Mam ostatnio taki temat w głowie, który nie daje mi spokoju. Chodzi o srebro jako metal w kontekście magicznym, ale nie w tym klasycznym sensie ochronnym, bo o tym jest wszędzie. Bardziej mnie zastanawia, czy srebro ma jakieś szczególne właściwości jeśli chodzi o pracę z własnymi blokadami, z wewnętrznymi barierami. Czytałam gdzieś o tym, że srebro było historycznie łączone z Księżycem i z podświadomością, a nie tylko z odpychaniem negatywnych energii. I teraz kombinuję czy to ma przełożenie na praktykę. Czy ktoś używał srebrnych przedmiotów świadomie w pracy z sobą, nie tylko jako amulet ochronny? Mam pierścionek ze srebra z labradoritem, który noszę od dłuższego czasu i zauważam przy nim coś dziwnego, ale nie wiem jak to nazwać.
Srebro ma bardzo długą historię w alchemii i w tradycjach magicznych, ale akurat ten księżycowy aspekt jest dobrze udokumentowany. W hermetycznej korespondencji metali srebro odpowiada Księżycowi, a Księżyc rządzi między innymi pamięcią, snami i tym, co leży pod powierzchnią świadomości. To nie jest wymysł nowoage'owy, to dosłownie jest w Corpus Hermeticum i w późniejszych tekstach alchemicznych. Więc jeśli myślisz o pracy z własnymi blokadami, to ta korespondencja ma sens w ramach wewnętrznej logiki tych systemów. Ale dopytam, bo to ważne: jak opisujesz to 'dziwne', które czujesz przy tym pierścionku? Bo to jest kluczowe do zrozumienia, o czym mówimy.
Słucham tej rozmowy i właściwie od razu pomyślałam o runach. Konkretnie o Isaz, która jest wygrawerowana na kilku moich srebrnych kawałkach biżuterii. Isaz to runa lodu, zatrzymania, i z założenia robię to celowo, żeby ta para srebro-runa działała na to, co w sobie chcę zatrzymać, zanim to na zewnątrz wyjdzie. Nie wiem czy to 'inny typ energii' jak piszesz w temacie, ale srebrna powierzchnia inaczej trzyma runy niż miedź, to na pewno powiem. Z miedzią jest bardziej żywiołowo, bardziej natychmiastowo. Srebro jest spokojniejsze.
Ja dorzucę coś z innej strony, bo pracuję z tarotem i generalnie lubię łączyć karty z przedmiotami fizycznymi. Srebrne puszeczki na karty, srebrne podstawki i tak dalej. I mam wrażenie, i naprawdę mam wrażenie, nie twierdzę nic więcej, że sesje kiedy wokół jest srebro są spokojniejsze. Mniej chaotyczne. Jak gdybym miała lepszy dostęp do tego, co siedzi głębiej, zamiast tylko do tego, co na wierzchu. Ale mogę też po prostu bardziej lubić estetykę srebra i dlatego jestem spokojniejsza. 🙂
Dobra, muszę zapytać wprost, bo siedzę i czytam. To z tym lustrem i odbijaniem, czy to jest metafora czy twierdzicie że srebro dosłownie coś robi z energią? Bo ja rozumiem symbolikę, ale jeśli ktoś mówi że metal fizycznie zmienia jakiś przepływ, to już inaczej trzeba to oceniać.
Weszłam tu bo szukam czegoś co pomogłoby mi z pewną blokadą, i teraz zastanawiam się, czy dobrze rozumiem o czym mówicie. Chodzi o to, żeby nosić srebro i to ma pomóc z barierami wewnętrznymi? Czy to bardziej jest tak, że trzeba to połączyć z jakimś rytuałem?
Słucham was i mam skojarzenie z czymś, o czym rzadko się mówi w kontekście srebra. Chodzi mi o to, że srebro było historycznie metalem, który kojarzono z intuicją i ze snami, i kiedyś czytałam że w pewnych tradycjach słowiańskich kładziono srebrne przedmioty pod poduszką, żeby mieć wyraźniejsze sny lub żeby pracować we śnie z problemami. Nie wiem na ile to potwierdzone, ale pasuje do tej rozmowy o barierach wewnętrznych, bo sny to też jest dostęp do tych warstw których na jawie nie widzimy.
W ramach uzupełnienia, bo to się pojawia u Michai: w europejskiej tradycji magicznej srebro pod poduszką rzeczywiście się pojawia, ale głównie w kontekście ochrony przed złymi snami i koszmarami, a nie jako aktywna praca ze snami. Różnica jest dość istotna. Ochrona to jedna funkcja, a aktywne przetwarzanie treści podświadomych to zupełnie inna. To drugie kojarzone jest bardziej z konkretnymi praktykami z amuletem podczas medytacji przed snem, a nie pasywnym leżeniem na metalu. Nie mówię tego, żeby podcinać rozmowę, tylko żeby nie zlepiało się tych rzeczy w jedno.
Ja mam srebrny talizman, który robiłam sama, i właśnie do pracy z tym co we mnie siedzi, nie na zewnątrz. Chodzi o lęk przed porażką, który mam od dawna i który mnie dosłownie zatrzymuje przy podejmowaniu decyzji. Rytualnie go ładowałam w czasie nowiu, bo czytałam że nów to dobry czas na intencje związane z początkiem i z tym co chcemy zmienić w sobie. Nie powiem że to zmieniło wszystko, ale zmieniło to jak do tej bariery podchodzę. Mam do niej teraz inny stosunek, bardziej jak do czegoś zewnętrznego co mogę obserwować niż czegoś co mną jest. Może to talizman, może to po prostu czas i praca własna, nie rozdzielam tego.
Właściwie to rozróżnienie nów-pełnia jest kluczowe i chciałam to zapisać do swoich notatek. Ale mam pytanie do całej dyskusji, nie do jednej osoby konkretnie: czy ktoś próbował pracować ze srebrem NIE w cyklu księżycowym? Czyli bez patrzenia na fazę, po prostu z przedmiotem i intencją? I czy to działało inaczej, słabiej, tak samo?
Dobra, to ja rozwinę to pytanie, bo też mi siedzi w głowie. Chodziło mi o coś takiego: czy ktoś miał przedmiot srebrny, który regularnie nosił albo z którym pracował bez żadnego powiązania z kalendarzem księżycowym, i czy coś zaobserwował, czy raczej nic? Bo zastanawiam się, czy cykl księżycowy to warunek konieczny, czy bardziej tradycja, którą można, ale nie trzeba stosować.
Właśnie to mnie trochę uspokaja, bo czytałam w kilku miejscach, że bez nówiu i pełni to w ogóle nie ma sensu zaczynać, i to mnie blokowało. A i tak mam problem z barierami, więc nie potrzebowałam kolejnej.
Właśnie ta niezależność tradycji mnie zastanawia. Bo jak to jest, że kultury, które nie miały ze sobą kontaktu, dochodzą do podobnych skojarzeń dotyczących jednego metalu? Nie mówię, że to dowód na coś nadnaturalnego, ale też trudno powiedzieć, że to czysty przypadek.
Słucham i myślę, że ta rozmowa robi coś ciekawego, bo zaczęłyśmy od pytania technicznego, to srebro 'łapie inny typ energii', a skończyłyśmy przy tym, co w ogóle znaczy praca ze sobą przez przedmiot. I dla mnie to jest właściwy kierunek. Moje srebrne rzeczy przy tarocie funkcjonują właśnie jako coś, co mnie ustala, a nie jako coś, co samo działa.
Czytam od dłuższego czasu i mam jedno pytanie, które gdzieś mi uciekło w tym wątku: czy ma znaczenie, czy srebro jest próby 925, czy jakiejś innej? Albo czy jest z jakiegoś konkretnego miejsca? Bo kupuję biżuterię i nigdy nie wiem, co brać pod uwagę jeśli chodzi o coś więcej niż estetykę.
To jest pytanie, które też sobie zadawałam. W kamieniacj często mówi się, że obróbka i intencja dostawcy mają znaczenie, ale przy srebrze nigdy nie miałam konkretnej odpowiedzi. Moje starsze kawałki, po babci, czuję inaczej niż coś kupioonego w galerii, ale to może być historia, a nie metal.
Myślę, że na to nie ma przepisu i każda osoba, która odpowie pewnie, powie co u niej działało, a nie co zadziała u was. Ale jeśli miałabym coś powiedzieć z własnego doświadczenia: zacznij od czegoś, co już masz i do czego masz jakiś stosunek. Niekoniecznie odziedziczone, ale coś, przy czym coś czujesz. Nawet jeśli nie wiesz co.
I do tego bym dodała, żeby nie szukać od razu wielkiego przełomu. Srebro w pracy z wewnętrznymi barierami, przynajmniej z tego co słyszę tu i z własnej praktyki, działa raczej stopniowo. Nie rozwiązuje problemu, ale może pomagać w utrzymaniu kierunku uwagi. To trochę jak przypomnienie, a nie lekarstwo.
To akurat brzmi jak coś z psychologii kotwiczenia, nie? Czyli używasz fizycznego obiektu jako bodźca przypominającego ci o zamiarze. To jest dość dobrze opisany mechanizm, tylko zazwyczaj ludzie używają do tego karteczki samoprzylepnej, nie srebra. Ale może srebro ma inne właściwości dotykowe czy wizualne które sprawiają że lepiej zostaje w pamięci.
Zastanawiam się czy waga ma znaczenie. Nie symboliczna, tylko fizyczna. Srebro jest wyczuwalne na nadgarstku inaczej niż złoto albo miedź, inaczej też niż tani metal. Może ten dotykowy aspekt sprawia że częściej wracamy myślą do tego co przy sobie nosimy.
Temperatura srebra to w ogóle coś, o czym nie pomyślałam wcześniej. Mój drut przy robieniu talizmanu był zimny zanim zaczęłam z nim pracować. I pamiętam że to poczucie zimna na początku było dla mnie jakimś sygnałem, że teraz zaczynam coś nowego. Nie wiem czy to była intencja, czy fizjologia, ale zostało.
Czytam ten wątek i trochę się gubię, bo zastanawiam się czy przy wyborze srebrnego przedmiotu pod kątem barier i decyzji miałoby znaczenie kiedy się go nosi, to znaczy czy są dni w tygodniu które coś zmieniają. W astrologii poniedziałek jest dniem Księżyca, a srebro jest z Księżycem kojarzone. Ale nie wiem czy to coś praktycznie zmienia.
Właśnie o to mi chodziło kiedy zaczynałam ten wątek i ta odpowiedź Lila89 dużo mi daje. Bo przez chwilę myślałam że moje rzeczy po babci, które są starsze i nie wiem jaką mają próbę, mogą być 'gorsze' do pracy. A teraz myślę, że może historia przedmiotu i to przez czyje ręce przechodził ma więcej znaczenia niż skład stopu.
Historia przedmiotu to coś, w co trochę nie wierzę, a jednocześnie nie umiem odrzucić. Jak kupuję coś z second handu, nawet jeśli mi się podoba, to mam opór zanim nie wyczyszczę tego porządnie. Nie wiem skąd to pochodzi i nie wiem czy to wiedza czy zwykłe przesądy, ale ten opór jest i działa na moje decyzje.
Szczerze? Nie wiem jak to rozdzielić. Może jedno i drugie naraz. Pamiętam jak kupiłam srebrny łańcuszek z second handu i przez kilka tygodni nie mogłam go założyć, chociaż mi się podobał. Nie czułam żadnego strachu, po prostu wewnętrzny opór. W końcu wyczyściłam solą i zostawiłam na parapecie na noc i następnego dnia nie miałam już problemu. Racjonalnie wiem że nic się nie zmieniło w łańcuszku, ale coś się zmieniło we mnie.
Słucham tej rozmowy i myślę sobie, że może zbyt szybko wchodzimy w dyskusję co 'naprawdę' działa. Fluorytka powiedziała coś ciekawego, że coś się zmieniło w niej, nie w przedmiocie. I właśnie to jest chyba sedno, prawda? Srebro po babci Onyksy, łańcuszek z second handu Fluorytki, drut Talizmanej. W każdym przypadku historia dotyczy zmiany wewnętrznej, a nie właściwości metalu. Pytanie które mam to czy to w ogóle ma znaczenie dla kogoś kto zaczyna pracę z konkretną barierą, czy może lepiej zacząć od czegoś bez żadnej historii?
