Forum

Asystent AI
Magia w miejscach h...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Magia w miejscach historycznych - czy energia zmienia się?


Wpisy: 628
Rozpoczynający temat
(@adept)
Połączone: 1 miesiąc temu

Byłem ostatnio w Krzemionkach Opatowskich - te neolityczne kopalnie krzemienia, UNESCO i tak dalej. Nie byłem tam z żadnym konkretnym zamiarem, po prostu wycieczka. Ale coś mnie tknęło, żeby usiąść w jednym miejscu i posiedzieć chwilę w skupieniu. I to było dziwne doświadczenie. Nie wiem jak to opisać - jakby coś pod ziemią buzowało. Miejsca, w których tysiące ludzi przez wieki robiło coś bardzo podobnego i z podobną intencją, chyba rzeczywiście kumulują to jakoś inaczej niż zwykła łąka. Zaczynam się zastanawiać, czy to ma jakiś wpływ na pracę magiczną, którą można tam wykonać. Czy ktoś świadomie chodził w miejsca historyczne z zamiarem pracy?


Odpowiedz
49 odpowiedzi
Wpisy: 871
(@kornelia93)
Połączone: 2 miesiące temu

Ja kilka razy. Najciekawiej wypadło na Ślęży - i nie mówię o tym turystycznie. Weszłam tam mając ze sobą labrador, bo czytałam wcześniej o tej górze jako miejscu kultu. Kamień zachowywał się inaczej niż w domu, trudno to inaczej ująć. Ale mam jedno zastrzeżenie do tego, co piszesz o intencjach ludzi kumulujących energię - bo to brzmi pięknie w teorii, tyle że w tych miejscach przez wieki działy się też rzeczy, które byśmy nazwali mrocznymi. Krzemionki to nie tylko spokojni rzemieślnicy. A Ślęża to była góra ofiar. Więc pytanie, czy to, co się nagromadza, jest tym, co chcemy pociągnąć do swojej pracy.


Odpowiedz
Wpisy: 216
(@ludka)
Połączone: 2 lata temu

To jest bardzo ważne rozróżnienie. Koncepcja, którą opisujesz, Kornelia, pojawia się w różnych tradycjach pod różnymi nazwami - w magii ceremonialnej mówi się o egregore, czyli zbiorowym polu myślowym tworzonym przez grupę lub przez powtarzane działania w jednym miejscu. Problem z historycznymi miejscami jest taki, że egregore nie segreguje intencji według naszych dzisiejszych kategorii dobra i zła. Jeżeli w miejscu przez sto pokoleń składano ofiary z przerażenia, to ten przerażony strach jest tam równie głęboko odciśnięty co pobożność. Crowley pisał o tym w kontekście pracy z miejscami naładowanymi - że należy najpierw ocenić, co konkretnie pociągamy, a nie tylko fakt, że coś tam jest. Mam pytanie do Adepcie - w Krzemionkach coś konkretnego robiłeś, czy to było spontaniczne skupienie?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@adept)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 628

@Ludka Spontaniczne całkowicie. I może dlatego to był tylko odbiór, bez żadnych konsekwencji, pozytywnych ani negatywnych. Tylko to wrażenie buzowania. Ale to co piszesz o egregore i o tym, że nie segreguje - to mnie trochę zatrzymuje. Bo ja mam tendencję do myślenia o starych miejscach przez różowe okulary, takie 'dawni ludzie żyli w zgodzie z naturą' i podobne. A prawda jest że żyli w sporym strachu przez większość historii. Czy to znaczy, że lepiej jednak pracować w miejscach zupełnie neutralnych?


Odpowiedz
Wpisy: 196
(@astralka06)
Połączone: 2 lata temu

Czekaj, ale czy 'neutralne' miejsca w ogóle istnieją? Każde miejsce ma jakąś historię, tylko że my jej nie znamy. Pole za miastem mogło być polem bitwy, las mógł być miejscem egzekucji. Niewiedzenie o tym nie zmienia tego, co tam ewentualnie jest. Może więc lepiej pełna świadomość mrocznej historii niż komfortowe złudzenie, że gdzieś jest czysto?


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@kornelia93)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 871

@Astralka06 Dokładnie o to mi chodzi i dlatego zawsze wolę wiedzieć, co jest pod nogami historycznie, zanim wejdę gdzieś z jakąkolwiek intencją. Ale tu wchodzi jeszcze jeden wątek, który chciałam poruszyć - czy stan fizyczny osoby pracującej w takim miejscu ma znaczenie? Pytam, bo ostatnio miałam sytuację, że byłam porządnie zmęczona, dosłownie po zarwanej nocy, i weszłam do starego kościoła (XIX wiek, ale teren znacznie starszy). Normalnie jestem dość odcięta od tego, co w środku. Tym razem dostałam coś jak zalew, jakby bariera była gorsza. Jestem ciekawa, czy ktoś miał podobne doświadczenia.


Odpowiedz
(@honorek)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 236

@Kornelia93 To co Kornelia opisuje z tym kościołem - to brzmi jak klasyczna sytuacja z przeciążoną czakrą splotu słonecznego, czyli centrum wolicjonalnym. Jak jesteś zmęczona fizycznie, to ta czakra po prostu nie trzyma granic tak jak powinna. Ale właśnie mam pytanie, bo nie jestem pewien - czy to znaczy, że w historycznych miejscach lepiej nie pracować jak się jest w słabej formie, bo ryzyko jest większe? Czy odwrotnie, że jest łatwiejszy dostęp?


Odpowiedz
(@igorek93)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 787

@Honorek Zależy co rozumiesz przez 'dostęp'. Z perspektywy bioenergoterapii zmęczenie fizyczne to obniżona kohezja pola bioenergetycznego - pole jest bardziej 'dziurawe', przepuszczalne. W miejscach naładowanych silną historią to może oznaczać, że rzeczywiście odbierasz więcej i bez filtrowania. Ale równie dobrze możesz oddać więcej niż chcesz. To jak chodzenie ze słabszą skórą w miejscu, gdzie są ostre kamienie. Dostęp jest, ale ochrona mniejsza. W tym sensie pracowanie w historycznych miejscach w złej formie to nie jest dobry pomysł, szczególnie jeśli to miejsce ma niejednoznaczną historię energetyczną.


Odpowiedz
(@adept)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 628

@Igorek93 Wracając do kwestii stanu fizycznego, bo to mnie bardziej interesuje niż metodologia odczytu - czy ktoś celowo próbował pracować w historycznym miejscu w jakimś zmienionym stanie? Nie mówię o chemii, ale np. po długim poście, po bezsennej nocy, po intensywnym wysiłku fizycznym. Bo część tradycji szamańskich celowo używa wyczerpania jako techniki - post, tańce do upadłego, czuwania. Szkwał i tak dalej. Pytam, bo zastanawiam się, czy to 'dziurawienie' pola bioenergetycznego, o którym mówił Igorek, nie jest czasem używane celowo w połączeniu z mocnym miejscem.


Odpowiedz
Wpisy: 216
(@ludka)
Połączone: 2 lata temu

Uzupełnię to, bo Igorek mówi o tym z perspektywy bioenergetycznej, a ja chcę dodać coś z perspektywy tradycji ceremonialnej. W Golden Dawn, ale też w starszych podręcznikach grimoirowych, jest wyraźna zasada: nie inicjuj żadnej pracy w stanie choroby, ekstremalnego zmęczenia, silnych emocji lub żałoby. Powód był praktyczny, nie etyczny - stan operatora wpływa na jakość i kierunek każdego workingu. W miejscu naładowanym historycznie ta zasada nabiera dodatkowego wymiaru, bo nie masz do czynienia tylko z własnym polem. Kornelio, to co opisałaś w tym kościele, to klasyczny przykład tego, przed czym te tradycje ostrzegały.


Odpowiedz
Wpisy: 49
(@moonchild_w)
Połączone: 2 lata temu

Słucham tej rozmowy i mam pytanie, może trochę podstawowe - jak właściwie wyczuć, co to za 'ładunek' jest w danym miejscu, zanim się wejdzie z jakąś intencją? Bo jak byłam ostatnio w zamku w Bolkowie, to czułam coś ciężkiego przy jednej ze ścian, ale nie wiedziałam, co z tym zrobić ani jak to odczytać. Czy to w ogóle da się nauczyć?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@kornelia93)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 871

@Moonchild_W To jest bardzo dobre pytanie i odpowiem szczerze: tak, ale to wymaga czasu i przede wszystkim znajomości siebie. Ciężar, który poczułaś, może być dużo różnych rzeczy - może być odpowiedzią twojego ciała na historię miejsca, może być projekcją tego, co wiedziałaś o zamku i czego się spodziewałaś. Ciężkie, mroczne, stare - to schematy, które mamy w głowach i łatwo je nakładać na każdy zamek. Zanim zaczniesz interpretować konkretne odczucia w miejscach, dobrze jest poćwiczyć w miejscach, gdzie nie masz żadnych skojarzeń, żeby zobaczyć jak twoje odczuwanie działa 'na czysto'.


Odpowiedz
(@astralka06)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 196

@Kornelia93 Do tego, co Kornelia pisze o projekcji - to jest naprawdę częsty problem. Sama przez długi czas myślałam, że odbieram, a potem przy bardziej systematycznym podejściu zorientowałam się, że sporo z tego, co 'czułam' w różnych miejscach, było zgodne z tym, co wcześniej o nich przeczytałam albo usłyszałam. Efekt Barnuma w praktyce magicznej. Moonchild_W, a czy w Bolkowie wiedziałaś wcześniej, co się tam działo? Bo to może być ważne dla oceny tego odczucia.


Odpowiedz
(@moonchild_w)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 49

@Astralka06 Wiedziałam ogólnie, że to średniowieczny zamek, były więzienia, były oblężenia. Ale ta konkretna ściana to była ściana w jakimś magazynie, nie było tam żadnej tablicy informacyjnej. Więc może to nie była projekcja, ale i tak nie wiem, jak to zweryfikować. Trochę kręcimy się w kółko - jeśli odczuwam coś w miejscu z historią, to mogła być projekcja, a jeśli w miejscu bez historii, to może nic tam nie ma.


Odpowiedz
Wpisy: 787
(@igorek93)
Połączone: 6 miesięcy temu

Tak, dokładnie to masz w wielu tradycjach - shamańskie czuwania, sufi zikr do utraty świadomości, chrześcijańskie posty przed objawieniami. Ale zauważ, że w tych tradycjach jest kilka elementów, których nie ma w spontanicznym 'jestem zmęczona i weszłam do kościoła'. Po pierwsze, intencja jest bardzo precyzyjna i ustawiana z wyprzedzeniem. Po drugie, jest jakiś sposób zamknięcia i wyjścia z takiego stanu. Po trzecie, zazwyczaj jest ktoś, kto patrzy i może interweniować. Bez tych elementów ten sam stan fizyczny w ładowanym miejscu to po prostu podatność, bez żadnego kierunku.


Odpowiedz
Wpisy: 283
(@topielica)
Połączone: 1 miesiąc temu

Przepraszam, że się wtrącę, bo ja to raczej śledzę niż komentuję, ale mam pytanie do ogółu - czy te historyczne miejsca w Polsce, jak zamki, kościoły, cmentarze, to w ogóle działają tak samo jak miejsca kultu z innych tradycji? Bo czytałam, że np. miejsca takie jak Stonehenge czy świątynie w Indiach były projektowane z myślą o energii, a polskie zamki były projektowane z myślą o obronie. Czy to ma znaczenie, co było zamiarem budowniczych?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@ludka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 216

@Topielica To bardzo dobre pytanie i wcale nie jest takie proste. Zamiar budowniczych ma znaczenie w tradycjach, które zakładają, że intencja na etapie tworzenia odciska się w strukturze. Ale jest drugi czynnik, który może być ważniejszy: co ludzie przez stulecia przynosili do tego miejsca emocjonalnie. Kościół zbudowany jako punkt obronny przed islamem też z czasem gromadził modlitwy, łzy, narodziny, zgony. Zamek zbudowany czysto militarnie przez stulecia kumulował ludzkie nadzieje, strachy i dramaty. Więc nie tyle zamiar architekta, co zbiorowe życie emocjonalne, które się w murach odcisnęło.


Odpowiedz
Wpisy: 298
(@wandka_61)
Połączone: 10 miesięcy temu

Ja mam inne doświadczenie z tym tematem, które może być interesujące. Pracowałam kiedyś przy starym młynie z XVIII wieku, zupełnie przypadkowo, bo byłam tam na warsztacie rzeźbiarskim przez kilka dni. Budynek był absolutnie powszedni, żadnego kultu, żadnej czarnej historii, zwykłe miejsce pracy przez dwa wieki. I to było jedno z najbardziej stabilnych i spokojnych środowisk, w których cokolwiek robiłam energetycznie. Jakby wieloletnia rutyna spokojnej pracy zostawiła coś bardzo wyrównanego. Więc chyba nie tylko duże dramatyczne miejsca mają swój ładunek.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kornelia93)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 871

@Wandka_61 To jest bardzo celna obserwacja i rzadko o tym się mówi. Kumulacja spokojnej, powtarzanej czynności przez pokolenia - to jest coś zupełnie innego niż energia miejsca martyrologii albo kultu. Japończycy mają na to pojęcie 'ma', nieprzetłumaczalne dosłownie, ale chodzi o jakość przestrzeni, która wynika z tego, jak była zamieszkana i używana. Stara karczma mogła mieć swoją 'ma' pijaństwa i kłótni, a stary warsztat inną. Nie chodzi o mistycyzm, tylko o wzorce.


Odpowiedz
Wpisy: 236
(@honorek)
Połączone: 11 miesięcy temu

Dobra, ale wróćmy do tego stanu fizycznego, bo Adept to poruszył i Igorek odpowiedział, ale mam jeszcze jedno pytanie - czy są jakieś praktyczne sposoby na to, żeby jednak wejść do historycznego miejsca z intencją, gdy nie jest się w najlepszej formie, i żeby to było bezpieczne? Pytam praktycznie, bo nie zawsze się ma wybór co do terminu i miejsca. Czy jest coś, co można zrobić przed albo w trakcie?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@igorek93)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 787

@Honorek Kilka rzeczy, które sprawdziłem na sobie: po pierwsze uziemienie przed wejściem, nie w środku. Dosłownie - stopy na ziemi, poza murami, kilka minut skupienia na oddechu i kontakcie z podłożem. Po drugie nie wchodzić bez intencji, bo wtedy jesteś jak antena bez stacji. Po trzecie wyznaczyć sobie czas i się go trzymać - zmęczone pole jest podatne na dłuższe ekspozycje, nie rób godzinnych sesji w historycznych miejscach gdy jesteś na granicy wytrzymałości. I po czwarte - mieć coś konkretnego po wyjściu, jakiś rytuał zamknięcia, jedzenie, zimna woda, cokolwiek, co sygnalizuje ciału i polu: to się skończyło.


Odpowiedz
(@topielica)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 283

@Igorek93 To z tym uziemieniem przed wejściem - rozumiem dosłownie? Stać na trawie, na ziemi, nie na asfalcie? Bo przy zamkach często jest wyłożone kostką albo płytami.


Odpowiedz
(@igorek93)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 787

@Topielica Tak, dosłownie, ale jeśli nie ma możliwości - wystarczy chwila skupienia przy wejściu, zanim przekroczysz próg. Chodzi o to, żebyś wchodziła z jakimś centrum, nie jak liść na wietrze. Kamień czy płyta pod stopami to nadal ziemia, tylko z warstwą pośrednią.


Odpowiedz
Wpisy: 628
Rozpoczynający temat
(@adept)
Połączone: 1 miesiąc temu

Słucham tych praktycznych wskazówek Igorka i mam jedno zastrzeżenie. On mówi o tym, jak się zabezpieczyć wchodząc w słabszej kondycji, ale ja się zastanawiam nad czymś innym - czy przypadkiem ten stan fizycznego wyczerpania nie otwiera czegoś, co normalnie jest zamknięte? Nie jako coś, czego należy unikać, ale jako pewien próg. Widzę to trochę jak z deprywacją snu w kontekście snów lucydnych - nie jest zalecana, ale zdarzają się przy niej rzeczy, których nie ma przy normalnym śnie.


Odpowiedz
Wpisy: 216
(@ludka)
Połączone: 2 lata temu

To rozróżnienie, które robisz, jest kluczowe. Tak, ten stan 'otwiera' - ale pytanie, na co. W tradycjach inicjacyjnych deprywacja jest elementem sekwencji, która ma przygotowanie przed, prowadzącego w trakcie i integrację po. Wyrwana z tego kontekstu jest po prostu dysregulacją układu nerwowego, która skutkuje większą przepuszczalnością - ale 'przepuszczalność' nie jest tożsama z 'odbiorem'. To może być szum, który bierzesz za sygnał.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@kornelia93)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 871

@Ludka Szum jako sygnał - to mnie zatrzymuje. Bo zastanawiam się, czy da się w ogóle odróżnić jedno od drugiego w trakcie? Czy to jest coś, co weryfikujesz dopiero po, kiedy jesteś w lepszym stanie?


Odpowiedz
(@wandka_61)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 298

@Kornelia93 Właśnie o to mi chodzi. Byłam kiedyś przy pracy w jednym z tych starych, ciężkich miejsc - kościół poklasztorny, XVI wiek, dużo historii - i to, co odbierałam zmęczona, było tak inne od tego, co czułam tam kilka tygodni wcześniej w normalnym stanie, że nie byłabym w stanie porównać tych dwóch doświadczeń. W pierwszym przypadku wszystko było przytłaczające, gęste. W drugim - spokojne, prawie chirurgiczne w precyzji. Więc odpowiadając na pytanie Kornelii: ja mogłam to ocenić dopiero po.


Odpowiedz
(@astralka06)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 196

@Wandka_61 'Chirurgiczne' - to ciekawe słowo. Czyli w dobrym stanie masz więcej kontroli nad tym, co odbierasz, coś w rodzaju filtra? Bo to by znaczyło, że zmęczenie nie daje 'więcej', tylko daje 'wszystko naraz' i to jest bardziej przytłaczające niż głębsze.


Odpowiedz
Wpisy: 236
(@honorek)
Połączone: 11 miesięcy temu

Czy to nie jest trochę jak różnica między otwartymi a zamkniętymi czakrami w sensie regulacji? Jak czakry są pracujące i zbalansowane, to masz i odbiór, i granicę. Jak jesteś wyczerpany, to wszystko jest otwarte bez regulacji. Pytam, bo nie jestem pewien, czy dobrze to rozumiem.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@igorek93)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 787

@Honorek Mniej więcej tak, choć ja bym to opisał bez terminologii czakrowej, żeby nie mieszać systemów. Wyczerpanie zmniejsza zdolność do regulacji własnego pola - masz mniejszą kontrolę nad tym, co 'wpuszczasz' i co 'oddajesz'. W historycznym miejscu, gdzie ładunki są stare i skumulowane, to może skończyć się albo intensywnym odbiorem bez żadnego filtra, albo wyjściem z miejsca z czymś, czego nie chciałeś zabrać.


Odpowiedz
(@adept)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 628

@Igorek93 Wracam do tego, co Igorek powiedział o zabieraniu czegoś z miejsca - bo mam konkretne pytanie. Czy to działa inaczej przy miejscach martyrologii niż przy miejscach kultu? Intuicyjnie czuję, że tak, ale nie potrafię tego ubrać w słowa. Cmentarze wojenne, miejsca po obozach, ruiny po pogromach - to jest coś zupełnie innego niż stary kościół, prawda? Czy ta różnica w charakterze historii przekłada się na inny typ ryzyka przy pracy tam w złym stanie?


Odpowiedz
Wpisy: 49
(@moonchild_w)
Połączone: 2 lata temu

A co to znaczy 'zabrać coś, czego nie chciałeś'? Dosłownie? Jak jakiś ślad energetyczny, który zostaje przy tobie po wyjściu?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kornelia93)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 871

@Moonchild_W To różnie bywa opisywane w zależności od tradycji, ale w praktyce - tak. Możesz wyjść z silnym nastrojem, który nie jest twój. Możesz mieć sny o miejscu przez kilka nocy. Możesz czuć się 'nie swoja' bez wyraźnego powodu. Czy to jest 'energetyczny ślad', czy przeciążony układ nerwowy reagujący na intensywne doświadczenie - trudno mi jednoznacznie powiedzieć. Ale sam fenomen, że coś 'zostaje', znam z doświadczenia własnego i z rozmów z innymi.


Odpowiedz
Wpisy: 283
(@topielica)
Połączone: 1 miesiąc temu

Właściwie to po raz pierwszy słyszę, że wyjście z zamku czy kościoła może skutkować snami o tym miejscu. Myślałam, że to po prostu dlatego, że byłam pod wrażeniem. Czy jest jakiś sposób, żeby to rozróżnić? Że to normalne 'byłam w ciekawym miejscu' od czegoś głębszego?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@ludka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 216

@Topielica Dobre pytanie i odpowiedź jest mniej mistyczna niż mogłoby się wydawać. Sny o miejscu po zwykłej wizycie zazwyczaj mają charakter wspomnieniowy - widzisz to, co widziałaś, ale nie dzieje się nic poza tym. Sny, które mnie zastanawiają w tym kontekście, to takie, gdzie miejsce żyje inaczej, niż je widziałaś, gdzie są postacie, zdarzenia, i to się powtarza przez kilka nocy bez wyraźnego wygasania. Ale to nadal nie jest dowód na nic poza tym, że twój mózg intensywnie przetwarza doświadczenie. Tylko przy wyjątkowo naładowanych miejscach i złej kondycji fizycznej robi to długo i w specyficzny sposób.


Odpowiedz
Wpisy: 787
(@igorek93)
Połączone: 6 miesięcy temu

Tak, i nie bałbym się tego powiedzieć wprost. Miejsca intensywnego zbiorowego cierpienia mają inny typ zapisu niż miejsca regularnego kultu. Kult - nawet wiekowy - jest zazwyczaj ustrukturyzowany, ma pewien porządek. Miejsca tragedii mają to, co niektórzy opisują jako 'nieskończoną pętlę' - jakby coś było urwane, niedokończone. Wchodzić tam w złym stanie fizycznym to jak wchodzić do pomieszczenia z niedomkniętym oknem podczas wichury. Nie ma sensu, jeśli nie masz wyraźnej intencji i środków do zamknięcia tego okna po sobie.


Odpowiedz
Wpisy: 298
(@wandka_61)
Połączone: 10 miesięcy temu

Ale czy to nie jest zbyt paternalistyczne podejście do takich miejsc? Mam na myśli - mnóstwo ludzi chodzi po Auschwitz, po polach bitew, po ruinach, i nikt nie stosuje żadnych zabezpieczeń, i wraca do domu. Skąd wiemy, że to, co opisujecie, to nie jest po prostu efekt tego, że do takich miejsc idziemy już z nastawieniem, że 'coś tam jest', i mózg to odgrywa?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@astralka06)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 196

@Wandka_61 To jest uczciwe zastrzeżenie, ale zauważ jedno - mnóstwo ludzi wraca z Auschwitz z bardzo ciężkimi snami, płaczem, epizodami depresji, które opisują jako nieproporcjonalne do ich wcześniejszych doświadczeń. Czy to jest efekt nastawienia, czy po prostu ludzka reakcja na skonfrontowanie się z tym, co tam się stało? Tu nie musisz zakładać nic mistycznego, żeby przyjąć, że pewne miejsca odbijają się na psychice intensywniej niż inne.


Odpowiedz
Wpisy: 236
(@honorek)
Połączone: 11 miesięcy temu

Dobra, ale jeśli tak, to w ogóle trzeba było ruszać ten wątek o magii? Bo jeśli wyjaśnienie jest przez psychologię i układ nerwowy, to po co w ogóle rozmawiać o tym w kontekście pracy magicznej, a nie w kontekście zdrowia psychicznego?


Odpowiedz
6 Odpowiedzi
(@kornelia93)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 871

@Honorek Bo to nie jest albo-albo. Praca magiczna, jeśli w ogóle cokolwiek robi, to robi to przez człowieka - przez jego percepcję, ciało, układ nerwowy, nastawienie. Zmęczenie fizyczne wpływa na te wszystkie elementy naraz. Więc niezależnie od tego, czy przyjmiesz perspektywę 'energetyczną' czy czysto psychologiczną, wniosek jest ten sam: w złym stanie fizycznym w ciężkim miejscu robisz coś, czego efektów nie możesz przewidzieć. I to już wystarczy, żeby to rozważyć przed wejściem.


Odpowiedz
(@adept)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 628

@Kornelia93 Myślę, że Kornelia właśnie zamknęła tę pętlę lepiej niż cała reszta dyskusji razem wzięta. Niezależnie od ramy - efekt praktyczny jest ten sam. Choć nadal mam pytanie, które mnie gryzie od początku: czy ktoś celowo i świadomie pracował w takim miejscu w złym stanie i wyciągnął z tego coś pozytywnego? Nie przypadkowo, nie bez przygotowania, ale celowo, z intencją i z pełną świadomością ryzyka?


Odpowiedz
(@igorek93)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 787

@Adept Adept pyta o celowe wejście w takie miejsce w złym stanie - tak, miałem coś takiego raz. Nie z wyboru w stu procentach, bo to było przy okazji, ale wiedziałem wchodząc, że jestem po kilku dniach niedoboru snu i jeszcze po chorobie. Ruiny zamku, XIV wiek, miejsce z dość burzliwą historią w sensie dosłownym - oblężenia, pożary. Zdecydowałem się zostać, bo byłem tam z konkretnym zamiarem i droga była długa. Efekt był taki, że cokolwiek zrobiłem w tamtym miejscu, wróciłem z czymś, czego przez kilka tygodni nie umiałem nazwać - jakiś ciężar z lewej strony klatki piersiowej, który nie był fizyczny. Zniknął dopiero po pracy z miejscem, do którego mam silne osobiste zakorzenienie. Więc tak, mam materiał do tej rozmowy. Ale zanim coś powiem więcej - Adept, pytasz o to z czystej ciekawości, czy masz konkretny plan?


Odpowiedz
(@adept)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 628

@Igorek93 Mam konkretny plan, ale nie powiem że pewny. Mam możliwość wejścia do pewnego miejsca - ruiny klasztoru augustiańskiego, tereny wcześniej nikomu niedostępne, teraz po jakichś pracach konserwatorskich jest okno czasowe. I zbiegło się to z tym, że jestem po tygodniu dość intensywnych spraw, niedobór snu, kilka dni słabej diety. I zastanawiam się czy przesunąć, czy jednak skorzystać z okna. Twoja historia z tym ciężarem przy klatce - ile to trwało zanim zidentyfikowałeś że to z tego miejsca, a nie twoje własne?


Odpowiedz
(@wandka_61)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 298

@Adept Poczekaj, Adept - augustianie to specyficzna historia. Oni mieli bardzo intensywną tradycję medytacji i modlitwy kontemplacyjnej, ale też w Polsce kilka ich klasztorów miało bardzo dramatyczne losy w XVI i XVII wieku. Czy wiesz coś o historii tego konkretnego miejsca, bo to naprawdę zmienia obraz tego, z czym możesz tam wejść w kontakt?


Odpowiedz
(@kornelia93)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 871

@Wandka_61 To ważne pytanie, bo historia zakonu ogólnie to jedno, a historia tego konkretnego budynku i wspólnoty to drugie. Klasztor augustiański w Krakowie albo w Poznaniu będzie miał zupełnie inny 'zapis' niż jakiś mniejszy konwent na Mazowszu, który rozwiązano przy kasacie józefińskiej albo podczas rozbiorów. Adept, czy to jest obiekt, który był użytkowany ciągle do jakiegoś momentu historycznego, czy był opuszczony wcześniej i ma długi okres nieużytkowania za sobą?


Odpowiedz
Wpisy: 49
(@moonchild_w)
Połączone: 2 lata temu

Może głupie pytanie, ale czemu historia miejsca jest aż tak istotna dla tego, co ktoś chce tam zrobić? Tzn. rozumiem, że jeśli coś tragicznego się tam działo, to jest jakiś ślad - to było wyjaśniane wcześniej w tym wątku. Ale klasztor to przecież miejsce modlitwy i skupienia, nie powinno tam być raczej czegoś 'dobrego'?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@ludka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 216

@Moonchild_W Niekoniecznie, i to jest miejsce, gdzie intuicja może zawieść. Klasztory to miejsca, w których przez stulecia koncentrowała się bardzo intensywna praca duchowa - ale też ludzkie dramaty: choroby, śmierci, konflikty wewnętrzne, kary. Nie każde miejsce kontemplacji było spokojne. Poza tym przestrzenie przez długi czas opuszczone, w których intensywna aktywność nagle ustała, mają inny charakter niż te, które były stopniowo 'wygaszane'. Ruiny to szczególny przypadek, bo masz do czynienia z czymś, co nie zostało zamknięte w normalnym sensie - po prostu w pewnym momencie przestało funkcjonować. To może zostawiać coś w rodzaju niedokończoności.


Odpowiedz
(@honorek)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 236

@Ludka 'Niedokończoność' - to mnie zatrzymuje. Czy to znaczy, że miejsca, które zostały zamknięte z jakimś rytuałem końcowym, pożegnaniem, decyzją, są jakoś bardziej stabilne energetycznie niż te, które po prostu zostały porzucone?


Odpowiedz
(@astralka06)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 196

@Ludka Wracając do tego co Ludka napisała o niedokończoności - mam pytanie do was wszystkich, bo sama nie wiem jak to rozumieć. Czy ta 'niedokończoność' jest czymś, co jest w miejscu, tzn. w samej strukturze, kamieniach, ziemi - czy to jest raczej coś, co my do tego miejsca wnosimy przez to, jak na nie patrzymy i co o nim wiemy? Bo jeśli to drugie, to całe to rozróżnienie między zamkniętym klasztorem a porzuconym jest właściwie historią, którą sobie opowiadamy.


Odpowiedz
Wpisy: 787
(@igorek93)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wróćmy do twojego pytania, bo jest konkretne - ile czasu zajęło mi rozpoznanie. Około trzech tygodni. I przez ten czas zakładałem, że to moje własne - stres, zmęczenie po podróży, może sezonowy dołek. Dopiero gdy po trzech tygodniach nic się nie zmieniło, zacząłem cofać się do momentu, kiedy to się zaczęło. Co do twojego planu - nie mówię ci żebyś rezygnował, ale myślę, że wejście tam bez żadnego przygotowania i bez planu co robisz jeśli coś zostaje z tobą, to jest ryzyko, które możesz ograniczyć. Czy masz miejsce, do którego masz mocne osobiste zakorzenienie? Coś swojego, czego jesteś pewien?


Odpowiedz
Udostępnij: