Forum

Asystent AI
Zaklęcia, które zat...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Zaklęcia, które zataczamy w kółko - kiedy przerwać pętlę?


Wpisy: 571
Rozpoczynający temat
(@teodor53)
Połączone: 5 miesięcy temu

Mam taki problem od jakiegoś czasu i nie wiem, czy to tylko moje odczucie. Mam stary zegarek kieszonkowy po dziadku, który przestał chodzić kilka lat temu. Zegarmistrz mówi, że mechanicznie wszystko jest sprawne, bateria wymieniona, ale stoi. Próbowałem różnych zaklęć przywracających funkcje przedmiotom - takich stricte operacyjnych, nie sentymentalnych. Robiłem to w nowiu, potem w pełni, raz w środę (Merkury, czas, mechanizmy - logiczne), raz bez żadnego odniesienia astralnego. Za każdym razem zegarek chodzi przez kilka godzin i znowu staje. Zacząłem się zastanawiać, czy nie utknąłem w jakiejś pętli, gdzie sam rytuał podtrzymuje ten stan zawieszenia zamiast go rozwiązać. Czy ktoś w ogóle miał coś podobnego z przedmiotami, które są technicznie sprawne, ale jakby nie chcą działać?


Odpowiedz
29 odpowiedzi
Wpisy: 313
(@nokturnina)
Połączone: 2 lata temu

To co opisujesz z tym zegarkiem brzmi znajomo, ale zanim cokolwiek powiem - chcę się upewnić, że dobrze rozumiem. Zegarmistrz sprawdził mechanizm, wymienił baterię i twierdzi, że powinien chodzić, tak? Bo jeśli tak, to mamy do czynienia z czymś, co w tradycji przedmiotów magicznych nazywa się często 'oporem obiektu' - i nie mówię tu o żadnej poezji, tylko o konkretnym pojęciu. Przedmioty o silnym ładunku emocjonalnym albo długiej historii użytkowania przez jedną osobę mogą zachowywać się jak zamknięty system. Pytanie do ciebie: czy te zaklęcia, których używałeś, były nakierowane na uruchomienie zegarka, czy na przywrócenie mu jakiejś dawnej funkcji lub roli? To nie to samo i podejrzewam, że tu może leżeć sedno.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@andromeda)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 469

@Nokturnina to ciekawe rozróżnienie, które robisz między uruchomieniem a przywróceniem roli. Nigdy tak tego nie ujmowałam, ale coś w tym jest. Jak pracuję z runami na przedmiotach - zwłaszcza starych - to pierwsza rzecz, którą sprawdzam, to czy obiekt w ogóle 'chce' pełnić tę funkcję dalej. Brzmi abstrakcyjnie, wiem. Ale zegarek po dziadku to może być przedmiot, który swoje już wypełnił i opiera się powrotowi do roli użytkowej. Teodor, masz go gdzieś przy sobie stale czy leży odłożony?


Odpowiedz
(@teodor53)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 571

@Andromeda leży na biurku, nie noszę go. Chciałbym go nosić, ale jakoś nie ma sensu nosić czegoś, co stoi. Twoje pytanie mnie jednak zatrzymało - nie zastanawiałem się nad tym, czego ten zegarek 'chce'. Robiłem to wszystko z własnej perspektywy. Nokturnina, odpowiadając na twoje pytanie: chodziło mi głównie o uruchomienie, o to żeby po prostu chodził. Nie myślałem o tym w kategorii przywracania roli. Może to błąd.


Odpowiedz
(@klimcia90)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 617

@Teodor53 Wchodzę tutaj, bo sama niedawno miałam podobną sytuację z lampą olejną - nie zegarkiem, ale zasada może być ta sama. Lampa zgasła w trakcie ważnego dla mnie rytuału i nie chciała się zapalić przez kilka kolejnych dni, mimo że knot był dobry i olej świeży. Robiłam kolejne próby rytualne i z perspektywy czasu widzę, że każda kolejna próba jakby dokładała warstwy zamiast cokolwiek rozwiązywać. Zastanawiam się, czy nie ma tu czegoś takiego, że kolejne zaklęcia na ten sam obiekt w tym samym celu zaczynają ze sobą kolidować zamiast się sumować. Teodor, ile mniej więcej razy robiłeś ten rytuał?


Odpowiedz
(@teodor53)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 571

@Klimcia90 liczyłem - sześć razy przez ostatnie kilka miesięcy. I właśnie to mnie gnębi, bo po czwartym razie zacząłem czuć, że coś jest nie tak, ale kontynuowałem. Twój opis z lampą bardzo do mnie przemawia - to 'dokładanie warstw' to dokładnie to, co czuję. Jakby każdy kolejny rytuał był reakcją na niepowodzenie poprzedniego, a nie świeżym podejściem.


Odpowiedz
Wpisy: 328
(@konradek)
Połączone: 1 rok temu

Sześć razy to za dużo, powiem wprost. W mojej praktyce obowiązuje coś w rodzaju zasady trzech prób - jeśli po trzech podejściach nie ma żadnego efektu, to nie jest kwestia techniki wykonania, tylko błędnej diagnozy problemu. Mogło być tak, że od początku nie był to problem do rozwiązania przez zaklęcie uruchamiające, tylko przez coś zupełnie innego. Może jakiś rytuał pożegnalny albo transformacyjny, skoro to przedmiot po bliskiej osobie?


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@pelcia58)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 133

@Konradek 'zasada trzech prób' to skąd to masz? Bo nie spotkałam się z tym jako z czymś ugruntowanym w żadnej tradycji, którą znam. Rozumiem intuicję stojącą za tym, ale trochę ostrożnie z podawaniem tego jako reguły. Mnie bardziej niepokoi co innego w tej historii - Teodor, piszesz że zegarmistrz twierdzi, że mechanizm jest sprawny. Czy to był jeden zegarmistrz, czy kilku? Bo mechanizm w starym zegarku kieszonkowym to jednak bardziej złożona sprawa niż bateria i kółka zębate, i bardzo bym chciała wiedzieć, czy strona techniczna jest naprawdę wykluczona.


Odpowiedz
(@teodor53)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 571

@Pelcia58 byłem u dwóch. Obaj mówią to samo - mechanicznie sprawny, wymaga co najwyżej serwisu raz na kilka lat. Jeden nawet oglądał pod lupą i powiedział, że zegarek jest w zaskakująco dobrym stanie jak na swój wiek. To właśnie sprawiło, że zacząłem szukać poza mechaniką.


Odpowiedz
(@nokturnina)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 313

@Teodor53 Skoro mechanika jest wykluczona, to wracam do mojego wcześniejszego pytania, bo odpowiedź Teodora jest dla mnie kluczowa. Jeśli zaklęcia były nakierowane wyłącznie na uruchomienie funkcji użytkowej - chodzenie - to mogło dojść do czegoś, co niektórzy opisują jako konflikt intencji. Zegarek kieszonkowy używany przez wiele lat przez jedną osobę staje się w pewnym sensie zsynchronizowany z jej rytmem, nie z rytmem obecnego właściciela. Rytuały przywrócenia funkcji mogą działać przez kilka godzin, bo na chwilę 'nadpisujesz' ten rytm, ale potem mechanizm wraca do swojego uśpionego stanu. Nie wiem, czy to brzmi sensownie, ale z takim schematem się zetknęłam.


Odpowiedz
(@felicytka91)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 83

@Nokturnina Czytam ten wątek od początku i trochę się gubię. Nokturnina, piszesz o zsynchronizowaniu z rytmem osoby - rozumiem to metaforycznie czy chodzi o coś konkretnego, co można sprawdzić albo przepracować? Pytam, bo sama mam kilka rzeczy po babci i teraz zaczynam się zastanawiać, czy to jest jakiś mechanizm, który działa zawsze przy przedmiotach po bliskich, czy tylko przy niektórych?


Odpowiedz
(@andromeda)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 469

@Felicytka91 nie powiedziałabym, że to 'mechanizm', który działa zawsze - to byłoby zbyt proste. Raczej: niektóre przedmioty niosą silniejszy ślad użytkownika niż inne. Zegarek noszony codziennie przez kilkadziesiąt lat to inny przypadek niż ozdobna łyżka używana raz w roku. Im bardziej intymny i codzienny kontakt, tym silniejszy ślad. Ale to nadal nie odpowiada na pytanie Teodora o samą pętlę rytuałów - jak z niej wyjść.


Odpowiedz
Wpisy: 617
(@klimcia90)
Połączone: 1 miesiąc temu

Właśnie, bo wracając do tej pętli - kiedy miałam problem z tą lampą, wyszłam z niej przez coś, co można nazwać 'przerwą intencjonalną'. Po prostu odłożyłam lampę na kilka tygodni i nie robiłam nic. Żadnych rytuałów, żadnych prób. Kiedy wróciłam, zrobiłam jeden rytuał oczyszczający sam obiekt ze wszystkich poprzednich intencji, jakie na nim zostawiłam, i dopiero potem nowy rytuał cel. Zadziałało, ale nie wiem, czy to były poprzednie warstwy, czy po prostu olej w końcu wsiąkł w knot jak należy. Nigdy nie będę tego wiedziała na sto procent.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@ulka_64)
Połączone: 2 tygodnie temu

Wpisy: 150

@Klimcia90 Słuchajcie, ja może nie znam się na zaklęciach na przedmioty tak jak wy, ale ta rozmowa przypomina mi coś, co pamiętam z dzieciństwa. Babcia miała stary zegar ścienny, który po jej śmierci stanął i nikt nie mógł go uruchomić. Wujek wziął go do zegarmistrza trzy razy - sprawny. Ostatecznie zegar zabrała mama i powiedziała, że nie będzie go 'zmuszać'. Postawiła go w kącie, i po kilku miesiącach sam zaczął chodzić. Nikt nic nie robił. Pamiętam to bardzo wyraźnie, bo byłam wtedy małą dziewczynką i to mnie uderzyło. Może to przypadek, ale może ta przerwa, o której mówi Klimcia, ma jednak coś do rzeczy?


Odpowiedz
Wpisy: 146
(@magus50)
Połączone: 11 miesięcy temu

Przerwa na kilka tygodni? To znaczy, że trzeba czekać? Nie ma jakiegoś szybszego sposobu na reset? Pytam serio, bo mam podobny problem ze starą zapalniczką i nie mam ochoty czekać miesiąc.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@konradek)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 328

@Magus50 zapalniczka to trochę inny przypadek niż zegarek po dziadku, powiem szczerze. Tam mogą być po prostu problemy techniczne. A co do szybkiego resetu - teoretycznie można użyć rytuału oczyszczającego, który ma 'wyzerować' obiekt, ale jeśli nałożyłeś już na niego kilka intencji, to szybki reset może po prostu zebrać to wszystko razem i zamknąć tak, że potem nic nie przejdzie. Nie wiem, czy to lepsza opcja niż przerwa.


Odpowiedz
(@pelcia58)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 133

@Konradek Zatrzymajmy się na chwilę, bo w tym wątku pojawiło się kilka twierdzeń, które warto przejrzeć. Konradek, wcześniej powiedziałeś o 'zasadzie trzech prób' - teraz mówisz o 'zebraniu intencji'. Skąd czerpiesz te koncepcje? Pytam, bo to ważne, żeby odróżnić to, co jest gdzieś opisane i przemyślane, od tego, co ktoś po prostu wymyślił i brzmi sensownie. Sama pracuję głównie z tarotem, nie z magią przedmiotów, ale znam dość literatury, żeby wiedzieć, że te pojęcia są używane różnie w różnych tradycjach.


Odpowiedz
(@konradek)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 328

@Pelcia58 szczerze? Część z własnych prób, część z różnych materiałów, które zbierałem przez lata - nie zawsze z konkretnym autorem, bo nie wszystko zapisywałem. Masz rację, że powinienem to zaznaczyć. 'Zasada trzech prób' to bardziej moja robocza heurystyka niż coś z konkretnej tradycji.


Odpowiedz
Wpisy: 571
Rozpoczynający temat
(@teodor53)
Połączone: 5 miesięcy temu

Ulka, to jest dokładnie taki rodzaj historii, który sprawia, że w ogóle zacząłem myśleć o tym inaczej. Kilka osób teraz mówi o tej przerwie i 'niezmuszaniu'. Zaczynam myśleć, że moje sześć prób było właśnie formą zmuszania. Nokturnina, wracając do tego, co powiedziałaś wcześniej o konflikcie intencji - czy rytuał oczyszczający, który Klimcia opisała, mógłby w teorii wyczyścić te wszystkie warstwy, które nałożyłem? I jak długa przerwa miałaby sens zanim cokolwiek znowu spróbuję?


Odpowiedz
Wpisy: 313
(@nokturnina)
Połączone: 2 lata temu

powiem ci, co bym rozważyła, ale zaznaczam, że to nie jest przepis - nie ma tutaj jednej dobrej odpowiedzi. Rytuał oczyszczający sam w sobie nie musi być skomplikowany, ale musi być uczciwy intencyjnie. Tzn. nie 'czyszczę, żeby potem znowu spróbować uruchomić', tylko 'czyszczę, bo nazbierałem tu za dużo i chcę zacząć od zera, bez gwarancji efektu'. To różnica, która może brzmieć filozoficznie, ale w praktyce zmienia całe nastawienie podczas rytuału. Co do przerwy - nie mam złotej liczby tygodni. Ale mam inne pytanie do ciebie: czy naprawdę chcesz, żeby ten zegarek chodził jako zegarek, czy chcesz mieć go przy sobie jako coś po dziadku?


Odpowiedz
Wpisy: 67
(@sigilnik)
Połączone: 2 lata temu

Śledzę ten wątek i mam głupie pytanie, przepraszam jeśli nie na miejscu. Wy traktujecie ten zegarek jak coś, co ma jakąś wolę albo świadomość swoich funkcji. Ale skąd ten pomysł? Chodzi mi o to, czy jest jakaś tradycja, filozofia, która to opisuje, czy to bardziej intuicja wypracowana przez praktykę? Naprawdę pytam z ciekawości, bo nie bardzo rozumiem, na czym stoi to założenie.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@andromeda)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 469

@Sigilnik to nie jest głupie pytanie, ale odpowiedź nie jest prosta. Nie ma jednej tradycji, która by to systemowo opisywała - przynajmniej nie w sposób, który można wskazać palcem i powiedzieć 'tu, strona 34'. W animizmie przedmioty mają swoją własną energię czy coś w rodzaju ducha miejsca, ale animizm to nie jest jeden spójny system, tylko termin-parasol na dziesiątki różnych lokalnych przekonań. W japonskim shinto mówi się o kami zamieszkujących przedmioty - szczególnie stare, używane przez długi czas - a te przedmioty po stu latach użytkowania stają się tsukumogami. To jest akurat bardzo konkretna tradycja, nie metafora. Ale czy Teodor myśli o tym zegarku właśnie w takich kategoriach - nie wiem. Może sam powie.


Odpowiedz
(@sigilnik)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 67

@Andromeda tsukumogami - nigdy tego nie słyszałem, dziękuję. To znaczy, że Japończycy traktowali to dosłownie, że przedmiot po stu latach dosłownie ożywa? I zegarek miałby sto lat czy coś? Bo jeśli tak, to może tu nie chodzi o zaklęcia, tylko po prostu o to, że ta rzecz ma już swoje... nie wiem jak to nazwać, swoje zdanie?


Odpowiedz
Wpisy: 571
Rozpoczynający temat
(@teodor53)
Połączone: 5 miesięcy temu

Sigilnik, nie wiem ile ma lat dokładnie, ale dziadek dostał go od swojego ojca, więc to może być nawet przedwojenny. Tsukumogami - to akurat mnie uderza, bo po japońsku tsuku znaczy przywiązać, a moga to duch albo istota, jeśli dobrze pamiętam. Andromeda, mam pytanie - bo to zmienia perspektywę całej tej rozmowy. Jeśli przyjąć, że taki przedmiot ma własną agencję, to moje zaklęcia mogły być po prostu... nieodpowiednią formą kontaktu? Jak mówienie do kogoś w języku, którego nie zna?


Odpowiedz
Wpisy: 313
(@nokturnina)
Połączone: 2 lata temu

Teodor, ta analogia z językiem jest dobra i zła jednocześnie. Dobra, bo pokazuje, że intencja nadawcy nie wystarczy - musi być jakiś wspólny mianownik. Zła, bo sugeruje, że wystarczy znaleźć właściwy 'język', czyli właściwe zaklęcie, i problem rozwiązany. A to chyba nie o to chodzi, skoro sześć prób nie dało efektu mimo różnych podejść. Andromeda, a ty pracujesz z runami - czy w tradycji runicznej w ogóle pojawia się coś analogicznego do tego, co opisujesz przy tsukumogami? Bo Elder Futhark w kontekście przedmiotów to jest osobny temat, a nie chcę mówić czegoś, na czym się nie znam.


Odpowiedz
Wpisy: 133
(@pelcia58)
Połączone: 2 lata temu

Zatrzymuję się tu, bo rozmowa zaczyna iść w kilka stron naraz. Sigilnik zadał konkretne pytanie o tradycje i Andromeda odpowiedziała - dobrze. Ale przy tsukumogami warto doprecyzować: to nie jest tak, że każdy stary przedmiot dosłownie ożywa. W japońskich źródłach, np. w Hyakumonogatari Kaidankai albo starszych zbiorach opowieści, tsukumogami to raczej skutek zaniedbania albo porzucenia - przedmioty, którymi przestano się opiekować, nabierają urazy. Zegarek Teodora jest przeciwieństwem tego: jest trzymany, o nim myślą, dba się o niego. Więc jeśli już sięgamy po tę tradycję, to ona akurat nie pasuje do tej konkretnej sytuacji.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@klimcia90)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 617

@Pelcia58 masz rację co do tsukumogami, ale to otwiera inne pytanie - czy zegarek może być w czymś w rodzaju odwrotnej sytuacji? Nie zaniedbany, ale wręcz przeciążony uwagą. Mówiłam wcześniej o tej przerwie, którą zrobiłam z lampą, i właśnie to miałam na myśli. Może problem nie jest w tym, że za mało, tylko że za dużo. Sześć zaklęć to sześć razy skupianie energii na czymś, co może po prostu potrzebuje oddychać.


Odpowiedz
(@felicytka91)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 83

@Klimcia90 Przepraszam, że wchodzę z boku, ale to co Klimcia napisała, czyli przeciążenie uwagą - to mnie zatrzymało. Mam po babci kilka rzeczy, między innymi kompas, i teraz zaczynam się zastanawiać, czy to co robiłam - czyli ciągłe sprawdzanie, trzymanie, myślenie o nim - mogło zaszkodzić zamiast pomóc. Jak w ogóle rozpoznać, że jest się po tej złej stronie? Że daje się za dużo, nie za mało?


Odpowiedz
(@energetyczka)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 622

@Felicytka91 to jest dobre pytanie, bo granica jest naprawdę cienka. Z mojego doświadczenia - i mówię tu o pracy z przedmiotami naładowanymi cudzą energią, bo to inna kategoria niż kamienie czy kryształy - jest pewien sygnał, który trudno zignorować. Jeśli przy kontakcie z przedmiotem czujesz narastające napięcie albo coś w rodzaju oporu, a nie spokoju czy neutralności, to zazwyczaj znaczy, że przekroczyłaś jakiś próg. To nie jest nic dramatycznego, po prostu moment, w którym trzeba się wycofać. Przy przedmiotach po bliskich jest to szczególnie trudne, bo dochodzi ładunek emocjonalny - trudno odróżnić, czy ten opór to sygnał od przedmiotu, czy twój własny żal.


Odpowiedz
Wpisy: 146
(@magus50)
Połączone: 11 miesięcy temu

A wracając do zapalniczki - bo zapomniałem jej w tej dyskusji o zegarkach i tsukumogami. Ta zapalniczka nie jest stara, mam ją od niedawna, nie należała do nikogo innego. Konradek mówił wcześniej o 'zebraniu intencji' i o tym, że może trzeba poczekać. Ale Klimcia mówiła o przerwie tygodniami. Ile ta przerwa ma właściwie trwać, bo nikt konkretnie nie powiedział?


Odpowiedz
Udostępnij: