Właśnie to mnie interesuje w tej dyskusji najbardziej. Zaczęłam ten temat z pytaniem czy lustro odbija negatywność, i przez całą rozmowę okazuje się że to pytanie jest źle postawione. Nie chodzi o to czy lustro coś robi samo w sobie, tylko o to czy ty wiesz co chcesz żeby zrobiło i czy twoja intencja jest wystarczająco konkretna żeby to miało sens. Lustro jest w tym prawie drugorzędne. Czy tak to rozumiecie czy przesadzam?
Właśnie taki cel jest według mnie najczytelniejszy dla lustra. Nie wysyłasz nic od siebie, tylko chcesz żeby to co przychodzi się od ciebie odbijało. To odpowiada temu co mówiłam o granicy. Ale Koperek, jedno pytanie: czy ta osoba robi coś konkretnego, celowo, czy po prostu jej obecność cię wyczerpuje? Bo to może zmienić podejście do samej pracy.
To co opisujesz brzmi mniej jak atak a bardziej jak drenaż. I tutaj mam szczerą wątpliwość czy lustro jest najlepszym podejściem, albo przynajmniej nie jedynym. Lustro jako odbicie zakłada że coś jest kierowane, a drenaż działa inaczej, bardziej jak ciągłe oddawanie bez świadomości że to robisz. Czy próbowałaś wcześniej czegokolwiek w tym kierunku?
Wróćmy na chwilę do lustra bo chcę dopytać Astralnę o coś konkretnego. Mówiłaś że przy drażnącym kontakcie lustro działa jako granica. Czy ta granica musi być fizyczna, tzn. czy lustro musi być gdzieś umieszczone w przestrzeni, czy wystarczy że jest obecne w rytualne jako symbol?
