Mam tu coś, o czym chciałem pogadać od jakiegoś czasu. Mam różdżkę z czarnego bzu - dostałem ją lata temu od kogoś, kto zajmował się ziołolecznictwem i miał coś wspólnego z praktykami słowiańskimi. Leżała u mnie przez jakiś czas bez użycia, a niedawno wróciłem do niej przy pracy z intencjami zdrowotnymi. I zacząłem się zastanawiać - ile z tego, co w takim drewnie jest, pochodzi od poprzedniego właściciela, ile od samego drzewa, a ile od tego, co ja w to włożyłem przez te lata? Czy drewno w ogóle potrafi 'trzymać' energię tak długo, czy ona po prostu wygasa jak bateria?
To zależy od gatunku drewna - i to nie jest pusta odpowiedź. Czarny bez to jeden z bardziej specyficznych przypadków, bo w wielu tradycjach był traktowany jako roślina pogranicza. Sambucus nigra miał chronić przed złem, ale też ułatwiać kontakt z tym, co niewidoczne. Więc pytanie, co 'trzyma' ten kawałek drewna, jest bardziej złożone niż przy, nie wiem, lipie czy sośnie. Ale twoje pytanie o poprzedniego właściciela jest dla mnie ciekawsze - czy wiesz coś o tym, jak on pracował z tą różdżką?
Czarny bez to dobry przykład do tej dyskusji, bo ma udokumentowaną historię w praktykach magicznych od Wysp Brytyjskich po Bałkany. Ale żeby nie budować od razu teorii - drewno jako materiał ma pewne właściwości fizyczne, które mogą mieć znaczenie. Jest porowate, wchłania olejki, wilgoć, może przechowywać zapachy i substancje przez lata. Czy to 'magia'? Nie wiem. Ale czy to sprawia, że starszy przedmiot drewniany reaguje inaczej niż nowy - moim zdaniem tak i tu zaczyna się ciekawy teren.
Dokładnie to samo robiłem z kamieniami i przedmiotami drewnianymi. Ślepe próby. I mam mieszane zdanie - czasem jest coś, co trudno zrzucić na wyobraźnię, ale równie często się myliłem co do przedmiotów, które 'powinny' coś mieć. Wracając jednak do pytania z pierwszego posta - czy drewno trzyma energię latami - mam wrażenie, że pytanie powinno brzmieć raczej: jakie warunki sprawiają, że trzyma? Bo chyba nie każdy kawałek drewna z historią jest równoważny.
Wtrącę się tu, bo temat drewna i pamięci materialnej jest naprawdę dobrze opisany poza ezoteryką - w etnobotanice i antropologii. Np. w badaniach nad przedmiotami rytualnymi Kanak z Nowej Kaledonii były całe kategorie przedmiotów drewnianych, które nie mogły być dotykane przez niewtajemniczonych, bo uważano, że skumulowana w nich moc może być 'zaraźliwa'. Nie mówię, że to dowód na energię w drewnie, ale pokazuje, że przekonanie o pamięci materialnej przedmiotów pojawia się niezależnie w wielu kulturach.
To 'wycichły' mnie zatrzymało. Czy możesz opisać, co konkretnie się zmienia? Chodzi o twoje odczucia podczas pracy z nimi, czy o jakieś zewnętrzne efekty? Bo nadal nie mam dobrego obrazu tego, jak to w praktyce wygląda.
Weszłam w ten temat zupełnie przypadkiem i trochę mi się w głowie kręci od tych informacji. Mam w domu drewniany krzyżyk po babci i teraz zastanawiam się czy on też 'coś trzyma' po tych wszystkich latach. Babcia odmawiała przy nim różaniec każdego wieczoru przez kilkadziesiąt lat. Czy to ten sam mechanizm o którym piszecie, tylko w innej tradycji?
Latawiec - to co napisałeś o tym krzyżyku Pentaklii mnie trochę przewróciło do góry nogami. Bo ja zawsze myślałam, że magia to jest coś, co się robi celowo, z wiedzą, z jakimiś słowami czy rytuałem. A tu wychodzi, że babcia przez całe życie odmawiała różaniec przy kawałku drewna i... i co, nieświadomie zrobiła to samo co wy robicie świadomie? To trochę dziwne, nie?
Szaman - a co z czarnym bzem i brzozą, które Zaklinacz wspominał? Bo brzoza jest dosyć miękka, a czarny bez to w ogóle drewno dość specyficzne. Mam wrażenie, że te gatunki, które się pojawiają w tradycjach, niekoniecznie są wybierane ze względu na twardość i porowatość, ale raczej na inne właściwości.
Właśnie to jest ta warstwa, która mnie interesuje najbardziej. Że za symboliką często stoi coś konkretnego. W etnobotanice mówi się o tym, że ludy tradycyjne przez wieki obserwacji doszły do wniosków, które nauka potwierdziła znacznie później. Wybór drewna do przedmiotów rytualnych mógł być intuicyjny, ale oparty na realnym doświadczeniu z danym drzewem.
Grazynka58 stawia dobre pytanie, ale chyba trochę za ostro rozdziela. W praktyce holistycznej te dwie rzeczy mogą działać jednocześnie - coś ma działanie fizyczne i działa na poziomie, który trudno zmierzyć. Nie musisz wybierać jednej opcji.
Sylka zadała pytanie, które dotyczy właściwie metody. I tu jest problem, bo nie mamy dobrego protokołu weryfikacji dla tego rodzaju odczuć. Zaklinacz wspominał wcześniej o ślepych próbach - to chyba najbliższe czemuś, co można porównać. Ale nawet to ma ograniczenia, bo nastrój, pora dnia, zmęczenie fizyczne - wszystko to wpływa na percepcję.
Ja raz robiłam coś takiego z gałązką lipy. Zebrałam ją świadomie, trzymałam przy sobie kilka tygodni w czasie, kiedy miałam trudny okres ze stresem. Szczerze? Nie wiem czy drewno cokolwiek zrobiło. Ale sam akt skupienia się na czymś fizycznym, noszenia czegoś jako reminder spokoju - to działało. Tylko że to jest psychologia, nie magia.
To co powiedziałam o lipie to mnie samą zastanawia retroaktywnie. Bo nie zrobiłam wtedy żadnej próby ślepej, żadnego porównania. Po prostu nosiłam i po kilku tygodniach stwierdziłam, że czuję się lepiej. Ale mogłam czuć się lepiej z dziesiątek innych powodów. Zaklinacz, Szaman - jak wy to rozwiązujecie w praktyce? Czy w ogóle próbujecie izolować zmienne, czy to nie jest możliwe w tej pracy?
Zielarka mówi o intencji i to jest rzecz, która wraca w bardzo różnych tradycjach. Ale tu jest jeden problem - intencja jest nieweryfikowalna z zewnątrz. Możesz powiedzieć, że zebrałaś z intencją i ktoś może powiedzieć że to tylko sugestia. I oboje macie rację w swoich ramach. Mnie bardziej interesuje pytanie - czy drewno z konkretnego gatunku zebrane przypadkowo i to samo drewno zebrane świadomie to dwa różne przedmioty do pracy magicznej? Szaman, Szeptucha - macie zdanie w tej kwestii?
