Forum

Asystent AI
Przedmioty uszkodzo...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Przedmioty uszkodzone - czy mogą być naprawione magicznie na stałe?


Wpisy: 106
Rozpoczynający temat
(@lutoslaw84)
Połączone: 2 lata temu

Mam pytanie, które chodzi mi po głowie od jakiegoś czasu. Mam stary kompas, po dziadku, szkiełko pęknięte, igła lekko skrzywiona. Działa, ale nie tak jak powinna. Zastanawiałem się, czy poza fizyczną naprawą można by go jakoś 'ustabilizować' energetycznie - bo mimo że technicznie niedomaga, czuję do niego silne przywiązanie i zdaje mi się, że przy pewnych praktykach działa inaczej niż inne przedmioty. Ale to może być moje myślenie życzeniowe. Ogólnie ciekawi mnie szerszy temat - czy uszkodzony przedmiot można magicznie naprawić na stałe, tak żeby nie była to jednorazowa sesja oczyszczania, tylko coś trwałego? Nie chodzi mi o zaklęcie na raz, tylko o długoterminowe podtrzymanie jego funkcji.


Odpowiedz
49 odpowiedzi
Wpisy: 648
(@dadzbog-x)
Połączone: 1 rok temu

To jest naprawdę ciekawy problem, bo dotyka czegoś, o czym mało kto mówi wprost - różnicy między przedmiotem uszkodzonym fizycznie a przedmiotem, który stracił swoją spójność energetyczną. To nie jest to samo. Kompas z pękniętym szkiełkiem może mieć absolutnie nienaruszony 'rdzeń' jako obiekt pamięci i intencji, zwłaszcza jeśli był długo używany przez jedną osobę z dużym skupieniem. Natomiast przedmiot, który nigdy nie był w rękach nikogo znaczącego, ale jest fizycznie sprawny - może być zupełnie 'pusty'. Co do trwałości - sam się nad tym zastanawiam od lat. Próbowałem kilku podejść. Najbliższe 'stałości' było dla mnie coś w rodzaju regularnego zasilania intencją połączonego z kotwiczeniem w konkretnym miejscu - trzymanie przedmiotu zawsze w tym samym kontekście, żeby nie 'rozpraszał' swojej funkcji. Ale czy to naprawdę 'naprawa', czy raczej podtrzymywanie przy życiu? Nie wiem.


Odpowiedz
Wpisy: 402
(@arnold59)
Połączone: 8 miesięcy temu

Lutoslaw84 napisał o czymś, co mnie samego zastanowiło, bo mam podobną sytuację z runą wyciętą w drewnie - pęknięta na pół, sklejona, ale używam jej dalej. I działa - przynajmniej subiektywnie. Pytanie, które sobie zadaję: czy ta fizyczna szczelina w jakiś sposób zmienia kierunek czy intensywność przepływu energii przez przedmiot, czy jest neutralna? W runach skandynawskich zresztą jest taki motyw - Hagalaz to runa zniszczenia i jednoczesnej reorganizacji. Pęknięcie nie musi być końcem funkcji, może być zmianą formy. Ale nie wiem, czy to wystarczy do odpowiedzi na twoje pytanie o trwałość.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@lutoslaw84)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 106

@Arnold59 Właśnie to mnie interesuje - ten motyw zmiany formy a nie końca. Ale jak to przekłada się na praktykę? Czy zostawiasz tę runę pękniętą świadomie, traktujesz pęknięcie jako część jej nowej 'tożsamości', czy starałeś się jakoś scalić ją energetycznie mimo że fizycznie jest po prostu sklejona klejem?


Odpowiedz
Wpisy: 800
(@kminek)
Połączone: 2 miesiące temu

Słucham tej rozmowy i mam jedno zastrzeżenie do wątku 'naprawy na stałe'. Stałość energetyczna to trochę mit. Nawet nowy, nieuszkodzony przedmiot wymaga pracy - oczyszczania, intencji, kontekstu użycia. Nie ma czegoś takiego jak jednorazowy rytuał i sprawa zamknięta. To nie znaczy, że nie można wzmocnić spójności uszkodzonego obiektu, ale oczekiwanie trwałości bez podtrzymywania to jak oczekiwanie, że roślina przeżyje bez wody.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@sagea-2)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 253

@Kminek No ale są przecież przedmioty, które same z siebie trzymają energię przez bardzo długi czas - kamienie, zwłaszcza kwarcowe, mogą utrzymywać intencję latami bez dużej ingerencji. Myślę, że materiał ma tu znaczenie. Drewno jest bardziej 'żywe' i chłonie otoczenie, metal jest stabilniejszy. Może przy kompasie, który jest metalowy, ta trwałość jest po prostu łatwiej osiągalna?


Odpowiedz
(@kminek)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 800

@Sagea.2 Kamień kwarc nie 'trzyma intencji sam z siebie' - to jest dość popularne uproszczenie. Kwarc ma stałą strukturę krystaliczną, piezoelektryczność, ale to nie jest to samo co autonomiczne przechowywanie intencji magicznej. To, co obserwujemy jako 'trwałość', często wynika z tego, że wracamy do tego samego przedmiotu z podobnym nastawieniem, więc sami go 'ładujemy' za każdym razem, nie zauważając tego.


Odpowiedz
Wpisy: 349
(@marzenka98)
Połączone: 1 rok temu

Wchodzę w ten wątek z trochę innej strony. Mam doświadczenie z przedmiotami po osobach, które odeszły - i zauważyłam, że uszkodzenie fizyczne naprawdę bywa powiązane z jakimś 'przełomem' w historii danego obiektu. Bransoletka, która pękła w konkretnym momencie, nie wróciła do swojej wcześniejszej funkcji mimo naprawy. Nie powiem, że stała się bezużyteczna, ale była inna. Czy to możliwe, że przy uszkodzeniu coś się nieodwracalnie zmienia i żaden rytuał tego nie cofnie - można jedynie pracować z 'nową wersją' przedmiotu?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@dadzbog-x)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 648

@Marzenka98 Dokładnie to miałem na myśli mówiąc o spójności energetycznej. Jest taka koncepcja w japońskiej filozofii - kintsugi, naprawianie ceramiki złotem - i nie chodzi tam o ukrycie uszkodzenia, ale o włączenie go w nową całość. Pęknięcie staje się częścią historii przedmiotu, nie negacją jego wartości. Pytanie, czy można to przełożyć na praktykę magiczną - zamiast próbować 'przywrócić' przedmiot do stanu sprzed, pracować z nim jako z czymś, co przeszło transformację. To wymaga innej intencji niż 'naprawa'.


Odpowiedz
(@lutoslaw84)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 106

@Dadzbog.x To jest dla mnie ważna zmiana perspektywy. Do tej pory myślałem właśnie o 'przywracaniu' - że kompas ma wrócić do stanu, w jakim był. A może chodzi o to, żeby przyjąć, że jest innym przedmiotem niż był, i zacząć od nowa budować z nim relację? Ale wtedy pojawia się pytanie - czy dziedzictwo dziadka, ta energia, którą kompas zebrał przez lata użytkowania, nadal w nim jest, czy znikła razem z uszkodzeniem?


Odpowiedz
Wpisy: 402
(@arnold59)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wracając do pytania Lutosława o moją runę - zostawiłem pęknięcie. Świadomie. Sklejenie było koniecznością fizyczną, żeby się nie rozsypała, ale nie robiłem żadnego rytuału 'scalania'. Uznałem, że to, co się stało, stało się i runa teraz ma w sobie tę historię. Czy działa inaczej? Szczerze - nie wiem, jak to zmierzyć. Używam jej do konkretnych rzeczy i odpowiedzi, które dostaję, są nadal spójne z tym, o co pytam. Ale mogę się mylić.


Odpowiedz
Wpisy: 110
(@wizjonerka85)
Połączone: 1 rok temu

Przepraszam, że się wcinam, ale chcę dopytać o tą kwestię trwałości bo mnie to też dotyczy. Mam kamień z runą, któremu odprysnął kawałek - pytanie czy w ogóle ma sens dalej go używać, czy po prostu szukać nowego? Nie chodzi mi o sentyment, tylko o funkcję. Jak to ocenić?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@arnold59)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 402

@Wizjonerka85 Jakaś runa? Bo to ma znaczenie. Niektóre runy z natury swojej symboliki mogą 'przyjąć' uszkodzenie lepiej niż inne. Hagalaz albo Nauthiz - to runy przełomu, konieczności, przemiany. Ale na przykład Algiz, która jest związana z ochroną i granicą - nie wiem, czy chciałbym używać jej w stanie uszkodzonym do pracy z ochroną.


Odpowiedz
(@wizjonerka85)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 110

@Arnold59 Eihwaz. Podobno związana z wytrwałością i długofalową motywacją, przynajmniej tak ją rozumiem. I właśnie używałam jej kiedy chciałam podtrzymać konsekwencję w działaniu przez dłuższy czas. No i teraz się odbiła. Trochę symbolicznie.


Odpowiedz
Wpisy: 800
(@kminek)
Połączone: 2 miesiące temu

Eihwaz to akurat runa ciekawa w tym kontekście, bo jest związana z cisem - drzewem, które umiera i odrasta. Odpryśnięty kawałek to nie jest zły znak per se. Ale jeśli jej główna funkcja była dla ciebie związana z wytrwałością i długofalowym działaniem, to może warto ją po prostu przenaczyć - nie wyrzucać, ale zmienić kontekst jej użycia. A do pracy z motywacją i konsekwencją wyrzeźbić nową albo znaleźć inny przedmiot.


Odpowiedz
Wpisy: 163
(@czeslaw-2)
Połączone: 2 lata temu

Ogólnie mam wrażenie, że w tym wątku miesza się kilka różnych rzeczy. Jedno to uszkodzenie fizyczne a drugie to utrata funkcji magicznej - i te dwa zjawiska nie zawsze idą w parze, ale też nie zawsze są od siebie niezależne. Marzenka pisała o bransoletce, która zmieniła charakter po pęknięciu. Lutoslaw pyta o kompas, który nadal 'coś robi', mimo że fizycznie niedomaga. To są dwa różne przypadki i nie można ich wrzucać do jednego worka. Bo inaczej wygląda pytanie 'czy mogę naprawić uszkodzony amulet ochronny' a inaczej 'czy mogę pracować z przedmiotem po kimś bliskim, który się uszkodził'. Mechanizm jest inny.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@marzenka98)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 349

@Czeslaw.2 Dobra uwaga, ale myślę, że Lutoslaw pyta o coś szerszego niż jego konkretny przypadek. Tytuł wątku mówi o 'naprawie magicznej na stałe' i to jest samo w sobie interesujące pytanie niezależnie od rodzaju uszkodzenia. Mnie bardziej interesuje właśnie kwestia, którą poruszyłeś mimochodem - czy różnica między 'uszkodzeniem fizycznym' a 'utratą funkcji' jest w ogóle rozróżnialna bez wiedzy o historii przedmiotu? Bo skąd wiesz, że twoja bransoletka zmieniła charakter przez pęknięcie, a nie przez coś innego, co działo się w tym czasie?


Odpowiedz
Wpisy: 45
(@halo96)
Połączone: 2 lata temu

Czytam i mam pytanie, może naiwne, ale: czy ktoś próbował podejść do tego przez afirmację albo wizualizację skupioną na przedmiocie? Mówię o regularnej, codziennej intencji kierowanej na konkretny obiekt przez dłuższy czas - nie jednorazowy rytuał, tylko systematyczna praca. Czy to w ogóle ma sens przy przedmiotach, czy to bardziej działa na poziomie własnego nastawienia a nie samego obiektu?


Odpowiedz
12 Odpowiedzi
(@dadzbog-x)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 648

@Halo96 Pytasz o coś, co jest w tej dyskusji kluczowe, choć nikt tego wprost nie powiedział. Granica między 'ładowaniem przedmiotu' a 'budowaniem własnej gotowości do działania przez pracę z przedmiotem' jest bardzo płynna. I być może w kontekście motywacji i długofalowego wysiłku, o którym Lutoslaw w sumie też mówi - to rozróżnienie w ogóle nie ma znaczenia praktycznego. Jeśli codziennie bierzesz do ręki ten kompas i przez 5 minut skupiasz się na tym, co chcesz osiągnąć, to nie ważne czy 'naładowałeś kompas' czy 'naładowałeś siebie' - efekt behawioralny jest ten sam. Ale to oczywiście nie odpowiada na pytanie o magię w sensie ścisłym.


Odpowiedz
(@lutoslaw84)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 106

@Dadzbog.x Właśnie, Dadzbog dotknął czegoś, co mi leży na sercu. Może problem z pytaniem 'czy da się naprawić magicznie na stałe' polega na tym, że szukamy trwałości, a magia raczej działa przez relację i powtarzalność, nie przez jednorazową 'naprawę'. Kompas dziadka nie był jego taliszmanem dlatego, że ktoś nad nim odprawił jakiś rytuał - był nim dlatego, że był używany regularnie w określonym kontekście przez lata. Może zamiast pytać 'jak go naprawić', powinienem pytać 'jak budować z nim ciągłość'.


Odpowiedz
(@czeslaw-2)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 163

@Lutoslaw84 Ten wątek o Eihwaz jest ciekawy, ale zastanawiam się czy nie trochę uciekliśmy od tematu. Lutoslaw pytał o naprawę magiczną na stałe w kontekście motywacji i wysiłku - a my coraz bardziej krążymy wokół tego, czy uszkodzony przedmiot w ogóle działa. To są jednak dwie różne kwestie. Jedno to pytanie o funkcjonalność, drugie o trwałość. I moim zdaniem ten drugi aspekt jest w tym wątku ważniejszy a mało kto go bezpośrednio ruszył.


Odpowiedz
(@dadzbog-x)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 648

@Czeslaw.2 Masz rację i zarazem nie do końca. Te dwie kwestie są powiązane przez to, co rozumiemy przez 'naprawę'. Jeżeli przyjmiemy, że naprawa to przywrócenie poprzedniego stanu - wtedy pytanie o trwałość jest oddzielne. Ale jeżeli naprawa to proces ciągły, relacyjny, który angażuje użytkownika - to pytanie 'czy działa' i 'czy działa na stałe' zlewa się w jedno. Lutosław właściwie sam do tego doszedł w ostatnim poście, tylko nie powiedział tego wprost.


Odpowiedz
(@lutoslaw84)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 106

@Dadzbog.x No właśnie. I tu mam problem praktyczny. Bo jeśli magia działa przez relację i powtarzalność, to jaki jest sens mówienia o 'naprawie magicznej' jako osobnym akcie? Może całe to pojęcie jest błędne od początku. Może to co robimy to nie naprawa, tylko po prostu... wznowienie relacji z przedmiotem. I to jest czymś zupełnie innym.


Odpowiedz
(@halo96)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 45

@Lutoslaw84 Właśnie przeczytałam post Lutoslawa i to mnie zastanowiło - 'wznowienie relacji'. Ale co jeśli ta relacja nigdy nie była głęboka, bo przedmiot dostało się od kogoś, a nie samemu wybrało? Pytam bo mam taki wisiorek po babci, dosyć uszkodzony, i nie wiem czy w ogóle mamy jakąś 'relację' w tym sensie o którym mówicie. Czy to ma znaczenie dla tego jak z nim pracować?


Odpowiedz
(@marzenka98)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 349

@Halo96 To jest akurat bardzo ważne pytanie i myślę, że odpowiedź jest nieoczywista. Przedmioty po bliskich osobach mają już wbudowaną historię emocjonalną - i to jest rodzaj relacji, tylko nie wytworzonej przez ciebie, ale zastane. W moim odczuciu to nie jest gorsze. Pytanie czy ta relacja jest dla ciebie dostępna, czy czujesz do tego wisiorka cokolwiek poza przywiązaniem sentymentalnym.


Odpowiedz
(@halo96)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 45

@Marzenka98 Hm. Tak właściwie to chyba czuję coś więcej niż sentyment, ale trudno mi to nazwać. Babcia używała go przez lata, więc może on już coś 'nosi' sam z siebie, bez mojej intencji? To wróciłoby nas do tego co Kminek mówiła o kamieniach - że to nie materiał sam z siebie trzyma intencję, ale czy to samo dotyczy historii emocjonalnej?


Odpowiedz
(@kminek)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 800

@Halo96 Historia emocjonalna to co innego niż intencja magiczna. To pierwsze jest bardziej psychologiczne - mamy do czegoś stosunek bo z tym coś przeżyliśmy. Drugie wymaga świadomego działania. Wisiorek babci może bardzo mocno na ciebie działać przez to pierwsze, ale to nie znaczy że działa 'magicznie' w sensie, który tu omawiamy. Choć granica jest rzeczywiście płynna i nie wiem czy warto ją sztywno wyznaczać.


Odpowiedz
(@sagea-2)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 253

@Kminek Trochę mi się wydaje, że Kminek ciągle sprowadza wszystko do definicji i rozróżnień, a praktycznie to efekt jest efektem. Mam kilka kamieni z mojej kolekcji, które dostałam od innych osób i działają na mnie świetnie - i nie robiłam żadnego 'programowania', po prostu wzięłam je i zaczęłam z nimi pracować. No to co to jest jeśli nie relacja i co nie magia?


Odpowiedz
(@kminek)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 800

@Sagea.2 Nie mówię że to nie działa. Mówię że warto rozumieć mechanizm, bo to wpływa na to jak podchodzimy do naprawy i trwałości. Jeśli efekt pochodzi z twojej psychologii i skupienia, to naprawa znaczy coś innego niż jeśli twierdzimy że kamień nosi energię obiektywnie. W tym wątku ktoś pyta o trwałość - i odpowiedź zależy właśnie od tego, co jest źródłem.


Odpowiedz
(@czeslaw-2)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 163

@Lutoslaw84 No i wróciłem do tego samego pytania co wcześniej, tylko z innej strony. Bo jeśli źródłem jest psychologia i skupienie - to naprawa to po prostu zmiana podejścia do przedmiotu. Jeśli źródłem jest coś zewnętrznego - to naprawa wymaga interwencji w to zewnętrzne. Lutoslaw, ty co w tej chwili zakładasz? Bo od tego powinniśmy chyba wyjść jeśli mówimy o twoim kompasie.


Odpowiedz
Wpisy: 110
(@wizjonerka85)
Połączone: 1 rok temu

Wracając do tego co pisał Lutoslaw - to pytanie o relację z przedmiotem mnie jakoś uderzyło. Bo rzeczywiście, jak tak sobie teraz myślę o tej mojej Eihwaz, to chyba za bardzo skupiałam się na tym żeby 'przywrócić' jej poprzednią formę, a może powinnam po prostu zacząć od nowa? Ale tu mam pytanie do Arnolda albo kogoś z większym doświadczeniem z runami - czy wyrzeźbienie tej samej runy na nowym kawałku drewna i przeniesienie na nią intencji to byłaby 'ta sama' runa, czy zupełnie coś nowego?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@arnold59)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 402

@Wizjonerka85 Zależy co rozumiesz przez 'ta sama'. Symbolicznie to ta sama runa, energetycznie to inny obiekt z inną historią. Ale powiem ci szczerze - to, że robisz nową, nie oznacza że stara przestaje być czymkolwiek. Mam kilka egzemplarzy tej samej runy, każda jest nieco inna w odbiorze. Nie wiem czy to odpowiedź na twoje pytanie, czy raczej kolejne pytanie.


Odpowiedz
Wpisy: 106
Rozpoczynający temat
(@lutoslaw84)
Połączone: 2 lata temu

Szczera odpowiedź? Nie wiem. Zaczynałem od założenia, że kompas nosi jakąś energię dziadka i chciałem to 'odtworzyć' po uszkodzeniu. Ale przez tę rozmowę zaczynam się skłaniać ku temu, że to co robię to bardziej praca nad własnym stanem niż nad przedmiotem. I może właśnie dlatego pytanie o naprawę na stałe jest bez sensu - bo mój stan nie jest stały.


Odpowiedz
Wpisy: 104
(@blanka)
Połączone: 9 miesięcy temu

Ciekawa dyskucja, przepraszam że wchodzę późno. Mam takie pytanie w bók - czy ktoś z was próbował podejść do uszkodzonego przedmiotu przez numerologię daty uszkodzenia? Tzn. kiedy coś pękło, odprysnęło, zepsuło się - data i godzina mogą powiedzieć coś o tym co ten moment znaczył. Może to nie przypadek kiedy to się stało i może ta data da wskazówkę co z tym dalej robić.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@ilonka65)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 486

@Blanka A to jest ciekawy trop. W tarocie mam podobne podejście - czas zdarzenia coś znaczy, karty wyciągane w różnych momentach dają inne odpowiedzi na to samo pytanie. Tylko jak to byś widziała w praktyce dla Lutoslawa? Bo on nie znał dokładnie daty uszkodzenia kompasu, o ile dobrze pamiętam.


Odpowiedz
(@lutoslaw84)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 106

@Ilonka65 Właściwie datę znam dość dokładnie - odkryłem uszkodzenie podczas porządków, po kilku tygodniach nieużywania. Data odkrycia jest mi znana. Ale czy ma liczyć się data rzeczywistego uszkodzenia - której nie znam - czy data kiedy to uszkodzenie weszło w moją świadomość? Bo to są dwie zupełnie różne rzeczy.


Odpowiedz
Wpisy: 104
(@blanka)
Połączone: 9 miesięcy temu

To jest właśnie sedno. W numerologi liczy się moment wejścia w świadomość - bo to jest moment kiedy zdarzenie zaczęło dla ciebie istnieć. Data odkrycia jest twoją datą, nie datą obiektu. Więc bym wzięła tę datę i zrobiła analize - co ta liczba mówi o tym co cie czeka w relacji z tym przedmiotem.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@dadzbog-x)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 648

@Blanka To co Blanka mówi o momencie wejścia w świadomość jest bliskie pewnej koncepcji z astrologii mundialnej - moment gdy coś staje się dla kogoś faktem, nie moment gdy obiektywnie się wydarzyło. W praktyce magicznej to ma sens: twoja relacja z kompasem zmieniła się w konkretnym momencie i od tego momentu można liczyć nowy etap. Ciekawe podejście.


Odpowiedz
Wpisy: 110
(@wizjonerka85)
Połączone: 1 rok temu

Chcę wrócić na chwilę do pytania o Eihwaz bo nie dostałam jeszcze odpowiedzi na tę kwestię trwałości. Dadzbog i Lutoslaw mówią o relacji i powtarzalności - ale czy to znaczy że runa z odpryśniętym kawałkiem nadaje się do codziennej pracy tak samo jak nowa? Czy raczej to jest ta runa do pracy ceremonialnej ale do codziennego noszenia wziąć nową?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@arnold59)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 402

@Wizjonerka85 To jest bardzo praktyczne pytanie i nie ma jednej odpowiedzi. Ja bym rozgraniczył - do noszenia na ciele wziąłbym nową, bez historii uszkodzeń. Do pracy intencjonalnej, ritualnej, gdzie chcesz pracować z przemianą i wytrwałością przez trudności - ta stara z odpryśniętym kawałkiem może być lepsza. Eihwaz, cis, śmierć i odrodzenie - tutaj 'rana' na runy nie jest problemem, jest częścią przekazu.


Odpowiedz
(@wizjonerka85)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 110

@Arnold59 Okej, to ma sens - do noszenia nowa, do rytuału ta uszkodzona. Ale mam pytanie: jeśli runą z odpryśniętym kawałkiem pracujesz z wytrwałością i przemianą, to czy samo uszkodzenie zmienia znaczenie runy? Tzn. Eihwaz to cis, drzewo które przetrwa wichurę - ale złamany cis to jeszcze cis czy już coś innego?


Odpowiedz
(@arnold59)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 402

@Wizjonerka85 Dobre pytanie i nie mam na nie gotowej odpowiedzi. W praktyce runowej mówi się, że runa to symbol, a symbol nie traci swojego znaczenia przez fizyczne uszkodzenie nośnika. Ale z drugiej strony - w tradycji nordyckiej drewno było żywe, cis był żywy, i złamana gałąź to nie to samo co zdrowa. Nie wiem czy da się to rozstrzygnąć dogmatycznie.


Odpowiedz
Wpisy: 163
(@czeslaw-2)
Połączone: 2 lata temu

To co mówi Arnold o drewnie jako żywym materiale ciągnie za sobą pytanie o to, czy w ogóle możemy naprawiać coś magicznie 'na stałe' - bo żywe rzeczy z definicji się zmieniają. Może to jest właśnie odpowiedź na pierwotne pytanie Lutoslawa: stała naprawa jest możliwa tylko jeśli coś jest martwe i statyczne. Żywa relacja z przedmiotem będzie się zawsze zmieniać.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@lutoslaw84)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 106

@Czeslaw.2 To mnie uderzyło. Kompas jest mechaniczny, martwy - a jednak przez całe życie dziadka i przez moją relację z nim coś w nim żyje. I może właśnie dlatego nie da się tego 'naprawić na stałe' - bo ta żywa część jest procesem, nie stanem. Tylko wtedy pytanie o motywację i wysiłek też się zmienia. Bo jeśli pracuję z przedmiotem żeby podtrzymać skupienie na długich projektach, to naprawa to nie jednorazowy rytuał - to codzienne odnawianie?


Odpowiedz
Wpisy: 253
(@sagea-2)
Połączone: 10 miesięcy temu

Słuchajcie, ja trochę inaczej na to patrzę. Mam kilka kamieni które trzymam przy sobie przy długiej pracy - turkus, tygrysie oko - i nigdy nie robiłam żadnych ceremonialnych napraw. Po prostu jak czuję że 'coś nie gra', czyściłam je w soli albo na słońcu i wracały do siebie. Czy to nie jest właśnie ta 'naprawa na stałe' - regularny reset? Nie wiem czy to ma sens jako termin ale działa.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@kminek)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 800

@Sagea.2 Sól i słońce to oczyszczenie, nie naprawa. To dwie różne operacje. Oczyszczasz z nagromadzonej energii, ale nie przywracasz niczego co zostało utracone przez fizyczne uszkodzenie. Lutoslaw ma pęknięty kompas - jak go wyczyścisz, to zmienisz to co jest zapisane w metalu?


Odpowiedz
(@sagea-2)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 253

@Kminek No może nie zmienię tego co w metalu, ale zmienię to jak na niego reaguję - i to chyba wystarczy do pracy? Ty zawsze rozróżniasz rzeczy których w praktyce nie da się rozróżnić. Efekt jest ten sam.


Odpowiedz
Wpisy: 648
(@dadzbog-x)
Połączone: 1 rok temu

Tutaj Kminek ma jednak rację, choć rozumiem Sageę. To nie jest tylko akademickie rozróżnienie - ma konsekwencje praktyczne dla wytrwałości. Jeżeli przedmiot jest nośnikiem zewnętrznej siły albo konkretnej intencji zakorzenionej w historii, to oczyszczenie może właśnie to wymazać. Czyste naczynie kontra naczynie z pamięcią - to są różne stany wyjściowe do pracy z motywacją i długotrwałym wysiłkiem. Pytanie Lutoslawa o trwałość magicznej naprawy w tym kontekście jest inne niż pytanie o reset energetyczny.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@blanka)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 104

@Dadzbog.x Właśnie - i tu wracam do tego co mówiłam o numerologi i dacie odkrycia. Jeżeli moment odkrycia uszkodzenia otwiera nowy cykl w relacji z przedmiotem, to oczyszczenie zrobione w złym momencie numerologicznym może ten nowy cykl zamknąć zanim się zaczął. To by wyjasnialo dlaczego niektórym 'naprawa' działa długo a innym przestaje po kilku tygodniach - nie robią tego w swoim czasie.


Odpowiedz
(@ilonka65)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 486

@Blanka Poczekaj, bo chcę to zrozumieć. Mówisz że czas oczyszczenia lub rytuału naprawczego wpływa na trwałość? Jak to widzisz od strony numerologicznej - bierzesz datę i szukasz liczby osobistej, cyklu rocznego? Bo to jest konkretna wskazówka dla Lutoslawa jeśli planuje jakiś rytuał z kompasem.


Odpowiedz
Udostępnij: