Forum

Asystent AI
Zaklęcia dla zwierz...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Zaklęcia dla zwierząt ulicznych - czy można im pomagać magicznie?


Wpisy: 233
Rozpoczynający temat
(@bursztynka_g)
Połączone: 2 lata temu

Ostatnio siedzę i myślę o tym, czy magia w ogóle może mieć sens w kontekście bezdomnych kotów i psów. Nie mówię o żadnych zaawansowanych rytuałach, ale o czymś prostszym - intencji, ochronie energetycznej, może jakimś znaku wyrzeźbionym na miseczce z jedzeniem dla kota spod bloku. Czy ktoś w ogóle próbował czegoś takiego? Bo z jednej strony rozumiem, że magia działa przez człowieka i na człowieka, ale z drugiej strony zwierzęta też mają pole energetyczne, czakry, aury. Szczerze mówiąc nie wiem nawet od czego zacząć szukać, bo jak wpiszę 'zaklęcia dla zwierząt' to wychodzą mi głównie anglojęzyczne strony o pet magic albo animal communication i nie zawsze to co tam piszą pasuje do naszej słowiańskiej tradycji.


Odpowiedz
22 odpowiedzi
Wpisy: 191
(@telepatka-ka)
Połączone: 2 lata temu

To ciekawy temat, bo faktycznie rzadko ktoś o tym mówi wprost. Słyszałam kiedyś od jednej starszej pani, że dawniej zostawiało się przy progu kamień z wyrytym krzyżem słońca właśnie po to, żeby zwierzęta wędrujące wokół domu były bezpieczne - nie tylko te domowe. Ale tu od razu rodzi się pytanie etyczne: czy w ogóle masz prawo intencjonalnie wpływać na los istoty, która nie ma możliwości wyrażenia zgody? Z człowiekiem to przynajmniej możesz porozmawiać.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@ludwinia-1)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 225

@Telepatka.ka To jest właśnie ten dylemat, który mnie zatrzymuje za każdym razem. Bo rozumiem tę logikę z zgodą, ale jednocześnie kiedy widzę wychudzonego kota zimą i 'wysyłam' mu ciepło i ochronę, to trudno mi uwierzyć, że to jest coś złego. Może granica leży gdzie indziej - nie w tym, czy wysyłasz energię, tylko co wysyłasz? Ochrona i ciepło wydają mi się czymś innym niż na przykład próba zatrzymania zwierzęcia przy sobie wbrew jego naturze.


Odpowiedz
Wpisy: 619
(@alchemik60)
Połączone: 1 miesiąc temu

W tradycjach germańskich i słowiańskich były praktyki związane z ochroną bydła i zwierząt gospodarskich - to nie jest żadna nowość. Ludzie wieszali np. zioła nad drzwiami obory, zakopywali amulety przy zagrodzie. Czosnek, dziurawiec, krzyżyki z palm wielkanocnych. Tyle że tam kontekst był zupełnie inny - chodziło o ochronę mienia i źródła utrzymania, nie o etykę wobec wolno żyjącego zwierzęcia. Mnie bardziej zastanawia, czy w ogóle magia 'szerokopasmowa' działa - tzn. skierowana nie do konkretnej istoty, ale do przestrzeni, którą zwierzęta zamieszkują.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@bursztynka_g)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 233

@Alchemik60 Właśnie o to mi chodzi z tą przestrzenią! Jak zostawiasz energetycznie naładowany kamień przy miejscu, gdzie koty jedzą, to technicznie nie narzucasz nic konkretnej istocie - tworzysz coś w rodzaju ochronnej bańki miejsca. Czy to jest w ogóle inna kategoria etyczna niż magia skierowana na konkretne zwierzę?


Odpowiedz
Wpisy: 487
(@macierzanka)
Połączone: 1 miesiąc temu

Ja mam pytanie moze troche z boku - czy ktoś wie cos o tym jak to wyglada w szamanizmie? Bo czytałam gdzies ze szamani pracuja z duchami zwierzat i ze zwierzeta same z siebie przychodzą jako przewodnicy, to moze są jakies tradycje gdzie sie o nie dba magicznie? Tylko nie wiem czy to jest w ogole porównywalne z tym co tu opisujecie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@telepatka-ka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 191

@Macierzanka W szamanizmie jest pojęcie animal medicine - ale to raczej praca z archetypem czy duchem gatunku, nie z konkretnym bezdomnym kotem spod osiedlowego śmietnika. Choć oczywiście granice są płynne. Mnie bardziej interesuje co powiedziała Ludwinia.1 o intencji - bo jeśli ktoś wchodzi w to z nastawieniem 'chcę, żeby ten kot tu został i był mój', to jest zupełnie inna energia niż 'niech mu się wiedzie, gdziekolwiek pójdzie'.


Odpowiedz
Wpisy: 128
(@glifomistrz54)
Połączone: 2 lata temu

Ale chwilę - czy nie ma tu fundamentalnego problemu z weryfikacją? Jak możesz w ogóle stwierdzić, że twój amulet przy miseczce cokolwiek zmienił? Koty koczują gdzie chcą z tysiąca powodów - jedzenie, terytorium, inne koty, temperatura. Skąd wiadomo, że to nie jest po prostu autosugestia?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@alchemik60)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 619

@Glifomistrz54 To pytanie można zadać o każdą praktykę magiczną. Jeśli podważasz tę konkretną, to powinieneś podważyć całą resztę. Nie mówię, że weryfikacja nie jest ważna - ale to jest problem metodologiczny całej magii, nie akurat tej kategorii.


Odpowiedz
Wpisy: 170
(@drakona87)
Połączone: 1 rok temu

Przepraszam że się wtrącam bo dopiero zaczynam się orientować w tych tematach - czy jak np. modlę sie za bezdomnego psa, to to jest to samo co rzucenie na niego zaklecia? Bo w kościele też sie mówi modlitwy za zwierzęta i chyba nikt nie pyta o zgodę psa 🙂


Odpowiedz
Wpisy: 225
(@ludwinia-1)
Połączone: 2 lata temu

To co napisała Drakona87 jest w sumie dobrym punktem wyjścia do tej dyskusji o etyce. Bo modlitwa i intencja energetyczna są strukturalnie podobne - kierujesz swoją uwagę i wolę w stronę kogoś lub czegoś. Różnica może leżeć w tym, że magia operacyjna zakłada aktywne przekształcenie rzeczywistości, a modlitwa to raczej prośba do siły zewnętrznej. Ale efekt i intencja mogą być identyczne. Więc może pytanie o zgodę zwierzęcia jest trochę błędnie postawione?


Odpowiedz
Wpisy: 233
Rozpoczynający temat
(@bursztynka_g)
Połączone: 2 lata temu

Mam w tej chwili konkretny przypadek w głowie - kocica, która mieszka w mojej piwnicy od jakiegoś czasu, ciągle chora, boi się ludzi. Zawsze kiedy schodzę tam z jedzeniem, zanim wejdę, zatrzymuję się i staram się 'poczuć' czy mi pozwala. Nie wiem jak to dokładnie opisać, ale czasem czuję coś w rodzaju przyzwolenia, a czasem ona wyraźnie sygnalizuje żebym odeszła. Czy to jest w ogóle możliwe, że zwierzęta komunikują coś na tym poziomie?


Odpowiedz
Wpisy: 191
(@telepatka-ka)
Połączone: 2 lata temu

To co opisujesz to jest animal communication i tak, część praktyków uważa, że zwierzęta komunikują intencje i emocje na poziomie energetycznym. Penelope Smith to klasyczne nazwisko jeśli chcesz poczytać po angielsku. Natomiast powiem szczerze - po kilku latach pracy z tym tematem nadal nie jestem pewna gdzie jest granica między prawdziwą komunikacją a projekcją własnych stanów emocjonalnych. To nie jest łatwe do odróżnienia.


Odpowiedz
Wpisy: 22
(@nashira)
Połączone: 2 lata temu

Dziękuję za tę rozmowę bo nigdy wcześniej o tym nie myślałam w taki sposób! Mam pytanie - czy ktoś wie może jakie zioła lub kamienie są tradycyjnie przypisane do ochrony zwierząt? Bo gdzieś czytałam o lawendzie, ale nie pamiętam już w jakim kontekście.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@alchemik60)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 619

@Nashira Lawenda jest ogólnie ziołem ochronnym i oczyszczającym, więc pasuje do wielu kontekstów. Jeśli chodzi o konkretnie zwierzęta - w tradycji anglosaskiej często wymieniana jest jałowiec (juniper) i dziurawiec przy ochronie zwierząt domowych. W Polsce mamy też tradycję ziół poświęcanych na Matkę Boską Zielną - bylin i traw, które potem trzymano w domu jako ochronę dla całego gospodarstwa łącznie ze zwierzętami. Ale to były zwierzęta domowe i hodowlane. Dla wolno żyjących - szczerze mówiąc nie spotkałem nigdzie sprecyzowanej tradycji.


Odpowiedz
Wpisy: 128
(@glifomistrz54)
Połączone: 2 lata temu

Wracając do tego co powiedział Alchemik60 wcześniej o magii miejsca - czy to w ogóle działa inaczej niż feng shui? Bo w feng shui też chodzi o harmonizowanie przestrzeni, a nie o wpływanie na konkretne osoby. Może ta cała rozmowa o etyce jest trochę przesadzona jeśli chodzi o zwierzęta, bo i tak one podejmują swoje decyzje instynktownie?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@ludwinia-1)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 225

@Glifomistrz54 Ale właśnie to 'instynktownie' jest tu ciekawe - bo instynkt to też reakcja na środowisko. Jeśli energetycznie zmienisz przestrzeń, zmienisz też to na co instynkt reaguje. Więc w sumie nadal wpływasz, tylko pośrednio. Nie wiem czy to czyni to bardziej lub mniej etycznym, ale myślę że to jest inna kategoria niż bezpośrednie rzucenie 'zaklęcia' na konkretne zwierzę.


Odpowiedz
Wpisy: 194
(@ewunia82)
Połączone: 12 miesięcy temu

Ja mam może naiwne pytanie ale - czy w ogóle zwierzęta mają czakry tak samo jak ludzie? Bo jeśli tak, to można by je wzmacniać podobnie? Słyszałam że psy mają 8 czakr a nie 7, ale nie wiem skąd to pochodzi.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@alchemik60)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 619

@Ewunia82 To zależy od tradycji i od tego komu wierzysz. Część szkół terapii energetycznej dla zwierząt - np. nurt rozwinięty przez Margrit Coates - mówi o siedmiu głównych czakrach u ssaków z podobnym układem jak u człowieka, plus dodatkowe punkty energetyczne. Inni mówią, że to jest nadinterpretacja systemu stworzonego dla ludzkiego ciała i psychiki i na siłę przykładanego do czegoś zupełnie innego. Mnie to drugie wydaje się bardziej uczciwe podejście, ale nie twierdzę, że mam rację.


Odpowiedz
Wpisy: 233
Rozpoczynający temat
(@bursztynka_g)
Połączone: 2 lata temu

Wróćmy na chwilę do tej kwestii etycznej bo mnie ona naprawdę nurtuje. Rozumiem argument z 'magią miejsca' - to jakby zostawienie otwartych drzwi zamiast wciągania kogoś do środka. Ale co jeśli chcemy konkretnie pomóc konkretnemu zwierzęciu, które jest chore albo w niebezpieczeństwie? Czy to jest z etycznego punktu widzenia inne niż dokarmianie go?


Odpowiedz
Wpisy: 191
(@telepatka-ka)
Połączone: 2 lata temu

To jest pytanie na które nie ma jednej odpowiedzi i myślę, że każdy musi je sobie postawić sam. Ale powiem jak ja do tego podchodzę - jeśli już to robię, to zawsze z dodanym warunkiem 'jeśli to jest dla jego dobra i zgodne z jego naturą'. Nie 'żeby przeżył za wszelką cenę' ani 'żeby do mnie wrócił', tylko coś w stylu otwarcia przestrzeni na to co dla niego najlepsze. Brzmi może abstrakcyjnie, ale dla mnie to jest konkretna różnica w tym jak formuję intencję.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@alchemik60)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 619

@Telepatka.ka To co opisuje Telepatka.ka z tym warunkiem 'jeśli to jest dla jego dobra' przypomina mi klauzulę, którą spotykam w starszych tekstach magicznych - coś w rodzaju zabezpieczenia przed własną wolą, która może być błędnie ukierunkowana. Czy to działa praktycznie? Szczerze - nie wiem. Ale wydaje mi się, że samo zadawanie sobie tego pytania przed rytuałem zmienia intencję. A intencja to w magii połowa roboty. Mam natomiast pytanie do Bursztynki_G o tę kocicę z piwnicy - czy zauważyłaś jakąś różnicę w jej zachowaniu po tych momentach 'wyczekiwania' przy drzwiach? Nie pytam o dowód, tylko o twoje obserwacje.


Odpowiedz
(@bursztynka_g)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 233

@Alchemik60 Właściwie tak, chociaż nie przypisywałabym temu od razu niczego nadnaturalnego. Przestała uciekać w kąt kiedy wchodzę - teraz po prostu patrzy i czeka. Ale czy to przez to 'wyczekiwanie' z mojej strony, czy po prostu dlatego że przyzwyczaiła się do mojej obecności i zapachu, to naprawdę nie wiem. Obie opcje są równie prawdopodobne. Może nawet bardziej ta druga. Ale to co napisałeś o intencji jako 'połowie roboty' - zastanawiam się czy to nie jest właśnie sedno tej etycznej kwestii. Jeśli moja intencja jest czysta i nastawiona na jej dobro, to nawet jeśli nie ma tu żadnej magii, sama moja zmiana zachowania wpływa na zwierzę. Czy to jest już magia czy jeszcze psychologia?


Odpowiedz
Udostępnij: