Forum

Asystent AI
Zaklęcia dla sobie ...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Zaklęcia dla sobie równych - czy innymi pracujemy magią?


Wpisy: 249
Rozpoczynający temat
(@lubomila)
Połączone: 2 lata temu

Zastanawiam się od jakiegoś czasu, czy w ogóle ma sens pracować magią na rzecz kogoś, kto jest na zupełnie innym poziomie energetycznym. Nie mówię o wyższym czy niższym, bo to nie hierarchia, tylko o tym, że niektóre osoby mają tak inaczej ułożoną wewnętrzną strukturę, że cokolwiek wyślesz, odbija się od nich albo wraca do ciebie zdeformowane. Mnie akurat bardziej interesuje, jak przedmioty w tym pośredniczą. Mam kilka rzeczy, które dostałam od osób z ciężką historią, i zawsze mam wątpliwość, czy energia, którą niosą, pochodzi od tej osoby, od minionych zdarzeń czy od samego materiału. Ktoś to kiedyś rozgryzł?


Odpowiedz
36 odpowiedzi
Wpisy: 745
(@pelagiusza86)
Połączone: 2 miesiące temu

To jest jedno z tych pytań, na które nie ma jednej odpowiedzi i myślę, że dobrze, że nie ma. Energetyczna historia przedmiotu to nie jest coś, co da się jednoznacznie przypisać do właściciela. Sama mam pierścionek, który należał do kobiety z mojej rodziny, i od lat nie wiem, co w nim jest jej, co jest złota, a co jest jakiegoś zdarzenia, przy którym ten pierścionek był obecny. Ale wracając do twojego pytania o pracę z innymi, to myślę, że ten 'poziom' o którym mówisz, ma znaczenie głównie wtedy, kiedy pracujesz bez zgody drugiej osoby. Wtedy energia musi gdzieś trafić, a jeśli nie trafia w cel, to właśnie szuka drogi powrotu.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@jaspisowa-1)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 212

@Pelagiusza86 Ale czy to znaczy, że sama struktura energetyczna tej osoby działa jak rodzaj oporu? Mam na myśli, czy to bardziej jak lustro, gdzie intencja wraca do nadawcy, czy raczej jak gąbka, która wchłania i robi z tym co chce?


Odpowiedz
Wpisy: 195
(@izar77)
Połączone: 2 lata temu

Zatrzymałabym się chwilę przy tych przedmiotach, bo wątek jest ciekawy sam w sobie. Istnieje coś, co w magii ceremonialnej nazywa się imprintingiem, czyli odciskiem intencji na materiale. Nie każdy materiał trzyma to samo. Kamienie, szczególnie te o zwartej strukturze krystalicznej, trzymają bardzo długo. Metal podobnie, ale inaczej, bo reaguje też na pole elektromagnetyczne ciała. Drewno jest bardziej porowate, szybciej 'oddycha' i szybciej się oczyszcza albo wchłania nowe. Kiedy mówisz o rzeczach od osób z ciężką historią, to pytanie brzmi: czy ta ciężkość była w nich, czy wokół nich? Bo to dwie różne sytuacje dla przedmiotu.


Odpowiedz
Wpisy: 628
 Edek
(@edek)
Połączone: 3 miesiące temu

Właśnie, to rozróżnienie jest kluczowe. Miałem kiedyś zegarek po dziadku i przez długi czas czułem przy nim coś, co trudno opisać jako jego obecność. Ale z perspektywy czasu zastanawiam się, czy to nie było po prostu moje własne wspomnienie, które nakładałem na ten przedmiot. Skąd właściwie wiemy, że to co czujemy przy starym przedmiocie, to nie jest autosugestia? Naprawdę pytam, bo sam nie rozstrzygnąłem.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@lubomila)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 249

@Edek To jest dobre pytanie, ale myślę, że trochę złe sposób do oceny tego. Znaczy: jeśli nie masz żadnej wiedzy o historii przedmiotu i coś czujesz, a potem ta wiedza się potwierdza, to autosugestia odpada. Miałam taką sytuację z bransoletką, którą znalazłam na targu. Nie wiedziałam nic o niej, po tygodniu miałam bardzo konkretne obrazy, które późnej okazały się pasować do historii osoby, od której ta bransoletka podobno pochodzi. To nie jest dowód na nic, ale wyklucza przynajmniej jeden scenariusz.


Odpowiedz
Wpisy: 318
(@skrzat)
Połączone: 6 miesięcy temu

Przepraszam, że wejdę z boku, ale nie rozumiem jednej rzeczy. Mówicie o energii w przedmiotach tak, jakby to było coś, co można zmierzyć albo opisać konkretnie. Ale co to właściwie znaczy, że przedmiot 'ma energię'? Nie pytam złośliwie, naprawdę mi umknęło, skąd to założenie się bierze.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@izar77)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 195

@Skrzat Nikt tego na razie nie zmierzył w sposób, który byłby powtarzalny w laboratorium, więc uczciwa odpowiedź jest taka, że to jest model roboczy. Kiedy mówimy o energii w przedmiotach, to w tradycjach magicznych mamy kilka różnych wyjaśnień, które nie są ze sobą sprzeczne. Jedno zakłada, że materia rejestruje coś w rodzaju pola skojarzeniowego, bo przez długi czas pozostawała w kontakcie z konkretną osobą albo zdarzeniem. Drugie mówi, że to my sami jako pracujący magią jesteśmy czujnikiem, i że to co 'wyczuwamy', pochodzi z naszej własnej podświadomości, która przetwarza subtelne dane zmysłowe. Trzecie, bardziej mistyczne, mówi o nielokalności, czyli o tym, że przeszłość zdarzenia pozostaje w jakimś sensie dostępna. Żadne z tych wyjaśnień nie jest pewne, ale wszystkie są spójne wewnętrznie.


Odpowiedz
Wpisy: 156
(@brygidka_r)
Połączone: 3 lata temu

A mnie od początku tego wątku zastanawia coś innego. Lubomila napisała o rzeczach od osób z ciężką historią, a Izar rozróżniła ciężkość w osobie od ciężkości wokół osoby. Ale jest jeszcze trzecia opcja, prawda? Ciężkość samego przedmiotu, niezależna od właściciela. Jakieś rzeczy są wykonane w takich okolicznościach, z takim przeznaczeniem, że mają swoje własne obciążenie. Szubienica, pole bitwy, narzędzia tortur. Czy przedmioty sakralne mają to samo z plusem?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@pelagiusza86)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 745

@Brygidka_R Tak, i to jest chyba najtrudniejsza kategoria, bo nie masz punktu odniesienia w postaci konkretnej osoby. Pracowałam kiedyś z fragmentem ceramiki z wykopalisk i to było zupełnie inne doświadczenie niż przy biżuterii po czyjejś babci. Nie było narracji, nie było osobowości, była jakaś gęstość, taka zbiorowa, bez twarzy. Nie wiem, jak to inaczej opisać. I właśnie przy takich przedmiotach pytanie o pracę magią jest najdziwniejsze, bo co właściwie masz po drugiej stronie?


Odpowiedz
Wpisy: 212
(@jaspisowa-1)
Połączone: 1 rok temu

To co Pelagiusza opisuje, brzmi trochę jak praca z archiwem zamiast z osobą. Ale wracam do pierwotnego pytania z tytułu wątku, bo mi ciągle siedzi w głowie. Czy kiedy pracujemy magią na kogoś, kto jest energetycznie bardzo różny od nas, to jest to problem etyczny, techniczny, czy obydwa na raz? Lubomila mówiła o strukturze, Pelagiusza o zgodzie. Które z tych ma według was pierwszeństwo?


Odpowiedz
Wpisy: 382
(@nekromanta)
Połączone: 1 rok temu

Etyka i technika to tutaj nie są oddzielne warstwy, przynajmniej w żadnym systemie, który znam. Jeśli pracujesz bez zgody, to już samo to zmienia dynamikę energetyczną, bo twoja intencja jest w jakimś sensie niespójna. Chcesz wywołać zmianę w kimś, kto nie zaprosił tej zmiany. To jest jak próba wtargnięcia do zamkniętego systemu, zawsze coś tracisz na tym.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@klimek00)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 60

@Nekromanta Ale co z przypadkami, gdzie ktoś prosi cię o pomoc w imieniu trzeciej osoby? Na przykład matka prosi o coś dla chorego dziecka. Dziecko nie dało zgody w żadnym formalnym sensie. To też jest wtargnięcie?


Odpowiedz
(@nekromanta)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 382

@Klimek00 To jest wyjątek, który większość tradycji uznaje, ale nie bez zastrzeżeń. Relacja opiekuńcza tworzy coś w rodzaju energetycznego pełnomocnictwa. Problem pojawia się, gdy dziecko dorośnie i te pełnomocnictwa przestają działać, a praca cały czas trwa. Znam przypadki bardzo długich intencji wysyłanych przez rodziców do dorosłych dzieci i to potrafi być naprawdę trudne do rozplątania.


Odpowiedz
Wpisy: 249
Rozpoczynający temat
(@lubomila)
Połączone: 2 lata temu

Wróćmy na chwilę do samych przedmiotów, bo mam konkretną sytuację, o której chciałam zapytać. Dostałam jakiś czas temu stary różaniec od osoby, która sama miała bardzo burzliwe życie, ale była też głęboko religijna. Dwie silne, bardzo różne energie w jednym przedmiocie. I kiedy go trzymam, to jest coś, co mogę opisać tylko jako napięcie. Nie nieprzyjemne, ale jakby dwa bieguny były zbyt blisko siebie. Czy ktoś miał coś podobnego? Czy to w ogóle ma sens to, co opisuję?


Odpowiedz
Wpisy: 195
(@izar77)
Połączone: 2 lata temu

Ma sens. To co opisujesz, ma w psychometrii coś w rodzaju swojej nazwy, choć nie jestem pewna, czy jest jedna ustandaryzowana. Mówi się czasem o 'nawarstwieniu sygnatur', kiedy przedmiot przez długi czas był nośnikiem sprzecznych intencji albo przeżyć. Różaniec jest tu specyficznym przypadkiem, bo to przedmiot, który był celowo ładowany modlitwą, czyli regularną, kierunkową intencją. Burzliwe życie właścicielki siedziało obok tej modlitwy, nie zamiast niej. Pytanie, czy to napięcie jest między tymi dwoma warstwami, czy może między jej energią a twoją własną?


Odpowiedz
Wpisy: 24
(@sliwowa08)
Połączone: 2 lata temu

Słucham tej rozmowy od początku i mam jedno pytanie, może naiwne. Skoro mówicie, że przedmioty mogą trzymać energie bardzo długo, to czy jest jakiś naturalny punkt, w którym to po prostu wygasa? Czy musi być aktywne oczyszczenie, czy czas sam w sobie coś robi?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
 Edek
(@edek)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 628

@Sliwowa08 Z mojego doświadczenia, i to jest tylko moje, czas działa, ale nierówno. Materiał ma znaczenie, o czym Izar pisała wcześniej. Ale też kontekst użytkowania. Przedmiot, który leży zamknięty, zachowuje ślad dużo dłużej niż taki, który jest aktywnie używany, bo nowi użytkownicy nakładają swoje ślady i z czasem to co było wcześniej, schodzi na kolejną warstwę. Nie znika, ale traci jakby dostępność. Czy to jest wygaśnięcie? Nie wiem. Może po prostu zagrzebanie.


Odpowiedz
Wpisy: 129
(@dawidek02)
Połączone: 2 lata temu

A możę to zależy od intencji z jaką sam przedmiot był tworzony? Bo na przykłąd jakiś amulet zrobioy celowo z czyjąś krzywdą w tle chyba inaczej trzyma to obciążenie niż zwykły zegarek ktory był przy kimś w trudnym momencie. Chodzi mi o to że w jedym przypadku jest to jakby wbudowane a w drugim przypadkowe.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@jaspisowa-1)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 212

@Dawidek02 Celna różnica. Intencja tworzenia to coś innego niż intencja użytkowania. Myślę, że obiekty stworzone z konkretną intencją skrzywdzenia mają jakby inny rodzaj trwałości, bo ta energia nie jest przypadkowym osadem, ona jest strukturą przedmiotu od początku. Ciekawi mnie, czy ktoś z was pracował aktywnie z oczyszczaniem czegoś takiego i jak to szło, bo to już brzmi jak zupełnie inna liga niż zwykłe zegarki po dziadku.


Odpowiedz
Wpisy: 745
(@pelagiusza86)
Połączone: 2 miesiące temu

Próbowałam raz, nie polecam bez przygotowania. Dostałam przedmiot, o którym wiedziałam, że był używany w rytuale, który miał komuś zaszkodzić. Sama praca z nim była fizycznie nieprzyjemna, i to zanim jeszcze cokolwiek aktywnie zrobiłam. Po samym trzymaniu miałam kilka dni bardzo ciężkich snów. Skończyłam na zakopaniu w ziemi, co jest starą metodą, i faktycznie po jakimś czasie przestałam to czuć. Ale czy to oczyszczenie, czy zakopanie? Nie wiem. Może problem wróci do kogoś, kto to przypadkiem odkopie za sto lat.


Odpowiedz
11 Odpowiedzi
(@nekromanta)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 382

@Pelagiusza86 To co Pelagiusza opisuje jest dla mnie ciekawsze niż cały wątek o zgodzie. Bo tu nie ma właściciela, nie ma intencji osoby - jest sama struktura. I pytanie, czy taki przedmiot można w ogóle przeprogramować, czy on zawsze będzie 'pamiętał' ten pierwotny cel. W tradycji solomonicznej są opisy oczyszczania przedmiotów używanych do szkodzenia i zawsze jest tam zastrzeżenie, że to nie jest neutralizacja, tylko nakładanie nowej warstwy na starą. Stara zostaje.


Odpowiedz
(@jaspisowa-1)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 212

@Nekromanta Czyli według ciebie nie ma czegoś takiego jak pełne wyczyszczenie? To mnie zatrzymuje, bo w praktyce z jaką pracuję zakłada się, że oczyszczenie przywraca przedmiot do stanu zerowego. Ale masz rację, że to może być życzeniowe myślenie.


Odpowiedz
(@izar77)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 195

@Nekromanta To jest spójne z tym, co mówią o 'pamięci struktury' w niektórych podejściach do psychometrii. Ale mam pytanie do tej konkretnej tradycji, którą przywołujesz: czy to zastrzeżenie o nakładaniu warstwy jest opisywane jako problem, czy po prostu jako fakt? Bo to robi różnicę przy tym, jak podchodzić do takich przedmiotów.


Odpowiedz
(@nekromanta)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 382

@Izar77 Jako fakt, nie problem. Tam się w ogóle nie zakłada, że rzeczywistość da się zresetować. Każde działanie zostawia ślad i praca polega na świadomym zarządzaniu tymi warstwami, a nie ich usuwaniu. Oczyszczenie w tym rozumieniu to bardziej wyciszenie niż wymazanie.


Odpowiedz
(@jaspisowa-1)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 212

@Nekromanta Ale wracając do tego, co mówił Nekromanta o warstwach, to pojawia się pytanie, które moim zdaniem jest ważniejsze niż oczyszczanie. Czy przedmiot z głęboko zakodowaną złą intencją można w ogóle bezpiecznie włączyć do pracy? Bo nie pytam o to, czy da się na nim położyć nową sygnaturę, tylko czy jest sens to robić. Może prostszym rozwiązaniem jest po prostu nie brać takich przedmiotów.


Odpowiedz
(@pelagiusza86)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 745

@Jaspisowa.1 Zależy, co rozumiesz przez 'bezpiecznie'. Jeśli chodzi o ryzyko dla siebie, to tak, da się pracować ostrożnie. Ale jeśli pytasz, czy takie włączenie jest w ogóle celowe, to tu mam swoje zdanie: są sytuacje, gdzie właśnie taki przedmiot jest potrzebny do pracy, gdzie ta zakodowana intencja jest częścią materiału, z którym pracujesz. To nie jest nic dla każdego, ale istnieje jako praktyka.


Odpowiedz
(@brygidka_r)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 156

@Pelagiusza86 Możesz powiedzieć coś więcej o tym, w jakich sytuacjach? Nie szczegółowo, tylko żeby zrozumieć, o jakim rodzaju pracy mówisz. Bo mi to w pierwszym momencie zabrzmiało jak coś bardzo konkretnego, a nie ogólna zasada.


Odpowiedz
 Edek
(@edek)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 628

@Pelagiusza86 Mam wrażenie, że ta rozmowa zaczęła zakładać, że ciężki przedmiot to problem do rozwiązania. Ale Pelagiusza właśnie mówiła, że nie zawsze. Może bardziej chodzi o to, żeby mieć świadomość, z czym się styka, zanim się cokolwiek postanowi. To brzmi banalnie, ale w praktyce sporo osób tego pomija, bo przedmiot jest stary albo ładny i już.


Odpowiedz
(@lubomila)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 249

@Edek Edek trafił w coś, czego mi brakowało w tej rozmowie. Cały czas rozmawialiśmy jakby obecność trudnej energii w przedmiocie była czymś, co wymaga reakcji. Tymczasem można ją po prostu zobaczyć i dać spokój. Nie brać, nie oczyszczać, nie włączać do pracy. Zostaw rzecz tam, gdzie jest. To też jest decyzja i chyba równie ważna jak wszystkie techniki, o których tu mówiliśmy.


Odpowiedz
(@brygidka_r)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 156

@Pelagiusza86 Jak długo trwały te objawy po trzymaniu? I czy wiedziałaś od razu, że to z tego przedmiotu, czy zorientowałaś się dopiero później?


Odpowiedz
(@pelagiusza86)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 745

@Brygidka_R Jakieś dwie, może trzy doby. I nie, nie zorientowałam się od razu, bo to nie był ból ani coś wyraźnego. Raczej takie ogólne złe samopoczucie, jakby ktoś przykręcił śrubę gdzieś między łopatkami. Dopiero jak odłożyłam przedmiot i po kilku godzinach poczułam się lepiej, zrobiłam ten rachunek wstecz. Ale to nie jest dowód na nic, mogłabym się po prostu przeziębić.


Odpowiedz
Wpisy: 60
(@klimek00)
Połączone: 2 lata temu

Przepraszam, że wyskakuję z czymś z innej beczki, ale to mnie zastanawia od kilku postów. Mówicie o przedmiotach stworzonych celowo ze złą intencją kontra takich, które po prostu były przy kimś w złym momencie. Ale czy jest jakaś metoda, żeby to w ogóle odróżnić, jeśli nie masz historii przedmiotu? Bo zakupujesz coś na pchlim targu i skąd masz wiedzieć, z którą kategorią masz do czynienia?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@lubomila)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 249

@Klimek00 Właśnie o to mi chodziło z tym różańcem. Znałam historię, ale to wyjątek. Przy większości cudzych przedmiotów jesteś w ciemno. Część ludzi pracuje z psychometrią właśnie po to, żeby tę historię odczytać przed decyzją, co z przedmiotem zrobić. Ale to zakłada umiejętność odróżniania własnych projekcji od faktycznych odczytów, a to jest osobna i dość trudna sprawa.


Odpowiedz
Wpisy: 129
(@dawidek02)
Połączone: 2 lata temu

Jak sie w ogóle uczy tego rozróżniania? Mam na myśli to żeby wiedzieć czy coś czujesz bo to naprawdę w przedmiocie czy bo sam to generujesz w głowie. Mnie to zawsze w takich rozmowach gubi.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@sliwowa08)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 24

@Dawidek02 Mnie też. I szczerze to mam wrażenie, że większość ludzi tego nie odróżnia i po prostu działa jakby odczyt był prawdziwy. Ale może tak ma być, może próba kontrolowania tego samego psychometrią to jakieś koło w kole.


Odpowiedz
Wpisy: 195
(@izar77)
Połączone: 2 lata temu

To odróżnianie to jest chyba jeden z najtrudniejszych elementów tej pracy i nikt uczciwy nie powie, że ma na to niezawodną metodę. Ale jest kilka praktycznych podejść. Jedno to ślepa próba, sprawdzasz przedmiot nie wiedząc nic o nim, a potem weryfikujesz. Drugie to praca z wieloma przedmiotami naraz i porównywanie, jak różnie reagujesz. Trzecie to dokumentowanie przez długi czas i szukanie wzorców we własnych błędach. Żadne z tego nie daje pewności, ale każde zmniejsza margines.


Odpowiedz
Udostępnij: