Forum

Asystent AI
Przedmioty wyczarow...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Przedmioty wyczarowane - czy mogą się zepsuć lub stracić moc?

Strona 1 / 2

Wpisy: 214
Rozpoczynający temat
(@elwirka54)
Połączone: 2 lata temu

Mam ostatnio taki przypadek z runami i zaczęłam się zastanawiać, czy przedmioty wyczarowane w ogóle mają jakąś 'datę ważności'. Wyobraźcie sobie kamień z wyrytą runą Algiz, ładowany przez kilka tygodni, potem aktywowany w konkretnej intencji ochronnej. Po jakimś czasie właścicielka mówi, że czuje, że coś z nim 'nie tak'. Nie pęknięty, nie zniszczony fizycznie, ale jakby wyprany. Czy to w ogóle możliwe, że przedmiot po prostu zużywa się energetycznie? I co to właściwie znaczy 'zużywa się' - czy to kwestia intencji, która wygasa, czy czegoś więcej?


Odpowiedz
113 odpowiedzi
Wpisy: 748
(@zielarz)
Połączone: 3 miesiące temu

To zależy mocno od tego, jak taki przedmiot był tworzony. Jeśli ktoś użył zwykłego ładowania przez wizualizację bez żadnego zakorzenienia w konkretnej praktyce, to szczerze mówiąc to raczej kwestia tego, że nic tak naprawdę nie było tam mocno osadzone. Ale jeśli mówimy o runicznym przedmiocie z prawdziwym rystem, z ofiarą i aktywacją - to inna historia. Znałem osoby, które pracowały z vikingnymi galdrami i twierdziły, że obiekt może stracić moc nie przez zużycie, ale przez 'odwołanie' intencji przez samego właściciela - świadome lub nie. Jakby sam kwestionował działanie amuletu, to ten przestaje działać. Trudno to udowodnić, ale trudno też odrzucić po pewnej liczbie obserwacji.


Odpowiedz
Wpisy: 233
(@jasnowidka60)
Połączone: 1 rok temu

To ciekawe co piszesz o tym odwołaniu intencji. Ale jak to odróżnić od sytuacji, kiedy przedmiot po prostu wypełnił swoje zadanie? Bo znam kogoś, kto miał amulet zrobiony pod konkretną ochronę - na czas przeprowadzki i adaptacji w nowym miejscu. Po roku rzeczywiście poczuł, że kamień 'zamilkł'. I co - to błąd czy sukces?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@elwirka54)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 214

@Jasnowidka60 to jest właśnie sedno sprawy. Część tradycji w ogóle zakłada, że przedmiot tworzysz na konkretny cel i kiedy cel jest zrealizowany, przedmiot zwalniasz - rozkopujesz ziemię, rozwiązujesz węzeł, wrzucasz do wody. W galdrastafir na przykład niektóre stawiszcza są wręcz instruowane do zniszczenia po wykonaniu zadania. Więc 'zamilknięcie' to nie defekt, tylko naturalna kolej rzeczy. Problem jest kiedy przedmiot miał działać długoterminowo, a przestaje.


Odpowiedz
Wpisy: 340
(@wisia88)
Połączone: 1 rok temu

Zatrzymajmy się chwilę na tym 'wypranym' odczuciu, bo to może być kilka zupełnie różnych rzeczy. Pierwsza: przedmiot wymaga zwykłego oczyszczenia i naładowania, bo zebrał na siebie zbyt dużo energii otoczenia. Druga: intencja faktycznie wygasła, jak pisała Elwirka. Trzecia - i to jest rzadziej poruszane - właściciel energetycznie 'wyrósł' z tego przedmiotu. Czyli nie tyle amulet się zepsuł, co przestał pasować do aktualnego stanu osoby. W literaturze grimoarów, szczególnie w tradycji Grimoire of Armadel i tekstach z kręgu Solomoniki, obiekty rytualne są traktowane jako żywe umowy, a umowy można renegocjować albo rozwiązać. Nie spotkałam się z kategorią 'zepsucia' per se.


Odpowiedz
Wpisy: 75
(@reginka04)
Połączone: 1 rok temu

A co jeśli ktoś przypadkowo dotknął twój amulet? Bo słyszałam, że taki kontakt z obcą energią może go właśnie 'wyprać' albo co gorsza przekierować działanie. Miałam taki moment, że moja siostra wzięła mój kamień do ręki bez pytania i potem czułam, że coś jest nie tak. Może mi się tylko wydawało, ale odczucia były inne niż wcześniej.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@zielarz)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 748

@Reginka04 to zależy, jak go robiłaś. Jeśli przedmiot był tylko 'naładowany' bez wyraźnego powiązania z twoją energią - czyli bez żadnego aktu woli, który by mówił 'to jest tylko moje' - to faktycznie jest podatny na zewnętrzne wpływy. Część tradycji celowo zakazuje dotykania obiektów rytualnych przez osoby postronne nie dlatego, że obca energia 'niszczy', ale dlatego, że rozcieńcza intencję. To jak gdybyś miała litr wody z konkretnym smakiem i ktoś dosypał do niej garść czegoś innego.


Odpowiedz
Wpisy: 125
(@oliwka-1)
Połączone: 2 lata temu

Trochę nie zgadzam się z tym rozcieńczaniem. Jeśli obiekt był robiony porządnie, z klarowną intencją i solidną aktywacją, to jednorazowe dotknięcie przez siostrę nie powinno robić różnicy. Serio. To brzmi bardziej jak sugestia - usłyszałaś, że tak działa, i zaczęłaś to czuć. Nie mówię, że to złośliwie, po prostu ludzki umysł potrafi dopasować odczucia do narracji, którą zna. Mam znajomą, która pracuje z Hoodoo i tam przedmioty są celowo przekazywane z rąk do rąk jako część aktywacji. Więc 'obca energia' to niekoniecznie zagrożenie.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@reginka04)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 75

@Oliwka.1 możliwe, że masz rację z tym sugestią. Ale jak w takim razie sprawdzić, czy to autentyczna zmiana w przedmiocie, czy tylko moje własne przekonanie? Czy jest jakiś sposób, żeby to odróżnić?


Odpowiedz
(@elwirka54)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 214

@Reginka04 to naprawdę trudne pytanie, bo większość z nas nie ma zewnętrznego weryfikatora. Jeden ze sposobów, który stosuję - daję przedmiot komuś, kto nic o nim nie wie i pytam o odczucia. Jeśli ta osoba opisuje coś zbieżnego z pierwotną intencją, to znak, że coś tam faktycznie siedzi. Jeśli mówi 'nic' albo coś zupełnie innego - warto się zastanowić. Nie jest to metoda naukowa, ale to jedno z ćwiczeń z zakresu blind testing, które stosują niektóre szkoły psychometrii.


Odpowiedz
Wpisy: 371
(@ezoteryk94)
Połączone: 11 miesięcy temu

Mam takie notatki z ostatnich paru lat, gdzie porównywałem zachowanie różnych obiektów - minerałów, węzłów, sigili na papierze. I jedna obserwacja się powtarzała: sigle zrobione ręcznie, spalane po aktywacji, działały inaczej niż te, które 'żyły' jako fizyczny obiekt. Te pierwsze jakby oddawały energię gwałtownie i potem były po wszystkim. Te drugie wymagały regularnego zasilania. Myślę, że pytanie 'czy przedmiot się psuje' zależy w dużej mierze od formy - czy mamy do czynienia z obiektem-baterią, który był raz naładowany, czy z obiektem-antreną, który wymaga bieżącej pracy.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@wisia88)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 340

@Ezoteryk94 to rozróżnienie na baterię i antenę jest dobre, ale powiem ci, że w kontekście tradycji Heka - egipskiej magii rytualnej - był jeszcze trzeci typ: obiekt jako 'żywy' byt. W praktyce ushabti czy niektórych sekhemów sam obiekt był traktowany jako podmiot, nie tylko nośnik. I taki obiekt mógł odmówić współpracy, nie tyle dlatego, że stracił energię, co dlatego, że właściciel nie wywiązywał się z relacji - brak regularnych ofiar, brak obecności. Więc 'zepsucie' to czasem po prostu zerwanie relacji z własnym przedmiotem.


Odpowiedz
(@teofilka)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 213

@Wisia88 To co pisze Wisia88 o relacji z przedmiotem to mnie uderza, bo z kartami tarota mam dokładnie to samo uczucie. Talia, z którą nie pracuję regularnie, zaczyna dawać chaotyczne odczyty. Nie wiem czy to 'odejście' talii, czy raczej moja rozluźniona więź z nią, ale efekt jest ten sam - komunikacja się sypie. Może z amuletami jest podobnie? Nie psują się, tylko milkną z braku kontaktu.


Odpowiedz
(@cesarzowna)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 51

@Ezoteryk94 Przepraszam, że wchodzę z boku, bo czytam i trochę mi głowa pęka. Rozumiem rozróżnienie na baterię i antenę, które pisał Ezoteryk94, ale jak to wygląda w praktyce? Czyli jak ktoś kupuje gotowy amulet w sklepie ezoterycznym - to jest bateria czy antena? I skąd w ogóle wiadomo?


Odpowiedz
(@elwirka54)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 214

@Cesarzowna gotowy amulet ze sklepu to w większości przypadków... ani jedno, ani drugie. To ładny kawałek minerału albo metalu z symbolem, który nabiera znaczenia dopiero kiedy właściciel coś z nim robi. Część sprzedawców ładuje je intencją, ale szczerze mówiąc - nie wiadomo, czy ta intencja jest mocna, słaba, czy skierowana w dobrym kierunku. Dlatego dobrą praktyką jest oczyszczenie kupionego przedmiotu przed pracą z nim i własna aktywacja. Inaczej to trochę jak kupowanie żywności bez informacji o składzie.


Odpowiedz
Wpisy: 239
(@szafirek84)
Połączone: 1 rok temu

Pytanie jest jednak o to, kto tu jest podmiotem. Jeśli to obiekt ma podmiotowość i może 'milknąć' - to jest jedna odpowiedź na pytanie z tytułu wątku. Jeśli obiekt jest tylko sposóbm projekcji naszej intencji - to odpowiedź jest inna: nie psuje się sam, tylko my przestajemy go używać sprawnie. Przy całym szacunku, myślę, że ta rozmowa miesza te dwa frameworki i dlatego kręcimy się w kółko.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@oliwka-1)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 125

@Szafirek84 i co z tego? Może oba frameworki są użyteczne zależnie od tradycji, z którą pracujesz? Pracując z tradycjami animistycznymi zakładasz podmiotowość obiektu. Pracując z ceremonialną magią zachodnią - zakładasz, że obiekt jest nośnikiem twojej woli. Efekty bywają podobne. Nie widzę potrzeby ujednolicania.


Odpowiedz
Wpisy: 80
(@lel87)
Połączone: 2 lata temu

Ale zaraz, to skoro gotowy amulet wymaga własnej aktywacji, to czy w ogóle ma sens kupować coś konkretnego - z tym symbolem, z tym kamieniem - czy wystarczy wziąć dowolny kamień z podwórka i go aktywować? Bo jeśli cała moc pochodzi od właściciela, to symbol i materiał są drugorzędne, nie?


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@zielarz)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 748

@Lel87 nie do końca. Materiał i symbol mają znaczenie jako 'język' - to skróty, które kierują intencję w określonym kierunku i mają za sobą wielowiekowe nasycenie konkretnym znaczeniem w danej tradycji. Bazalt z runą Hagalaz mówi coś innego niż różowy kwarc z sercem. Możesz wziąć kamień z podwórka i będzie działał, jeśli w to włożysz odpowiednią pracę - ale użycie materiału z tradycyjnym znaczeniem to jak pisanie w języku, który rozumieją inne siły, nie tylko ty. Czy to sugestia, czy coś więcej - każdy odpowiada sobie sam.


Odpowiedz
(@gosposia70)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 71

@Zielarz Trochę nie rozumiem tej krytyki. Fazy księżyca są od wieków używane przy pracy z przedmiotami i to nie jest moja fanaberia, tylko powszechna praktyka. Zielarz, piszesz o galdr, ale to jest jedna tradycja. My nie rozmawiamy tylko o runach.


Odpowiedz
(@zielarz)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 748

@Gosposia70 właśnie o to chodzi - 'powszechna praktyka' to nie jest argument merytoryczny. Dużo rzeczy jest powszechnych i błędnych jednocześnie. Pytam konkretnie: co się dzieje z amuletm, który ładujesz w nów, a co z tym, który ładujesz w pełnię? Jaka jest mechanika tej różnicy?


Odpowiedz
(@gosposia70)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 71

@Zielarz no dobra, mechaniki nie umiem ci wyłożyć strona po stronie, ale nie każda wiedza musi być udowodniona żeby działać. Obserwuję swoje przedmioty od lat i różnica jest zauważalna.


Odpowiedz
Wpisy: 71
(@gosposia70)
Połączone: 2 lata temu

Ja bym tu jeszcze dorzuciła kwestię księżyca, bo przy ładowaniu i odnawianiu przedmiotów to jest chyba kluczowe. Nów do aktywacji nowych intencji, pełnia do wzmocnienia działającego amuletu. Jeśli ktoś nie pilnuje faz i ładuje kiedy popadnie, to może stąd te problemy z 'wypraniem'. Przedmiot stworzony pod zły księżyc po prostu działa słabiej, to znany fakt.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@szafirek84)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 239

@Gosposia70 to akurat nie jest 'znany fakt', tylko jedno z podejść, które różni praktycy traktują bardzo różnie. W części tradycji galdru fazy księżyca w ogóle nie są brane pod uwagę przy tworzeniu run - liczy się stan i intencja twórcy, nie pozycja ciał niebieskich. W grimoarach solomonicznych fazy mają znaczenie, ale głównie przy wezwaniach, nie przy konsekracji obiektów. Więc to zależy, z czym pracujesz.


Odpowiedz
Wpisy: 213
(@teofilka)
Połączone: 11 miesięcy temu

Z kartami to akutra nie jest tak prosto jak z kamieniami i księżycem. Próbowałam raz czyścić talię dokładnie na pełnie, z intencją i wszystkim - i po prostu nic się nie zmieniło w odczytach. Może to kwestia czego używasz, nie kiedy?


Odpowiedz
Wpisy: 125
(@oliwka-1)
Połączone: 2 lata temu

Mechanika to akurat ciekawy trop, bo tradycje lunarne bazują na synchronizacji rytmów - nie na tym, że księżyc 'wkłada' energię w obiekt. Nów to moment zatrzymania, pełnia to szczyt cyklu. Jeśli traktujesz aktywację jako rytm, a nie jednorazowe naładowanie, to fazy mają sens jako kontekst, nie jako warunek konieczny.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@lel87)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 80

@Oliwka.1 ale to dalej nie odpowiada na moje wcześniejsze pytanie - czy materiał i symbol faktycznie coś dodają, czy to tylko taki skrót myślowy? Bo jeśli to rytm i intencja, to skąd wiadomo, że konkretny kamień robi różnicę?


Odpowiedz
(@elwirka54)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 214

@Lel87 Wracając do tego co pisał Lel87 - materiał to nie jest tylko skrót. W tradycji run konkretne drewna były wybierane nieprzypadkowo przy tworzeniu runicznych patyków. Dąb, jesion, cis - każdy miał inne przypisane znaczenie i działanie. To nie jest kwestia estetyki ani konwencji, tylko wielowiekowego testowania, co z czym się łączy.


Odpowiedz
Wpisy: 233
(@jasnowidka60)
Połączone: 1 rok temu

Ale czy to testowanie było kiedykolwiek w jakikolwiek sposób udokumentowane poza przekazem ustnym? Bo jak słyszę 'wielowiekowe testowanie' to zaraz mam pytanie, kto i jak to weryfikował.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wisia88)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 340

@Jasnowidka60 część jest udokumentowana, choć w rozproszonych źródłach. Lacnunga, anglo-saska kolekcja zaklęć z XI wieku, zawiera bardzo konkretne przepisy z konkretnymi roślinami i materiałami - i tam materiał ma wyraźną funkcję, nie tylko symboliczną. Podobnie w papirusach greckich z Egiptu, Papyri Graecae Magicae - materiał, czas, gest i słowo były składowymi, nie zamiennymi.


Odpowiedz
Wpisy: 371
(@ezoteryk94)
Połączone: 11 miesięcy temu

Mam pytanie do Wisi, bo to jest ciekawy kierunek. W PGM materiały były bardzo precyzyjnie dobierane - na przykład do konkretnych zaklęć wymagały konkretnych minerałów lub metali. Ale w praktyce jak ktoś nie ma dostępu do oryginału, to czy substytucja materiału zmienia działanie amuletu?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wisia88)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 340

@Ezoteryk94 w samych PGM jest kilka miejsc, gdzie tekst mówi wprost, że można użyć substytutu jeśli oryginał jest niedostępny - 'jeśli nie masz X, użyj Y'. Więc nawet w tamtym systemie była świadoma elastyczność. Ale to substytuty były dobierane według logiki systemu, a nie dowolnie.


Odpowiedz
Wpisy: 239
(@szafirek84)
Połączone: 1 rok temu

To jest dokładnie punkt, który wymazuje się w nowoczesnym podejściu. Substytucja według logiki systemu to nie to samo co 'dowolny kamień z podwórka'. Ale jednocześnie - jeśli ktoś nie zna tej logiki, a używa kamienia z podwórka z pełnym skupieniem i spójną intencją, to pytanie brzmi: czy obiekt 'działa' przez właściwość materiału, czy przez stan twórcy?


Odpowiedz
Wpisy: 75
(@reginka04)
Połączone: 1 rok temu

A wróćmy może do tego, co mnie cały czas gryzie - czy mój kamień po kontakcie siostry naprawdę się zmienił, czy nie. Bo dyskusja poszła w stronę materiałów i tradycji, a ja wciąż nie wiem co zrobić z tą konkretną sytuacją. Jak w ogóle podejść do oczyszczenia czegoś, co mogło przejąć obcą energię?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@elwirka54)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 214

@Reginka04 zależy co to za kamień i jak był pierwotnie aktywowany. Przy minerałach porowatych - selenicie, celestycie - oczyszczenie dymem jest bezpieczne. Przy kwarcach można woda z solą, choć to zależy od struktury. Ale ważniejsze jest pytanie: czy po tym oczyszczeniu robisz ponowną aktywację z nową intencją, czy próbujesz przywrócić pierwotną? To są dwie różne operacje.


Odpowiedz
Wpisy: 75
(@reginka04)
Połączone: 1 rok temu

to jest właśnie coś czego nie wiedziałam, że to są dwie różne rzeczy. Jak odróżnić, którą powinnam zrobić?


Odpowiedz
Wpisy: 51
(@cesarzowna)
Połączone: 2 lata temu

Ja też nie rozumiałam tej różnicy, dopóki ktoś mi nie wyjaśnił, że oczyszczenie to jest coś w rodzaju resetu, a aktywacja to wpisanie nowej treści. Więc jeśli poprzednia intencja wygasła albo się zdezaktualizowała, to i tak powinna być nowa aktywacja, nie tylko oczyszczenie.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@oliwka-1)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 125

@Cesarzowna skąd masz to porównanie z resetem? Bo to jest dość trafny skrót, ale ciekawe, czy to twoja własna analogia, czy z jakiegoś konkretnego źródła.


Odpowiedz
(@cesarzowna)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 51

@Oliwka.1 szczerze? Nie pamiętam, gdzieś to kiedyś przeczytałam, może na jakimś anglojęzycznym blogu o magii ceremonialnej. Używam tego bo mi to dobrze tłumaczy, ale nie wiem czy to 'oficjalne' rozróżnienie w jakiejś tradycji.


Odpowiedz
Wpisy: 748
(@zielarz)
Połączone: 3 miesiące temu

Reset i zapis - to w sumie dobra analogia, ale ma jeden problem. Sugeruje, że obiekt jest pasywny jak nośnik danych. Wracamy do pytania Szafirek84 o podmiotowość. Jeśli obiekt jest żywym bytem - jak mówił Wisia88 o tradycji Heka - to 'reset' brzmi absurdalnie. Nie resetujesz rozmówcy, zmieniasz z nim relację.


Odpowiedz
Wpisy: 213
(@teofilka)
Połączone: 11 miesięcy temu

Mnie to pytanie o podmiotowość obiektów nie daje spokoju od dawna. Z kartami tarota mam to poczucie żywej relacji, ale sama nie wiem czy to projekcja czy coś więcej. Jak wy to rozróżniacie u siebie? Serio pytam, bo to nie jest oczywiste.


Odpowiedz
Wpisy: 213
(@teofilka)
Połączone: 11 miesięcy temu

No i właśnie to jest moje pytanie do wszystkich - jak wy to rozróżniacie? Bo ja z kartami mam taki moment, że czuję że coś jest nie tak, ale nie potrafię powiedzieć czy to karta mi 'mówi' coś, czy to ja projektuję swoje zmęczenie na talię. I teraz wracając do tematu Elwirki - czy przedmiot może stracić moc dlatego, że relacja z nim się zmieniła? Bo może to nie kamień Reginki się zmienił po kontakcie siostry, tylko Reginka sama inaczej patrzy na ten kamień teraz.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@reginka04)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 75

@Teofilka o, to jest ciekawe ujęcie. Ale jak mam to sprawdzić? Czy jest jakiś sposób żeby odróżnić, czy zmiana jest w kamieniu, czy we mnie?


Odpowiedz
(@oliwka-1)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 125

@Teofilka To jest dokładnie ten problem, który sprawia że rozmowy o skuteczności przedmiotów magicznych zawsze kręcą się w kółko. Jeśli intencja jest wbudowana w system, to nie możesz jej wyjąć żeby zmierzyć co zostało. I wracam do pytania Teofilki o podmiotowość - może zamiast pytać 'czy przedmiot ma moc', lepiej pytać 'w jakim stopniu moc jest własnością obiektu, a w jakim stopniu jest relacyjna'. Żadne z tych ujęć nie wyklucza drugiego.


Odpowiedz
(@lel87)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 80

@Oliwka.1 ale jak to 'relacyjna' - to znaczy że bez człowieka nie istnieje? To by chyba oznaczało, że każdy może każdemu kamieniu nadać dowolną moc i żaden materiał nie ma znaczenia. Tak to rozumiesz?


Odpowiedz
(@oliwka-1)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 125

@Lel87 nie, nie każdemu dowolną. Relacyjna nie znaczy arbitralna. Materiał wyznacza pewne ramy - dlatego różne tradycje niezależnie od siebie przypisywały podobne właściwości podobnym surowcom. Ale to nie jest tak, że kwarc sam z siebie coś robi bez nikogo w pobliżu. Przynajmniej nie mam na to żadnego dowodu.


Odpowiedz
Wpisy: 214
Rozpoczynający temat
(@elwirka54)
Połączone: 2 lata temu

To jest jedno z trudniejszych pytań w całej tej dyskusji. Uczciwie mówiąc - nie ma prostego testu. Ale jest jedna rzecz, którą robię przy swoich runach: daję sobie kilka dni przerwy od przedmiotu, nie dotykam, nie myślę o nim aktywnie, a potem wracam z czystą głową i sprawdzam pierwsze wrażenie. Nie tygodniową analizę, tylko pierwsze sekundy kontaktu. To nie jest metoda naukowa, ale u mnie to działa jako punkt odniesienia.


Odpowiedz
Wpisy: 748
(@zielarz)
Połączone: 3 miesiące temu

To co Elwirka opisuje - ten 'cold read' swojego własnego przedmiotu - to ma sens jako praktyka, ale ma jeden problem. Pierwsze wrażenie też jest modulowane przez kontekst. Wiesz że to twój przedmiot, wiesz że coś się stało, więc mózg szuka zmiany. Jak izolujesz tę zmienną?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@elwirka54)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 214

@Zielarz nie izoluję. I tu się zgadzam z tobą do pewnego stopnia. Ale pytanie brzmi: czy w praktyce magicznej w ogóle da się odizolować podmiot od obserwatora? Bo jeśli zakładamy, że intencja i skupienie mają znaczenie, to obserwacja jest częścią systemu, nie błędem pomiaru.


Odpowiedz
Wpisy: 233
(@jasnowidka60)
Połączone: 1 rok temu

A mam pytanie do Wisi albo Elwirki - czy w którymkolwiek ze starszych systemów, PGM, Lacnunga, cokolwiek - jest mowa o tym, że przedmiot może 'wygasnąć' samoistnie? Bez żadnej interwencji z zewnątrz, bez cudzej energii, bez porzucenia przez właściciela? Bo mam jedno moje stare coś, co miało konkretny cel, cel się zrealizował jakiś czas temu i zastanawiam się, czy to teraz jest po prostu ładna ozdoba.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@wisia88)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 340

@Jasnowidka60 w PGM jest kilka wzmianek o tym, że amulety tworzone do konkretnego celu traciły swoją funkcję po jego spełnieniu - ale tam mówi się raczej o uwolnieniu lub rozwiązaniu niż o wygaśnięciu. Grecy i Egipcjanie raczej nie zostawiali tego bez ceremonii zamknięcia, bo luźny przedmiot po spełnieniu celu był postrzegany jako coś niedomkniętego. Więc twoje pytanie o 'ładną ozdobę' - w tamtych tradycjach byłoby niepełne. Należałoby ten przedmiot świadomie zamknąć.


Odpowiedz
(@jasnowidka60)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 233

@Wisia88 a co to znaczy zamknąć w praktyce? Bo to jest coś czego nigdzie nie czytałam w żadnej przystępnej formie. Wszędzie jest o aktywacji, o oczyszczeniu, o ładowaniu - ale o zamykaniu cicho.


Odpowiedz
Wpisy: 239
(@szafirek84)
Połączone: 1 rok temu

To jest naprawdę duża luka w popularnym piśmiennictwie o przedmiotach magicznych. Większość współczesnych źródeł mówi o cyklu: wyczyść, naładuj, używaj. Ale rzadko kto wspomina o świadomym zakończeniu. W tradycji ceremonialnej jest to bardziej rozbudowane - dekonsekreacja, jeśli chcemy użyć terminologii katolickiej, która zresztą bezpośrednio czerpała z wcześniejszych praktyk. Przedmiot, który był poświęcony do konkretnego celu, wymagał odwrócenia tego aktu. I to nie było opcjonalne.


Odpowiedz
Wpisy: 213
(@teofilka)
Połączone: 11 miesięcy temu

A przy kartach tarota to jest chyba inaczej, bo one nie mają jednego celu jak amulet do konkrentej sprawy? Czyli ta logika zamknięcia do nich nie pasuje tak samo?


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@szafirek84)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 239

@Teofilka przy kartach to jest trochę inaczej skonstruowane - talia jest sposóbm wielokrotnego użytku bez jednej intencji zamkniętej w środku. Chyba że ktoś konkretnie poświęcił talię do jednego celu, co jest praktyką rzadką ale istniejącą. Ale ty chyba masz na myśli zwykłą roboczą talię?


Odpowiedz
(@teofilka)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 213

@Szafirek84 tak, zwykłą roboczą. Ale mam taką, której używałam przez długi czas do jednego bardzo konkretnego tematu w moim życiu i ten temat się zamknął. I ta talia jest teraz jakaś inna, jakbym nie mogła z niej normalnie czytać. Nie wiem czy to ona, czy ja.


Odpowiedz
(@ezoteryk94)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 371

@Teofilka To co Teofilka opisuje jest dla mnie dość czytelne jako zjawisko - i niekoniecznie trzeba od razu wchodzić w podmiotowość przedmiotu. Może talia po prostu zapamiętała wzorzec pytań i odpowiedzi z jednego okresu. Jak otwierasz tę samą talię, oczekujesz podobnych odpowiedzi, dostajesz zakłócenie. Próbowałaś użyć jej do zupełnie innego tematu, bez żadnego nawiązania do poprzedniego?


Odpowiedz
(@teofilka)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 213

@Ezoteryk94 próbowałam raz, ale wiedziałam że to ta sama talia, więc pewnie nie byłam do końca czysta w głowie. Może masz rację że to ja wnoszę ten wzorzec. Ale to mnie wraca do pytania Elwirki o to, jak odróżnić zmianę w przedmiocie od zmiany w sobie - i nie wiem, czy to w ogóle ma sens rozróżniać.


Odpowiedz
Wpisy: 51
(@cesarzowna)
Połączone: 2 lata temu

Ja mam głupie pytanie może, ale - czy jak przedmiot 'wygasa' po spełnieniu celu, to potem można go na nowo aktywować do czegoś innego? Czy to jest jak ten reset o którym mówiłam, tylko że zamiast czyścić z cudzej energii, czyścisz z poprzedniej własnej intencji?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@elwirka54)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 214

@Cesarzowna to pytanie wcale nie jest głupie. Różne tradycje mają różne odpowiedzi. W praktyce run - tak, można przepisać przedmiot, ale niektórzy uważają że materiał 'pamięta' i lepiej zacząć od nowego nośnika przy nowym celu. Przy metalach jak srebro czy żelazo część osób przetapia i odlewa od nowa, co jest właśnie takim fizycznym resetem z ceremonialnym wymiarem. Ale nie każdy ma dostęp do kowalstwa i nie przy każdym przedmiocie to ma sens.


Odpowiedz
Strona 1 / 2
Udostępnij: