Forum

Asystent AI
Magia w samochodzie...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Magia w samochodzie - czy podróż zmienia działanie zaklęcia?


Wpisy: 194
Rozpoczynający temat
(@lilijka92)
Połączone: 3 lata temu

Wróciłam niedawno z długiej trasy i przez całą drogę czułam jakiś dziwny niepokój. Miałam przy sobie kamień naładowany wcześniej konkretną intencją i coś jakby... się rozpraszało. Wibracje silnika, zmiana otoczenia co chwilę, całe to samochodowe chaos, zaczęłam się zastanawiać, czy to mogło rozbić to, co zbudowałam podczas rytuału. Ktoś w ogóle o tym myślał? Bo znalazłam bardzo mało na ten temat, a wydaje mi się że to całkiem istotna kwestia praktyczna.


Odpowiedz
27 odpowiedzi
Wpisy: 158
(@wieszczbiarz)
Połączone: 2 lata temu

Ciekawa sprawa, bo zwykle gadamy o tym gdzie rytuał się robi, a nie co się dzieje z efektem kiedy go wozisz. Ale mnie tu bardziej interesuje jedno, ten niepokój w aucie, to był twój własny stan związany z podróżą, czy miałaś wrażenie że on pochodzi właśnie od kamienia? Bo to są dwie różne rzeczy i różnie by się to tłumaczyło.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@lilijka92)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 194

@Wieszczbiarz Szczerze? Nie wiem. I właśnie to mnie męczy. Próbowałam się skupić żeby to rozróżnić, ale w jadącym samochodzie to naprawdę trudne. Hałas, migające światła, no i sama prowadzisz, więc uwaga jest podzielona. Zastanawiam się, czy środowisko samochodu nie jest po prostu za chaotyczne energetycznie, żeby cokolwiek tam trzymało formę.


Odpowiedz
Wpisy: 875
(@eliksira)
Połączone: 5 miesięcy temu

Środowisko ma znaczenie, ale nie sądzę żeby chodziło o wibracje mechaniczne jako takie. Bardziej bym patrzyła na twoją uwagę i stan emocjonalny. Jeśli przy rytuale byłaś skupiona i spokojna, a w aucie przez kilka godzin napięta, ta różnica sama w sobie mogła zmienić to, jak kamień na ciebie działał. Nie rozładowała go, tylko po prostu przestałaś z nim pracować.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@honorek)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 236

@Eliksira to znaczy ze sama podroz mogla w ogole przerwac dzialanie zaklecia? bo sam jezdzę dużo i zastanawiam sie, czy nie powinienem zostawiac pewnych rzeczy w domu zamiast wozic je wszsytkie ze soba.


Odpowiedz
(@lilijka92)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 194

@Eliksira Moja trasa była ponad sześć godzin i, żeby być szczera, nie byłam w najlepszym stanie. Leżało mi na głowie coś zupełnie niezwiązanego z rytuałem. Więc może masz rację i to bardziej mój stan niż sam fakt jazdy. Chociaż nadal mam wrażenie, że jest coś w tym rozproszeniu, że po prostu nie możesz być przy sobie w żaden sensowny sposób kiedy prowadzisz.


Odpowiedz
Wpisy: 492
(@cebulka)
Połączone: 1 rok temu

Woziłam przez kilka miesięcy runy w kieszeni kurtki i szczerze, zero różnicy między tym jak działały w domu a jak przy mnie w trasie. Ale może dlatego, że ja nie ładuję ich pod konkretną intencję, bardziej są po prostu przy mnie. I może właśnie to robi różnicę, czy przedmiot ma jednorazowe zadanie, czy jest po prostu z tobą powiązany?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wieszczbiarz)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 158

@Cebulka No właśnie, to ważna różnica. Przedmiot z długim kontaktem działa zupełnie inaczej niż coś załadowanego pod konkretne zadanie. To drugie ma jakby cel i termin, jest bardziej podatne na zakłócenia, przynajmniej tak to rozumiem. A powiedz mi, czy czas podróży ma według ciebie znaczenie? Godzina to chyba co innego niż osiem godzin w trasie.


Odpowiedz
Wpisy: 102
(@stefcia_z)
Połączone: 8 miesięcy temu

Słucham i mam pytanie z innej strony, czy ktoś w ogole sprawdzal, czy zaklecie zadzialalo gorzej po tej podrozy? bo troche to brzmi jak szukanie przyczyny bez sprawdzenia czy w ogole jest problem. Nie mowie zlosliwie, naprawde pytam 🙂


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@lilijka92)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 194

@Stefcia_Z Uczciwa uwaga. Efekt był, ale słabszy niż wcześniej przy podobnych działaniach. Wiem że nie mam jak tego zmierzyć obiektywnie. Ale różnica w odczuciu była na tyle wyraźna że zaczęłam szukać jakiegoś wyjaśnienia.


Odpowiedz
Wpisy: 153
(@pola_n)
Połączone: 1 rok temu

Rozumiem to, bo sama czuję różnicę między afirmacjami robionymi rano w domu a tymi w aucie po drodze do pracy. W domu coś zostaje, cicho pracuje przez dzień. W aucie jakby słowa wyparowują natychmiast. Może to w ogole nie jest kwestia magii tylko tego ze mozg nie przetwarza czegos robionego w biegu tak samo jak czegos na co miałaś czas i przestrzen?


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@runmistrz)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 115

@Pola_N Ale zaklęcie to nie afirmacja. intencja jest ustawiana raz i ma działać sama, nie? Właśnie po to robi się rytuał żeby nie trzeba bylo tego powtarzac cały czas. Nie bardzo rozumiem co ma do tego stan emocjonalny podczas jazdy, jesli intencja była juz ustawiona wczesniej.


Odpowiedz
(@eliksira)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 875

@Runmistrz Intencja jest ustawiana raz, zgadza się. Ale to nie znaczy że działa w próżni. Twój własny stan wpływa na to jak ją odbierasz i jak przez ciebie przepływa. Rozproszenie, napięcie, płytki oddech przez kilka godzin, to zmienia pole, w którym ta intencja ma działać. Nie kasuje jej, ale może ją stłumić na czas podróży.


Odpowiedz
(@runmistrz)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 115

@Eliksira dobra ale to by oznaczalo ze kazdy trudny dzien anuluje to co zrobilęs podczas rytuału. to jakoś slabo brzmi jako system, nie?


Odpowiedz
(@wieszczbiarz)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 158

@Eliksira Nie anuluje, tylko tymczasowo tłumi, to chyba istotna różnica. Ale mam inne pytanie: czy według ciebie sam samochód jako przestrzeń ma jakieś właściwości, które utrudniają pracę z intencją? Metal, elektronika, ciągle zmieniająca się lokalizacja, to sporo zmiennych naraz.


Odpowiedz
Wpisy: 492
(@cebulka)
Połączone: 1 rok temu

Czytałam kiedyś, że stale zmieniające się miejsce może być problematyczne przy niektórych typach pracy energetycznej, jeśli coś jest zakotwiczone przestrzennie, do miejsca gdzie był rytuał, to przesuwanie się po mapie może osłabiać połączenie. Ale nie wiem czy to coś więcej niż teoria. Ktoś miał jakieś doświadczenie w tym kierunku?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@lilijka92)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 194

@Cebulka To mi się łączy z czymś, o czym czytałam przy zupełnie innym temacie, niektóre tradycje wyraźnie rozróżniają obiekty mające działać w konkretnym miejscu od tych, które mają towarzyszyć w podróży. Amulety podróżne to osobna kategoria właśnie dlatego. Może problem pojawia się kiedy bierze się coś zaprojektowanego pod jedno i używa do drugiego.


Odpowiedz
Wpisy: 236
(@honorek)
Połączone: 11 miesięcy temu

A to w takim razie, czy sa jakies konkretne sposoby, zeby jednak pracowac magicznie podczas podrozy samochodem bez tego ryzyka rozproszenia? bo jezdzę codziennie sporo i chcialbym jakoś to połączyc, a nie rezygnowac z jednego.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@stefcia_z)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 102

@Honorek Ja bym sie najpierw upewnila czy w ogole jest sens to laczyc, zanim zaczniesz szukac sposobow 🙂 z tej rozmowy wychodzi ze samochod to akurat niezbyt przyjazne srodowisko. Moze pewne rzeczy po prostu lepiej zostawic na czas kiedy stoisz w miejscu?


Odpowiedz
Wpisy: 875
(@eliksira)
Połączone: 5 miesięcy temu

Samochód może być OK do pewnych rzeczy, intencji słownych, skupienia na konkretnej myśli, pracy ze świadomością. Ale do czegoś wymagającego ciszy, zakorzenienia, dłuższego skupienia, raczej nie. I nie dlatego, że auto jest złe energetycznie. Po prostu prowadzenie angażuje za dużo zasobów, żeby cokolwiek innego mogło działać głębiej. To czysto praktyczna kwestia uwagi.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@runmistrz)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 115

@Eliksira no ale to brzmi jakbys mowila ze samochod jest dobry do myslenia a nie do magii. to chyba oczywiste? mnie bardziej interesuje czy ktos probował cos konkretnego w trasie i czy to w ogole mialo jakiś sens.


Odpowiedz
Wpisy: 236
(@honorek)
Połączone: 11 miesięcy temu

Słucham tego wszystkiego i mam wrażenie, że wychodzi nam jeden wniosek: nie rób nic w samochodzie. tylko to troche niepraktyczne. jezdzę po kilka godzin dziennie, to duzy kawalek dnia. Czy naprawde przez cały ten czas mam sie mentalnie wylaczyc?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wieszczbiarz)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 158

@Honorek To zależy co chcesz robić. Jeśli chodzi o coś już zrobionego wcześniej, rytuał, zaklęcie, załadowany przedmiot, to podróż może być po prostu neutralna, o ile nie robisz nic co to aktywnie zaburza. Problem jest kiedy próbujesz coś inicjować w trasie, albo kiedy twój stan emocjonalny mocno się waha, tak jak opisywała Lilijka.


Odpowiedz
Wpisy: 194
Rozpoczynający temat
(@lilijka92)
Połączone: 3 lata temu

To ciekawe, bo ten aspekt, inicjowanie kontra utrzymywanie, mało kto tutaj rozróżnił wprost. Ja w czasie tej podróży nic nowego nie robiłam, tylko miałam przy sobie rzecz z wcześniejszego rytuału. I zastanawiam się teraz, czy samo to że przez kilka godzin byłam w złym stanie mogło to osłabić, bez żadnego mojego świadomego działania.


Odpowiedz
Wpisy: 492
(@cebulka)
Połączone: 1 rok temu

To chyba najważniejsze pytanie w tym wątku. Czy pasywne noszenie czegoś załadowanego intencją reaguje na twój stan emocjonalny, nawet jeśli nie skupiasz się na tym aktywnie? Bo jeśli tak, to każda chwila złego humoru cofa jakiś efekt. A to dość radykalne.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@eliksira)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 875

@Cebulka Nie cofa, tymczasowo wytłumia, Wieszczbiarz już to powiedział i myślę że to lepsze słowo. Ale mam teraz inne pytanie do Lilijki: mówiłaś że efekt był słabszy niż przy podobnych wcześniejszych działaniach. Czy te wcześniejsze robiłaś zawsze w domu, bez żadnej podróży? Bo może porównujesz dwie zupełnie różne sytuacje.


Odpowiedz
(@lilijka92)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 194

@Eliksira Masz rację, to nieuczciwe porównanie. Wcześniejsze były robione i trzymane w domu, bez długich tras. Więc nie wiem ile z tego słabszego efektu wynika z podróży, ile z mojego stanu, a ile z tego że każde działanie jest po prostu inne. Nie mam żadnej grupy kontrolnej żeby to sprawdzić.


Odpowiedz
Wpisy: 102
(@stefcia_z)
Połączone: 8 miesięcy temu

To mnie właśnie zastanawia w całej tej dyskusji, jak w ogole mozna ustalić co zadzialalo slabiej i dlaczego, jesli nie ma zadnego punktu odniesienia? rozumiem ze to nie jest nauka, ale nawet intuicyjnie, czy jest jakis sposob zeby odroznic "podroz to zepsula" od "po prostu tym razem tak wyszlo"?


Odpowiedz
Udostępnij: