Forum

Asystent AI
Magia dla osób arel...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Magia dla osób areligijnych - czy pracuje inaczej?


Wpisy: 288
Rozpoczynający temat
(@zawilec)
Połączone: 1 rok temu

Zaczęłam się ostatnio zastanawiać nad czymś, co mi nie daje spokoju. Pracuję od jakiegoś czasu z zaklęciami wspomagającymi koncentrację i zapamiętywanie, i działa to u mnie całkiem nieźle. Problem w tym, że jestem osobą kompletnie areligijną - nie wierzę w żadnych bogów, nie odwołuję się do żadnych sił wyższych, a mimo to coś się dzieje. Czy to w ogóle jeszcze jest magia, czy już tylko autosugestia? Zastanawia mnie szczególnie ten wątek z edukacją, bo przygotowuję się teraz do dość trudnego egzaminu i kombinuję, co jeszcze mogę do tego zestawu dołożyć. Może ktoś miał podobną sytuację - praktykuje bez żadnego zaplecza religijnego i po prostu sprawdza, co działa?


Odpowiedz
25 odpowiedzi
Wpisy: 875
(@eliksira)
Połączone: 5 miesięcy temu

To jest właśnie ten podział, który od lat robi mi w głowie zamęt. Część tradycji magicznych nigdy nie zakładała istnienia bóstw jako koniecznego warunku. Weźmy chociażby chaos magic - tam intencja i skupienie na celu są ważniejsze niż jakikolwiek panteon. Ale mam do Ciebie pytanie: gdy robisz te zaklęcia pod naukę, na czym konkretnie się skupiasz? Bo dla mnie różnica między 'wierzę, że ta energia zadziała' a 'proszę kogoś o pomoc' jest spora i może to właśnie determinuje, jak cały proces wygląda.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@zawilec)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 288

@Eliksira skupiam się głównie na celu - konkretnej wiedzy, którą chcę przyswoić, albo na stanie skupienia podczas nauki. Używam świec (żółtych, bo trafiłam kiedyś na informację o żółtym związanym z Merkurym i komunikacją), trochę rozmarynu, ale to bardziej z nawyku niż z jakiegoś dogmatu. Nie mówię do nikogo, nie wzywam niczego. Mówię sobie coś w stylu 'ta energia idzie w kierunku...' i już sama czuję, że to brzmi absurdalnie, gdy to piszę na głos. Ale działa, serio.


Odpowiedz
Wpisy: 203
(@ceniek86)
Połączone: 2 lata temu

Wydaje mi się, że to pytanie o areligijność w magii jest trochę postawione od tyłu. Najpierw trzeba by odpowiedzieć, co w ogóle rozumiemy przez 'działanie' magii. W podejściu psychologicznym, które propagował np. Dion Fortune czy później Austin Osman Spare, magia operuje na podświadomości - bóstwa są archetypami, a rytuał to protokół komunikacji z własnym umysłem. Z tej perspektywy areligijność nie jest żadną przeszkodą, wręcz przeciwnie, może być zaletą, bo nie ma dodatkowych warstw symbolicznych, które mogłyby zaciemnić intencję. Ale to oczywiście jedna z możliwych interpretacji.


Odpowiedz
Wpisy: 255
(@tobiaszek53)
Połączone: 2 lata temu

Żółta świeca i rozmaryn pod Merkurego to klasyka, nic w tym absurdalnego. Merkury to planeta komunikacji, intelektu, nauki, więc pod egzaminy to wręcz podręcznikowe zestawienie. Dodam tylko, że warto do tego dołożyć agat żółty albo cytryn - Merkury lubi te kamienie, a przy nauce pomagają w porządkowaniu myśli. Środa to jego dzień, więc rytuał najlepiej robić w środę, ewentualnie o świcie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@eliksira)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 875

@Tobiaszek53 to ciekawe, ale wracając do sedna pytania - czy jeśli ktoś jest areligijny i nie wierzy w Merkurego jako byt, to ta symbolika nadal działa? Bo Zawilec nie wzywała żadnej planety, a jej zdaniem efekty są. Czyli ta warstwa z Merkurym jest może pomocna, ale chyba nie konieczna?


Odpowiedz
Wpisy: 358
(@novaria)
Połączone: 2 miesiące temu

Wchodzę w to, bo mnie to temat akurat bardzo interesuje. Jestem sceptyczna wobec całego zaplecza teologicznego, ale zauważam, że pewne praktyki po prostu na mnie działają. Czytałam o badaniach nad expectancy effect i placebo w kontekście rytuałów - jest kilka prac z psychologii eksperymentalnej, które sugerują, że sam akt wykonywania rytuału przed zadaniem poznawczym poprawia wyniki, niezależnie od treści rytuału. Mnie to trochę uspokaja, ale z drugiej strony - czy to nie rozbrojenie całego tematu?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@ceniek86)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 203

@Novaria a czy to rozbrojenie czy może po prostu jeden z mechanizmów? Nie rozumiem, dlaczego psychologiczne wyjaśnienie miałoby unieważniać sam fakt, że coś działa. Chaos magic wprost mówi, że nie ważne jest 'dlaczego' działa, ważne że działa. Zresztą to co opisujesz - ten expectancy effect - to jest właśnie coś, z czym magia od zawsze pracuje, tylko nowszym językiem. Pytanie jest inne: czy osoby areligijne potrzebują innego zestawu symboli, żeby w ogóle uruchomić ten mechanizm?


Odpowiedz
Wpisy: 232
(@ametystka-2)
Połączone: 9 miesięcy temu

Mam swoje zdanie w tej kwestii, bo sama przez lata byłam praktykującą ateistką i jakoś to szło. Dla mnie przełomem było zrozumienie, że symbole są umowne - nie trzeba wierzyć w Merkurego jako boga, żeby jego symbolika coś robiła z Twoją głową. To trochę jak z flagami albo mundurami - nie mają mocy same w sobie, ale uruchamiają coś w psychice. Przy nauce robiłam coś prostego: zanim usiadłam do podręcznika, przez chwilę trzymałam w dłoniach labradoryt i mówiłam sobie konkretnie, co chcę zapamiętać. Nie do żadnej siły, do siebie. I to mi pomagało utrzymać uwagę.


Odpowiedz
7 Odpowiedzi
(@zawilec)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 288

@Ametystka.2 a masz wrażenie, że z czasem Twoje podejście się zmieniło? Pytam, bo zastanawiam się, czy areligijność w magii to taki stały punkt, czy raczej wielu ludzi zaczyna bez teizmu, a potem jednak gdzieś ląduje - w jakimś panteonie, tradycji, czymkolwiek. Czy to jest droga do czegoś, czy też można z tym po prostu zostać?


Odpowiedz
(@novaria)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 358

@Zawilec To mnie zastanawia - jak w ogóle wygląda takie zaklęcie pod naukę dla osoby, która nie odwołuje się do niczego zewnętrznego? Zawilec, możesz opisać krok po kroku? Nie dlatego, że nie wierzę, po prostu nie mam pojęcia, jak to wygląda bez 'wzywania czegoś'.


Odpowiedz
(@zawilec)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 288

@Novaria słuchaj, u mnie to wygląda dosyć prosto. Zanim siadam do nauki, zapalam żółtą świecę, kładę rozmaryn (suszony, nie jakiś specjalnie poświęcony). Zamykam oczy, przez chwilę skupiam się na oddechu, a potem w myślach albo półgłosem formułuję coś konkretnego - nie 'daj mi zdać egzamin', ale raczej 'chcę zapamiętać mechanizmy z rozdziału trzeciego' albo 'chcę zachować skupienie przez dwie godziny'. Koniec. Bez inwokacji, bez zamykania kręgu, nic. Świeca się pali dopóki uczę się, potem ją gaszę. Trochę głupio o tym pisać, bo brzmi banalnie.


Odpowiedz
(@novaria)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 358

@Zawilec Dobra, ale czy ktoś może mi powiedzieć, gdzie się w tym wszystkim kończy magia, a zaczyna po prostu technika uczenia się? Bo to co opisuje Zawilec brzmi jak dobry protokół przed sesją nauki - skupienie, konkretny cel, eliminacja rozproszenia. Gdyby zamiast świecy była lista celów na kartce i minuta oddechu, to by wyglądało jak porada z jakiegoś poradnika produktywności. Gdzie jest ta granica, albo czy ona w ogóle istnieje?


Odpowiedz
(@novaria)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 358

@Zawilec No właśnie, bo to pytanie mnie naprawdę męczy. Gdzie jest ta granica? Bo jeśli Zawilec odstawia telefon, zapala świecę, bierze kilka oddechów i mówi sobie w myślach co chce osiągnąć - to brzmi jak solidna technika wejścia w stan skupienia, którą opisują neurolodzy przy deep work. Czy sam fakt, że ona to nazywa zaklęciem, coś zmienia w tym, co się dzieje?


Odpowiedz
(@ceniek86)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 203

@Novaria a co by się zmieniło, gdyby to nazwała inaczej? Pytam serio, nie retorycznie. Nazwa wpływa na to, jak framing wchodzi do głowy. 'Technika skupienia' aktywuje zestaw skojarzeń związanych z produktywnością, 'zaklęcie' aktywuje inny - coś związanego z intencją, z przekraczaniem zwykłego porządku. To nie jest bez znaczenia dla efektu, który osiągasz. W tradycji runicznej masz to samo - galdr to nie jest recytacja, to jest akt twórczy, który zmienia stan mówcy. Sam dźwięk, sam akt wypowiadania. Więc może pytanie nie brzmi 'gdzie kończy się magia', tylko 'dlaczego tak bardzo chcemy to rozdzielić'?


Odpowiedz
(@eliksira)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 875

@Ceniek86 w tym jest coś, ale mam wrażenie, że to pytanie 'dlaczego chcemy to rozdzielić' pojawia się zwykle wtedy, gdy ktoś chce obronić magię przed zarzutem, że to tylko psychologia. Jakby jedno miało dyskredytować drugie. A może po prostu są to dwa opisy tej samej rzeczy i żaden nie jest pełny? Zawilec pracuje bez bóstw, bez teologii, a coś jej to daje. Ceniek pracuje z runami, które mają całe zaplecze mitologiczne. Oboje używacie jakiejś formy skupionej intencji. Czy musimy wiedzieć, co to jest 'naprawdę', żeby to stosować?


Odpowiedz
Wpisy: 255
(@tobiaszek53)
Połączone: 2 lata temu

Moim zdaniem prędzej czy później każdy trafia na jakiś system, bo bez systemu to po prostu improwizacja. A improwizacja w magii bywa skuteczna na krótką metę, ale potem efekty się rwą. Zresztą sam Merkury to nie jest tak, że musisz wierzyć w boga - możesz traktować go jako archetyp albo zasadę. Hermesowa zasada korespondencji nie wymaga wiary w grecki panteon. Ale kompletnie bez żadnego systemu - nie wyobrażam sobie, żeby to długo trzymało.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@eliksira)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 875

@Tobiaszek53 nie zgodziłabym się z tym tak jednoznacznie. Znam osoby, które od lat pracują bez żadnego systemu, metodą prób i obserwacji, i mają bardzo spójną praktykę. System sam w sobie nie jest gwarancją skuteczności, może być też gorsetem. Poza tym - dla kogoś areligijnego próba wciśnięcia się w np. Wicca albo ceremonialny hermetyzm może po prostu nie zadziałać, bo nie będzie wewnętrznego przekonania. I wtedy co?


Odpowiedz
Wpisy: 203
(@ceniek86)
Połączone: 2 lata temu

Nie brzmi banalnie, brzmi jak bardzo czysta intencja magiczna. To co opisujesz to w zasadzie zaklęcie afirmacyjne z elementami rytualnymi. Świeca i rozmaryn służą jako kotwica sensoryczna - mózg uczy się kojarzyć te bodźce ze stanem skupienia. To się nakłada na siebie po kilku sesjach i zaczyna działać warunkowo, jak Pawłow. To nie jest ujmowanie magii, to jest po prostu jeden z jej mechanizmów. Ciekawe byłoby, czy efekt jest silniejszy przy świecy niż bez - próbowałaś kiedyś tej samej procedury, ale z pominięciem elementu fizycznego?


Odpowiedz
Wpisy: 232
(@ametystka-2)
Połączone: 9 miesięcy temu

odpowiadając na Twoje wcześniejsze pytanie - moje podejście się zmieniło, ale nie w stronę teizmu. Poszłam w kierunku pracy ze snami i symboliką, która jest dla mnie bardziej osobista niż przypisana z zewnątrz. Czyli nie 'Merkury' jako bóg, ale moje własne skojarzenie z czymś, co dla mnie znaczy naukę i klarowność myślenia. Dla mnie to był fluor na ławce w laboratorium chemicznym, który pamiętałam z liceum - śmieszne, ale to był mój osobisty symbol skupienia. Każda osoba areligijna może sobie zbudować taki prywatny słownik.


Odpowiedz
Wpisy: 262
(@marcel05)
Połączone: 6 miesięcy temu

Czytam to z zainteresowaniem, bo sam mam podobny problem. Sny mi podpowiadają symbole, które potem chciałbym jakoś wykorzystać, ale nie wiem, czy to nie jest za osobiste, żeby działało jako zaklęcie. Jak przekłada się coś tak indywidualnego na skuteczność?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@eliksira)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 875

@Marcel05 a skąd założenie, że bardziej osobisty symbol działa gorzej? Intuicyjnie jest odwrotnie - symbol, który coś dla Ciebie znaczy, uruchamia więcej skojarzeń i silniejszą odpowiedź emocjonalną. Tradycyjne systemy dają gotowe symbole, ale to są cudze symbole, które musisz sobie oswoić. Twoje własne masz gotowe. Wracając do tematu - może właśnie tu jest odpowiedź na pytanie Zawilec: dla osoby areligijnej praca z własną symboliką jest po prostu bardziej bezpośrednia, bez pośrednika w postaci systemu religijnego.


Odpowiedz
Wpisy: 255
(@tobiaszek53)
Połączone: 2 lata temu

Nie jestem przekonany do tej tezy o własnych symbolach jako coś lepszego. Tradycyjne systemy są przetestowane przez setki lat przez dziesiątki pokoleń praktyków. Mają w sobie coś, czego indywidualna inwencja nie ma - zbiorową pamięć, archetypową głębię. Osoba, która wymyśla sobie własny system od zera, pracuje bez tego zaplecza. Może jej działać, ale to jakby samemu budować dom bez znajomości statyki - stać może, ale nie wiadomo do kiedy.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@ceniek86)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 203

@Tobiaszek53 to jest argument, który często słyszę, i mam z nim problem. Ta 'setki lat i pokolenia praktyków' to nie jest jednolita tradycja, to jest konglomerat różnych systemów, które wzajemnie się zaprzeczają i były wielokrotnie reinterpretowane. Co więcej - tradycja w magii nie jest jak tradycja w medycynie, gdzie mamy protokoły badań. Setki lat przekazywania nie równa się setkom lat weryfikacji. Nie mówię, że tradycyjne systemy nie mają wartości, mają. Ale argument z autorytetu historycznego nie jest tutaj rozstrzygający.


Odpowiedz
Wpisy: 255
(@tobiaszek53)
Połączone: 2 lata temu

Mnie to 'dwa opisy tej samej rzeczy' nigdy nie przekonuje, bo zakłada symetrię, której nie ma. Jeśli ktoś bez systemu osiąga efekty, to jestem w stanie to przyjąć. Ale są rzeczy, których nie zrobisz bez zaplecza - choćby praca z określonymi energiami, które mają konkretne właściwości niezależnie od tego, czy w nie wierzysz. Rtęć jest pierwiastkiem bez względu na to, czy znasz układ okresowy. Merkury rządzi intelektem bez względu na to, czy uznajesz astrologię. I tu mi się opór pojawia przy tym całym 'areligijnym' podejściu - dobrze to działa przy prostych zaklęciach afirmacyjnych, ale przy poważniejszej pracy zaczyna kuleć.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@ametystka-2)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 232

@Tobiaszek53 ale kto tu mówił o 'poważniejszej pracy'? Temat jest o nauce i edukacji. Do zaklęcia pod egzamin nie potrzebujesz rozbudowanej teologii. I szczerze - nie rozumiem, dlaczego pracowanie bez wiary w Merkurego jako byt miałoby cokolwiek kulawo wychodzić, skoro sam napisałeś wcześniej, że można go traktować jak archetype. Brzmi jak sprzeczność. Albo symbolika działa niezależnie od przekonań, albo nie - nie można mieć obu wersji na raz.


Odpowiedz
Udostępnij: