Mam obsydiana, leży u mnie już z trzy lata. Przez długi czas pracowałem z nim regularnie, głównie przy ochronie podczas medytacji. W pewnym momencie zaczął się zachowywać dziwnie - nie sam z siebie, ale jak go brałem do ręki, czułem coś w rodzaju oporu. Jakby był "pełny" i nie przyjmował nic nowego. Czyściłem go standardowo, sól, woda, księżyc, ale nic to nie dawało. Zacząłem myśleć, że może problem leży gdzie indziej - że kamień jest naładowany intencją tak głęboko, że normalne czyszczenie po prostu tego nie sięga. I to mnie przyprowadziło do szerszego pytania: czy przedmioty w ogóle mogą być nabite za bardzo? I jak to odróżnić od normalnego działania amuletu, który przecież ma być naładowany?
To co opisujesz z obsydianem, to klasyczny przykład saturacji - termin z niektórych tradycji ceremonialnych, choć różne szkoły mają na to różne nazwy. Różnica między amulet działający a przedmiot nasycony jest, moim zdaniem, dość konkretna. Amulet naładowany intencją reaguje kiedy go trzymasz, coś od siebie wysyła. Przedmiot nasycony sprawia wrażenie zamkniętego, odpornego na kontakt. Twój opis "oporu" to właśnie to. Mam jedno pytanie zanim cokolwiek powiem - z jaką konkretnie intencją pracowałeś z tym kamieniem? Jedna powtarzana przez te trzy lata, czy różne, nakładane na siebie?
Podejdę do tego z innej strony, bo pracuję głównie z rytuałami a nie kamieniami, ale zauważyłem podobne rzeczy przy świecach i innych przedmiotach używanych wielokrotnie. Mam jeden świecznik, który był przy kilkunastu rytuałach o różnym charakterze i w pewnym momencie zaczął się dziać coś podobnego do tego co Malachit77 opisuje - jakby przedmiot był "zajęty". Mój impuls był taki żeby go odłożyć na dłużej, ale nie wiem czy to właściwe. Czy odłożenie w ogóle cokolwiek zmienia, jeśli intencja jest głęboko osadzona?
ja rozumiem to tak, ze kamień czy przedmiot to trochę jak akumulator. jak go za dużo ładujesz nie dając mu się rozładować, to w końcu nie przyjmuje. nie mam na to żadnej teorii, mam to z obserwacji. miałam kiedyś taki różaniec z hematytu, używałam go codziennie przy ochronie czakry podstawy i po jakims czasie sama nie chciałam go brać do ręki, dosłownie mnie odrzucał. oddałam go ziemi, zakopałam w ogrodzie, i tyle. czy to była jedyna opcja? nie wiem, może ktoś zna lepszą metodę
Jest opisane, ale nie pod jedną spójną nazwą. W tradycji hoodoo mówi się o "overloaded curio", w niektórych tekstach z zakresu magii ceremonialnej pojawia się pojęcie "charged to saturation point" - np. w pracach Diona Fortune'a są wzmianki o tym, że przedmioty używane zbyt intensywnie przestają być kanałem i stają się barierą. W litoterapii tego konkretnie nie ma, bo ta dziedzina rzadko zajmuje się intencjami, bardziej wibracyjnymi właściwościami minerału. To więc bardziej obserwacje praktyczne zebrane z różnych tradycji niż jedna skodyfikowana teoria.
mam jedno pytanie ktore mnie nurtuje od początku - skad wiadomo ze to saturacja a nie po prostu kamien ktory przestal ci odpowiadac bo ty sie zmieniłes a nie on? pytam serio bo czesto widze takie interpretacje gdzie ludzie zakładaja ze problem jest w przedmiocie a moze to kwestia tego ze my sami przesunelismy sie gdzies i stary obiekt po prostu nie pasuje do nowego miejsca
Irys_H podniosła coś ważnego. W astrologii, jak patrzymy na tranzyt Saturna przez określone domy, właśnie takie rzeczy się zdarzają - stare obiekty, relacje, narzędzia pracy energetycznej zaczynają "nie grać". Ale to nie zawsze jest problem z obiektem, czasem to sygnał do zakończenia pewnego etapu. Malachit77, czy ten obsydian pochodzi z okresu który sam w sobie był zamknięty? Jakiś konkretny czas w życiu, który masz za sobą?
Wchodzę w ten wątek bo mam trochę inny przypadek i nie wiem czy to to samo zjawisko. Mam karty tarota dostane od kogoś kto pracował z nimi intensywnie przez kilka lat. Zanim zaczęłam ich używać czyściłam je kilka razy, ale cały czas mam wrażenie że nie są "moje". Czy to właśnie ten problem z nasyceniem intencją, czy raczej kwestia tego że są cudze i już? I czy karty da się w ogóle zresetować tak samo jak kamień?
Czytam od początku i mam takie skojarzenie - czy to nie jest podobne do tego co dzieje sie z afirmacjami powtarzanymi mechanicznie za długo? w pewnym momencie słowa przestają działac bo sa za bardzo zakorzenione w nawykowej petli i nie niosą juz zadnej prawdziwej intencji. zastanawiam sie czy z przedmiotami nie jest podobnie - czy przedmiot nie traci skutecznosci nie dlatego ze jest "pełny" ale dlatego ze intencja ktorą w niego ładowalismy stała sie pustą rutyną
ten watek o afirmacjach i przedmiotach jakoś mi sie zbiera w głowie. ale wracajac do podstawowego pytania - Malachit77 na poczatku zapytal jak to rozładować i troche odpłyneliśmy. Jadea96 wspomniała o saturacji, Kostroma zakopała kamien, Adept mówił o dzwieku. ale czy jest jakaś metoda ktora mozna by nazwac swiadomym rozładowaniem intencji a nie tylko czyszczeniem energetycznym? bo to chyba jednak dwie różne rzeczy
Ok, mniej więcej o to chodzi, choć bym tego nie nazywała "odwrotnym rytuałem" bo to trochę mylące. Chodzi o zamknięcie cyklu, nie o odwrócenie tego co zrobiłeś. W praktyce hoodoo mówi się o "releasing work" - formalnym podziękowaniu obiektowi za służbę i poinformowaniu go że praca jest skończona. Dosłownie. Niektórzy robią to głosowo, inni piszą na kartce i spalają. Kluczowe jest to że musi być intencja zakończenia, a nie tylko czyszczenie. Czyszczenie bez zamknięcia to jak zamiatanie, nie jak zamykanie drzwi. Mam jedno pytanie zanim powiem więcej - czy wiesz do czego konkretnie był naładowany ten obsydian? Jedno zadanie, kilka, czy bardziej ogólna aktywacja bez określonego celu?
To co mówi Jadea96 ma sens, ale chcę dodać jeden wątek bo to ważne przy obsydianie konkretnie. Obsydian to szkło wulkaniczne, i w tradycjach mezoamerykańskich - głównie azteckiej - był traktowany jako lustro, nie jako pojemnik. Tezcatlipoca, "dymiące lustro", był dosłownie z obsydianu. Jeśli pracowałeś z nim w kontekście ochronnym przez długi czas, mógł zacząć odbijać twój własny stan wewnętrzny zamiast odpychać zewnętrzne rzeczy. To by tłumaczyło dlaczego kamień "nie wchodzi w kontakt" - może po prostu stał się zwierciadłem twojego poprzedniego stanu i teraz nie pasuje do tego kim jesteś. Pytanie do Jadea96 - czy ten schemat "releasing work" działa tak samo przy przedmiotach ochronnych które były aktywne bez wyraźnego końca?
ja nie wiedziałam że obsydian ma taką specyfikę z tym lustrem, to ciekawe i trochę zmienia mi optykę. ale mam pytanie praktyczne do Malachit77 - jak on teraz wygląda fizycznie? bo zauważyłam że kamienie które są przepełnione często zmieniają powierzchnię, matowieją, mają jakiś dziwny nalot. mój hematyt zanim "zrezygnował" wyraźnie stracił połysk. czy coś takiego widać na twoim obsydianie?
