czakrach jest podobnie - praca z nimi przez dotyk daje dużo, ale to musi być świadoma aktywacja, nie macanie się. Zresztą w reiki każde przyłożenie rąk teoretycznie przenosi energię, ale praktycy mówią wprost, że poziom skupienia praktykującego ma ogromne znaczenie dla efektu. Chociaż zastanawiam się, czy zaklęcia kontaktowe działają na tej samej zasadzie co reiki, bo to jednak trochę różne systemy.
A jak w ogóle poznać, że zaklęcie osłabło? Bo przy kamieniu to jeszcze można jakoś poczuć, ale co jeśli zaklęcie jest np. na miejscu, na przestrzeni? Nigdy nie pracowałem z zaklęciami kontaktowymi w tym sensie i szczerze nie wiem od czego zacząć oceniać czy coś jeszcze działa.
Słucham tej rozmowy i mam pytanie może naiwne - czy w ogóle ma sens robienie zaklęcia, które trzeba ciągle podtrzymywać? Logicznie myślę: skoro wymaga regularnej obsługi, to może po prostu jest mniej skuteczne niż coś jednorazowego? Czy może chodzi o to, że pewne intencje z natury wymagają ciągłości, bo dotyczą czegoś dynamicznego?
Zależy od tego, jak zaklęcie było pierwotnie ustawione. Jeśli na początku był pełny rytuał z określonymi składnikami, słowami i intencją, to podtrzymanie przez sam dotyk może być niewystarczające - to trochę jak naładowanie telefonu kablem USB od komputera zamiast normalną ładowarką. Idzie, ale wolno i niepewnie. Natomiast znam techniki, gdzie sam dotyk był od początku centralnym elementem zaklęcia i tam właśnie regularny, świadomy kontakt jest wystarczający.
Zapisałem tę analogię z ładowarką, bo ona faktycznie coś wyjaśnia. Mam pytanie do Anyzek_61 - a jak długo taki dotyk powinien trwać? Bo mam wrażenie, że niektórzy mówią o chwili skupienia, a inni o dłuższej sesji. Czy jest jakaś minimalna 'dawka'?
Też jestem ciekawa tego, bo słyszałam różne podejścia. Jedna osoba mówiła mi, że trzy głębokie oddechy z pełnym skupieniem wystarczą, inna że to kwestia minut. Nigdy nie rozumiałam, skąd te różnice - czy to indywidualne, tradycja, czy typ zaklęcia?
A co z zaklęciami, które są na przedmiocie noszonym przy sobie - jak pierścionek albo naszyjnik? Czy sam fakt noszenia liczy się jako dotyk i podtrzymanie, czy to za mało? Dopiero zaczynam się tym interesować i trochę się gubię, bo jedne źródła mówią jedno, inne drugie.
Widzę, że wszyscy skupiacie się na przedmiotach, ale zaklęcia kontaktowe to też praca z ciałem - np. kiedy zaklęcie jest umieszczane na skórze, przez tatuaż rytualny albo tymczasowe znaki. W kilku tradycjach, np. w tajskim sak yant, dotyk mistrza przy tworzeniu jest kluczowy, ale potem samo noszenie znaku na ciele liczy się jako ciągłe połączenie. To trochę inna logika niż przy amulecie zewnętrznym. Chociaż i tam mówi się o konieczności przestrzegania pewnych zasad, żeby moc się utrzymała.
To jest jedno z tych rozróżnień, o którym rzadko się mówi wprost. Przedmiot może pełnić obie funkcje jednocześnie - i akumulować, i odzwierciedlać. Przy zaklęciach ochronnych np. na kamień, efekt ochronny działa niezależnie, ale stan kamienia może faktycznie mówić coś o środowisku, w którym się znajduje. Te dwie rzeczy nie wykluczają się.
Okej, to się trochę gubię. Jeśli dotyk ładuje, ale kamień też odzwierciedla to, co dzieje się z osobą - to jak w ogóle stwierdzić, że zaklęcie działa, a nie że po prostu masz dobry lub zły dzień?
To mnie zastanawia - jeśli podtrzymanie przez dotyk wpisuje się w rytm pierwotnego zaklęcia, to czy można to zaklęcie 'przestroić' przez zmianę rytmu dotyku? Czy raczej zmiana rytmu osłabi, zamiast zmienić?
