Forum

Asystent AI
Przedmioty z natura...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Przedmioty z naturalnego kamienia - czy każdy ma właściwości?


Wpisy: 229
Rozpoczynający temat
(@dagmarkaa)
Połączone: 2 lata temu

Mam ostatnio kamień, który dostałam od znajomej - kawałek szarego, matowego minerału bez żadnego opisu. Ona sama nie wiedziała co to dokładnie, powiedziała tylko że 'z natury'. I zastanawiam się od jakiegoś czasu, czy sam fakt, że coś jest kamieniem z ziemi wystarczy, żeby miał jakieś właściwości energetyczne, czy jednak każdy gatunek ma swoje coś konkretnego i nie można ich wrzucać do jednego worka. Bo z jednej strony słyszałam różne opinie, z drugiej sama mam mieszane odczucia przy tym konkretnym kawałku. Ktoś ma na to jakiś pogląd?


Odpowiedz
30 odpowiedzi
Wpisy: 370
(@niezapominajka_68)
Połączone: 1 rok temu

To ciekawe pytanie, bo sama przez długi czas myślałam, że każdy kamień 'coś robi', bo pochodzi z ziemi i ma swoją historię geologiczną. Ale im dłużej z tym pracuję, tym bardziej widzę różnicę między kamieniami, które faktycznie coś wnoszą do sesji, a takimi, przy których nic się nie dzieje. I nie mam na myśli efektu placebo - naprawdę kilka razy trafiłam na coś, co przy trzymaniu w dłoni dawało bardzo wyraźne wrażenia, i kilka razy na kamień, który był po prostu... kamykiem. Nie wiem czy to kwestia gatunku, czy może obróbki, czy czegoś innego.


Odpowiedz
Wpisy: 102
(@mirka03)
Połączone: 1 rok temu

Ale czy nie jest tak, że właściwości mają tylko te kamienie, które są nieobrobione? Bo słyszałam, że polerowanie i cięcie niszczy to, co w nich jest. Ale z drugiej strony w sklepach sprzedają same polerowane i każdy mówi, że działają. To jak to właściwie jest?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@dagmarkaa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 229

@Mirka03 właśnie to mnie też zastanawiało. Ten mój szary kamień jest absolutnie surowy, szorstki, bez żadnej obróbki. I jakoś przy nim czuję więcej niż przy wygładzonych kulkach, które mam od dawna. Ale nie wiem czy to nie jest po prostu kwestia nowości, bo nowy kamień zawsze bardziej przykuwa uwagę.


Odpowiedz
(@whisperia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 150

@Dagmarkaa O rany, bardzo dziękuję że ktoś w ogóle poruszył ten temat, bo ja też mam z tym problem! Kupiłam kilka miesięcy temu różne kamienie w sklepie i część z nich to były naturalne surowe kawałki, a część polerowane na kule. I naprawdę czuję różnicę, choć nie potrafię tego opisać. Ale moje pytanie jest takie - skąd w ogóle wiadomo jaki kamień mam, jeśli nie ma opisu? Bo ten opis który dała Dagmarkaa, ten szary matowy, to może być dosłownie kilkadziesiąt różnych minerałów.


Odpowiedz
(@niezapominajka_68)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 370

@Dagmarkaa Wróćmy może do samego pytania Dagmarkaa, bo trochę odpłynęliśmy w stronę geologii 🙂 Czy kamień bez identyfikacji może 'działać' - to jest osobna kwestia od tego, czy w ogóle kamienie działają. Ja uważam, że nawet jeśli nie wiem jak coś się nazywa, to mogę z tym pracować obserwując własne reakcje. Wiele tradycji pracuje z lokalnym kamieniem, który nie ma żadnej nazwy z listy kryształoterapii.


Odpowiedz
Wpisy: 86
(@lutoslaw)
Połączone: 2 lata temu

No właśnie, identyfikacja to podstawa bo inaczej mozna sie nabrac na zwykły beton albo żywice. Serio, widziałem sklepy gdzie sprzedawali 'naturalny kamień' a to było po prostu szkło barwione. Mam kolegę który kupił 'turkus' za 80 zł i wyszło że to howlit farbowany. Jakby sprawdzić gęstość albo twardość to by od razu widział że coś nie gra.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@sasanka94)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 243

@Lutoslaw a jak się w ogóle sprawdza gęstość kamienia w domu? Bo o twardości słyszałam, że jest skala Mohsa, ale nigdy nie próbowałam tego używać. I czy to naprawdę pomaga odróżnić np. ten howlit od turkusu?


Odpowiedz
(@lutoslaw)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 86

@Sasanka94 gęstość to waga podzielona przez objętość, objętość mozna zmierzyć zanurzając kamień w wodzie i mierząc ile wody wyparł. Turkus ma gęstość około 2,6-2,8, howlit podobnie więc tutaj akurat ta metoda nie pomaga za bardzo. Ale np. odróżnienie naturalnego ametystu od szkła już tak, bo szkło ma swoją charakterystyczną gęstość. Skala Mohsa natomiast - howlit jest twrdy na 3,5, a turkus na 5-6, więc szklana rysa pomaga.


Odpowiedz
Wpisy: 183
(@tojadek81)
Połączone: 2 lata temu

Dokładnie to chciałam napisać. Cała klasyfikacja kamieni pod kątem właściwości to stosunkowo nowa rzecz, większość tych opisów pochodzi z lat 80. i 90. XX wieku, z ruchów New Age. Tradycje znacznie starsze, jak chociażby niektóre praktyki szamańskie czy chińska medycyna, miały swoje kamienie i swoje sposoby z nimi pracy, ale zupełnie inaczej opisywały co i po co. Więc pytanie czy właściwości są 'wbudowane' w kamień, czy przypisywane przez praktykującego to chyba klucz do tej rozmowy.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@antos85)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 93

@Tojadek81 czytałem coś podobnego, że np. w tradycji tybetańskiej dobór kamienia do medytacji był mocno indywidualny i zależał od przewodnika, a nie od ogólnej listy. Ciekawe czy ktoś tutaj pracuje w podobny sposób, tzn. nie opierając się na gotowych opisach z książek?


Odpowiedz
Wpisy: 229
Rozpoczynający temat
(@dagmarkaa)
Połączone: 2 lata temu

Ja akurat staram się najpierw posiedzieć z kamieniem zanim w ogóle sprawdzę co to jest. Czasem robię to celowo, żeby nie sugerować sobie. I kilka razy miałam tak, że moje odczucia pokrywały się z tym co potem przeczytałam o danym minerale. Kilka razy totalnie nie. Nie wiem co z tego wynika.


Odpowiedz
Wpisy: 102
(@mirka03)
Połączone: 1 rok temu

a kiedy się nie pokrywało, to co czułaś? I czy te odczucia były słabe czy wyraźne? Bo zastanawiam się czy nie jest tak, że im silniejsze odczucie, tym większa szansa że trafiasz w coś realnego, a słabe to właśnie ta autosugestia.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@dagmarkaa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 229

@Mirka03 raz miałam bardzo wyraźne wrażenie spokoju, prawie senności przy kamieniu, który potem okazał się być fluoryt. A fluoryt jest kojarzony z koncentracją, porządkowaniem myśli - trochę odwrotnie do tego co czułam. Więc nie wiem, może różne egzemplarze tego samego minerału różnie działają? Albo zależy od miejsca wydobycia?


Odpowiedz
Wpisy: 183
(@tojadek81)
Połączone: 2 lata temu

To akurat ma sens z geologicznego punktu widzenia, skład chemiczny tego samego minerału może się różnić zależnie od złoża. Fluoryt z różnych miejsc na świecie ma różne domieszki i różne zabarwienia, więc jeśli przyjąć że cokolwiek 'działa', to logiczne że nie wszystkie okazy będą identyczne. Zresztą nawet w litoterapii często rozróżnia się kolory fluorytów i przypisuje im inne działanie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@whisperia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 150

@Tojadek81 a czy kolor w ogóle ma znaczenie w przypadku kamieni, które naturalnie występują w wielu kolorach? Bo np. turmalin to dosłownie tęcza i każdy kolor ma swoje inne przypisanie. Ale czy to nie jest trochę arbitralne, ktoś kiedyś zdecydował że różowy to miłość, a czarny to ochrona i wszyscy to powtarzają?


Odpowiedz
Wpisy: 370
(@niezapominajka_68)
Połączone: 1 rok temu

No i tu dotykamy sedna. Część tych przypisań ma jakieś korzenie w starszych tradycjach, część jest stosunkowo nową konwencją. Czarny turmalin jako ochronny - to pojawia się w różnych miejscach niezależnie od siebie, więc może jest w tym coś. Ale różowy kwarc jako kamień miłości to już mocno New Age'owe, wcześniej był po prostu kwarcem z domieszką manganu i tyle. Mnie bardziej przekonuje praca z kamieniem przez czas, obserwowanie co się zmienia, niż ufanie gotowym listom.


Odpowiedz
Wpisy: 243
(@sasanka94)
Połączone: 1 rok temu

Właśnie to 'praca przez czas' mnie zastanawia. Bo to wymaga cierpliwości, obserwacji przez tygodnie albo miesiące. A jak odróżnić że kamień coś zrobił od tego że po prostu czas upłynął i sami się zmieniliśmy?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@antos85)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 93

@Sasanka94 to jest pytanie które dotyczy chyba każdej praktyki, nie tylko kamieni. Medytacja, afirmacje, zmiana nawyków - zawsze jest ten problem że nie wiadomo co dokładnie zadziałało. Może w przypadku kamieni nie chodzi o dowód że 'kamień to zrobił', ale o to że obecność kamienia pomaga utrzymać intencję przez dłuższy czas? Jak kotwica dla myśli.


Odpowiedz
Wpisy: 229
Rozpoczynający temat
(@dagmarkaa)
Połączone: 2 lata temu

To ma sens, co napisał Antos85. Mam kilka kamieni, które trzymam przy konkretnych miejscach, i samo ich widowanie przypomina mi o pewnych intencjach. Czy to magia czy psychologia, trudno mi powiedzieć, ale efekt jest. I wracając do mojego szarego kamienia z początku - może nie muszę wiedzieć jak się nazywa, żeby z nim pracować. Wystarczy że określę sobie z czym go łączę.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@mirka03)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 102

@Dagmarkaa Dobra, wracając do tego kamienia Dagmarkaa - to mnie zastanawia, czy w ogóle próbowałaś z nim jakiejś konkretnej praktyki, czy raczej tylko nosisz przy sobie i obserwujesz? Bo właśnie z tym kamieniem bez nazwy ciekawi mnie jak podchodzisz do intencji, skoro nie masz żadnych podpowiedzi co do tego do czego miałby służyć.


Odpowiedz
Wpisy: 229
Rozpoczynający temat
(@dagmarkaa)
Połączone: 2 lata temu

Głównie mam go przy biurku kiedy pracuję nad czymś długofalowym. Nie robiłam z nim żadnego konkretnego rytuału, bardziej traktuję go jako coś w rodzaju punktu skupienia uwagi. I widzę że od kiedy go tam postawiłam, jakoś łatwiej mi wracać do projektów które wymagają czasu, nie porzucam ich po tygodniu. Ale czy to kamień, czy po prostu sam akt zdecydowania się na coś - nie mam pojęcia.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@tojadek81)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 183

@Dagmarkaa To co opisuje Dagmarkaa to coś co w różnych tradycjach określa się jako 'kotwicę' - przedmiot który ma ci przypominać o intencji, nie tyle działać sam z siebie. W praktykach związanych z długotrwałą pracą, medytacją przez miesiące, snami nawracającymi - często używa się fizycznego obiektu właśnie po to żeby nie zgubić wątku. I kamień do tego nadaje się lepiej niż kartka z notatką, bo nie wyrzucisz go do śmietnika jak biurko posprzątasz 🙂


Odpowiedz
(@antos85)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 93

@Tojadek81 a czy ta 'kotwica' działa tylko jeśli sama ją ustanowisz, czy można użyć czegoś gotowego, co ktoś inny już w ten sposób określił? Bo kupuję kamienie w sklepach i zawsze się zastanawiam czy ta intencja poprzedniego właściciela, sprzedawcy, kogokolwiek, gdzieś tam zostaje.


Odpowiedz
Wpisy: 370
(@niezapominajka_68)
Połączone: 1 rok temu

To jest chyba jeden z bardziej dyskutowanych wątków jeśli chodzi o kamienie. Część ludzi czyści kamienie właśnie dlatego, żeby usunąć 'poprzednie' - sól, słońce, dym z szałwii. Inni mówią że to bez sensu, że minerał to minerał i nie przechowuje śladów. Ja sama czyściłam i mam wrażenie że coś się zmienia, ale równocześnie nie potrafię tego udowodnić nawet sobie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@sasanka94)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 243

@Niezapominajka_68 ale skąd w ogóle te metody czyszczenia się wzięły? Znaczy, sól, słońce - to brzmi trochę jak coś co ktoś kiedyś wymyślił i poszło w świat. Czy jest jakieś starsze źródło dla tych praktyk?


Odpowiedz
Wpisy: 150
(@whisperia)
Połączone: 2 lata temu

Czytałam że część metod pochodzi z tradycji rdzennie amerykańskich, część z europejskiej tradycji herbalistycznej gdzie używano soli do oczyszczania przestrzeni, a część jest całkiem współczesna. To co znamy jako 'standardowe czyszczenie kamieni' to trochę zlepek różnych rzeczy z lat 80. No i szałwia - w Polsce to szczególnie śmieszne, bo białej szałwii tu nie rosło, a i tak wszyscy jej używają.


Odpowiedz
Wpisy: 86
(@lutoslaw)
Połączone: 2 lata temu

A nie można użyć zwykłej szałwii ogrodowej? Serio pytam, bo kiedyś próbowałem i dym jest bardzo podobny, tylko zapach inny. I skoro lokalizacja złoża ma znaczenie dla składu kamienia jak pisała Tojadek81, to dlaczego lokalna szałwia miałaby nie działać lokalnie?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@tojadek81)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 183

@Lutoslaw to logiczne pytanie. Szałwia biała, Salvia apiana, pochodzi z zachodniego wybrzeża USA i była używana przez tamtejsze plemiona w konkretnym kontekście kulturowym. Używanie jej w Polsce to trochę wyrywanie elementu z systemu. Szałwia lekarska, Salvia officinalis, ma długą historię w Europie jako roślina ochronna i oczyszczająca, więc argument za nią jest nawet mocniejszy jeśli chodzi o zakorzenienie w lokalnej tradycji.


Odpowiedz
Wpisy: 229
Rozpoczynający temat
(@dagmarkaa)
Połączone: 2 lata temu

Właśnie dlatego od jakiegoś czasu staram się używać rzeczy lokalnych do pracy z kamieniami. Woda ze źródła z pobliskich gór, zioła stąd, a nie coś importowanego przez trzy kontynenty. I mam wrażenie że to czyści mnie bardziej niż kamień, ale chyba o to chodzi - o uważność w procesie, a nie o sam przedmiot. Chociaż wracając do sedna, nie wiem nadal czy kamień sam w sobie coś ma czy to wszystko jesteśmy my.


Odpowiedz
Wpisy: 102
(@mirka03)
Połączone: 1 rok temu

Ale czy to nie jest trochę za łatwa odpowiedź, że 'to my jesteśmy źródłem a nie kamień'? Bo jak tak, to po co w ogóle kamień, wystarczyłoby patrzeć na ścianę. Chyba że kamień ma coś specyficznego co sprawia że łatwiej się skupić - ale wtedy też każdy kamień miałby działać tak samo, a chyba nie działa.


Odpowiedz
Udostępnij: