Siedziałem ostatnio w przychodni i miałem przy sobie kamień, z którym pracuję od jakiegoś czasu. Czekanie ciągnęło się w nieskończoność, więc zacząłem się zastanawiać czy w ogóle cokolwiek można tam zrobić. Hałas, ludzie dookoła, telewizor na ścianie gada o niczym. I zostało mi to pytanie: czy da się coś sensownie przeprowadzić w takich warunkach, czy to wymaga skupienia, którego tam po prostu nie ma? Macie jakieś doświadczenia z pracą w miejscach publicznych, albo z pracą bez bezpośredniego kontaktu z przedmiotem?
Zależy co rozumiesz przez "prace". Bo jesli mowisz o prostej wizualizacji czy intencji skierowanej na obiekt ktory masz przy sobie, to hałas nie jest problemem tylko przeszkoda, ktora mozesz ominac albo nie. Natomiast jezeli liczysz na pelna ceremonie, to poczekalnia odpada, oczywiscie. Ale mam wrazenie ze pytanie idzie glebiej, bo wlasciwie pytasz tez czy fizyczny kontakt z przedmiotem jest warunkiem koniecznym czy nie.
Rozróżniłabym tu dwa problemy, bo chyba je mieszacie. Jeden to kwestia odległości od przedmiotu, czyli czy musisz go trzymać w rękach. Drugi to kwestia środowiska, czyli czy poczekalnia w ogóle nadaje się do jakiejkolwiek pracy. To są dwa różne pytania i odpowiedź na jedno niekoniecznie odpowiada na drugie.
A no wlasnie, bo ja mam taki wisorek z ktorym pracuje i jak go mam na szyi czuje roznice wzgledem sytuacji gdy lezy gdzies w szufladzie. Nie wiem czy to kwestia odleglosci, kontaktu fizycznego, czy po prostu swiadomosci ze jest przy mnie. Ktos to kiedys dla siebie rozwiazal?
To co opisujesz, Jasnowidz66, to klasyczny problem z odróżnieniem efektu placebo od rzeczywistego oddziaływania. Nie mówię że jedno wyklucza drugie, bo świadomość obecności przedmiotu zmienia twój stan i to samo w sobie już działa. Ale jeśli pytasz czy kamień leżący w szufladzie w domu pracuje podczas gdy ty siedzisz w przychodni, to zależy od tego czy połączyłeś z nim intencję wcześniej i czy ta intencja ma jakiś określony zakres działania.
przepraszam ze sie wtracam ale nie do konca rozumiem co znaczy "programowanie" przedmiotu. Czy to sie robi jednorazowo i tak zostaje, czy trzeba to powtarzac?
Magnolka62, nie ma jednego sposobu. Jedni robią to jednorazowo zakładając że przedmiot trzyma intencję dopóki nie zostanie z niej zwolniony. Inni odnawiają regularnie. Trochę jak z baterią, używasz i ładujesz, albo kupujesz jednorazową. Ale to analogia z grubsza, bo tu nie jest tak prosto.
Mniej więcej tak, ale z zastrzeżeniem. Przedmiot nie pracuje sam z siebie niezależnie od ciebie. Twoja uwaga, nawet luźna, podtrzymuje działanie. W poczekalni możesz spokojnie poświęcić kilkanaście sekund na uświadomienie sobie intencji, dotknąć kamienia i tyle. Nie potrzebujesz godziny medytacji. Problem jest taki że większość ludzi albo myśli że musi zrobić pełny rytuał, albo w ogóle nic nie robi bo warunki nieodpowiednie.
Okay ale ile to realnie trwa zanim cokolwiek poczujesz albo zobaczysz jakis efekt? Bo brzmi jakby trzeba bylo czekac miesiacami na cokolwiek.
Przyznam ze patrze na ta dyskusje z lekkim sceptycyzmem, bo te sformulowania jak "intencja dziala na odleglosc" czy "przedmiot trzyma intencje" brzmia dosyc mgliście. Mam pytanie do bardziej doswiadczonych: czy jest jakis model ktory tlumaczy jak to fizycznie lub energetycznie ma dzialac? Bo bez tego brzmi jak mowienie ze cos dziala bo dziala.
Przepraszam że wchodzę w środku, ale muszę dopytać Ferdka o jedną rzecz. Pisałeś że miałeś kamień z którym pracujesz od jakiegoś czasu. Co to znaczy że z nim pracujesz? Bo to zmienia całe pytanie. Inaczej jest gdy mówisz o talizmanie z określoną funkcją, a inaczej gdy używasz go jako pomocy w skupieniu podczas bieżącej praktyki.
Tak, zmienia sporo. Bo jeśli mówimy o obiekcie z którym masz długą historię pracy, to kwestia odległości i środowiska wygląda zupełnie inaczej niż gdybyś miał w kieszeni coś przypadkowego. Mam kolejne pytanie: czy w tej poczekalni chodziło ci o aktywne działanie, czy raczej o podtrzymanie czegoś co już jest w ruchu?
Dobra ale nadal nie wiem ile realnie trwa zanim cos sie wydarzy na zewnatrz. Tygodnie, miesiace? Rozumiem ze nie jest natychmiastowe ale jakies widełki by się przydaly.
Miałem go przy sobie, w kieszeni. Pytanie było bardziej o to czy mogę z nim pracować bez trzymania w dłoniach, bo wyciąganie kamienia w poczekalni i siedzenie z nim na widoku jest po prostu niezręczne. Czy sam fakt że jest w kieszeni o metr ode mnie, wystarczy.
A to jest pytanie ktore mnie tez nurtuje, bo moj wisorek jest caly czas na szyi i nigdy nie trzymam go w dloni publicznie. I jakos dziala. Moze samo bycie blisko ciala wystarcza?
Kontakt z ciałem to ważna sprawa, bo pole energetyczne rozciąga się dalej niż fizyczna skóra. Kieszeń jest w zasięgu aury, więc przedmiot wciąż jest w kontakcie energetycznym nawet jeśli nie jest dotykany bezpośrednio. To nie jest to samo co leżenie w szufladzie w domu.
Dokladnie. I do Ferdka bezposrednio: tak, kieszen wystarczy. Swiadomosc obecnosci to wystarczajacy punkt skupienia w sytuacji podtrzymania. Nie musisz trzymac kamienia w dloni w poczekalni. to nie jest ceremonialny rytual, to codzienna praca.
dobra, to ma sens. Jedno mnie jeszcze zastanawia: czy jest jakaś różnica jeśli chodzi o rodzaj kamienia? Bo słyszałem że niektóre rzeczy wymagają częstszego odnawiania intencji niż inne i zastanawiam się czy to zależy też od tego jak długo jest poza zasięgiem fizycznym.
ja mam obsydian i turmalin i one chyba inaczej sie zachowuja jesli chodzi o to odnawianie. Obsydian mam wrazenie ze czesciej trzeba odnawiac, turmalin jakos dluzej trzyma. Ale nie wiem czy to kamienie czy ja cos robie inaczej przy kazdym z nich.
Mania ma rację, bo pytanie Ferdka było konkretne a my siedzimy pół wątku przy ontologii. Praktycznie, Ferdek: jak długo zazwyczaj siedzisz w tych poczekalniach? Bo to może mieć znaczenie przy tym odnawianiu o którym mówisz.
Bywa różnie, raz kwadrans, raz ponad godzinę. I właśnie dlatego zastanawiałem się nad tym odnawianiem, bo przy dłuższym siedzeniu czuję że coś się zmienia, ale nie wiem czy to ja się rozpraszam czy kamień po prostu gaśnie.
Ja to robię przez oddech, jedno swiadome glebsze wciaagniecie powietrza i przy wydechu mysl o intencji. Nikt tego nie widzi, trwa dwie sekundy i naprawde wystarczy. nie trzeba zadnego rytualu.
Bardzo dziękuje Plejadce za wyjasnienie bo ja tez tego nie rozumialam. Mam pytanie do Ferdka bo jestem ciekawa: czy ten akwamaryn jest naladowany przez ciebie samego czy dostales go juz naladowanego od kogos? Zastanawiam sie czy to robi roznice przy tej pracy na odleglosc.
Sam go naładowałem, kupiony był neutralny. Nie wiem czy dostanie od kogoś robiłoby różnicę, nigdy nie miałem takiej sytuacji. Magnolka62 a skąd to pytanie, masz kamień od kogoś?
tak, dostałam labradoryt od koleżanki ktora podobno juz z nim pracowala i zastanawiam sie czy powinnam go najpierw oczyscic zanim zacznę uzywac, czy to ze jest juz naladowany przez nia to zaleta. Moze nie powinnnam porywa watku ale widze ze moze byc powiazane.
