Forum

Asystent AI
Przedmioty przywiez...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Przedmioty przywiezione z podróży - czy zawierają cudze energię?


Wpisy: 383
Rozpoczynający temat
(@leokadia76)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wróciłam ostatnio z Maroka i przywiozłam kilka drobiazgów - ręcznie robiona ceramika, jeden mały amulet z bazarku w Marrakeszu i coś w rodzaju zawieszki z okiem Fatimy. Planuję część z tego włączyć do swojego miejsca, ale zaczęłam się zastanawiać, co tak naprawdę siedzi w tych przedmiotach, zanim trafiły do mnie. Bazar to setki rąk, setki ludzi, i w sumie nie mam pojęcia, kto wcześniej tego dotykał i z jakim nastawieniem. Czy w ogóle daje się to wyczyścić do końca, czy zawsze coś zostaje?


Odpowiedz
48 odpowiedzi
Wpisy: 630
 Nyja
(@nyja)
Połączone: 1 miesiąc temu

To jest właśnie ten temat, przy którym ludzie robią się albo bardzo ostrożni, albo zupełnie machają ręką. Przedmioty rzemieślnicze z krajów, gdzie magia wrosła w codzienność - jak Maroko, Indie, Meksyk - mają specyficzny status. Nie chodzi tylko o czyjeś dotknięcia. Rzemieślnik, który wykonuje amulety z okiem Fatimy od pokoleń, prawdopodobnie robi to z pewnym intencjonalnym ładunkiem, niezależnie od tego, czy ty to czujesz czy nie. Hamsa wywodzi się z tradycji sefardyjskich i muzułmańskich jednocześnie, i sama forma jest już naładowana znaczeniem przez stulecia użycia. Pytanie nie brzmi tylko 'kto to dotykał', ale 'co to właściwie reprezentuje i czy to jest spójne z moim systemem'.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@leokadia76)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 383

@Nyja to jest dobra uwaga, bo ja akurat trochę zbadałam temat tej zawieszki przed zakupem i sprzedawca tłumaczył, że robi je sam. Ale ile w tym prawdy - nie wiem. Na bazarach w Maroku te rzeczy są wszędzie i nie wszystkie są 'autentyczne' w takim sensie, że ktoś naprawdę wkładał w nie jakąś intencję. Część jest importowana z Chin, co odkryłam dopiero potem na kilku stronach. To chyba zmienia całą tę kwestię energetyczną, nie?


Odpowiedz
Wpisy: 260
(@znachorz)
Połączone: 1 rok temu

A co z przedmiotami, które nie mają żadnego magicznego kontekstu w miejscu pochodzenia - na przykład jakaś drewniana figurka kupiona w sklepiku przy autostradzie w Chorwacji, produkowana seryjnie? Pytam serio, bo nie wiem, czy takie coś w ogóle warto włączać do pracy, skoro nie ma za sobą żadnej tradycji.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@urszulka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 159

@Znachorz myślę, że to zależy od tego, co ty z tym zrobisz. Drewniana figurka z autostradowej stacji benzynowej nie ma żadnego ładunku intencyjnego, ale ma za sobą drzewny materiał, może jakiś region, klimat. Jeśli chcesz coś z niej zrobić, to tak naprawdę zaczynasz od zera - czyste płótno. Czasem to lepsze niż przedmiot, który ma już w sobie coś, co musisz rozplątywać.


Odpowiedz
Wpisy: 195
(@bronek)
Połączone: 2 lata temu

Ceramika z Maroka to inna bajka niż zawieszka. Ceramika nie jest predysponowana do zbierania energii tak jak metale czy kamienie. To bardziej kwestia ziemi, ognia, procesu wypalania - i to jest oddzielna historia od tych bazarowych amuletów. Czyszczenie ceramiki dymem jest trochę... nieefektywne moim zdaniem, bo glina jest neutralna z natury.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
 Nyja
(@nyja)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 630

@Bronek nie zgodziłabym się, że ceramika jest neutralna z natury - to zależy mocno od tradycji, z której pochodzi. Ceramika z Fezu czy Safrou ma za sobą wieki konkretnych wzorów, które nie są dekoracyjne w zachodnim sensie, tylko zapisują pewne znaczenia. Ale masz rację, że metal i kamień inaczej 'trzymają' niż glina. Glina jest bardziej porowata na energię, ale też szybciej się ją czyści. Ciekawe jest to, co napisała Leokadia o tym, że część tych przedmiotów pochodzi z Chin - to faktycznie zmienia sprawę, bo wtedy nie masz żadnej ciągłości tradycji, tylko formę bez treści.


Odpowiedz
(@leokadia76)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 383

@Bronek rozróżnienie ceramika vs metal ma sens, ale mam teraz pytanie - ta moja zawieszka jest ze stopu, który wygląda jak srebrzony, ale prawdopodobnie nie jest. Czy taki stop w ogóle coś przewodzi, czy to bardziej placebo?


Odpowiedz
Wpisy: 162
(@pelargonia94)
Połączone: 10 miesięcy temu

A jak w ogóle rozpoznać, że przedmiot coś 'zebrał' po drodze zanim do nas trafił? Pytam, bo mam kilka kamieni kupionych na targu mineralogicznym i nigdy do końca nie wiedziałam, czy te z gabloty wystawienniczej - gdzie dotykało je pewnie kilkaset osób - są inne od tych, które były zapakowane. Czy to się w ogóle wyczuwa, czy to bardziej kwestia intuicji?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
 Nyja
(@nyja)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 630

@Pelargonia94 to drugie - wyczuwanie nie jest powszechne i nie musisz tego 'czuć', żeby to działało w jakikolwiek kierunek. Ale kamienie wystawiennicze na targach to specyficzny przypadek - przez kilka godzin ekspozycji były w polu uwagi dziesiątek ludzi nastawionych albo na zakup, albo na podziwianie. To nie to samo co przedmiot, który przez miesiąc leżał w czyjejś kieszeni z konkretnym nastawieniem. Intuicja jest jednym z mierników, ale możesz też po prostu przyjąć zasadę, że wszystko, co przyszło spoza twojego pola, przechodzi przez oczyszczenie. Niezależnie od tego czy wyczuwasz coś czy nie.


Odpowiedz
(@bronek)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 195

@Nyja okej, przyznam że nie znałam tych konkretnych ceramicznych tradycji z Fezu, mówiłem bardziej ogólnikowo o glinie jako materiale. Ale wracając do pytania Leokadii o ten stop - moim zdaniem stop metali, który nie jest naturalny, ma słabszą 'pamięć' materiałową niż czyste srebro czy miedź. To znaczy, że jest mniej podatny na zapisywanie energii z zewnątrz, ale też mniej podatny na pracę z nim. Trochę jak plastik z metalowym połyskiem.


Odpowiedz
Wpisy: 229
(@zaneczka73)
Połączone: 3 lata temu

Czytam ten wątek i mam wrażenie, że mieszamy dwie różne rzeczy - energię 'nagraną' przez konkretnych ludzi, którzy przedmiot dotykali, i symbolikę, którą przedmiot niesie przez swoją formę i pochodzenie. To są osobne warstwy. Oko Fatimy czy hamsa działa na poziomie symbolu niezależnie od tego, czy jest zrobiona w Maroku czy w fabryce w Kantonie - bo sama forma ma swoje działanie w psychice i w polu. Ale to, co zostawili po sobie poprzedni właściciele czy dotykaczy - to inna sprawa i to faktycznie można próbować czyścić.


Odpowiedz
Wpisy: 384
(@wera_k)
Połączone: 6 miesięcy temu

Czyli jak dobrze rozumiem - nawet chiński produkt z formą hamshy działa symbolicznie? Serio? Bo to trochę podważa całą tę dyskusję o autentyczności, nie?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@zaneczka73)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 229

@Wera_K nie podważa, tylko rozdziela poziomy. Możesz mieć przedmiot, który działa jako symbol, ale jest brudny energetycznie od transportu, magazynu i dziesięciu rąk. Albo możesz mieć przedmiot autentyczny, od rzemieślnika z intencją, ale symbol jest z tradycji, która ci nie odpowiada. Oba wymagają innej pracy.


Odpowiedz
(@balbinka_83)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 235

@Zaneczka73 Zapisuję sobie to rozróżnienie od Zaneczki, bo o tym rzadko się mówi wprost. Mam w notatkach kilka metod czyszczenia, ale zawsze stosowałam je hurtowo do wszystkiego. Teraz zastanawiam się, czy dym, sól i dźwięk działają jednakowo na te dwie warstwy - symboliczną i tę ze śladami poprzednich rąk.


Odpowiedz
(@urszulka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 159

@Zaneczka73 aktywacja to osobna rozmowa, ale w skrócie - symbol działa bez względu na materiał, jak powiedziała Zaneczka. Jeśli zależy ci na długoterminowej pracy z amuletową energią, to może zamiast tej zawieszonej pamiątki bazarowej pomyśl o zrobieniu czegoś samodzielnie albo zamówieniu u kogoś, kto to robi świadomie. Te marockańskie rzeczy są piękne, ale jeśli nie wiesz co dokładnie masz w ręku, to praca z nimi jest trochę jak gotowanie z nieznanego przepisu bez podanych składników.


Odpowiedz
Wpisy: 383
Rozpoczynający temat
(@leokadia76)
Połączone: 7 miesięcy temu

To może być paradoksalnie zaleta, co? Jeśli stop słabiej zapisuje, to może mniej zebrał po drodze z Maroka do mnie. Ale z drugiej strony, jeśli słabiej trzyma, to jak aktywować coś, co chcę, żeby działało?


Odpowiedz
Wpisy: 325
(@wieszczbita-x)
Połączone: 2 lata temu

Wchodzę w połowie wątku, ale chcę dopytać - czy ktoś rozróżnia między przedmiotami kupionymi bezpośrednio od twórcy a tymi z bazarów, sklepów, pośredników? Bo to, o czym piszecie - te warstwy energetyczne - wydaje mi się, że mają też wymiar społeczny. Przedmiot zrobiony przez jedną osobę z konkretną intencją ma inną historię niż ten, który przeszedł przez ręce dystrybutora, magazyniera, kilku sprzedawców. I nie chodzi tylko o liczbę rąk, ale o rodzaj uwagi, jaka była na ten przedmiot skierowana.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@zaneczka73)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 229

@Wieszczbita.x to ważne rozróżnienie. Dodałabym jeszcze kontekst emocjonalny - targi i bazary to miejsca, gdzie kupowanie jest dość transakcyjne, szybkie. Inna historia to przedmiot, który przez długi czas należał do kogoś i był używany regularnie. Stare rzeczy z domów rodzinnych, dziedziczone, to zupełnie inna kategoria niż turystyczna pamiątka z bazaru, nawet jeśli ta pamiątka jest formalnie amuletem.


Odpowiedz
Wpisy: 267
(@sewer)
Połączone: 5 miesięcy temu

Mam trochę z boku pytanie, bo jestem w podobnej sytuacji - dostałem w prezencie od znajomego wróżbitę, który był w Indiach, jakiś przedmiot, o którym powiedział tylko tyle, że 'coś tam'. Nie wiem co to jest, z czego, skąd dokładnie. Jak podchodzić do czegoś, co jest prezentem od osoby, która twierdzi, że to ma znaczenie, ale nie daje żadnych konkretów?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@urszulka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 159

@Sewer to akurat ciekawy przypadek, bo masz podwójną niewiadomą - nie znasz ani przedmiotu, ani intencji osoby, która ci go dała. Wróżbita w Indiach to szeroki termin. Czy on coś więcej powiedział o tym, skąd to pochodzi? Bo jeśli to był ktoś przy świątyni - to zupełnie inna historia niż zakup na targu dla turystów.


Odpowiedz
Wpisy: 267
(@sewer)
Połączone: 5 miesięcy temu

Nie, nic konkretnego nie powiedział, dosłownie 'coś tam' i wzruszył ramionami. Przedmiot wygląda jak metalowa zawieszka z jakimś wyrytym wzorem, nie potrafię go zidentyfikować. Leży u mnie na półce od kilku tygodni i szczerze nie wiem, co z tym zrobić.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@zaneczka73)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 229

@Sewer jeśli nie wiesz co to, to pierwsze co bym zrobiła - odłożyła na neutralne miejsce i nie zakładała na siebie ani nie stawiała przy niczym, na czym ci zależy. Nie mówię, że to groźne, po prostu nieznany przedmiot to nieznany ładunek, a nie zawsze jest to coś, co chcesz mieć przy sobie bez rozeznania.


Odpowiedz
Wpisy: 195
(@bronek)
Połączone: 2 lata temu

A ten wzór - da się go jakoś opisać? Bo metalowe zawieszki z Indii to mogą być dosłownie setki tradycji. Jeśli to jest OM czy jakiś yantra - to jedna sprawa. Jeśli jakiś wężowy wzór albo trójząb - to już coś innego w kontekście tych tradycji.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@sewer)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 267

@Bronek wygląda jak jakiś geometryczny wzór, może mandala? Coś kołowego z liniami wewnątrz. Ale nie jestem pewien czy to mandala czy jakiś lokalny wzór dekoracyjny, naprawdę nie mam pojęcia.


Odpowiedz
(@pelargonia94)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 162

@Sewer Też mam podobny dylemat co Sewer, tylko z kamieniami - dostałam od kogoś kilka sztuk i nie wiem, skąd je brał. Czy w ogóle ma znaczenie, że to prezent, a nie coś kupionego bezpośrednio? Bo jakoś czuję, że to ma znaczenie, ale nie umiem powiedzieć dlaczego.


Odpowiedz
(@balbinka_83)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 235

@Pelargonia94 intuicyjnie to rozumiem, co czujesz. Prezent niesie energię intencji dawcy, a to może być coś zupełnie innego niż twoja intencja. Ale to też zależy chyba od relacji - jeśli to ktoś, komu ufasz i kto dobrze ci życzy, to może być też coś w rodzaju transferu dobrej woli? Nie wiem czy to ma podstawy gdzieś poza moją logiką.


Odpowiedz
(@zaneczka73)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 229

@Balbinka_83 podstawy są w różnych tradycjach, ale problem polega na tym, że życzliwa intencja dawcy i 'czysta' energia przedmiotu to nie to samo. Dawca mógł ci życzyć jak najlepiej, a kamień wcześniej leżał gdzieś, gdzie zebrał co innego. Jedno nie anuluje drugiego.


Odpowiedz
Wpisy: 630
 Nyja
(@nyja)
Połączone: 1 miesiąc temu

Jeśli to wzór kołowy z liniami - to może być yantra, a te mają bardzo konkretne przypisania w tradycji hinduskiej, każda do innego bóstwa albo aspektu. Sri Yantra to jedna z bardziej rozpoznawalnych, ale jest ich wiele. Problem w tym, że na biżuterii dla turystów często są wzory, które wyglądają jak yantry, ale są uproszczone do nierozpoznawalności. Wrzuć zdjęcie jeśli możesz, ktoś może rozpoznać.


Odpowiedz
Wpisy: 383
Rozpoczynający temat
(@leokadia76)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wątek Sewera trochę zmienia perspektywę na mój problem z tą zawieszką z Maroka, bo ja przynajmniej wiem co to jest i skąd. On ma przedmiot-zagadkę. Ale właśnie - jak Nyja mówi o yantrach - to znowu wychodzi, że forma i tradycja to jedna warstwa, a kto i w jakiej intencji to zrobił, to druga. Niezależne od siebie.


Odpowiedz
Wpisy: 325
(@wieszczbita-x)
Połączone: 2 lata temu

Wróćmy na chwilę do tego, co Leokadia powiedziała - ta zawieszka ze stopu, aktywacja. Zaneczka wcześniej rozdzieliła symbolikę od energii zapisanej przez dotyk. Ale przy aktywacji - co właściwie aktywujemy? Symbol czy materię? Bo to chyba zmienia metodę, nie?


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
 Nyja
(@nyja)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 630

@Wieszczbita.x dobrze postawione pytanie i nie ma tu jednej odpowiedzi, bo to zależy od systemu, w którym pracujesz. W tradycji tantrycznej aktywacja jantry - pranpratishtha - to ceremonia, która dosłownie 'instaluje' bóstwo w formie. Bez niej yantra to tylko geometria. W zachodniej magii ceremonialnej masz konsekrację, która działa bardziej przez intencję operatora i sformułowanie. Te dwa podejścia zakładają coś zupełnie innego o tym, gdzie 'siedzi' moc przedmiotu.


Odpowiedz
(@leokadia76)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 383

@Nyja a w praktyce - dla kogoś, kto nie jest w żadnej z tych tradycji, tylko ma swoją niespójną mieszankę - to jak to w ogóle robić? Pytam konkretnie, bo nie wiem, do której metody sięgnąć.


Odpowiedz
(@sewer)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 267

@Nyja Mam pytanie trochę z boku tego, o czym mówicie - wróćmy do tej mojej zawieszki z wzorem. Wcześniej Nyja powiedziała, że może to być yantra. Jeśli tak jest, a ja nie wiem z jaką tradycją to jest powiązane i nie zamierzam w nią wchodzić - to co z tym przedmiotem? Zostawić, oddać, schować? Nie chcę czegoś, co ma swoje 'przypisanie' do czegoś, czego nie rozumiem.


Odpowiedz
 Nyja
(@nyja)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 630

@Sewer to uczciwe pytanie. Yantra bez pranpratishtha - czyli bez ceremonii, która instaluje w niej konkretną obecność - jest geometrycznym wzorem. Na biżuterii dla turystów to najczęściej właśnie tylko wzór, producent nie robił żadnej aktywacji. Więc ryzyko 'niechcianego przypisania' jest tu minimalne. Inaczej by było, gdybyś dostał jantę z czynnej świątyni albo od kogoś, kto ją celowo konsekrował. Nie znaczy to, że wzór jest obojętny - geometria ma swoje działanie niezależnie od rytuału - ale nie ma tu czegoś, co by na ciebie 'czekało'. Jeśli nie czujesz z nią połączenia i budzi wątpliwości, możesz ją po prostu odłożyć. Nie każdy przedmiot z podróży musi wejść do obiegu.


Odpowiedz
Wpisy: 260
(@znachorz)
Połączone: 1 rok temu

Przy okazji tej rozmowy o aktywacji zastanawiam się, czy nie ważniejsze jest to, co robisz z przedmiotem po aktywacji, niż sama aktywacja. Mam na myśli - codzienny kontakt, noszenie, medytowanie z nim. Czy to nie jest to, co faktycznie buduje relację z przedmiotem?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@urszulka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 159

@Znachorz myślę, że masz rację, ale to nie wyklucza aktywacji jako punktu startowego. Jedno i drugie może mieć znaczenie - inicjalne ustawienie intencji i potem jej podtrzymywanie. Sama tak pracuję z kamieniami - nie wystarczy je oczyścić i postawić na półce.


Odpowiedz
Wpisy: 384
(@wera_k)
Połączone: 6 miesięcy temu

Dobra, ale wracając do sedna - Leokadia ma zawieszę z bazaru w Maroku z symbolem hamsy, ze stopu, prawdopodobnie niestopionego. I pyta co z nią zrobić. Zaneczka powiedziała, że symbol działa niezależnie od materiału. Nyja powiedziała, że aktywacja zależy od systemu. To co konkretnie Leokadia ma zrobić? Bo mam wrażenie, że dyskusja się rozszerza, a odpowiedź gdzieś ucieka.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@leokadia76)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 383

@Wera_K właśnie to mnie trochę męczy w tym wątku 🙂 miałam proste pytanie o energię przedmiotu z podróży, a teraz siedzę z całą filozofią aktywacji. Ale może to i dobrze, bo rozumiem więcej niż przed zadaniem pytania.


Odpowiedz
(@wieszczbita-x)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 325

@Leokadia76 Właśnie to 'bez pośpiechu' jest kluczowe i chyba najbardziej pomijane. Widzę, że cały wątek kręci się wokół metod, ale mało kto mówi o tym, jaki jest stan skupienia przy czyszczeniu. Jeśli czyścisz kamień jednym uchem bo myślisz o czymś innym, to nie wiem, co właściwie robisz. Dotyczy to też aktywacji, o której mówiliśmy wcześniej z Leokadią - czy to dym, czy dźwięk, czy cokolwiek innego, to uwaga jest tym, co nadaje temu sens.


Odpowiedz
(@urszulka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 159

@Wieszczbita.x zgadzam się co do uwagi, ale mam pytanie praktyczne - jak to wygląda u ciebie, gdy faktycznie nie możesz się skupić danego dnia? Przekładasz czyszczenie, czy robisz mimo wszystko? Bo mi się zdarza, że wiem, że powinnam, ale jestem zmęczona i robię mechanicznie. Zastanawiam się, czy to w ogóle coś daje.


Odpowiedz
Wpisy: 229
(@zaneczka73)
Połączone: 3 lata temu

Mogę powiedzieć konkretniej co do tej zawieszki - jeśli chcesz ją nosić jako ochronę symboliczną, to pierwsza rzecz to czyszczenie od wszystkiego, co zebrała po drodze. Sól, dym, dźwięk - do wyboru. Potem po prostu trzymaj ją przez chwilę i powiedz sam sobie, co chcesz, żeby dla ciebie znaczyła. Bez ceremonii, bez skomplikowanych formuł. Hamsa jako symbol ochronny działa w kulturze od tysięcy lat - nie potrzebujesz do tego inicjacji w żadnej tradycji.


Odpowiedz
Wpisy: 162
(@pelargonia94)
Połączone: 10 miesięcy temu

A te kamienie, które dostałam - czy sam dym wystarczy, żeby je oczyścić z cudzej energii? Słyszałam, że niektóre kamienie wchłaniają energię głębiej i dym nie dociera do środka. To prawda czy mit?


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@balbinka_83)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 235

@Pelargonia94 słyszałam to samo i sama się zastanawiam. Zaneczka wspomniała wcześniej, że dźwięk może działać inaczej niż dym - może na to odpowie? Mnie interesuje też, czy to zależy od rodzaju kamienia, czy ta 'głębokość wchłaniania' to właściwość konkretnych minerałów.


Odpowiedz
(@zaneczka73)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 229

@Balbinka_83 co do głębokości wchłaniania - to nie jest mit, ale też nie działa tak samo dla wszystkich kamieni. Struktury krystaliczne różnią się porowatością i gęstością siatki, więc turmalin czy obsydian zachowuje się inaczej niż np. selenyt, który jest właściwie solą gipsową i wchłania niemal wszystko jak gąbka. Dym działa na powierzchnię i bezpośrednią warstwę pola - to wystarczy przy lżejszych 'naładowaniach'. Przy kamieniach, które długo nosiła obca osoba albo leżały w czyimś domu latami, dźwięk rzeczywiście przenika głębiej przez wibracje mechaniczne - to już fizyka, nie tylko tradycja. Ale szczerze? Przy kamieniach z nieznanego źródła zrobiłabym jedno i drugie, nie raz.


Odpowiedz
(@pelargonia94)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 162

@Zaneczka73 a czy jest jakaś kolejność, która ma sens? Najpierw dym, potem dźwięk, czy odwrotnie? Albo to bez znaczenia?


Odpowiedz
(@bronek)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 195

@Pelargonia94 moim zdaniem dym najpierw, bo usuwa to, co na powierzchni, a potem dźwięk może dotrzeć do głębszych warstw bez 'przeszkód'. Przynajmniej tak to sobie wyobrażam mechanicznie. Choć przyznam, że nigdy tego nie testowałem metodycznie.


Odpowiedz
(@zaneczka73)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 229

@Bronek logika jest, ale nie mam pewności, że kolejność ma aż takie znaczenie. Nie spotkałam żadnej tradycji, która by to precyzowała w taki sposób - raczej chodzi o to, żeby każda metoda miała czas zadziałać, a nie o stricte określoną sekwencję. Pelargonia, powiedziałabym: rób spokojnie, z intencją, bez pośpiechu. Pięć minut dymu i pięć minut misą lub stroikiem - to już coś.


Odpowiedz
Wpisy: 383
Rozpoczynający temat
(@leokadia76)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wracając do swojej zawieszki z Maroka - po tym całym wątku chyba wiem już, co zrobię. Dym, chwila z intencją, i tyle. Bez przekombinowania. Ale właśnie to, co Nyja napisała o Sewerze, daje mi do myślenia w kwestii zakupów w ogóle - bo bazary marokańskie to też produkcja masowa, sprzedawcy dotykają setek takich rzeczy dziennie, targi, transport. Czyli to podobna sytuacja do yantr z biżuterii dla turystów. Czy to znaczy, że takie przedmioty to bardziej 'puste' energetycznie niż te z konkretnego, intencjonalnego źródła?


Odpowiedz
Udostępnij: