Ostatnio zbierałam różne śmieci do robótek - stare guziki po babci, kawałki tkaniny z ubrań, porcelanowy uchwyt od rozbite kubka. I zaczełam się zastanawiać, czy takie rzeczy mające za sobą całe życie jakiegoś przedmiotu, mogą być uzywane w rytuałach. Bo z jednej strony mają historię, energie z poprzedniego życia - z drugiej ta historia jest nieznana i niekoniecznie taka, jakiej chcemy. Ktoś w ogóle pracuje z takimi upcyklingowanymi przedmiotami? Mam na myśli dosłownie: śmietnikowe znaleziska, rzeczy z second handów, stłuczone bibeloty. Nie kamienie, bo z nimi wiadomo jak postępować, ale właśnie takie codzienne graty.
O, dokładnie to samo od jakiegoś czasu chodzi mi po głowie. Sama mam talerz ze stłuczonego kompletu, kupiony na pchlim targu, i przez długi czas nie wiedziałam co z nim zrobić - ani wyrzucić żal, ani nie miałam pomysłu jak go do czegokolwiek włączyć. Leży teraz jako podstawka pod kadzidło. Ale czy to działa jak "magiczny" przedmiot, czy po prostu jako podstawka - szczerze, nie wiem 🙂 Natomiast to pytanie o historię przedmiotu to jest coś, o czym większość z nas chyba nie myśli. Skąd w ogóle wiesz, co przyciągasz razem z takim gratm?
To zależy od tego, jak traktujesz samą ideę ładowania i oczyszczania przedmiotów. Jeśli uważasz że przedmiot można skutecznie oczyścić, to historia poprzednich właścicieli staje się mniej istotna. Jeśli nie - to kupowanie czegokolwiek z drugiej ręki jest ryzykowne, a upcykling tym bardziej. Ale jest jeszcze trzecia opcja, o której rzadko się mówi: że właśnie ta nagromadzona historia jest tym, co czyni przedmiot bardziej nasyconym. Nie wszystkie tradycje dążą do czystego slate. W niektórych liniach hoodoo celowo używa się starych przedmiotów należących do konkretnych osób - właśnie po to, żeby ta energia była obecna. Pytanie mam do was: co rozumiecie przez "oczyszczenie"? To słowo pada zawsze, ale każdy chyba rozumie je inaczej.
Mam wrazenie ze zaczynacie temat od zlego konca. Zanim zapytacie "czy działa", powinniście zapytac: do czego ma służyc ten przedmiot. Bo jezeli chcesz cos zbudowac do ochrony, stary przedmiot z silna historia rodzinna moze byc lepszy niz nowy ze sklepu ezoterycznego. Ale jesli potrzebujesz neutralnego nosnika - stary grat moze ci wszystko popsuć. Materia rytualu powinna byc dobrana do intencji, a nie odwrotnie.
No i tu jest ciekawe zagadnienie, bo w różnych tradycjach podchodzi się do tego inaczej. W grimoarach z XVII-XVIII wieku znajdziesz zalecenia, żeby składniki rytuałów zbierać samemu - rośliny, kości, ziemię. Kupowanie gotowych rzeczy było traktowane z dużą rezerwą, bo "czyjaś ręka" była na tym przedmiocie. Ale jednocześnie w tych samych tradycjach używano relikwii - przedmiotów o bardzo konkretnej historii, celowo. Różnica polegała na tym, że historię relikwii się znało. Więc może kluczem nie jest "stary czy nowy", tylko "znana historia czy nieznana"?
hej, przepraszam ze wchodze z boku ale mam pytanie - czy to w ogole ma znaczenie jesli rytual jest robiony z czysta intencja? czytalem gdzies ze intencja jest wazniejsza niz materialy. to moze upcyklingowany przedmiot jest ok jesli wiesz czego chcesz?
słuchajcie, wchodze tu troche z zewnatrz bo nie jestem specjalnie w temacie magii ale mam pytanie - skoro mowicie o historii przedmiotow i energii ktora niosą, to jak w praktyce to sprawdzacie? ze ten guzik ma "zla" historie albo "dobra"? pytam serio bo to brzmi jak cos co mozna by jakoś zweryfikowac tylko nie wiem jak.
Czytam ta rozmowe i mam takie skojarzenie - moja ciocia zbierala rozne stare rzeczy z calego domu po zmarlej sasiadce i twierdzila, ze po kilku tygodniach zrobilo sie u niej dziwnie w domu. nie wiem czy to zwiazane, ale zawsze sie zastanawialam. Czy upcyklingowane przedmioty po osobach ktore odeszly sa jakoś inaczej traktowane niz te po zyjacych?
Wracając do głównego tematu bo trochę odpłynęliśmy - ciekawi mnie jeszcze jedna rzecz. Czy sam akt przetworzenia przedmiotu, nadania mu nowej formy, nie jest rodzajem oczyszczenia? Jak weźmiesz stary talerz, stłuczesz go i zrobisz z odłamków mozaikę - to nadal jest ten sam talerz energetycznie? Czy nowy przedmiot? Bo fizycznie coś się zmienia, forma się zmienia. W alchemii zmiana formy ma znaczenie, prawda?
No właśnie, jeśli zmiana formy ma znaczenie, to właściwie cały upcykling mógłby być postrzegany jako rodzaj rytuału sam w sobie. Świadome przerabianie czegoś starego w coś nowego, z intencją - to niedaleko od tego, co się robi przy tworzeniu amuletów czy sigili. Tylko nikt tego tak nie nazywa. Zastanawiam się, czy nie ma tu jakiegoś przeoczenia w społecznościach magicznych - że coś, co robią artyści upcyklingowi bez żadnej ezoterycznej świadomości, jest strukturalnie podobne do pewnych praktyk.
to jest ciekawy ślad. Bo sigil tworzysz od zera, ale właściwie też bierzesz litery - symbole z cudzej historii, z alfabetu który ma tysiąclecia za sobą - i przerabiasz je w coś swojego. Może granica między "upcyklingiem" a "tworzeniem nowego nośnika magicznego" jest płynniejsza niż myślimy. Chociaż nie wiem czy artyści upcyklingowi by się zgodzili na takie porównanie 🙂
dobra ale wracajac do praktyki - bo ta rozmowa jest spoko ale chcialbym wiedziec: jesli ktos tu pracuje z takimi przedmiotami i ma jakies konkretne doswiadczenia, to jak to wyglada? bierzesz na przyklad stary kubek, oczyszczasz go, ladujesz intencja i co? co sie z nim potem robi? jak wyglada praca z czyms takim w praktyce a nie w teorii?
Właśnie, i to prowadzi do pytania które chodzi mi po głowie od początku - czy upcyklingowany przedmiot do którego dodamy siebie, nie staje się de facto przedmiotem tworzonym od nowa? Ta stara skrzynka po herbacie przestaje być skrzynką po herbacie, kiedy wyłożysz ją swoim materiałem i ładujesz intencją. Czy granica między upcyklingiem a tworzeniem nowego przedmiotu magicznego jest w ogóle wyraźna?
Moim zdaniem granica jest w historii materialu, nie w formie. Mozesz przerobić cos kompletnie nie do poznania, ale jesli material pochodzi z konkretnego miejsca lub osoby, ta historia zostaje. Forma sie zmienia, substancja - w sensie filozoficznym - pozostaje. To troche jak ze snami - mozesz miec sen ktory wyglada jak cos zupelnie innego, ale rozpoznajesz w nim znajoma emocje albo miejsce. Forma inna, ale cos zostaje.
Jak dla mnie to zawsze mieszanka i chyba nie jestem w tym wyjątkowa. Przy afirmacjach bliżej mi do modelu, że intencja i forma są kluczowe. Przy pracy z przedmiotami - jakiś głos we mnie mówi że materia ma coś swojego, niezależnie od tego co o niej myślę. Może to niespójne, ale tak to u mnie wygląda w praktyce.
chciałem zapytac o cos innego. Wy mówicie o upcyklingu i przedmiotach z historią jak o czyms co ma dwie strony - może pomagac, moze przeszkadzac. ale skad ta asymetria? tzn dlaczego nikt nie mówi ze stary przedmiot moze byc po prostu neutralny? ze niekoniecznie wnosi cos zlego ani dobrego, tylko jest? wydaje mi sie ze zakladacie z gory ze historia zawsze ma jakis ladunek.
Przy psychometrii - i tu mówię z doświadczenia, nie teorii - bardzo "głośne" są przedmioty związane z silnymi emocjami lub z osobami, które przez długi czas były z nimi w kontakcie. Anonimowy guzik faktycznie bywa cichy. Nie znaczy to że jest zupełnie bez śladu, ale sygnał jest słabszy. Mogę się mylić w interpretacji tego co odbiera, ale różnica w "głośności" jest wyraźna.
To chyba najlepsza definicja tej różnicy, jaką w tej rozmowie usłyszałam. Upcykling to nie jest punkt zero, a nowa świeca - jest. I pytanie: czy to zaleta, bo masz więcej materiału do pracy, czy wada, bo masz więcej rzeczy do przepracowania. Dla mnie coraz bardziej brzmi jak zaleta, ale chyba zależy co chcesz robić.
