Forum

Asystent AI
Magia przez uśmiech...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Magia przez uśmiech - czy emocja w twarzy zmienia pracę?


Wpisy: 228
Rozpoczynający temat
(@piotrek53)
Połączone: 2 lata temu

Zaczęło się od tego, że podczas jednego z rytuałów przy świeczce zauważyłem coś dziwnego - kiedy byłem skupiony, ale bez napięcia, jakby z lekkim uśmiechem wewnętrznym, płomień zachowywał się inaczej niż zwykle. Spokojniej, bez drgań. I zacząłem się zastanawiać, czy to przypadek, czy twarz - dosłownie mimika - ma jakiś wpływ na to, co robimy podczas pracy magicznej. Nie mówię tu o wymuszonym grymasie, tylko o tej naturalnej ekspresji, kiedy jesteś w stanie przepływu. Ktoś z was zwracał na to uwagę?


Odpowiedz
75 odpowiedzi
Wpisy: 945
(@stefcia04)
Połączone: 2 miesiące temu

Akurat to jest coś, o czym rzadko się mówi wprost, a moim zdaniem nie jest to marginalny temat. Stan ciała i twarzy to nie jest ozdoba do rytuału - to część sygnału, który wysyłasz. Ale zanim powiem więcej - co rozumiesz przez 'zachowywał się inaczej'? Płomień reaguje na oddech, na mikrodrgania powietrza, na temperaturę ciała. Więc pytanie jest takie: czy to fizyka, czy coś głębszego - i czy w ogóle ma sens to rozdzielać?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@piotrek53)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 228

@Stefcia04 No właśnie, sam się nad tym głowiłem. Bo racjonalne wytłumaczenie jest zawsze pod ręką - oddech zwalnia, kiedy się rozluźniasz, płomień się stabilizuje. Ale to nie wyjaśnia wszystkiego. Podczas napięcia rytualnego, kiedy bardzo 'chcę żeby zadziałało', efekty są słabsze niż kiedy po prostu jestem obecny i spokojny. I to coś więcej niż fizjologia.


Odpowiedz
Wpisy: 617
(@klimcia90)
Połączone: 1 miesiąc temu

Ja mam podobne obserwacje, choć z trochę innej strony. Praktykuję przy świecach od dłuższego czasu i zauważyłam, że jakość pracy naprawdę zmienia się zależnie od mojego stanu wewnętrznego - i nie chodzi tylko o koncentrację. Kiedyś próbowałam robić rytuał oczyszczający kiedy byłam wściekła. Wszystko technicznie poprawnie, słowa, gesty, czas. I nic. Potem powtórzyłam to samo tydzień później, spokojnie, nawet z jakimś ciepłem w środku - i coś wyraźnie drgnęło. Ale uśmiech jako taki... hmm. Czy chodzi o samą mimikę, czy o stan, który za nią stoi?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@spellbound)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 335

@Klimcia90 To ciekawe rozróżnienie. Bo właśnie - czy uśmiech jest przyczyną czy objawem? Jak byłaś spokojna, to się uśmiechałaś, bo byłaś w dobrym stanie, nie odwrotnie. Ale jest badanie - chyba z psychologii poznawczej - że sama mimika, nawet wymuszona, potrafi wpływać na stan emocjonalny. Coś o sprzężeniu zwrotnym twarzy. Więc może to nie jest takie proste jak 'najpierw stan, potem wyraz twarzy'?


Odpowiedz
(@stefcia04)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 945

@Spellbound Do tematu oświetlenia chcę coś dodać, bo to nie jest tylko kwestia nastroju. Promieniowanie widzialne z płomienia ma skład spektralny inny niż LED czy nawet zwykła żarówka - jest cieplejsze, z wyraźnym pikiem w zakresie żółto-pomarańczowym, bliskim tym częstotliwościom, które mózg wiąże z ogniem, czyli z pierwotnym doświadczeniem naszego gatunku. To może faktycznie wpływać na to, jak głęboko wchodzimy w stan skupienia. Ale wracając do uśmiechu - myślę, że Spellbound miała rację. Nie chodzi tylko o kierunek przyczynowości.


Odpowiedz
(@spellbound)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 335

@Stefcia04 No właśnie - i to mi daje do myślenia, bo jak ktoś pracuje w tradycji, gdzie na wstępie robi coś, co fizycznie rozluźnia twarz, to może to być celowe 'uruchomienie' ciała przed pracą. Nie wiem, czy to ma sens jako samodzielna technika, ale może jako część sekwencji - najpierw oddech, potem rozluźnienie szczęki, potem ten łagodny wyraz twarzy - i dopiero wtedy wchodzisz w pracę? Próbował ktoś czegoś takiego?


Odpowiedz
Wpisy: 240
(@jasnoslyszka65)
Połączone: 7 miesięcy temu

Zaraz, zaraz - bo właśnie o tym myślałam czytając poprzednie posty. Ten efekt z mimiką to chyba badania Paula Ekmana albo coś późniejszego z facial feedback. Ale tam chodziło głównie o to, że ołówek trzymany zębami powodował, że żarty wydawały się śmieszniejsze. To trochę inne niż wpływ na rytuał magiczny. Albo nie? Serio zastanawiam się, czy ktoś próbował świadomie wprowadzić uśmiech na początku pracy i sprawdzić, czy to coś zmienia, czy tylko czekamy aż stan przyjdzie sam?


Odpowiedz
Wpisy: 153
(@glifmistrz)
Połączone: 2 lata temu

W niektórych tradycjach zachodnioafrykańskich i w części praktyk ceremonialnych - nie tylko tych - stan twarzy praktykującego jest traktowany niemal jak parametr. Nie jako efekt uboczny skupienia, ale jako warunek wstępny wejścia w odpowiednią częstotliwość pracy. W tantrze tybetańskiej też są wskazówki dotyczące 'łagodnego uśmiechu bodhisattwy' podczas pewnych wizualizacji. Więc to nie jest jakiś wymysł - tylko że my w praktykach zachodnich rzadko o tym mówimy, bo skupiamy się na słowach i gestach.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@piotrek53)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 228

@Glifmistrz Nie wiedziałem o tym kontekście z tantrą tybetańską. Możesz rozwinąć? Bo mnie interesuje właśnie to, czy w tych tradycjach traktują ten uśmiech jako coś, co zmienia stan wewnętrzny - czyli sposób do wejścia w tryb - czy jako coś, co wysyła sygnał na zewnątrz, do sił, z którymi pracujesz?


Odpowiedz
Wpisy: 153
(@glifmistrz)
Połączone: 2 lata temu

Dobre pytanie i właściwie w tych tradycjach to nie jest rozdzielane. Wewnętrzne i zewnętrzne to nie są oddzielne warstwy. Uśmiech bodhisattwy podczas visualizacji deity-yoga pełni podwójną funkcję - 'kalibruje' praktykującego do jakości bóstwa i jednocześnie jest częścią formy, którą przyzywasz. Ale nie chcę za bardzo wchodzić w terminologię, bo to wymagałoby dłuższego kontekstu. Ważniejsze pytanie do was: kiedy pracujecie przy świetle - przy świecach, w określonym oświetleniu - czy świadomie dobieracie jego kolor lub natężenie do stanu, który chcecie osiągnąć?


Odpowiedz
Wpisy: 617
(@klimcia90)
Połączone: 1 miesiąc temu

A właśnie, oświetlenie to osobna sprawa. Ja pracuję wyłącznie przy świecach, bo nawet zwykłe żarówki mnie rozpraszają - jest w nich coś zbyt 'stałego', za dużo pewności. Płomień daje zmienność, jest żywy. Ale kolor świecy to też robi różnicę. Przy żółtej czy złotej mam zupełnie inny stan niż przy białej. Nie wiem, czy to sugestia wizualna, czy coś więcej.


Odpowiedz
Wpisy: 240
(@jasnoslyszka65)
Połączone: 7 miesięcy temu

Ja coś podobnego robiłam, choć nieświadomie. Mam przed każdą pracą coś w rodzaju krótkiej sekwencji - kilka oddechów, rozluźnienie ramion i właśnie coś z twarzą, choć nigdy tego nie nazywałam. Po prostu odpuszczam napięcie z żuchwy i okolic oczu. I faktycznie potem jest inaczej. Ale nie wiem, czy efekt bierze się z tego, czy z całej sekwencji. Trudno to rozdzielić, bo robię wszystko razem.


Odpowiedz
Wpisy: 362
(@hilary99)
Połączone: 5 miesięcy temu

Słucham tej rozmowy i mam jedno pytanie, które mnie drąży: czy to ma znaczenie, że pracujemy przy świetle w ogóle, a nie w ciemności? Bo czytałem gdzieś, że część tradycji celowo pracuje w ciemności właśnie po to, żeby twarz - i to, co wyrażamy - nie rozpraszało ani nas, ani czegokolwiek na zewnątrz. Coś jakby neutralność. Czy to ma sens z perspektywy tych, co praktykują?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@kabalistka)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 691

@Hilary99 Ciemność w rytuałach to nie jest kwestia rozpraszania - to zmiana kanału percepcji. Kiedy znika dominacja wzrokowa, inne zmysły i stany wewnętrzne wysuwają się na pierwszy plan. Ale to nie znaczy, że twarz i mimika przestają mieć znaczenie - po prostu działają wtedy wyłącznie na wewnętrzną kalibrację, nie na zewnętrzny odbiór. Więc odpowiadając na pytanie Hilarego: ciemność nie neutralizuje mimiki, tylko zmienia jej funkcję.


Odpowiedz
(@piotrek53)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 228

@Kabalistka Czyli mówisz, że w ciemności uśmiech działa bardziej 'do środka', a przy świetle - i przy świecach w szczególności - jest też pewien element zewnętrzny? To by tłumaczyło, dlaczego w tradycjach z dekorowaną twarzą, maskami, rytuałnym malowaniem - światło jest tak ważne. Bo maska bez światła to zupełnie inna rzecz niż maska w płomieniu.


Odpowiedz
(@stefcia04)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 945

@Piotrek53 To jest bardzo prawdopodobne. Twarz to jeden z bardziej 'nieszczelnych' obszarów ciała - mimika często wyprzedza świadomość stanu emocjonalnego albo go zdradza zanim zdążymy cokolwiek zrobić. Więc jeśli masz w środku niepewność albo wysilenie woli, to twarz to po prostu pokaże, nawet jak głos i gest będą 'poprawne'. I chyba właśnie o tym mówił Piotrek na początku - że efekty są słabsze przy napięciu, nawet gdy wszystko technicznie się zgadza.


Odpowiedz
Wpisy: 153
(@glifmistrz)
Połączone: 2 lata temu

To bardzo celna obserwacja. Maska w ciemności to obiekt, maska w świetle płomienia staje się aktorem. I tu wracamy do początku wątku - bo o co chodzi z tym uśmiechem przy pracy? Chodzi o to, że twarz przestaje być pasywna. Staje się częścią rytuału tak samo jak gest ręki. Pytanie, które mnie interesuje: czy wy w ogóle myślicie o swojej twarzy podczas pracy, czy to dzieje się samo?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@klimcia90)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 617

@Glifmistrz Szczerze? Dopiero teraz zaczynam o tym myśleć przez tę rozmowę. Do tej pory skupiałam się na rękach, na oddechu, na słowach - twarz była gdzieś z boku. A może właśnie dlatego czasem coś 'nie gra', bo zostawiam ją bez uwagi i siedzi tam jakieś niezamierzone napięcie?


Odpowiedz
Wpisy: 335
(@spellbound)
Połączone: 1 rok temu

Chcę tu wrócić do wątku oświetlenia, bo mi się coś skojarzyło. Przy świetle świec jest to bardzo widoczne - jak ktoś ma napięcie na twarzy, płomień to jakby 'odbija'. Ale przy mocnym białym świetle tego się w ogóle nie czuje. Może właśnie dlatego pewne tradycje tak mocno stawiają na konkretne oświetlenie - nie tylko dla atmosfery, ale dlatego że ono samo wymusza pewną jakość skupienia i inaczej eksponuje stan wewnętrzny? Nie wiem, czy to ma sens, ale jakoś tak to czuję.


Odpowiedz
Wpisy: 473
(@nikita)
Połączone: 4 lata temu

Czytam tę rozmowę od początku i mam jedno pytanie, może naiwne: czy można się tego nauczyć? Znaczy - świadomego używania twarzy, tego stanu przy pracy? Bo to brzmi jakby był to rodzaj umiejętności, a nie coś, co się po prostu ma albo nie ma.


Odpowiedz
8 Odpowiedzi
(@jasnoslyszka65)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 240

@Nikita Myślę, że można, ale to nie jest tak, że siadasz i po tygodniu ćwiczeń masz to opanowane. U mnie to wyszło z praktyki uważności na ciało w ogóle - najpierw zauważyłam, że mam nawyk zaciskania szczęki przy koncentracji, potem zaczęłam to odpuszczać świadomie. Twarz była po prostu kolejnym krokiem. Ale pytanie jest dobre, bo zastanawiam się teraz, czy można to ćwiczyć osobno, wyrwane z kontekstu ciała.


Odpowiedz
(@konradek)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 328

@Nikita Można. Wystarczy przed każdą pracą wziąć kilka oddechów i uśmiechnąć się, trzymać ten wyraz przez chwilę. To się kalibruje z czasem. Z mojego doświadczenia - to głównie kwestia regularności.


Odpowiedz
(@stefcia04)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 945

@Konradek Nie wiem, czy to takie proste. Uśmiech jako ćwiczenie techniczne to jedno, ale jeśli jest całkowicie oderwany od wewnętrznego stanu, to mózg i tak rejestruje tę niezgodność. Dlatego w praktycy body scan czy podobnych uważnościowych metodach nie izoluje się twarzy od reszty. To nie jest osobny mięsień do trenowania.


Odpowiedz
(@konradek)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 328

@Stefcia04 No ale chodzi właśnie o to, żeby ten wyraz zaczął budować stan, nie żeby był jego podsumowaniem. Mimika ma zwrotny wpływ na emocje, to udowodnione. Więc jeśli celowo ustawiasz twarz, to uruchamiasz pewien mechanizm, nawet jeśli wyjściowo stanu nie masz.


Odpowiedz
(@spellbound)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 335

@Konradek Tylko tu jest chyba różnica między 'ustawieniem' a 'otwarciem'. Ja to widzę tak: wymuszone ułożenie twarzy to sygnał dla ciała, że mam zamiar wejść w pewien tryb. Ale to nadal jest tylko wejście. Samo utrzymywanie uśmiechu przez trzydzieści sekund nie zastąpi stanu, jeśli go naprawdę nie ma. Więc może Konradek i Stefcia04 mówią o dwóch różnych momentach tej samej sekwencji?


Odpowiedz
(@nikita)
Połączone: 4 lata temu

Wpisy: 473

@Spellbound Dobra, czyli rozumiem tak: twarz może pomóc wejść, ale nie zastąpi stanu. A co jeśli w ogóle nie wiesz, jak ten stan ma wyglądać? Bo ja nie pracuję długo i czasem naprawdę nie czuję, kiedy 'jestem' w rytuale, a kiedy tylko mechanicznie wykonuję sekwencję.


Odpowiedz
(@glifmistrz)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 153

@Nikita To jest dobra uwaga. W rytualistyce ceremonialnej buduje się właśnie takie zakotwiczenia - określone zapachy, światło, sekwencja ruchów. Po czasie samo otoczenie inicjuje stan. Twarz jest jednym z elementów tej układanki. Ale wracając do pytania Nikity - brak poczucia 'wejścia' to może być sygnał, że brakuje właśnie takiego zakotwiczenia, nie że coś jest nie tak z intencją.


Odpowiedz
(@nikita)
Połączone: 4 lata temu

Wpisy: 473

@Glifmistrz Czyli rozumiem, że zakotwiczenie to coś, co się buduje z powtórzeń? I że twarz może być jednym z takich punktów wejścia, ale nie jedynym? Bo słuchając tej rozmowy mam wrażenie, że wszyscy mówią o czymś, co przyszło samo z praktyką, a mi trudno to celowo zbudować.


Odpowiedz
Wpisy: 617
(@klimcia90)
Połączone: 1 miesiąc temu

To jest właśnie ten moment, kiedy oświetlenie robi realną różnicę, bo przy świecach widzisz ruch, coś się zmienia w otoczeniu i to wciąga ciało inaczej niż siedząc przy zimnym LED-owym świetle. Ja przynajmniej tak to czuję - płomień coś uruchamia w percepcji, zanim zdążę się zastanowić czy 'jestem w rytuale'.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@hilary99)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 362

@Klimcia90 Ale czy to nie jest po prostu efekt nastroju? Świece kojarzą się z czymś wyjątkowym, więc ciało wchodzi w inny tryb przez asocjacje. Nie wiem, czy to nie jest zwykłe warunkowanie, a nie coś głębszego.


Odpowiedz
(@kabalistka)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 691

@Hilary99 A jaką masz potrzebę rozróżniania? Warunkowanie działa. Jeśli ciało przez asocjację wchodzi w stan skupienia i otwartości, to skutek jest taki sam. Pytanie 'czy to prawdziwe czy to tylko warunkowanie' zakłada, że jedno wyklucza drugie.


Odpowiedz
Wpisy: 240
(@jasnoslyszka65)
Połączone: 7 miesięcy temu

U mnie to rzeczywiście przyszło samo, ale już wiem dlaczego - miałam dużo ćwiczeń z samym ciałem poza rytuałami, przez co zaczęłam czuć różnice w stanach fizycznych. Twarz była potem łatwa do zauważenia, bo miałam już punkt odniesienia. Bez tego pewnie bym tego nie złapała.


Odpowiedz
Wpisy: 94
(@wladyslawa)
Połączone: 2 lata temu

Czytam to i jestem sceptyczna co do jednego: czy to nie jest tak, że każdy z was mówi o czymś subiektywnym i indywidualnym, i z tego budujemy jakąś ogólną teorię? Tzn. może to działa u osób z dużą wrażliwością ciała, a u innych twarz po prostu jest twarzą i nie ma większego znaczenia?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@stefcia04)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 945

@Wladyslawa To jest uczciwe pytanie. Ale zwróć uwagę, że badania z facial feedback nie wybierają 'wrażliwych' - działają na większości badanych, choć efekt nie jest ogromny. Czyli jakaś zależność jest biologiczna, nie ezoteryczna. Co z tym robimy w kontekście pracy magicznej, to już inna kwestia.


Odpowiedz
(@piotrek53)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 228

@Wladyslawa Ale też nie twierdzimy, że każdemu twarz zmienia pracę tak samo. Raczej że jest to jeden z kanałów i że warto go świadomie sprawdzić. Mnie na początku wydawało się, że to szczegół, teraz myślę, że pomijałem go przez lata.


Odpowiedz
Wpisy: 711
(@edek_70)
Połączone: 5 miesięcy temu

Do wątku z oświetleniem - mam inne podejście niż większość tutaj. Świece są świetne, ale byłem też na sesjach przy pełnej ciemności i przy sztucznym świetle, i różnica w jakości pracy wynikała głównie z tego, ile skupienia wnosiłem na wejściu. Oświetlenie wspiera, ale nie decyduje. Tak samo z twarzą - jeśli jest spójna z resztą, wzmacnia. Jeśli jej nie ma w równaniu, nie rozsypuje wszystkiego.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@klimcia90)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 617

@Edek_70 To prawda, że skupienie jest bazą. Ale mnie zastanawia właśnie to, że płomień świecy daje mi tę zmienność, o której pisałam wcześniej - i czy ta zmienność nie jest właśnie tym, co utrzymuje twarz bardziej miękką? Bo przy stałym świetle łatwiej mi 'zastygnąć' w koncentracji i tego nie zauważyć.


Odpowiedz
(@paprotka)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 728

@Klimcia90 Mam podobne odczucie co Klimcia z tym zamarznięciem. Przy intensywnej pracy z kamieniami, zwłaszcza kiedy trzymam w rękach i staram się coś 'odbierać', twarz mi się mimowolnie zamyka. Ktoś raz mi powiedział, żebym puszczała szczękę i wtedy odbiór się zmienia. Nie rozumiałam tego wtedy, ale chyba teraz zaczynam.


Odpowiedz
(@spellbound)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 335

@Paprotka To ciekawe, bo kamienie to praca głównie rękami i uwagą skierowaną do wewnątrz. A ty mówisz, że twarz się zamknęła i zmiana na poziomie twarzy coś otworzyła. To brzmi jakby twarz naprawdę działała jako jeden z kanałów przepływu stanu, nie tylko jako jego wskaźnik.


Odpowiedz
Wpisy: 153
(@glifmistrz)
Połączone: 2 lata temu

I tu jest sedno całego wątku, bo jeśli twarz jest kanałem, a nie tylko termometrem, to pytanie Piotrka z początku - czy uśmiech zmienia pracę - ma odpowiedź twierdząca, ale nie dlatego, że uśmiech coś 'wysyła na zewnątrz'. Raczej dlatego, że zmienia spójność między tym, co wewnętrzne, a tym, co wyrażone. A ta spójność to osobna jakość w rytuale.


Odpowiedz
8 Odpowiedzi
(@nikita)
Połączone: 4 lata temu

Wpisy: 473

@Glifmistrz Dobra, to chyba najlepsze podsumowanie, jakie tu padło. Ale mam jedno pytanie, bo jeszcze nie do końca rozumiem: jeśli twarz jest kanałem, to czy działa tylko w jedną stronę? Tzn. czy można też przez twarz coś zauważyć - jakiś odpływ albo rozproszenie - zanim to poczujesz wewnętrznie?


Odpowiedz
(@paprotka)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 728

@Nikita Właśnie o to mi chodziło, kiedy pisałam o zamykaniu twarzy przy kamieniach. To nie był świadomy wybór - twarz po prostu zamknęła się i dopiero ktoś z zewnątrz mi to wskazał. Więc tak, myślę, że twarz może działać jako lustro stanu, a nie tylko jego inicjator.


Odpowiedz
(@dzidka85)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 200

@Paprotka Przepraszam, że wchodzę z boku, ale to co piszecie o oświetleniu i twarzy jest dla mnie naprawdę pomocne. Pracuję z kamieniami i nigdy nie myślałam o tym, żeby obserwować twarz podczas sesji. Dziękuję wam wszystkim za to, bo otwiera mi to zupełnie nowy kąt patrzenia na własną praktykę. Mam pytanie do Paprotki - jak to konkretnie wyglądało, kiedy ktoś ci powiedział żebyś puściła szczękę? Co wtedy poczułaś?


Odpowiedz
(@paprotka)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 728

@Dzidka85 Powiem ci, że pierwsze co poczułam to było coś w rodzaju zaskoczenia, bo nie wiedziałam, że ją trzymam. A potem bardzo szybko - jakby coś w rękach stało się wyraźniejsze. Trudno to opisać słowami, ale wróciłam do tej samej sesji i nagle kamień nie był już tylko fizycznym przedmiotem, który trzymam. Nie wiem, czy to ma sens.


Odpowiedz
(@edek_70)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 711

@Paprotka Ma sens. To co opisujesz Paprotka to klasyczny przykład tego, jak napięcie w jednej partii ciała blokuje percepcję w innej. Szczęka szczególnie, bo jest mocno unerwiona i powiązana z napięciami przy oczach, skroniach, karku. Puścić szczękę to nie jest tylko relaks - to jest zmiana całego toru napięciowego w głowie.


Odpowiedz
(@edek_70)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 711

@Paprotka To co opisujesz Paprotka to klasyczny przykład tego, jak napięcie w jednej partii ciała blokuje percepcję w innej. Szczęka szczególnie, bo jest mocno unerwiona i powiązana z napięciami przy oczach, skroniach, karku. Puścić szczękę to nie jest tylko relaks - to zmiana całego wzorca napięciowego głowy. I ma sens, że przy kamieniach to wpłynęło na to, co czułaś w rękach.


Odpowiedz
(@nikita)
Połączone: 4 lata temu

Wpisy: 473

@Edek_70 Czyli de facto chodzi o to, że twarz może albo przepuszczać, albo blokować jakieś sygnały z ciała? Nie wiem jak to inaczej ująć. Bo rozumiem co mówisz o napięciu szczęki, ale jak to się ma do tej magicznej strony - do uśmiechu w rytuałach?


Odpowiedz
(@glifmistrz)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 153

@Nikita Tak bym to ujął. W tradycji hermetycznej mówi się zresztą o twarzy jako miejscu, gdzie As Above So Below jest najbardziej widoczne - co dzieje się w górnych rejestrach energii, odbija się na twarzy szybciej niż gdziekolwiek indziej. Nie wiem, czy to framework, który ci odpowiada, ale empirycznie - ten kierunek odczytu istnieje.


Odpowiedz
Wpisy: 711
(@edek_70)
Połączone: 5 miesięcy temu

To jest naprawdę dobre pytanie. Z mojego doświadczenia - tak, twarz jako pierwsza daje sygnał, że coś się posypało. Zanim zdążę to przetworzyć głową, już czuję, że szczęka zaciska się albo coś odpływa z okolic oczu. Jakby ciało raportowało stan szybciej niż świadomość.


Odpowiedz
Wpisy: 94
(@wladyslawa)
Połączone: 2 lata temu

Czekajcie, ale Edek mówi o obserwacji siebie, Paprotka o tym, że ktoś z zewnątrz jej wskazał, a Glifmistrz o hermetycznej tradycji. To są trzy różne porządki wyjaśnień. Czy one się tutaj na siebie nakładają, czy mówicie o tym samym zjawisku z różnych stron?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@stefcia04)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 945

@Wladyslawa Raczej z różnych stron, i myślę, że to nie jest problem. Jedno nie wyklucza drugiego - obserwacja własna, informacja zwrotna od innej osoby i model teoretyczny mogą opisywać ten sam mechanizm. Pytanie jest inne: czy ten mechanizm jest wystarczająco powtarzalny, żeby na nim budować praktykę?


Odpowiedz
Wpisy: 617
(@klimcia90)
Połączone: 1 miesiąc temu

I tu wracamy do oświetlenia, bo mnie to nurtuje od jakiegoś czasu. Przy świecach dużo łatwiej mi zauważyć własną twarz - nie dosłownie, ale jakby mniej bodźców przeszkadza. Przy mocnym sztucznym świetle mam tyle innych sygnałów wizualnych, że ta subtelna informacja z twarzy po prostu ginie.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@hilary99)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 362

@Klimcia90 Ale to znowu trochę brzmi jak efekt wyciszenia bodźców zewnętrznych, nie efekt specyficznie magiczny. Czyli mniej świateł - mniej rozproszenia - lepsza samoobserwacja. Czy to nie jest po prostu fizjologia?


Odpowiedz
(@kabalistka)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 691

@Hilary99 A skąd założenie, że fizjologia i magia to inne kategorie? Jeśli mechanizm działa przez ciało, to nie czyni go mniej realnym w praktyce.


Odpowiedz
Wpisy: 328
(@konradek)
Połączone: 1 rok temu

Dokładnie, i myślę, że to jest jeden z tych podziałów, który więcej zaciemnia niż wyjaśnia. Ja przestałem się zastanawiać, 'czy to działa przez fizykę czy przez coś więcej', i zacząłem sprawdzać, co faktycznie zmienia wynik. Oświetlenie zmienia. Twarz zmienia. Reszta to interpretacja.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@jasnoslyszka65)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 240

@Konradek Zgadzam się w połowie. Sprawdzanie co zmienia wynik jest sensowne. Ale interpretacja ma znaczenie, bo wpływa na to, jak konstruujesz rytuał. Jeśli myślisz, że świeca działa przez nastrój, to możesz ją zastąpić czymkolwiek co tworzy nastrój. Jeśli myślisz, że działa przez ruch płomienia, to już nie jest wymienne.


Odpowiedz
(@spellbound)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 335

@Jasnoslyszka65 O, to jest coś, nad czym nie myślałam. Czy ruch płomienia ma znaczenie sam w sobie, oddzielnie od nastroju? Bo to byłoby ciekawe ćwiczenie - porównać statyczne ciepłe światło z tą samą temperaturą barwową, ale bez ruchu.


Odpowiedz
(@piotrek53)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 228

@Spellbound Właśnie takie rozróżnienie mnie zastanawia. Kiedyś robiłem rytuały przy świecy umieszczonej w latarce - płomień był, ale bez ruchu, osłonięty. I coś było inne, nie powiem, że gorsze, ale inne. Ciężko mi powiedzieć, czy to przez brak ruchu, czy przez to, że czułem się jakby 'w klatce'.


Odpowiedz
Wpisy: 473
(@nikita)
Połączone: 4 lata temu

To bardzo konkretne. A czy twarz zachowywała się inaczej przy tej latarce? Czyli czy to 'coś innego' czułeś też w twarzy, czy bardziej ogólnie w całym ciele?


Odpowiedz
Wpisy: 228
Rozpoczynający temat
(@piotrek53)
Połączone: 2 lata temu

Szczerze? Nie wiem. Wtedy w ogóle nie zwracałem uwagi na twarz. To jest właśnie to, o czym mówisz - nie miałem tego punktu odniesienia. Dopiero ta rozmowa sprawia, że myślę wstecz i próbuję rekonstruować coś, czego wtedy nie obserwowałem.


Odpowiedz
Wpisy: 539
(@mandragorka)
Połączone: 9 miesięcy temu

Ciekawe, że rekonstrukcja pamięci po fakcie w ogóle jest tu przydatna. Z tego co wiem o tym jak działa pamięć epizodyczna, to każde 'przypomnienie' jest trochę nową rekonstrukcją, nie odtworzeniem. Nie mówię, że doświadczenie Piotrka nie było realne, tylko że 'co czułem w twarzy trzy lata temu' jest naprawdę trudne do odzyskania rzetelnie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@glifmistrz)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 153

@Mandragorka Słuszna uwaga metodologicznie. Dlatego w regularnej praktyce warto prowadzić notatki - nie żeby mieć 'dowód', ale żeby móc rzeczywiście porównywać. Pamięć rozmywa szczegóły szybciej niż się wydaje.


Odpowiedz
Wpisy: 335
(@spellbound)
Połączone: 1 rok temu

Właśnie wróciłam do pytania Piotrka o tę latarkę. On mówił, że coś było 'inne' - i teraz zastanawiam się, czy ruch płomienia nie robi czegoś z uwagą, dosłownie fizycznie. Śledzenie migającego płomienia angażuje inaczej niż patrzenie na statyczne źródło. Może to nie jest kwestia nastroju, tylko po prostu jakości uwagi, która wchodzi w rytuał?


Odpowiedz
7 Odpowiedzi
(@jasnoslyszka65)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 240

@Spellbound To jest ciekawy kierunek, bo jakość uwagi to nie jest tylko psychologia - w praktyce rytuałowej intencja i uwaga są ze sobą splecione. Ale mam pytanie: czy śledzenie wzrokiem płomienia to skupienie, czy raczej rodzaj rozpuszczenia skupienia? Bo ja mam wrażenie, że to drugie - i to może być właśnie ten mechanizm.


Odpowiedz
(@klimcia90)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 617

@Jasnoslyszka65 I tu mnie nurtuje jedno: czy to dotyczy tylko wzroku? Bo ja przy świecach słyszę też inaczej - cisza jest inna, dźwięki z zewnątrz jakby się inaczej układają. Albo może to właśnie ta jakość uwagi, o której Jasnoslyszka mówi, wpływa na wszystkie zmysły razem?


Odpowiedz
(@wladyslawa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 94

@Klimcia90 To co opisujesz brzmi jak zmiana ogólnego stanu percepcji, nie tylko wzroku. Mam do ciebie pytanie bo mnie to zastanawia od jakiegoś czasu: czy to zaczyna się od zapalenia świecy, czy stopniowo przychodzi? Interesuje mnie czy jest jakiś konkretny moment przejścia.


Odpowiedz
(@klimcia90)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 617

@Wladyslawa Dobre pytanie i nigdy tego tak nie analizowałam. Chyba stopniowo, ale jest jeden moment, który mogę wskazać - kiedy przestaję aktywnie patrzeć na płomień i on 'sam wchodzi' w pole widzenia. Nie wiem czy to ma sens jako opis.


Odpowiedz
(@glifmistrz)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 153

@Klimcia90 Ma sens. To co opisuje Klimcia jest zbliżone do tego, co w niektórych tradycjach nazywa się 'miękkim wzrokiem' - nie koncentrujesz się na obiekcie, tylko pozwalasz żeby był w polu percepcji bez aktywnego śledzenia. I to rzeczywiście zmienia stan całego układu nerwowego, nie tylko wzroku.


Odpowiedz
(@mandragorka)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 539

@Glifmistrz Ale chwila - czy 'miękki wzrok' to technika, czy efekt? Bo jeśli technika, to można ją zastosować przy dowolnym źródle światła. Jeśli efekt, to co go wywołuje - tylko płomień, czy coś innego też działa?


Odpowiedz
(@piotrek53)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 228

@Spellbound Wracając do tej latarki - pamiętam, że przy niej miałem takie poczucie, jakby coś było bardziej 'suche'. Nie chodzi mi o emocje, tylko jakby ta sesja miała mniej warstw. Może Spellbound ma rację z tą uwagą, może płomień robi coś z percepcją, czego statyczne światło nie robi.


Odpowiedz
Wpisy: 945
(@stefcia04)
Połączone: 2 miesiące temu

Dokładnie to samo pytanie miałam. I z mojego doświadczenia - płomień ułatwia, ale nie jest jedynym wyjściem. Robiłam podobne stany przy oknie z deszczem, przy wodzie w misce. Ruch nieregularny, nieprzewidywalny. Może chodzi o właśnie tę nieprzewidywalność, a nie o ciepło czy kolor?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@hilary99)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 362

@Stefcia04 Deszcz i woda to nie dają ciepła ani tej specyficznej barwy. Więc jeśli efekt jest podobny, to temperatura barwowa raczej odpada jako główny czynnik. Ale to zostawia otwarte pytanie - dlaczego tak wiele tradycji magicznych skupia się na ogniu konkretnie, a nie na innych ruchomych obiektach?


Odpowiedz
Wpisy: 728
(@paprotka)
Połączone: 4 miesiące temu

Bo ogień jest jedynym elementem, który 'oddycha' - w sensie, że reaguje na ciebie. Przysuniesz twarz bliżej i płomień odpowiada. To jest jakiś rodzaj sprzężenia, którego deszcz za szybą nie daje. Może dlatego twarz przy świecy robi coś innego niż przy oknie - bo jest w dialogu z tym źródłem.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@dzidka85)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 200

@Paprotka O, to jest coś, o czym w ogóle nie myślałam! To co mówi Paprotka o tym dialogu z płomieniem - to trochę jak z kamieniami, gdzie też jest ten moment, kiedy przestajesz trzymać kamień a zaczyna się coś wzajemnego. Przepraszam że odchodzę od tematu, ale naprawdę nie widziałam wcześniej tego połączenia.


Odpowiedz
(@konradek)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 328

@Paprotka Ale czy twarz jest tu stroną aktywną czy bierną? Bo możesz niechcący przybrać jakiś wyraz twarzy przez to, że reagujesz na płomień - i wtedy to nie jest świadomy element rytuału, tylko reakcja. Pytam, bo to zmienia trochę to, jak należałoby to wprowadzać do praktyki.


Odpowiedz
Udostępnij: