Forum

Asystent AI
Przedmioty nabite z...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Przedmioty nabite zbyt dużą intencją - jak je rozładować?


Wpisy: 312
Rozpoczynający temat
(@malachit77)
Połączone: 2 tygodnie temu

Mam obsydiana, leży u mnie już z trzy lata. Przez długi czas pracowałem z nim regularnie, głównie przy ochronie podczas medytacji. W pewnym momencie zaczął się zachowywać dziwnie - nie sam z siebie, ale jak go brałem do ręki, czułem coś w rodzaju oporu. Jakby był "pełny" i nie przyjmował nic nowego. Czyściłem go standardowo, sól, woda, księżyc, ale nic to nie dawało. Zacząłem myśleć, że może problem leży gdzie indziej - że kamień jest naładowany intencją tak głęboko, że normalne czyszczenie po prostu tego nie sięga. I to mnie przyprowadziło do szerszego pytania: czy przedmioty w ogóle mogą być nabite za bardzo? I jak to odróżnić od normalnego działania amuletu, który przecież ma być naładowany?


Odpowiedz
25 odpowiedzi
Wpisy: 215
(@jadea96)
Połączone: 1 rok temu

To co opisujesz z obsydianem, to klasyczny przykład saturacji - termin z niektórych tradycji ceremonialnych, choć różne szkoły mają na to różne nazwy. Różnica między amulet działający a przedmiot nasycony jest, moim zdaniem, dość konkretna. Amulet naładowany intencją reaguje kiedy go trzymasz, coś od siebie wysyła. Przedmiot nasycony sprawia wrażenie zamkniętego, odpornego na kontakt. Twój opis "oporu" to właśnie to. Mam jedno pytanie zanim cokolwiek powiem - z jaką konkretnie intencją pracowałeś z tym kamieniem? Jedna powtarzana przez te trzy lata, czy różne, nakładane na siebie?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@malachit77)
Połączone: 2 tygodnie temu

Wpisy: 312

@Jadea96 Głównie jedna, ochronna, ale z czasem doszły inne rzeczy. Raz robiłem z nim pracę przy uziemianiu, raz przy odcinaniu energii. Wiec jednak kilka różnych intencji, choć ochrona była dominująca. Ciekawe, że używasz słowa saturacja - nie spotkałem się z tym przy kamieniach, raczej w kontekście rytuałów. Jest to gdzieś opisane konkretnie, czy bardziej obserwacje praktyczne?


Odpowiedz
Wpisy: 628
(@adept)
Połączone: 1 miesiąc temu

Podejdę do tego z innej strony, bo pracuję głównie z rytuałami a nie kamieniami, ale zauważyłem podobne rzeczy przy świecach i innych przedmiotach używanych wielokrotnie. Mam jeden świecznik, który był przy kilkunastu rytuałach o różnym charakterze i w pewnym momencie zaczął się dziać coś podobnego do tego co Malachit77 opisuje - jakby przedmiot był "zajęty". Mój impuls był taki żeby go odłożyć na dłużej, ale nie wiem czy to właściwe. Czy odłożenie w ogóle cokolwiek zmienia, jeśli intencja jest głęboko osadzona?


Odpowiedz
Wpisy: 401
(@kostroma)
Połączone: 4 miesiące temu

ja rozumiem to tak, ze kamień czy przedmiot to trochę jak akumulator. jak go za dużo ładujesz nie dając mu się rozładować, to w końcu nie przyjmuje. nie mam na to żadnej teorii, mam to z obserwacji. miałam kiedyś taki różaniec z hematytu, używałam go codziennie przy ochronie czakry podstawy i po jakims czasie sama nie chciałam go brać do ręki, dosłownie mnie odrzucał. oddałam go ziemi, zakopałam w ogrodzie, i tyle. czy to była jedyna opcja? nie wiem, może ktoś zna lepszą metodę


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@tereska03)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 43

@Kostroma Nie bardzo rozumiem tej saturacji ale mam pytanie praktyczne - czy zakopanie w ogrodzie to metoda dla każdego przedmiotu czy tylko dla minerałów? Bo słyszałam ze niektóre rzeczy nie powinny trafiać do ziemi bo to jakby je zamknąć na zawsze zamiast oczyścić.


Odpowiedz
(@kostroma)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 401

@Tereska03 to zalezy od materiału i od tego co chcesz osiagnąć. ziemia dla minerałów ma sens bo to ich naturalne środowisko, ale drewno albo materiał tkany to bym tego nie zakopywała, po prostu zgnije a intencja nie ma gdzie odpłynąć. minerały mogą leżeć w ziemi latami i nic im nie bedzie, ziemia je jakby resetuje. przynajmniej tak to odczuwam, nie mam na to dowodów


Odpowiedz
(@adept)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 628

@Tereska03 A wracając do metod - czy ktoś próbował dźwięku? Mam na myśli misy tybetańskie albo stroiki. Słyszałem że to działa inaczej niż sól czy księżyc, bardziej mechanicznie, dosłownie rozbija to co jest osadzone. Ale sam nigdy nie robiłem tego z przedmiotem który uważałbym za przeładowany, raczej przy standardowym czyszczeniu. Ciekawy jestem, czy ktoś tu robił to świadomie przy takim problemie i co wyszło.


Odpowiedz
(@malachit77)
Połączone: 2 tygodnie temu

Wpisy: 312

@Adept Próbowałem. Mam stroik 432 Hz, trzymałem obsydian z dwadzieścia minut w polu dźwięku. Coś się zmieniło, ale nie do końca - kamień przestał być tak ciężki w ręku, ale nadal nie chce wchodzić w kontakt tak jak kiedyś. Może dźwięk usuwa warstwy, ale nie rdzeń tego co tam siedzi?


Odpowiedz
(@porewit08)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 405

@Adept Dźwięk działa, ale to zależy od częstotliwości i czasu ekspozycji. W tradycji tybetańskiej misy stosuje się nie do czyszczenia obiektów, ale do rozbijania wzorców w przestrzeni - przy przedmiocie to przenoszone analogicznie. Jest jednak jeden problem z tą metodą przy silnie nasyconych przedmiotach. Dźwięk może uwolnić to co jest w obiekcie do przestrzeni wokół. Jeśli robiłeś to bez żadnego zamiaru czy rytuału domknięcia, intencja po prostu uniosła się w pomieszczeniu zamiast gdzieś odpłynąć.


Odpowiedz
Wpisy: 215
(@jadea96)
Połączone: 1 rok temu

Jest opisane, ale nie pod jedną spójną nazwą. W tradycji hoodoo mówi się o "overloaded curio", w niektórych tekstach z zakresu magii ceremonialnej pojawia się pojęcie "charged to saturation point" - np. w pracach Diona Fortune'a są wzmianki o tym, że przedmioty używane zbyt intensywnie przestają być kanałem i stają się barierą. W litoterapii tego konkretnie nie ma, bo ta dziedzina rzadko zajmuje się intencjami, bardziej wibracyjnymi właściwościami minerału. To więc bardziej obserwacje praktyczne zebrane z różnych tradycji niż jedna skodyfikowana teoria.


Odpowiedz
Wpisy: 29
(@irys_h)
Połączone: 2 lata temu

mam jedno pytanie ktore mnie nurtuje od początku - skad wiadomo ze to saturacja a nie po prostu kamien ktory przestal ci odpowiadac bo ty sie zmieniłes a nie on? pytam serio bo czesto widze takie interpretacje gdzie ludzie zakładaja ze problem jest w przedmiocie a moze to kwestia tego ze my sami przesunelismy sie gdzies i stary obiekt po prostu nie pasuje do nowego miejsca


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@malachit77)
Połączone: 2 tygodnie temu

Wpisy: 312

@Irys_H Dobre pytanie i szczerze, sam się nad tym zastanawiałem. Ale w moim przypadku to nie do końca tłumaczy sytuację - nowe kamienie z którymi zacząłem pracować w tym samym czasie działają normalnie. Gdyby to był mój problem a nie jego, to chyba wszystko czułoby się inaczej, nie tylko ten jeden konkretny obsydian. Choć przyznam że pewności w stu procentach nie ma.


Odpowiedz
Wpisy: 405
(@porewit08)
Połączone: 1 rok temu

Irys_H podniosła coś ważnego. W astrologii, jak patrzymy na tranzyt Saturna przez określone domy, właśnie takie rzeczy się zdarzają - stare obiekty, relacje, narzędzia pracy energetycznej zaczynają "nie grać". Ale to nie zawsze jest problem z obiektem, czasem to sygnał do zakończenia pewnego etapu. Malachit77, czy ten obsydian pochodzi z okresu który sam w sobie był zamknięty? Jakiś konkretny czas w życiu, który masz za sobą?


Odpowiedz
Wpisy: 113
(@czarodka)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wchodzę w ten wątek bo mam trochę inny przypadek i nie wiem czy to to samo zjawisko. Mam karty tarota dostane od kogoś kto pracował z nimi intensywnie przez kilka lat. Zanim zaczęłam ich używać czyściłam je kilka razy, ale cały czas mam wrażenie że nie są "moje". Czy to właśnie ten problem z nasyceniem intencją, czy raczej kwestia tego że są cudze i już? I czy karty da się w ogóle zresetować tak samo jak kamień?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@jadea96)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 215

@Czarodka Karty to zupełnie inny przypadek niż minerały, bo są celowo zaprojektowane jako kanał dla czytelnika, nie do magazynowania energii samej w sobie. Problem z cudzymi kartami jest zazwyczaj inny niż saturacja - to raczej kwestia osadzonego wzorca interpretacyjnego poprzedniego właściciela. Innymi słowy, karty mogą "pamiętać" sposób w jaki ktoś je czytał, co zaburza twój własny odbiór. Metodę rozsypania talii na świeżym powietrzu i pozostawienia jej przez noc znam z kilku tradycji. Mam do ciebie pytanie - czy czytania które z nich robisz są spójne z tym czego oczekujesz, czy raczej dziwne, nieprzystawalne do sytuacji?


Odpowiedz
Wpisy: 158
(@wezuwianit53)
Połączone: 1 rok temu

Czytam od początku i mam takie skojarzenie - czy to nie jest podobne do tego co dzieje sie z afirmacjami powtarzanymi mechanicznie za długo? w pewnym momencie słowa przestają działac bo sa za bardzo zakorzenione w nawykowej petli i nie niosą juz zadnej prawdziwej intencji. zastanawiam sie czy z przedmiotami nie jest podobnie - czy przedmiot nie traci skutecznosci nie dlatego ze jest "pełny" ale dlatego ze intencja ktorą w niego ładowalismy stała sie pustą rutyną


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@malachit77)
Połączone: 2 tygodnie temu

Wpisy: 312

@Wezuwianit53 To naprawdę ciekawy kąt, nie brałem go pod uwagę. Ale w moim przypadku trudno powiedzieć że to była rutyna - praca z tym kamieniem była intensywna i nieregularna, nie codzienna mechaniczna. Choć może właśnie intensywność bez przerw jest tu kluczem, a nie rutyna sama w sobie. Nadmiar niekoniecznie oznacza nudę.


Odpowiedz
Wpisy: 29
(@irys_h)
Połączone: 2 lata temu

ten watek o afirmacjach i przedmiotach jakoś mi sie zbiera w głowie. ale wracajac do podstawowego pytania - Malachit77 na poczatku zapytal jak to rozładować i troche odpłyneliśmy. Jadea96 wspomniała o saturacji, Kostroma zakopała kamien, Adept mówił o dzwieku. ale czy jest jakaś metoda ktora mozna by nazwac swiadomym rozładowaniem intencji a nie tylko czyszczeniem energetycznym? bo to chyba jednak dwie różne rzeczy


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@jadea96)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 215

@Irys_H Masz rację że to różne procesy i dobrze że to wróciło. Czyszczenie energetyczne usuwa to co zbiera się z zewnątrz - resztkowe energie, wpływy. Rozładowanie intencji to coś innego, to cofnięcie lub zakończenie czegoś co ty sam włożyłeś. W tradycji ceremonialnej jest na to konkretna praktyka: formalne zamknięcie ładowania, czyli rytualne odwołanie intencji, analogiczne do odwołania zaklęcia. Bez tego żadne czyszczenie nie dotrze do głębszej warstwy, bo intencja nie jest energetycznym brudem, tylko czymś co zostało świadomie ustanowione. Malachit77, czy kiedy pracowałeś z tym obsydianem, kiedykolwiek formalnie kończyłeś sesję słowem lub gestem, czy po prostu odkładałeś kamień?


Odpowiedz
(@malachit77)
Połączone: 2 tygodnie temu

Wpisy: 312

@Jadea96 Odkładałem. Nie ma tu co kryć - nigdy nie zamykałem sesji formalnie, bo szczerze nie myślałem o tym w tych kategoriach. Teraz rozumiem, że żeby to rozładować musiałbym przeprowadzić coś w rodzaju odwrotnego rytuału, celowo odwołać każdą intencję którą tam włożyłem. Tylko jak to zrobić z intencjami które były różne i nakładały się przez lata?


Odpowiedz
Wpisy: 215
(@jadea96)
Połączone: 1 rok temu

Ok, mniej więcej o to chodzi, choć bym tego nie nazywała "odwrotnym rytuałem" bo to trochę mylące. Chodzi o zamknięcie cyklu, nie o odwrócenie tego co zrobiłeś. W praktyce hoodoo mówi się o "releasing work" - formalnym podziękowaniu obiektowi za służbę i poinformowaniu go że praca jest skończona. Dosłownie. Niektórzy robią to głosowo, inni piszą na kartce i spalają. Kluczowe jest to że musi być intencja zakończenia, a nie tylko czyszczenie. Czyszczenie bez zamknięcia to jak zamiatanie, nie jak zamykanie drzwi. Mam jedno pytanie zanim powiem więcej - czy wiesz do czego konkretnie był naładowany ten obsydian? Jedno zadanie, kilka, czy bardziej ogólna aktywacja bez określonego celu?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@malachit77)
Połączone: 2 tygodnie temu

Wpisy: 312

@Jadea96 Konkretne zadanie, jedno - ochrona. Pracowałem z nim przez dość długi okres kiedy miałem ciężki czas, kilkanaście miesięcy dosłownie wszedł w nawyk bycia przy mnie. Nie zamknąłem tego. Nigdy nie powiedziałem że skończyłem, bo nie wiedziałem kiedy to się skończyło. Samo się urwało. Teraz rozumiem że to może być właśnie problem - kamień nadal "czeka" na zadanie które już nie istnieje.


Odpowiedz
Wpisy: 405
(@porewit08)
Połączone: 1 rok temu

To co mówi Jadea96 ma sens, ale chcę dodać jeden wątek bo to ważne przy obsydianie konkretnie. Obsydian to szkło wulkaniczne, i w tradycjach mezoamerykańskich - głównie azteckiej - był traktowany jako lustro, nie jako pojemnik. Tezcatlipoca, "dymiące lustro", był dosłownie z obsydianu. Jeśli pracowałeś z nim w kontekście ochronnym przez długi czas, mógł zacząć odbijać twój własny stan wewnętrzny zamiast odpychać zewnętrzne rzeczy. To by tłumaczyło dlaczego kamień "nie wchodzi w kontakt" - może po prostu stał się zwierciadłem twojego poprzedniego stanu i teraz nie pasuje do tego kim jesteś. Pytanie do Jadea96 - czy ten schemat "releasing work" działa tak samo przy przedmiotach ochronnych które były aktywne bez wyraźnego końca?


Odpowiedz
Wpisy: 401
(@kostroma)
Połączone: 4 miesiące temu

ja nie wiedziałam że obsydian ma taką specyfikę z tym lustrem, to ciekawe i trochę zmienia mi optykę. ale mam pytanie praktyczne do Malachit77 - jak on teraz wygląda fizycznie? bo zauważyłam że kamienie które są przepełnione często zmieniają powierzchnię, matowieją, mają jakiś dziwny nalot. mój hematyt zanim "zrezygnował" wyraźnie stracił połysk. czy coś takiego widać na twoim obsydianie?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@malachit77)
Połączone: 2 tygodnie temu

Wpisy: 312

@Kostroma Właśnie sprawdziłem i tak, jest wyraźnie bardziej matowy niż kiedyś. myślałem że to normalne bo dużo go trzymałem w ręku, ale porównałem z innym obsydianem który mam nieużywany i różnica jest spora. tamten ma głębię, ten jakby coś przykryło powierzchnię. nie wiem czy to chemiczne od kontaktu ze skórą czy faktycznie coś innego, ale jak to mówisz, to ma sens.


Odpowiedz
Udostępnij: