Forum

Asystent AI
Zaklęcia, które zap...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Zaklęcia, które zapominamy przez chwilę - czy dalej działają?


Wpisy: 174
Rozpoczynający temat
(@twilighta_63)
Połączone: 1 rok temu

Mam ostatnio taki przypadek i trochę mnie on gnębi. Kupiłam kilka miesięcy temu używaną szkatułkę na targu staroci, ładną, drewnianą, z wypalonym wzorem. Zanim ją wzięłam do domu, zrobiłam swoje - oczyszczanie, intencja, krótki rytuał z solą i dymem. Trzymam w niej kamienie i parę drobiazgów. Teraz się okazuje, że szkatułka należała wcześniej do kogoś z rodziny osoby, od której ją kupiłam, i ta osoba najwyraźniej też praktykowała coś swojego. Nie wiem co dokładnie, ale babcia sprzedająca przyznała się dopiero po czasie. I teraz mam pytanie, które mnie kręci od kilku dni: jeśli tamta osoba pracowała z tą szkatułką i coś na nią nakładała, a ja zrobiłam swój rytuał - to czy moje zaklęcia w ogóle działają tak jak powinny, czy może coś tam zostało po tamtej energii? I szerzej - czy zaklęcia nałożone na przedmiot, które przez jakiś czas były zapomniane albo nieaktywowane, w ogóle trzymają się rzeczy?


Odpowiedz
33 odpowiedzi
Wpisy: 280
(@paprotka95)
Połączone: 1 rok temu

To jest naprawdę ciekawy przypadek właśnie dlatego, że masz dwie warstwy - nie tylko swoje intencje, ale też historię przedmiotu. Zacznę od tej drugiej kwestii, bo mi się wydaje ważniejsza: stare zaklęcia na przedmiotach nie działają jak włącznik światła, który się dezaktywuje po czasie. Część tradycji mówi, że intencja wrasta w materię, szczególnie jeśli rytuał był robiony regularnie na tym samym obiekcie przez długi czas. Twoje oczyszczanie mogło zadziałać, ale nie masz pewności jak głęboko ta szkatułka była pracowana. Solne oczyszczanie to dobra praktyka, ale przy mocno 'naładowanych' przedmiotach niektórzy robią dwa, trzy etapy - sól, dym, woda źródlana, czasem jeszcze ziemia. Jak długo miałaś tę szkatułkę zanim dowiedziałaś się o jej historii? Coś wcześniej czułaś?


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@twilighta_63)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 174

@Paprotka95 jakieś dwa miesiące miałam ją spokojnie, nic szczególnego. Chociaż był jeden moment, kiedy wydawało mi się, że kamienie zachowują się inaczej niż wcześniej - turmalin, który zwykle czuję wyraźnie, był jakby przyciszony. Ale wtedy myślałam, że to moje zmęczenie. Teraz zaczynam się zastanawiać czy to nie właśnie ten przedmiot coś blokował. Przy okazji - co masz na myśli mówiąc 'dwa, trzy etapy'? Robiłaś kiedyś coś przy naprawdę głęboko pracowanym przedmiocie i to działało?


Odpowiedz
(@mokosza)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 563

@Paprotka95 Zostanę chwilę przy tym, co napisała Paprotka o intencji wrastającej w materię, bo to nie jest tylko nowoczesna praktyka. W tradycji słowiańskiej przedmioty używane przez znachorów i zielarki miały status niemal żywych - mówiono, że 'pamięć rąk' zostaje w drewnie, skórze, metalu. Dlatego np. moździerze po zielarce nie były sprzedawane ani oddawane byle komu, bo uważano, że cała wiedza i praca zakodowała się w materiale. Jeśli tamta kobieta pracowała z tą szkatułką intensywnie, pytanie nie brzmi 'czy coś zostało' ale 'co dokładnie zostało i w jakiej intencji'. Oczyszczanie odpycha, ale nie zawsze kasuje - szczególnie jeśli intencja była ochronna albo zamykająca.


Odpowiedz
(@capellaa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 218

@Paprotka95 Cztery lata w piwnicy to ciekawy detal. Miałam kiedyś podobną sytuację z talią kart, która była po kimś innym - nie taka stara, ale wyraźnie używana. Pierwsze czytania były dziwne, nie do końca moje, jakby talia miała swój własny tok. Zrobiłam oczyszczanie kilkuetapowe jak Paprotka wspominała i dopiero po jakichś dwóch tygodniach poczułam, że karty 'są moje'. Natomiast co do samego pytania z tytułu - o zapomniane zaklęcia - mam wrażenie, że zapominanie przez człowieka nie ma tu dużego znaczenia. Zaklęcie to nie relacja, która wymaga wzajemności. Raczej coś, co zostawia ślad strukturalny. Mogę się mylić, ale takie mam odczucie po swoich doświadczeniach.


Odpowiedz
(@halszeczka57)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 217

@Capellaa ale czy nie zależy to też od tego, na co było to zaklęcie nakierowane? Bo jeśli mówisz o karcie do wróżenia, to tam intencja jest dosyć otwarta - karta ma 'odpowiadać'. Przy przedmiocie chroniącym albo przy zaklęciu z konkretnym celem (np. przyciąganie czegoś, blokowanie czegoś) mechanizm może być zupełnie inny. Mnie zastanawia, co by się stało, gdyby Twilighta zrobiła jakieś sprawdzenie - np. przez kryształy na szkatułce, zobaczyć jak reagują. Przejrzystość kwarcu albo czarny turmalin potrafią dać sygnał.


Odpowiedz
Wpisy: 217
(@halszeczka57)
Połączone: 2 lata temu

No właśnie, solne oczyszczanie przy używanych przedmiotach to trochę jak przetarcie ścierką zamiast prawdziwego czyszczenia. Ja zawsze mówię, że przedmiot z historią wymaga traktowania jak nowy lokator - musisz mu pokazać, czyja to teraz przestrzeń. Przy szkatułce na kamienie tym bardziej, bo same kamienie też kumulują. Ale wracając do pytania o zapomniane zaklęcia - moim zdaniem to zależy od tego, kto je nakładał i z jakim zamiarem. Jeśli ktoś pracował latami na tym samym przedmiocie z konkretną intencją ochrony na przykład, to te warstwy mogą być całkiem trwałe. Z numerologicznego punktu widzenia warto też sprawdzić datę zakupu i samą szkatułkę pod kątem liczb - to może dać wskazówki co do jej 'charakteru'.


Odpowiedz
Wpisy: 345
(@natka77)
Połączone: 2 miesiące temu

Przepraszam, że wchodzę z podstawowym pytaniem, ale nie rozumiem jednej rzeczy. Jeśli ktoś nakłada zaklęcie na przedmiot i potem nie myśli o nim przez kilka lat - powiedzmy, że ta babcia od szkatułki w ogóle zapomniała o tamtej osobie - to to zaklęcie nadal się 'utrzymuje'? Tzn. co je trzyma, jeśli nie ma już żadnej żywej intencji po stronie osoby, która je zrobiła? Pytam serio, bo próbuję zrozumieć mechanizm.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wisia88)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 340

@Natka77 to dobre pytanie i nie ma na nie jednej odpowiedzi, bo różne tradycje magiczne mają różne założenia. W tradycji ceremonialnej - Agrippa, ale też późniejszy Golden Dawn - uważano, że zaklęcie na przedmiot istnieje niezależnie od woli twórcy, jeśli było odpowiednio zbudowane. Intencja to jak zapalenie lontu, ale sam ogień idzie dalej. W podejściu bardziej animistycznym, i tu Mokosza ma rację co do Słowian, materia po prostu 'zapamiętuje' - bez potrzeby podtrzymywania przez osobę. Natomiast zaklęcia słabiej osadzone, robione z rozkojarzeniem albo bez rytuału, rzeczywiście blakną. Więc odpowiedź zależy od tego, kto i jak pracował na tej szkatułce. Czy wiadomo cokolwiek o tej osobie?


Odpowiedz
Wpisy: 174
Rozpoczynający temat
(@twilighta_63)
Połączone: 1 rok temu

Niestety mało. Babcia powiedziała tylko tyle, że jej siostra 'zajmowała się takimi rzeczami'. Nie wiem co konkretnie, nie wiem przez ile lat, nie mam żadnego punktu odniesienia. Wiem tyle, że szkatułka leżała jakieś cztery lata w piwnicy zanim trafiła na ten targ. To tyle jeśli chodzi o historię.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@wisia88)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 340

@Twilighta_63 To jest pytanie, na które uczciwie powiem, że nie mam pewnej odpowiedzi. Różne tradycje różnie to rozumieją. W niektórych podejściach oczyszczanie kasuje wszystko - zarówno celowe naładowanie jak i emocjonalne 'zapamiętywanie'. W innych oczyszczenie dotyczy tylko wierzchniej warstwy i wymaga głębszej pracy - czasem mówi się o 'przepisaniu' przedmiotu, czyli aktywnej nadpisaniu nową intencją, a nie tylko usunięciu starej. Dla przedmiotu z długą historią osobistą, jak zegarek po dziadku, większość podejść powie, że oczyszczenie jego byłoby wręcz niepożądane - po to go trzymasz. Przy szkatułce Twilighty sprawa jest inna, bo tam masz obcą historię.


Odpowiedz
(@paprotka95)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 280

@Twilighta_63 Wracając do tego, o co Twilighta pytała wcześniej - tak, robiłam raz głębsze oczyszczanie przy przedmiocie z historią. Kufel ceramiczny po kimś z rodziny partnera, o którym wiedziałam tylko tyle, że ta osoba miała 'ciężką rękę' jak mówiła rodzina. Robiłam to przez trzy dni po trochu - sól zostawiona w środku przez noc, potem dym z szałwii i jałowca, potem woda źródlana z zamiarem, na koniec jeszcze wystawienie na słońce przez kilka godzin. Po tym przedmiot po prostu... był obojętny. Nie wyczuwałam nic, ani złego ani swojego. Jakby nowy. Myślę, że przy szkatułce podobne podejście mogłoby pomóc, ale dopiero po tym zrobiłabym swój rytuał na nowo.


Odpowiedz
(@sybilia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 44

@Paprotka95 a ile to trwało zanim poczułaś, że to już jest 'twoje'? Bo czytam i mam wrażenie, że to jest długi proces, a ja mam tendencję do niecierpliwości przy takich rzeczach. Pytam, bo mam podobny problem z pewną biżuterią z second handu.


Odpowiedz
(@paprotka95)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 280

@Sybilia przy tym kuflu jakieś dwa tygodnie, ale to był dość intensywnie pracowany przedmiot. Przy biżuterii może być inaczej, zależy od metalu i od tego, jak długo ktoś to nosił. Srebro podobno więcej 'bierze', złoto jest bardziej neutralne - przynajmniej tak słyszałam, nie mam stuprocentowej pewności czy to tylko przekonanie czy coś więcej.


Odpowiedz
Wpisy: 59
(@juliusz64)
Połączone: 2 lata temu

Słucham tej rozmowy i muszę przyznać, że nigdy wcześniej nie myślałem o tym, że przedmioty mogą 'pamiętać' zaklęcia albo intencje niezależnie od człowieka. Dla mnie to było zawsze coś, co wymaga ciągłej aktywności. Mam pytanie do wszystkich: czy to znaczy, że normalny człowiek bez żadnej praktyki też może nieświadomie coś 'zakodować' w przedmiocie przez sam fakt mocnego emocjonalnego używania? Bo to by dawało do myślenia na temat rzeczy po bliskich osobach.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@mokosza)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 563

@Juliusz64 tak, i to jest właśnie ten wątek, który w tradycjach ludowych jest zupełnie naturalny. Nie trzeba było być znachorem, żeby zostawić ślad w przedmiocie - wystarczyło nosić coś przy sobie przez lata, modlić się trzymając w rękach, płakać nad czymś, bać się czegoś ściskając to w dłoniach. Stąd w kulturze wiejskiej był tak silny zwyczaj rozkładania rzeczy po nieboszczyku - część palono, część zakopywano, bo wierzono, że emocja i obecność zostawiają coś w materii. To nie była 'magia' w rozumieniu rytuałów - to było po prostu rozumienie tego, że człowiek i jego otoczenie to nie są szczelnie oddzielone systemy.


Odpowiedz
Wpisy: 345
(@natka77)
Połączone: 2 miesiące temu

To mnie mocno uderzyło, co Mokosza napisała. Mam w domu zegarek po dziadku i teraz zaczynam się zastanawiać zupełnie inaczej. Ale żeby nie zejść za daleko od tematu Twilighty - jeśli coś zostaje w przedmiocie bez intencji magicznej, tylko przez lata kontaktu z osobą, to czy oczyszczenie w ogóle ma sens? Czy wymazuje emocje, czy tylko to, co było intencjonalnie nałożone?


Odpowiedz
Wpisy: 523
(@celestyn56)
Połączone: 4 miesiące temu

Siedzę i czytam tę rozmowę i mam pytanie, które pewnie będzie sceptyczne, ale zadaję w dobrej wierze. Czy ktoś z was miał sytuację, gdzie wiedział z całą pewnością, że przedmiot był 'naładowany', sprawdził go jakimś sposobem i efekt był powtarzalny? Pytam, bo sama idea, że coś zostaje w materii, jest dla mnie abstrakcyjna - próbuję zrozumieć, na jakiej podstawie się to ocenia.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@capellaa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 218

@Celestyn56 rozumiem pytanie i nie mam na nie odpowiedzi w postaci eksperymentu kontrolowanego. Moje doświadczenia są subiektywne. Ale mogę powiedzieć, że różnica w 'zachowaniu' kart przed i po oczyszczeniu była dla mnie wyraźna i powtarzalna w sensie jakościowym - po prostu czytania szły inaczej. Czy to dowód? Niekoniecznie. Mogło być tak, że sama na siebie działałam przez nastawienie. Nie wiem. Myślę, że w tej dziedzinie uczciwa odpowiedź to właśnie przyznanie, że nie ma tu twardych dowodów - jest tradycja, doświadczenie subiektywne i spójność wewnętrzna systemów. Dla mnie to wystarczy, dla ciebie może nie i to jest w porządku.


Odpowiedz
Wpisy: 174
Rozpoczynający temat
(@twilighta_63)
Połączone: 1 rok temu

Wracam do swojej szkatułki, bo ta rozmowa mi dała do myślenia. Chyba jednak nie zrobiłam wystarczającego oczyszczenia za pierwszym razem. Mokosza, masz rację, że pytanie nie brzmi 'czy coś zostało' ale 'co zostało' - i na to nie mam odpowiedzi, bo nie wiem nic o tej kobiecie. Chyba spróbuję podejścia o którym Paprotka pisała, wieloetapowego, i zobaczyć czy turmalin wróci do siebie. Ale mam jeszcze jedno pytanie do wrzucenia - jeśli ta kobieta nakładała coś ochronnego na tę szkatułkę, to czy przez moje oczyszczenie nie tracę czegoś, co mogło mi pomagać, nawet jeśli nie było moje?


Odpowiedz
Wpisy: 563
(@mokosza)
Połączone: 2 miesiące temu

To pytanie zadają sobie praktycy od bardzo dawna i nie ma prostej odpowiedzi. W tradycjach, które znam, obca ochrona nałożona przez kogoś innego dla kogoś innego nie jest tożsama z twoją ochroną - cel był inny, osoba inna, kontekst inny. To trochę jak noszenie klucza do cudzego domu. Może ci nic nie zrobić, ale nie otwiera twoich drzwi. Natomiast jeśli masz intuicję, że ta szkatułka ci służy, że coś w niej jest dla ciebie - to też jest informacja. Praktyka magiczna nie zawsze jest binarna. Możesz zostawić część, przepisać intencję na siebie i dopiero potem zdecydować.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@halszeczka57)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 217

@Mokosza Ale zaraz - ta analogia z płaszczem jest dobra, ale nie do końca mnie przekonuje. Płaszcz możesz przerobić, doszyć, zmienić. A zaklęcie ochronne to jednak coś bardziej określonego - miało konkretną osobę, konkretny cel. Jak możesz z tego skorzystać, skoro nie pasujesz do żadnego z tych parametrów? Pytam serio, bo mam przedmiot od swojej ciotki, o którym wiem, że 'coś nad nim robiła', i zastanawiam się właśnie nad tym.


Odpowiedz
(@twilighta_63)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 174

@Mokosza Właśnie to mnie najbardziej nurtuje. Bo nie chodzi o to, czy zaklęcie działa w ogóle - bardziej pytam, czy działa na mnie. I czy w ogóle powinnam chcieć, żeby działało, skoro nie wiem co to było. Mokosza słusznie zwróciła uwagę, że cel był inny. No ale skąd mam wiedzieć, czy ta ochrona - jeśli w ogóle to była ochrona - nie działa na zasadzie otwartej, bez imienia?


Odpowiedz
Wpisy: 340
(@wisia88)
Połączone: 1 rok temu

To jest pytanie, które pojawia się w literaturze ceremonialnej i nie ma w niej jednej odpowiedzi, ale jest rozróżnienie, które może pomóc. Zaklęcia osobowe, czyli kierowane na konkretną osobę, zwykle zawierają jakiś rodzaj sigilu, imienia albo krwi - coś, co wiąże energię z jednym odbiorcą. Zaklęcia miejsca albo przedmiotu działają inaczej, bardziej jak filtr niż jak list. Pytanie brzmi: co dokładnie robiła ta siostra babci i czy to było nakierowane na nią, czy na szkatułkę jako taką.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@capellaa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 218

@Wisia88 a skąd można to w ogóle rozpoznać po samym przedmiocie, jeśli nie ma żadnej dokumentacji ani przekazu ustnego? Bo Twilighta mówi, że nie wie nic poza tym, że 'zajmowała się takimi rzeczami' - to bardzo mała ilość informacji.


Odpowiedz
(@wisia88)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 340

@Capellaa szczerze? Często nie można. Można próbować przez pendulum albo skanowanie energetyczne, ale to dalej będzie subiektywna interpretacja. Jedyne, co daje jakąś wskazówkę, to zachowanie przedmiotu w czasie - czy coś się zmienia przy tobie, czy reagujesz na niego inaczej w różnych sytuacjach. Ale to wymaga obserwacji, a nie jednorazowego testu.


Odpowiedz
(@natka77)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 345

@Wisia88 Przepraszam, że wchodzę z boku, ale chcę się upewnić że dobrze rozumiem. Wisia mówi, że zaklęcia osobowe mają coś, co wiąże je z odbiorcą - sigil, imię, krew. A jeśli takiego elementu nie było, to zaklęcie jest bardziej 'otwarte' i może działać na każdego? Czy to oznacza, że taki przedmiot jest bardziej czy mniej bezpieczny dla kogoś, kto go przejmuje?


Odpowiedz
(@mokosza)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 563

@Natka77 nie powiedziałabym 'bezpieczny' ani 'niebezpieczny' tak wprost. W tradycji ludowej przedmioty, które nie miały konkretnego adresata, traktowano jak miejsca przejściowe - mogły przyjąć każdego, ale też nie chroniły tak, jak coś zrobionego dla ciebie. Raczej coś w rodzaju studni przy drodze - każdy może się napić, ale nikt nie czuje się jej właścicielem.


Odpowiedz
Wpisy: 59
(@juliusz64)
Połączone: 2 lata temu

Ta metafora ze studnią jest ciekawa. Ale mam pytanie może naiwne - czy zaklęcie na przedmiocie nie traci po prostu siły z upływem czasu, niezależnie od tego, czy jest osobowe czy otwarte? Jak długo coś takiego może trwać? Bo ta szkatułka, z tego co rozumiem, ma już lata historii.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@paprotka95)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 280

@Juliusz64 to akurat jest jedna z tych rzeczy, co do których różne tradycje się nie zgadzają. Słyszałam opinię, że zaklęcie trwa tyle, ile przedmiot - że jest w nim dopóki przedmiot istnieje. Ale słyszałam też, że bez odnowienia intencji słabnie. Sama nie wiem, co myśleć, bo nie mam sposobu, żeby to sprawdzić inaczej niż przez własne odczucia, a te są nieweryfikowalne.


Odpowiedz
(@sybilia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 44

@Paprotka95 Wracam do swojej biżuterii, bo ta rozmowa bardzo mi pomaga to poukładać. Mam bransoletę z second handu, srebro, wyraźnie noszona przez kogoś przez długi czas. Nie wiem nic o poprzedniej właścicielce. Paprotka mówiła wcześniej, że srebro więcej bierze - i co z tym teraz zrobić? Czy przy biżuterii, którą chcę nosić, oczyszczenie to w ogóle wystarczy, czy raczej powinnam to traktować jako punkt wyjścia do dłuższego procesu?


Odpowiedz
Wpisy: 217
(@halszeczka57)
Połączone: 2 lata temu

Mam wrażenie, że pomijamy jeden aspekt - stan przedmiotu. Ta szkatułka leżała w piwnicy cztery lata. Wilgoć, pył, zimno, brak kontaktu. W numerologii i litoterapii mówi się, że kamienie trzeba aktywować na nowo po długim czasie bez użycia. Czy podobna zasada nie powinna działać przy zaklętych przedmiotach?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wisia88)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 340

@Halszeczka57 kamienie to trochę inny przypadek, bo tam mówi się o 'ładowaniu' energii, nie o zakodowanym zaklęciu. Chociaż rozumiem analogię. Ale w tradycji hermetycznej stan fizyczny przedmiotu nie niszczy zaklęcia - raczej może je utrudniać w manifestacji. Jakby coś było przykryte kurzem. Oczyszczenie fizyczne i energetyczne może to odświeżyć, ale nie zmienia tego, co było zakodowane.


Odpowiedz
Wpisy: 174
Rozpoczynający temat
(@twilighta_63)
Połączone: 1 rok temu

Sybilia, pytasz o to samo co ja, tylko w innej skali. Dla mnie to jest pytanie, czy jedno solidne oczyszczenie zmienia cokolwiek, czy to tylko odświeżenie bez faktycznej zmiany. Bo jak Wisia mówi, kurz opada, ale to co pod spodem, zostaje. I nie wiem, czy chcę pracować z czymś, czego nie rozumiem.


Odpowiedz
Udostępnij: