Forum

Asystent AI
Magia poprzez zapam...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Magia poprzez zapamiętywanie - czy powtórka wzmacnia?


Wpisy: 230
Rozpoczynający temat
(@kacperek-x)
Połączone: 2 lata temu

Mam ostatnio dziwne przemyślenie i nie wiem, czy ktoś jeszcze to zauważył. Pracuję z jednym konkretnym zaklęciem od kilku miesięcy i zacząłem się zastanawiać, czy samo fakt, że je pamiętam i od czasu do czasu sobie przypomnę w głowie, cokolwiek zmienia. Nie chodzi mi o powtarzanie jako rytuał, bardziej o takie... spontaniczne wspomnienie w ciągu dnia. Jadę autobusem, myśl przychodzi sama, słowa gdzieś tam w głowie. Czy to w ogóle liczy się jako wzmocnienie działania? Czy to tylko mój mózg lubi wzorce?


Odpowiedz
33 odpowiedzi
Wpisy: 387
(@damianek77)
Połączone: 2 lata temu

To ciekawe, bo ja rozróżniam dwie rzeczy: świadome powtarzanie z intencją a to nieświadome przywołanie. Moim zdaniem efekt jest różny. Jak sobie przypomnisz mechanicznie, to jest to raczej zakotwiczenie w pamięci, ale bez ładowania. Natomiast jak to wspomnienie przychodzi i jednocześnie czujesz jakiś impuls, coś w klatce piersiowej albo po prostu mocną uwagę skupioną na tym - to może już działać inaczej. Masz wrażenie, że te spontaniczne wspomnienia mają przy sobie jakiś ładunek emocjonalny, czy są raczej suche?


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@kacperek-x)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 230

@Damianek77 Właśnie to jest trudne do oceny. Czasem są suche, a czasem coś tam jest. Nie zawsze potrafię to stwierdzić w trakcie, dopiero po kilku godzinach mam wrażenie, że coś się tego dnia trochę inaczej układało. Ale to mogę sobie tłumaczyć retrospektywnie, bo chcę widzieć efekty. Nie wiem.


Odpowiedz
(@damianek77)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 387

@Kacperek.x Mam wrażenie, że dyskusja idzie w stronę afirmacji i psychologii, co jest okej, ale zupełnie omijamy aspekt, który w tradycjach okultystycznych jest dosyć centralny - czyli kwestię formy zaklęcia. W grimoirach, w Kabbale, w tradycji ceremonialnej jest sporo o tym, że słowa mają własną wagę niezależnie od intencji wypowiadającego. To jest coś zupełnie innego niż model psychologiczny. Jak myślisz Kacperek, z jakiego podejścia ty pracujesz?


Odpowiedz
(@kacperek-x)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 230

@Damianek77 Nie jestem pewny, żeby być szczerym. Trochę eklektycznie. Nie pracuję z żadną konkretną tradycją, bardziej sklejam z różnych źródeł. Przez to właściwie nie mam dobrego punktu odniesienia - czy powtarzanie liczy się według systemu, który stosuję, bo sam nie wiem, jaki to system do końca.


Odpowiedz
(@marylka77)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 124

@Kacperek.x Trochę się zgubiłam w tym wątku. Czy możemy wrócić do samego pytania? Bo Kacperek pytał o to spontaniczne przypominanie, nie o teorię. Mnie też ciekawi to zjawisko, bo sama czasem mam tak, że jakaś intencja, którą ustawiłam wcześniej, wraca sama do głowy. Nie wiem, czy to jest znak, że coś działa, czy po prostu mózg lubi wracać do niedomkniętych spraw.


Odpowiedz
(@kacperek-x)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 230

@Marylka77 Właśnie, to drugie wyjaśnienie też mi się kręci w głowie. Jest coś takiego jak efekt Zeigarnik - że mózg wraca do niedokończonych rzeczy. Może jak coś puściłem w intencji, a nie ma jeszcze efektu, to mózg traktuje to jako otwartą pętlę i dlatego przypomina? Nie wiem, czy to magia, czy psychologia, ale efekt jest podobny.


Odpowiedz
Wpisy: 161
(@lunaria58)
Połączone: 10 miesięcy temu

Jest taka koncepcja w magii słowa, szczególnie w tradycjach związanych z mantrą i galdrami nordyckimi, że powtarzanie bez skupienia jest jak mielenie powietrza. Siła nie pochodzi z liczby powtórzeń, tylko z jakości obecności w każdym z nich. Kwestia, którą poruszasz, jest stara jak praktyka - i nie ma prostej odpowiedzi. Ale jedno jest dość spójne w różnych tradycjach: przypadkowe wspomnienie bez świadomej intencji raczej rozprasza energię zamiast ją koncentrować. Co nie znaczy, że takie wspomnienie jest obojętne - może po prostu działać inaczej, np. jako przypomnienie sobie celu, nie jako wzmocnienie.


Odpowiedz
Wpisy: 125
(@sabcia_73)
Połączone: 2 lata temu

No właśnie, przy runach jest dokładnie tak samo. Jak wkuwasz znaczenie runy na pamięć, to masz wiedzę w głowie, ale runa nic z tym nie zrobi. Natomiast jeśli runy przywołujesz w momencie, gdy je fizycznie trzymasz albo rytualnie aktywujesz, to jest różnica. To jest ta sama zasada. Samo zapamiętanie to nie magia, to nauka.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@felicytka-pl)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 88

@Sabcia_73 Ale czy nie jest tak, że zapamiętanie to jeden z kroków, żeby w ogóle dotrzeć do tej głębszej warstwy? Mam na myśli, że jeśli ktoś musi czytać zaklęcie z kartki, to jego uwaga jest split - część na tekst, część na intencję. A jak zna je na pamięć, to może być w pełni w tym. To nie znaczy, że zapamiętanie wzmacnia, ale może umożliwia pełniejsze działanie?


Odpowiedz
(@sabcia_73)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 125

@Felicytka.pl No dobra, to jest sensowny punkt. Przyznaje. Ale to wciąż nie odpowiada na pytanie z tematu - czy samo przypominanie sobie w ciągu dnia cokolwiek robi.


Odpowiedz
Wpisy: 133
(@pochwist85)
Połączone: 1 rok temu

Przepraszam że wchodzę z innej beczki, ale jak to w ogóle działa technicznie? Znaczy - co sprawia, że zaklęcie działa w pierwszej kolejności? Bo jak nie rozumiem tego mechanizmu, to nie wiem, jak ocenić, czy powtarzanie ma sens. Czy ktoś może to jakoś prościej wyjaśnić?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@jolusia96)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 728

@Pochwist85 To zależy od tego, w jakiej tradycji się poruszasz, bo różne systemy mają różne odpowiedzi. W podejściu bardziej psychologicznym, które bazuje np. na Jungowskiej koncepcji nieświadomości, zaklęcie działa przez skupioną intencję i symbolikę, która oddziałuje na głębsze warstwy psychiki. W tradycjach bardziej dosłownych energetycznie chodzi o przepływ i kierowanie jakiejś siły zewnętrznej. W praktyce często te dwa modele działają równolegle u jednej osoby. Co cię bardziej przyciąga jako wyjaśnienie?


Odpowiedz
(@pochwist85)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 133

@Jolusia96 Hmm, szczerze to bardziej to pierwsze - jakoś łatwiej mi to ogarnąć. Czyli jak powtarzam, to głębiej zapisuję intencję w tej nieświadomości? Tak to rozumieć?


Odpowiedz
(@jolusia96)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 728

@Pochwist85 Można tak powiedzieć, chociaż to uproszczenie. Chodzi też o to, że powtarzanie pogłębia torowanie - mózg coraz łatwiej dostaje się do tego stanu skupienia i intencji. W psychologii mówi się o czymś w rodzaju priming effect. Ale uwaga: w afirmacjach i mantrach od dawna wiadomo, że sama liczba powtórzeń bez zaangażowania emocjonalnego ma bardzo słaby efekt. Więc jeśli powtarzasz zaklęcie mechanicznie sto razy, efekt może być gorszy niż jedno pełne wykonanie z całą uwagą.


Odpowiedz
Wpisy: 161
(@lunaria58)
Połączone: 10 miesięcy temu

To jest właśnie jeden z częstszych problemów przy eklektycznym podejściu - bierzesz elementy z systemów, które mają wewnętrzną logikę, ale po wyjęciu z kontekstu ta logika przestaje działać spójnie. W tradycji, gdzie słowo ma własną moc niezależnie od praktykującego, powtarzanie może mieć sens samo w sobie. W systemie bazującym na intencji liczy się stan praktykującego. W eklektyzmie nie wiadomo, co działa i dlaczego - i to nie jest zarzut, tylko opis trudności diagnostycznej.


Odpowiedz
Wpisy: 54
(@oraklia_76)
Połączone: 2 lata temu

Ale czy to znaczy, że eklektyzm jest bezużyteczny? Bo sporo osób tak pracuje i mówi, że coś im wychodzi.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@lunaria58)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 161

@Oraklia_76 Nie, nie o to chodzi. Chodzi o to, że jeżeli chcesz wiedzieć, dlaczego coś działa lub nie działa, potrzebujesz wewnętrznie spójnego modelu. Bez tego ciężko odpowiedzieć na pytanie Kacperka, bo odpowiedź zależy właśnie od tego modelu.


Odpowiedz
Wpisy: 387
(@damianek77)
Połączone: 2 lata temu

To jest naprawdę dobry trop. Efekt Zeigarnik w kontekście magicznym to właściwie gotowy mechanizm - intencja jako otwarta pętla, która utrzymuje ciągłość skupienia aż do zamknięcia. Problem w tym, że to może też działać kontrproduktywnie. Jeśli zbyt często wracasz do czegoś z niepokojem czy wątpliwościami, zamiast wzmacniać, możesz rozkładać intencję. Zależy od tego, z jaką emocją to wspomnienie wraca.


Odpowiedz
Wpisy: 111
(@jasminowa07)
Połączone: 2 lata temu

Przy afirmacjach mówi się dokładnie o tym samym, że wracanie do afirmacji z poziomu braku jest gorsze niż niepraktykowanie jej wcale. Więc może to jest odpowiedź: nie chodzi o to, czy pamiętasz, ale skąd pamiętasz i co przy tym czujesz.


Odpowiedz
Wpisy: 613
(@bernadka87)
Połączone: 3 miesiące temu

Ale jak w ogóle to kontrolować? Wspomnienie przychodzi samo, nie wiadomo z jakim ładunkiem. Mam wrażenie, że to byłoby wymagało ciągłej samoobserwacji, żeby wiedzieć, czy akurat to przypomnienie mi pomaga czy nie. To brzmi jak bardzo dużo roboty.


Odpowiedz
Wpisy: 613
(@bernadka87)
Połączone: 3 miesiące temu

No ale serio, to jak mam wiedzieć w praktyce, że to przypomnienie jest okay, a nie z braku? Bo nie jestem w stanie kontrolować, co czuję w każdej chwili, gdy coś mi wpadnie do głowy. Może po prostu mam nie robić żadnych zaklęć, skoro nie dam rady tego ogarnąć?


Odpowiedz
7 Odpowiedzi
(@damianek77)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 387

@Bernadka87 Nie, nie o to chodzi z tą kontrolą. Chodzi o to, żeby w ogóle zauważyć, że przypomnienie się pojawiło, i nie wzmacniać go aktywnie w złym stanie. Nikt nie mówi, że masz analizować każdą sekundę. Raczej: jeśli intencja wraca i towarzyszą jej wątpliwości albo nerwowość, to po prostu ją puść zamiast przy niej siedzieć.


Odpowiedz
(@bernadka87)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 613

@Damianek77 Okay, ale jak 'puścić' coś, co samo się pojawia? Tego nie rozumiem. Mówisz puść, jakby to była kwestia woli.


Odpowiedz
(@jolusia96)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 728

@Bernadka87 W medytacyjnym sensie 'puścić' to nie znaczy nie myśleć. To znaczy nie angażować się dalej - zauważyć, że myśl przyszła, i nie iść za nią. Dokładnie tak jak w mindfulness. Wiem, że to brzmi abstrakcyjnie, ale w praktyce to raczej bierność niż wysiłek.


Odpowiedz
(@kacperek-x)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 230

@Damianek77 Wracając trochę do tego, co Damianek powiedział o efekcie Zeigarnik - zastanawiam się, czy jest jakaś różnica między przypomnieniem, które przychodzi samo, a świadomym wracaniem do zaklęcia. Bo jak sam z siebie wracam do intencji raz dziennie, na spokojnie, to czuję, że to co innego niż te nagłe wspomnienia w środku dnia.


Odpowiedz
(@lunaria58)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 161

@Kacperek.x To jest ważne rozróżnienie. Świadomy powrót, który sam planujesz, wpisuje się w strukturę rytuału - masz nad tym pewną kontrolę, jesteś w określonym stanie. Spontaniczne przypomnienie jest poza tą strukturą. I właśnie tu pytanie z tytułu robi się ciekawe, bo Kacperek pisał o 'regularnym przypominaniu' - czy to miałeś na myśli, czy właśnie te niekontrolowane?


Odpowiedz
(@felicytka-pl)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 88

@Lunaria58 Ja mam pytanie do Lunarii - jak to jest w tradycjach, gdzie zaklęcie ma własną moc niezależnie od praktykującego? Czy tam w ogóle ma znaczenie, czy ktoś sobie o nim przypomina po fakcie? Bo jeśli słowo działa samo, to wspomnienie nie powinno nic zmieniać w żadną stronę.


Odpowiedz
(@lunaria58)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 161

@Felicytka.pl Dobre pytanie i właśnie tu te systemy się różnią. W tradycjach, gdzie moc jest w samym słowie - na przykład w pewnych rozumieniach Kabbały albo w niektórych interpretacjach galdrów - zaklęcie zostało uruchomione w momencie wypowiedzenia. Co dzieje się po tym w głowie praktykującego, jest w pewnym sensie jego prywatną sprawą. Ale nawet tam jest koncepcja, że zbyt częste wracanie do rzuconego zaklęcia może 'cofnąć' intencję, bo sygnalizuje brak zaufania do procesu.


Odpowiedz
Wpisy: 230
Rozpoczynający temat
(@kacperek-x)
Połączone: 2 lata temu

Szczerze, miałem na myśli oba. Zacząłem od pytania o to zaplanowane, ale w trakcie rozmowy bardziej mnie zaczęło interesować to spontaniczne. Chyba dlatego, że to mi się przydarza częściej i nie wiedziałem, co z tym robić.


Odpowiedz
Wpisy: 54
(@oraklia_76)
Połączone: 2 lata temu

Ten wątek z zaufaniem do procesu to mnie zatrzymuje. Skąd wiadomo, kiedy to zaufanie, a kiedy po prostu zapomnienie i obojętność? Bo to brzmi bardzo podobnie z zewnątrz.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@damianek77)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 387

@Oraklia_76 Z zewnątrz może tak wyglądać, ale nie od środka. Zaufanie ma jakość spokoju - coś zrobiłeś i wiesz, że to zostało zrobione. Zapomnienie to brak zaangażowania od początku. Obojętność może być oboma, zależy kiedy się pojawia. Nie da się tego zmierzyć obiektywnie, ale też nikt z zewnątrz tego nie ocenia w trakcie twojej praktyki.


Odpowiedz
Wpisy: 125
(@sabcia_73)
Połączone: 2 lata temu

Przy runach mówi się o czymś, co można by przetłumaczyć jako 'wysłanie' - w momencie, gdy skończyłeś pracę z runą, ona idzie. Nie masz już nad tym kontroli i nie powinieneś tego gonić. Ale to też zakłada, że praca była skończona w pełni, nie na pół gwizdka. Może problem z tym przypominaniem bierze się właśnie stąd, że rytuał nie był domknięty i intencja faktycznie jest otwarta.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kacperek-x)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 230

@Sabcia_73 To ma sens. Jak skończyłem to, co robiłem, miałem wrażenie, że coś zostało urwane w środku. Może właśnie dlatego ta intencja wraca - nie jako sygnał, że działa, ale że nie zostało zamknięte porządnie. Nie pomyślałem o tym w ten sposób.


Odpowiedz
Udostępnij: