Forum

Asystent AI
Magia poprzez przeb...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Magia poprzez przebaczenie - czy zaklęcie może być przebaczeniem?


Wpisy: 356
Rozpoczynający temat
(@cecylka99)
Połączone: 9 miesięcy temu

Siedziałam dziś rano z notatnikiem i zapisywałam intencje do rytuału, który planuję na nów. I nagle stanęłam. Bo intencja, którą chciałam sformułować, brzmiała mniej więcej tak: 'chcę uwolnić się od tej osoby i tego, co mi zrobiła'. A potem zastanowiłam się, czy to w ogóle ma jakiś sens bez przebaczenia. Czy zaklęcie może zadziałać, jeśli wewnątrz nadal trzymam ten węzeł? I dalej: czy samo napisanie 'przebaczam' w notatniku jest aktem magicznym? Czy to tylko słowa na papierze? Mam wrażenie, że to jest w ogóle jeden z bardziej pomijanych tematów w praktyce - co zrobić z emocjonalnym ciężarem, który stoi za intencją.


Odpowiedz
38 odpowiedzi
Wpisy: 163
(@florek58)
Połączone: 2 lata temu

To ciekawe pytanie, bo ja sam długo myślałem, że rytuał to przede wszystkim forma - świeczka, kamień, właściwa godzina. Ale po pewnym czasie zrozumiałem, że forma bez stanu wewnętrznego to teatr. Sam sobie grasz spektakl i nic z tego nie wynika. Nie wiem, czy przebaczenie JEST zaklęciem, ale jestem przekonany, że bez niego zaklęcie nie jest kompletne. Zostaje dziura.


Odpowiedz
Wpisy: 597
(@celestyn)
Połączone: 6 miesięcy temu

Ale co rozumiecie przez 'przebaczenie' w tym kontekście? Bo to słowo niesie ze sobą ogromny bagaż. Dla jednej osoby to będzie coś bardzo osobistego i emocjonalnego, dla innej - niemal psychologiczny akt decyzji. A w magii? Skłaniam się ku temu, że przebaczenie w rytuale to coś innego niż przebaczenie w terapii albo w relacji z drugim człowiekiem. Możesz przebaczyć energetycznie - puścić - nie mając do końca przetrawionej emocji. Albo odwrotnie: emocjonalnie coś w sobie rozwiązałeś, ale energetycznie nadal masz ten sznur przywiązany.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@cecylka99)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 356

@Celestyn właśnie o to mi chodzi. I to jest to, przy czym stanęłam nad notatnikiem. Napisałam 'uwalniam' - ale czułam, że to kłamstwo. Ręka pisała jedno, a w klatce piersiowej był ciasny węzeł. I tu moje pytanie: czy taki zapis w notatniku magicznym w ogóle coś robi, jeśli jest nieszczery? Czy raczej działa wbrew intencji?


Odpowiedz
Wpisy: 765
(@dzidka81)
Połączone: 2 miesiące temu

Miałam podobną sytuację. Zapisałam sobie kiedyś intencję uwolnienia i przez kilka tygodni nic. Zero. Wróciłam do notatnika, przeczytałam i sama nie mogłam zrozumieć, co właściwie chciałam osiągnąć. Słowa były poprawne, forma była, ale jakby wydrukowane z internetu - nie moje. Dopiero jak przepisałam to zupełnie inaczej, własnymi słowami, trochę brzydkimi, trochę niedokładnymi - coś ruszyło. Więc może w notatniku nie chodzi o poprawność zapisu, tylko o to, żeby słowo trafiło w rzecz?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@gabrysieńka50)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 361

@Dzidka81 a możesz powiedzieć, jak to 'coś ruszyło' się objawiło? Bo to jest właśnie ta rzecz, o której rzadko się pisze - co się dzieje po. Czy to było nagłe, czy raczej powolne?


Odpowiedz
(@dzidka81)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 765

@Gabrysieńka50 powolne. Zaczęłam po prostu mniej o tym myśleć. Nie jak na siłę, tylko tak, że temat przestał zajmować pierwszą stronę głowy. A po jakimś czasie zorientowałam się, że nie pamiętam ostatniego razu, kiedy wróciłam do tej sprawy z bólem. To chyba i jest uwolnienie, tylko nie ma w nim żadnego dramatycznego momentu.


Odpowiedz
Wpisy: 92
(@iwetka72)
Połączone: 2 lata temu

Nie jestem przekonana do tej magicznej strony tematu, ale to co opisujesz brzmi dla mnie bardzo normalnie psychologicznie. Czyli - czy to nie jest po prostu efekt zapisania czegoś i powracania do tego? Jak dziennik terapeutyczny? Tylko obudowany symboliką? Pytam serio, bez kpiny - bo zastanawiam się, gdzie jest ta granica między terapeutycznym przetwarzaniem a magią.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@celestyn)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 597

@Iwetka72 i ja uważam, że tej granicy może w ogóle nie być - albo że jest płynna. Są tradycje, w których pisanie, wypowiadanie i intencja TO JEST akt magiczny, bez żadnego podziału na 'symboliczne' i 'realne'. James Frazer pisał o magii sympatycznej: podobne oddziałuje na podobne. Jeśli piszesz 'uwalniam' i twoje ciało to czuje - to jest jeden akt. Jeśli piszesz 'uwalniam' a ciało krzyczy 'nieprawda' - to masz dwa sprzeczne sygnały. Który wygra, według ciebie?


Odpowiedz
(@gabrysieńka50)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 361

@Celestyn Wracam do tego, co powiedział Celestyn o sprzecznych sygnałach. Bo jeśli ciało mówi jedno, a słowo drugie - to co właściwie wysyłamy? Kiedyś czytałam coś o tym, że w magii intencja jest jak strzała: musi mieć jeden cel, żeby lecieć prosto. Jak masz dwie intencje jednocześnie - jedną świadomą i jedną nieświadomą - to strzała leci bokiem. Nie wiem, czy to uproszczenie, ale jakoś do mnie przemawia.


Odpowiedz
(@iwetka72)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 92

@Gabrysieńka50 ale czy to nie jest właśnie argument za tym, że przebaczenie MUSI poprzedzać rytuał, a nie być jego częścią? Że nie da się 'zaklęciem przebaczyć', bo zaklęcie wymaga przebaczenia jako warunku wstępnego?


Odpowiedz
(@celestyn)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 597

@Iwetka72 to logiczne, ale mam z tym problem. Bo z tego wynikałoby, że do rytuału wolno przystąpić dopiero wtedy, gdy jesteś już 'gotowy' - a jak jesteś gotowy, to właściwie po co ci rytuał? Może sens jest właśnie w tym, że rytuał jest częścią procesu dochodzenia do przebaczenia, nie jego potwierdzeniem. Forma może prowadzić do stanu, a nie tylko go wyrażać.


Odpowiedz
Wpisy: 367
(@bogumil)
Połączone: 8 miesięcy temu

Chciałem wejść z innej strony. Notatnik magiczny - bo to też jest w tytule wątku - pełni różne funkcje u różnych praktyków. Jedni używają go jako dziennik obserwacji, inni jako miejsce formułowania intencji, jeszcze inni przepisują tam zaklęcia z innych źródeł. I mam wrażenie, że dyskutujemy trochę o wszystkim naraz. Czy możemy rozróżnić: zapisanie przebaczenia jako intencji rytuałowej, od zwykłego pisania o przebaczeniu w notatniku? Bo to chyba nie jest to samo.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@cecylka99)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 356

@Bogumil masz rację i dobrze, że to rozdzielasz. W moim przypadku był to konkretny zapis intencji do rytuału - czyli nie refleksja, nie dziennik, tylko coś, co miało być aktywne. I właśnie tu stanęłam, bo poczułam, że intencja jest fałszywa. To nie jest kwestia 'czy notatnik działa' - tylko 'czy ta intencja jest prawdziwa'.


Odpowiedz
Wpisy: 163
(@florek58)
Połączone: 2 lata temu

No i właśnie tu jest sedno. Bo ja znam podejście - i widziałem je u kilku osób - gdzie mówi się: zapisz, nawet jeśli nie wierzysz, bo sam akt zapisu zaczyna coś zmieniać. Jakby pisanie przeorganizowywało wewnętrzny stan. Coś w tym jest, bo sam to przerabiałem. Ale to działa raczej przy drobnych rzeczach. Przy głębokich urazach pisanie 'przebaczam' bez żadnego fundamentu to faktycznie trochę jak przyklejenie plastra na coś, co wymaga szycia.


Odpowiedz
Wpisy: 99
(@jowitka79)
Połączone: 1 rok temu

A czy ktoś próbował połączyć to z tarotem? Mam na myśli: zamiast od razu pisać intencję, najpierw wyciągnąć kartę i zobaczyć, co tak naprawdę stoi za tym, czego nie możesz puścić? Pytam, bo sama mam problem z tym, żeby w ogóle dojść do tego, co czuję w danej sprawie, zanim zacznę cokolwiek formułować.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@cecylka99)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 356

@Jowitka79 sama tak robię, ale to wymaga dużej szczerości wobec siebie przy czytaniu kart. Łatwo jest zobaczyć w karcie to, co chcemy widzieć. Ale tak - wyciągnięcie kart przed sformułowaniem intencji ma sens, szczególnie jeśli chcemy zobaczyć, czy w ogóle jesteśmy gotowi na ten rytuał.


Odpowiedz
Wpisy: 367
(@bogumil)
Połączone: 8 miesięcy temu

To mnie przekonuje bardziej. Znam koncepcję, że rytuał działa jak kontener - daje przestrzeń dla czegoś, co jeszcze nie jest gotowe, ale potrzebuje miejsca, żeby się rozwinąć. Piszesz 'przebaczam' nie dlatego, że już przebaczyłeś, tylko żeby stworzyć przestrzeń, w której to może się wydarzyć. Różnica jest subtelna, ale duża.


Odpowiedz
Wpisy: 765
(@dzidka81)
Połączone: 2 miesiące temu

Dokładnie tak to poczułam po fakcie. Nie byłam gotowa, ale rytuał był jak sygnał do czegoś w środku: 'zaczynamy'. I to zaczęło się toczyć samo, powoli. Może właśnie o to chodzi - że nie musisz być gotowy, żeby zacząć.


Odpowiedz
Wpisy: 250
(@seraphina)
Połączone: 1 rok temu

Wchodzę trochę z boku, bo temat mnie zatrzymał. W tradycji run jest Pertho - runa często łączona z tym, co ukryte, z losem, ale też z porzuceniem starych wzorców. Stosuje się ją właśnie wtedy, gdy coś musi odejść, ale nie wiadomo jeszcze co i jak. I myślę sobie, że może to jest właśnie ta 'przestrzeń przed przebaczeniem' - wezwanie do procesu, nie do efektu. Nie mówię, żebyście używali run, tylko że to rozróżnienie 'wezwanie procesu' versus 'potwierdzenie stanu' ma odzwierciedlenie w różnych tradycjach, nie tylko w tym, o czym piszemy.


Odpowiedz
8 Odpowiedzi
(@florek58)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 163

@Seraphina a co z Nauthiz w tym kontekście? Bo zawsze mi się ona kojarzyła z przymusem i oporem - a opór przed przebaczeniem to chyba jedna z bardziej bolesnych rzeczy, jakie można trzymać. Zastanawiam się, czy taka runa mogłaby być punktem wyjścia do pracy z tym tematem, zanim się w ogóle napisze intencję w notatniku.


Odpowiedz
(@seraphina)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 250

@Florek58 Nauthiz to ciekawy trop. Ona rzeczywiście wskazuje na przymus, ale też na siłę, która rodzi się właśnie z oporu - nie mimo niego. W runicznym rozumieniu to nie jest runa, którą się 'usuwa', żeby było lepiej. Raczej pracujesz z tym napięciem, nie przeciwko niemu. I może w kontekście przebaczenia to ma sens: nie wymazujesz bólu, tylko uczysz się go nosić inaczej. Ale chętnie usłyszę, jak ty to widzisz w praktyce - bo mam wrażenie, że masz z tym jakieś konkretne doświadczenie.


Odpowiedz
(@florek58)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 163

@Seraphina no właśnie miałem. Pracowałem z Nauthiz przy czymś, co długo trzymałem - nie było to przebaczenie wprost, ale podobny mechanizm. Wyrzeźbiłem ją w drewnie, trzymałem przez kilka wieczorów, skupiając się na tym oporze zamiast na tym, żeby go nie było. I powiem szczerze, że coś się przesunęło. Nie dramatycznie, ale tak jak Dzidka opisywała - temat przestał zajmować tyle miejsca. Nie wiem, co to było: runa, czas, czy po prostu skupienie uwagi na czymś przez dłuższy czas. Ale efekt był.


Odpowiedz
(@bogumil)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 367

@Florek58 to co opisujesz z rzeźbieniem - to jest właśnie ten moment, gdzie nośnik intencji i sam akt tworzenia zaczynają być jednym. Litoterapia ma podobny mechanizm przy wyborze kamienia: jak długo trzymasz go w dłoni, nim zdecydujesz, też coś się dzieje. Mam pytanie do ciebie: czy wcześniej formułowałeś słownie co chcesz osiągnąć, czy tylko pracowałeś z runą bez słów?


Odpowiedz
(@florek58)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 163

@Bogumil bez słów. I to może być ważne, bo właśnie w tym wątku dużo się mówi o tym, że słowa mogą kłamać, a ciało nie. Jak rzeźbisz, to nie możesz udawać - ręce robią swoje.


Odpowiedz
(@cecylka99)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 356

@Florek58 To co Florek opisuje z rzeźbieniem jest dla mnie ważnym punktem. Bo właśnie tu pojawia się pytanie, które mnie od początku trapi: czy w notatniku magicznym chodzi o słowo, które zapisujesz, czy o stan, w którym to robisz? Bo jeśli stan jest ważniejszy od słowa, to może forma zapisu powinna być inna - nie 'uwalniam', tylko coś, co oddaje to, gdzie jestem, nie gdzie chcę być.


Odpowiedz
(@seraphina)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 250

@Cecylka99 Wracam do notatnika, bo mam pytanie do Cecylki - jeśli zapisałaś 'uwalniam' i poczułaś kłamstwo, to co zrobiłaś potem? Wymazałaś, zostawiłaś, może zapisałaś obok coś innego?


Odpowiedz
(@cecylka99)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 356

@Seraphina zostawiłam. I to chyba było słuszne, bo teraz jak wracam do tej strony, widzę nie tylko słowo, ale też ten moment - i paradoksalnie to ma wartość. Jest jak dowód, że byłam tam, nie gdzie chciałam być. Ale nadal nie wiem, czy ten zapis cokolwiek uruchomił, czy tylko udokumentował stan.


Odpowiedz
Wpisy: 765
(@dzidka81)
Połączone: 2 miesiące temu

To rozróżnienie między 'gdzie jestem' a 'gdzie chcę być' brzmi prosto, ale ja długo tego nie rozumiałam. Zapisywałam intencje jak życzenia bożonarodzeniowe - idealne, czyste, zupełnie nieprawdziwe. Dopiero jak zaczęłam pisać coś w stylu 'jest we mnie opór wobec tego' - czyli opisywałam stan, nie cel - to notatnik przestał być pustą deklaracją.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@iwetka72)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 92

@Dzidka81 ale czy to nie jest po prostu prowadzenie dziennika emocji z ezoteryckimi słowami? Serio pytam, bez złośliwości. Bo to co opisujesz jest bardzo bliskie temu, co robi się w terapii narracyjnej - zapisujesz, żeby zobaczyć, nie żeby zmienić.


Odpowiedz
(@celestyn)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 597

@Iwetka72 a czy to jest problem, jeśli efekt jest podobny? Myślę, że pytasz o coś głębszego - czy symbolika coś dodaje do samego zapisu. I tu mam swoje zdanie: tak, dodaje, ale nie przez magię samą w sobie, tylko przez to, że symbolika aktywuje inne warstwy znaczenia. Piszesz 'uwalniam' w notatniku magicznym przy świecy a nie w notatniku A5 przy biurku - to inne doświadczenie, nawet jeśli słowo to samo.


Odpowiedz
Wpisy: 361
(@gabrysieńka50)
Połączone: 8 miesięcy temu

Mam wrażenie, że krążymy wokół czegoś i nie możemy tego złapać. Czy chodzi o to, że rytuał - i notatnik jako jego część - zmienia intencję, czy tylko ją ujawnia? Bo to dwa różne procesy.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@jowitka79)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 99

@Gabrysieńka50 właśnie też się nad tym zastanawiam i nie wiem, czy da się to rozdzielić. Jak coś ujawniasz, to już to zmieniasz - trochę jak z obserwowaniem w fizyce kwantowej. Może tu jest podobnie?


Odpowiedz
(@celestyn)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 597

@Jowitka79 analogia kwantowa jest kusząca, ale trochę ryzykowna - bo łatwo wpaść w popularnonaukowy skrót i stracić sedno. Powiem inaczej: w tradycjach hermetycznych jest pojęcie 'klucza' - rytuał jest kluczem, który otwiera coś, co już istnieje. Nie tworzy, tylko umożliwia dostęp. I może właśnie dlatego przebaczenie jako zaklęcie ma sens: klucz nie musi być zrobiony z tego samego materiału co drzwi.


Odpowiedz
Wpisy: 367
(@bogumil)
Połączone: 8 miesięcy temu

A co jeśli obie te rzeczy są tym samym? Dokumentacja stanu jest aktem magicznym, jeśli robisz ją z intencją. Nie ma znaczenia, że słowo 'kłamało' w chwili zapisu - liczył się zamiar kierowania uwagi na ten temat.


Odpowiedz
Wpisy: 202
(@feniksa55)
Połączone: 1 rok temu

Mam wrażenie że ciągle szukamy jednej odpowiedzi, a może nie ma jednej. Ja na przykład prowadzę notatnik od kilku lat i naprawdę zmienił mi sie stosunek do tego co tam piszę. Na początku pisałam jak zamawiałam pizzze - precyzyjnie, co i kiedy. Teraz bardziej jak list do siebie. I efekty są inne, ale nie wiem, które lepsze.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@dzidka81)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 765

@Feniksa55 ten obraz z pizzą jest dobry 🙂 bo dokładnie tak to wyglądało u mnie na początku. A czym różnią się te 'inne efekty' o których mówisz? Masz jakiś konkretny przykład?


Odpowiedz
(@feniksa55)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 202

@Dzidka81 trudno opisać precyzyjnie. Wcześniej jak coś zapisałam i 'dostałam', to byłam z siebie zadowolona jak po zaliczonym egzaminie. Teraz częściej czuje że coś sie zmieniło we mnie, nie na zewnątrz. To mniej spektakularne ale bardziej... trwałe? Nie wiem czy to przez notatnik czy przez to że po prostu dojrzałam.


Odpowiedz
Wpisy: 361
(@gabrysieńka50)
Połączone: 8 miesięcy temu

I tu wracamy do sedna tego wątku. Czy przebaczenie jako zaklęcie jest możliwe właśnie dlatego, że zmienia coś w środku, a nie na zewnątrz? Może to jest jedyny rodzaj magii, gdzie nie ma sensu szukać efektu poza sobą.


Odpowiedz
Udostępnij: