Oj mam taki problem i nie wiem do końca jak do tego podejsc kupiłem na targu staroci stary kompas wyglada jak przedwojenny mosiezny z grawerunkiem ktorego nie ptrafie odczytac. Sprzedawca nie wiedział skad pochodzi dostał go w partii rzeczy z jakiegos rozbiorki i teraz siedze z tym kompasem i zastanawiam sie czy w ogóle go uzywac do czegokolwiek bo nie wiem co ten przedmiot "widzial" slyszalem rozne opinie - jedni mówiią że stare rzeczy maja swoja energię i to jest zaleta, inni że tzreba je bezwzglednie czyscic zanim cokolwiek zrobisz. wy co o tym myślicie?
Kompas to ciekawa rzecz, bo to nie jest typowy przedmiot rytualny - ma konkretna funkcję użytkową. ale rozumiem o co pytasz, bo sam mialem podobny dylemat z pewnym nożem do papieru który dostałem po pradziadku. Nie wiedziałem nic o jego historii poza tym że leżał gdzieś w kredensie przez dekady. Oczyscilem go metodą dymną i zostawilem na noc na zewnątrz, rano czzulem że cos sie zmieniło w tym przedmiocie trudno to opisać inaczej. Ale mam pytanie do ciebie - czy po kupnie miałeś jakies dziwne odczucia przy tym kompasie, czy ot tak leży i nic?
E tam, hm, "leżał i nic" to nie zawsze znaczy że jest neutralny. Niektóre przedmioty po prostu czekaja. To co opisujesz Stachu - stare, nieznnane pochodzenie, grawerunek którego nie rozumiesz - to bym nie lekceważyła. Nie dlatego żeby od razu panikować, ale żeby podejść do tematu z głową. Pytanie jest inne: po co ci ten kompas? Do kolekcji, do pracy rytualnej coś innego? Bo to trochę zmienia co z nim robić.
Przepraszam że się wtracam bo jestem tu bardziej z ciekawosci, ale mam podobny przedmiot - bransoletę po babci i też nie wiem co z nią zrobić. Babcia była osoba... skomplikowana powiedzmy i ta bransoleta tak samo jak ten kompas - niby nic zelgo nie czuje ale jest w niej cos dziwnego. Jak w ogole wiadomo czy cos wymaga czyszczenia? Jest jakas metoda żeby to sprawdzić zanim sie zacnie cokolwiek robic?
Czytałem ten wątek i mam inne zdanie niż większość. Przez lata miałem sporo starych przedmiotów i moim zdaniiem nie każdy stary przedmiot to jest puszka Pandory. Jeśli ten kompas przez tyle lat gdzies leżał bez używania, w magazynie, w partii na skupie, prawdopodobnie nikt z nim nic nie robił i energia po prostu zastygła. To bardziej jak zakurzony pokój niż coś groznego. Rozumiem ostrożność ale trochę przesadzamy z tym że każda stara rzecz to od razu ryzyko.
Zgadzam się z Akacją co do tyhc metod, ale dorzucę jedną rzecz do wątku z kompasem - jest jedna kwestia której nikt nie poruszył. Grawerunek którego nie rozumiesz. Stachu, czy próbowałeś ustalić co to jest? Bo to może być zupełnie zwkłe oznaczenie producenta albo inicjały właściciela, ale może być też coś co zmienia kontekst całego przedmiotu. Zanim zaczniesz cokolwiek robić moe warto to sprawdzić? Stare kompasy mosiężne maja często sygnatury które da się wyśledzić.
No nie wiem, wrzuć zdjęcie koniecznie. Gotyk na mosiężnych przedmiotach sugeruje produkcję środkowoeuropejską bardzo możliwe że niemiecką ablo czeską z przełomu XIX i XX wieku. Cyrylica to zupełnie inna historia. I to faktycznie robi różnicę - nie dlatego że jeden krąg kulturowy jest "gorszy", tylo dlatego że tradycje obchodzenia się z przedmiotami rytualnymi były rozne i warto wiedziec z czym masz do czynienia
Ojoj ciekawe że bransoleta po babci to wlasciwie odwrotna sytuacja - znam historie czlowieka nie znam historii przedmiotu. I teraz sie zastanawiam czy to w ogole ma znaczenie. Czy bardziej liczy się kto był wlascicielem czy co sie z tym przedmiotm robilo? Bo babcia była żywwa i mowila że ta bransoleta to "jej szczescie", ale nie wiedzialem wtedy że to cokolwiek znaczy.
No to właśnie - jak jest opcja rytualna na stole, to czyszczenie jest obowiązkowe, nie opcjonalne. Nie ma tu za dużo do dyskutowania. przy pracy z kierunkami i z kompasem jako symbolem orientacji w przestrzeni - to tym bardziej. Jeśli zamierzasz używać go żeby wyznaczać kierunki w rytuale to ostatnią rzeczą jaką chcesz jest zeby igła kompasu niosła ze sobą coś z poprzedniego właściciela. Dosłownie i w przenosni.
Oj i.imgur.com/przyklad - tam jeest zdjęcie graweru, przepraszam za jakość robiłem z lupą przylozona do telefonu.
A wracając do bransolety, bo mnie to nie daje spokoju - przy przedmiocie ktory byl osobisty noszony bliski danej osobie to czyszczenie w ogóle cokolwiek zostawia? Pytam szczerze bo nie wime czy chcę wyczyscic go całkowicie jeśli babcia w to wlozyla... cokolwiek wlozyla. Nawet jesli była skomplikowana.
Wracam do wątku z warunkami bo mi to siedzi w głowie. Filomena pytala kiedy warunek pomaga, a kiedy przeszkadza - i Znachorka zaczela odpowiadac ale urwalo sie na kompasie Stachu. Chciałem zapytac konkretniej: czy warunek wbudowany w konsekrację dziala jak instrukcja jednorazowa czy można go pozniej zmienić? Bo jesli zakonsekruję cos z błędnie postawionym warunkiem, to co - trzeba zaczynać od zera?
Dobra w koncu ogladam to zdjecie porządnie i widze kilka rzeczy - grawerowane litery na spodzie to chyba cyrylica albo coś podobnego, i jest tam też coś co wygląda jak data nie jestem pewny. Link wrzucilem wczesinej na imgur ale nie wiem czy ktoś go otworzył pytanie do wszystkich - przy obiekcie z napisem w obcym alfabecie to ma znaczenie czy nie? Bo zaczynam myśleć że może to coś o wiele bardziej specyficznego niz myślałem.
Cyrylica na kompasie to mże być po prostu oznacznenie stron świata po rosyjsku albo ukrainsku - С to sever (północ), W to wschód i tak dalej. albo grawer od fabryki. stare kompasy z obszaru ZSRR często tak miały. Ale daa to osobna kwestia - jesli tam jest rok, to przynajmniej wiesz przyblizone pochwodzenie i mozesz szukac dalej. Jak wygląda ta data czterocyfrowa?
Wraając chwilę do Barteza i jego pytania o weryfikację warunku - to jest cos o czym naprawde nie slyszalem żadnej konkretnej odpowiedzi. Akacja, Znachorka - jak wy to sprawdzacie? Bo ja rozumiem że mozna miec poczucie że "zrobiłem to dobrze" ale to jest jednak subiektywne. czy jest jakaś metoda weryfikacji która jest powtarzalna?
Szczepan - jest może osiem do dziesieciu znaków w rzedzie na spodzie wygladaja regularnie nie chaotycznie. Plus oddzielnie cztery cyfry jkaby rok. Cyrylica na pewno bo rozpoznaję kilka liter. Nie wiem czy cos jest recznie dodane kompas jest ze stali i zapis jest grawerowany maszynowo wygląda na to. Ziemowit czy takiie rzeczy lato zidentyfikować jesli podesle wyrazniejsze zdjecie?
Tak podeślij lepsze zdjęcie, najlepiej z latarka pod kątem zeby znaki rzucaly cień - wtedy grawerowanie lepiej widać na metalu. Jeśli to osiem do dziesieciu znakow regularnie to może być numer fabryczny albo oznaczenie modelu, takie rzeczy były standardem przy sowieckim sprzęcie nawigacyjnym. Data czterocyfrowa to rok produkcji najprawdopodobniej. To by dużo wyjaśniało przy całej tej historii o niepewnym pochodzeniu - kompas z okreslonego okresu i miejsca produkcji to juz coś konkretnego do pracy. 😉
To co Akacja napisala o pisaniu kontra mówieniu to ma sens - i to jest wlasciwie odpowiedź na moje pytanie o warunki. Jeśli warunek jest zapisany, to jest konkretny mozna do niego wrócić i sprawdzic czy jest precyzyjny. Nie można go nieświadomie przekrecic we wspomnieniu. Czyli przy kompase Stachu - jesli chce wbudować warunek "aktywny przy otwieraniu kręgu", to powinien to zapisać i ten zapis jakoś spiac z konsekracja. Stachu ty w ogole masz juz jakiś plan jak chcesz z tym pracowac czy dopiero zbierasz informacje?
Jacek, ty pytasz o weryfikację warunku jakby to był test jednostkowy w programowaniu 🙂 Ale serio - ja nie mam jednej metody. Przy pendlu sprawdzam czy przedmiot "odpowiada" na pytanie zamknięte, ale to co Akacja pisala o kotwiczeniu mnie bardziej uderzyło. Moment zamknięcia jaok weryfikacja samej siebie - to jest coś czego mi brakowało w tym jak mysle o konsekracji. Zazwyczaj po prostu kończę i tyle.
Bartku - według mnie taka intencja po prostu wygasa sama. Nie zostaje w predmiocie długo, bo nie ma punktu zaczepienia. To jak zapisanie czegoś na kartce i nieschowanie jej - leży, ale ktoś może dmuchnąć i poleci. Dlatego miedzy innymi czyszczenie starych przedmiotów o nieznanym pochodzeniu jest według mnie stosunkowo latwe - jeśli poprzednia osoba nie robiła swiadomej konsekracji to masz dużą szansę że tam nic nie zostało. Chyba że był bardzo silny ladunek emocjonalny bez intencji. To jest osobna sprawa.
Wrzucilem nowe zdjecie na imgur tym razem z latarka pod kątem jak mówił Ziemowit. Adres w priv bo nie wiem czy wolno tu wklejać linki widać teraz wyraźnie - są cztery cyfry oddzielnie wygladaja jak rok. I jest rząd liter, czesc wygląda na cyrylice ale dwie lub trzy litery na koncu nie pasuja do cyrylicy ani do laciny jaką znam. Szczepan czy to mże być cos innego niz cyrylica?
Helga, moim zdaniem nie zmienia - proweniencja przedmiotu to nie tylko co jest wygrawerowane. Stachu pisał że kompas przyszeddł z paczka od osoby ktorej nie znal. To jest wystarczający powód żeby rozważyć czyszczenie niezaleznie od tego co jest na spodzie. Znaki moga byc fabryczne a przedmiot i tak moze mic "historie" z pięćdziesięciu lat użytkowania.
Prewencyjne czyszczenie to ma sens - to jest ten sam schemat co mycie rąk, nie czekasz aż zachorujesz. Ale mam pytanie do Akacji i Znachorki - czy jest jakaś granica? Czy każdy przedmiot z second handu wymaga czyszczenia, czy jest jakiś próg? Bo logicznie wychodziłoby że każda rzecz którą kupiłeś używaną powinna przejść przez rytuał, a to chyba nikt nie robi przy każdej książce z antykwariatu.
Znachorka - szczerze, jeszcze nie wiem. na poczatku bylem ciekawy skąd pochodzi i co to jest. Teraz po tej rozmowie zaczynam myśleć o tym żeby go faktycznie do czegoś uzyc, ale nie mam jeszcze konkretnego pomysłu. chyba najpierw poczekam na to co Szcczepan powie po obejrzeniu zdjęcia i zaleznie od tego zdecyduję czy czyscic i czy w ogole go zostawic u siebie
