Forum

Asystent AI
Przedmioty bizonowe...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Przedmioty bizonowe - czy mogą być receptakulem energii?


Wpisy: 128
Rozpoczynający temat
(@serpentynka)
Połączone: 12 miesięcy temu

Ostatnio trafiłam na coś co mnie mocno zatrzymało przy czytaniu, chodzi o te tzw. przedmioty bizonowe. Nie jestem pewna czy dobrze rozumiem ten termin, bo spotykam go w różnych miejscach i nigdzie nie znaczy tego samego. Jedni piszą ze to przedmioty z własną energią, inni że to rodzaj receptakulum do ktorego celowo "wkłada się" intencję. Czy ktoś w ogóle rozróznia te dwa podejscia? Bo dla mnie to nie jest oczywiste ze to synonimy.


Odpowiedz
47 odpowiedzi
Wpisy: 584
(@hilek79)
Połączone: 9 miesięcy temu

Sam miałem z tym problem przez dlugi czas, szczerze mowiac. Receptakulum to pojęcie z ceremonialnej tradycji zachodniej, pojawia się już u Agryppy i oznacza przedmiot ktory skupia albo zatrzymuje energie konkretnego rodzaju, nie dowolnej. A "przedmiot bizonowy" to określenie ktore zaczęło funkcjonowac w polskich środowiskach i jest trochę luźniejsze. Używa sie ich wymiennie, ale nie powinno.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@otylijka89)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 319

@Hilek79 i tu właśnie zaczyna się problem. Jeśli mowimy o receptakulum w sensie klasycznym, to nie każdy przedmiot fizyczny może nim byc, przynajmniej nie według tradycji solomonicznej czy grimoirow. Tam mowa o bardzo konkretnych warunkach: materiał, czas wykonania, planeta pod ktorą powstał. A tymczasem w dzisiejszych rozmowach ktoś bierze kamień z parku i mowi że to receptakulum. Pytanie: to uproszczenie czy ewolucja koncepcji?


Odpowiedz
Wpisy: 197
(@runecraft)
Połączone: 2 lata temu

Mam w notatkach ciekawy fragment z "Three Books of Occult Philosophy", Agryppa pisze że przedmioty materialne mogą "odbierać" wpływy astralne tylko jeśli są do tego przygotowane zgodnie z harmonią sfer. Więc ten kamień z parku, bez żadnego przygotowania, byłby według tej logiki po prostu kamieniem. Ale z drugiej strony inne tradycje, choćby szamanizm rdzennych ludow, mówią zupełnie inaczej, że pewne przedmioty mają energię z natury, bez żadnego rytuału. Więc co jest bazą?


Odpowiedz
Wpisy: 133
(@cyrkonka99)
Połączone: 2 lata temu

Przepraszam ze sie wtrącam ale trochę sie gubię. co to znaczy ze przedmiot "ma energię z natury"? mowicie o kryształach które maja własne wibracje, czy o czyms innym? bo z astrologii wiem ze planety mają swoje atrybuty i wpływają na rzeczy ale żeby jakis przedmiot sam z siebie cos trzymał... hmm nie wiem.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@anahata)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 810

@Cyrkonka99 to dobre pytanie, i właśnie na tym polega ta różnica między podejściem animistycznym a ceremonialnym. W animizmie każdy obiekt fizyczny ma swój "duch" albo własną jakość energetyczną, to nie jest metafora, to dosłowne założenie ontologiczne. W tradycji ceremonialnej natomiast przedmiot jest pusty, staje się receptakulum dopiero przez działanie pracującego z nim człowieka. Dwie kompletnie różne filozofie.


Odpowiedz
(@hilek79)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 584

@Anahata i właśnie dlatego to rozróżnienie jest kluczowe dla praktyki. Jeśli ktoś pracuje na założeniu animistycznym i traktuje przedmiot jak istotę z własną wolą, to zupełnie inaczej z nim postępuje niż ktoś kto traktuje go jak pusty pojemnik. Mogę zapytać, jak ty sama do tego podchodzisz w kontekście czakr? Bo tam też pojawia się praca z obiektami fizycznymi.


Odpowiedz
(@anahata)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 810

@Hilek79 w pracy z czakrami używam kamieni jako czegoś pośredniego. Traktuje je jak medium które ma pewne naturalne właściwości, kolor, skład mineralny, struktura krystaliczna, ale wymaga "uaktywnienia" intencją. Coś pomiędzy obiema szkołami. Choć muszę przyznać że kiedy ktoś pyta dlaczego akurat kwarc a nie zwykły biały kamień z ogrodu, to szczera odpowiedź brzmi: nie wiem czy to fizyka czy projekt.


Odpowiedz
Wpisy: 127
(@rezedaa)
Połączone: 1 rok temu

A wracając do tych bizonowych, bo mi umknęło przez te kamienie, właściwie skąd w ogóle ten termin? Szukałam i nie znalazłam jednoznacznego źródła. Słyszałam że pochodzi od słowa "bizo" w sensie jakiejś konkretnej tradycji słowiańskiej, ale to może być kompletne zmyślenie. Ktoś wie skąd się wzięło to słowo w polskim obiegu?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@serpentynka)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 128

@Rezedaa właśnie tego nie wiem i o to mi też chodziło na początku. Spotkałam to określenie na kilku forach i każde podaje inne znaczenie. Gdzieś przeczytałam że to może być spolszczenie jakiegoś angielskiego terminu, może "besom", miotła rytualna w Wicca? Ale to by nie miało sensu w tym kontekście, nie pasuje.


Odpowiedz
(@runecraft)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 197

@Serpentynka To mnie też zastanawia. Jeśli termin jest nieustandaryzowany to każdy go używa inaczej i nie wiadomo czy w ogóle rozmawiamy o tym samym. A w jakim dokładnie kontekście natrafiłaś na to słowo? Może to pomoże ustalić skąd pochodzi to znaczenie.


Odpowiedz
(@serpentynka)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 128

@Runecraft w kontekście przedmiotow ktore "zbierają" energię środowiska albo użytkownika, coś w rodzaju naładowanych nosnikow. Tekst sugerował ze takie przedmioty mogą działac interpersonalnie, czyli wplywac na relacje między osobami, ale bez ingerencji w ich wole. I właśnie to mnie zatrzymało, bo nie rozumiem jak to miałoby działac technicznie.


Odpowiedz
Wpisy: 319
(@otylijka89)
Połączone: 12 miesięcy temu

Szczerze mówiąc nie kojarzę tego terminu z żadną ustaloną tradycją. Myślę że to może być termin autorski albo slangowy, który powstał w polskich środowiskach internetowych i zaczął żyć własnym życiem. Nie jest to odosobnione, w polskim ezoeslangu funkcjonuje dużo pojęć których nie znajdziesz w żadnym podręczniku. Co nie znaczy że za nimi stoją puste treści. Kwestia na ile ta intuicyjnie ukształtowana koncepcja jest spójna.


Odpowiedz
Wpisy: 584
(@hilek79)
Połączone: 9 miesięcy temu

To już jest całkiem inny wątek i bardzo ciekawy. Wpływ na relacje bez ingerencji w wolną wolę to stary problem w tradycjach magicznych. Część szkół mowi że magia może tylko "oczyścić przestrzeń" wokół relacji, usunąc przeszkody, poprawić komunikację energetyczną, ale nie może zmienić uczuć ani decyzji. Inne tradycje w ogole odrzucają to rozróżnienie jako iluzoryczne.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@cyrkonka99)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 133

@Hilek79 ale to brzmi trochę jak wybieg zeby usprawiedliwic magię interpersonalną? Jeśli coś "poprawia komunikację energetyczną" to już wpływa na tę drugą osobe, nie? nie rozumiem jak można wyraźnie oddzielić te dwie rzeczy od siebie.


Odpowiedz
Wpisy: 810
(@anahata)
Połączone: 2 miesiące temu

Jest tu pewna analogia do psychologii. Jeśli wychodzę na spotkanie spokojniejsza, lepiej uziemiona, ta sama rozmowa może przebiec zupełnie inaczej. Nie zmieniam drugiej osoby, zmieniam swoje własne pole. Przedmiot który działa jako kotwica stanu robi dokładnie to samo. Czy to już jest "wpływ na kogoś"? Myślę że to zależy od tego jak ktoś rozumie wolną wolę w ogóle.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@otylijka89)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 319

@Anahata ale właśnie to jest ta subtelna granica którą różne tradycje traktują zupełnie inaczej. W ceremonialnej magii zachodniej jest pojęcie "sphere of influence", sfera twojego własnego bytu w której twoja praca jest etycznie uzasadniona bo dotyczy ciebie. Jak tylko ta sfera zaczyna obejmować drugą osobę, wchodzisz na inny teren. I to nie jest kwestia filozoficzna, to kwestia praktycznych konsekwencji takiej pracy.


Odpowiedz
Wpisy: 127
(@rezedaa)
Połączone: 1 rok temu

No właśnie i tu pytanie czy przedmiot bizonowy który "trzyma" energię konkretnej relacji w ogóle mieści się w tej sferze własnej, czy już z definicji wychodzi poza nią. Bo relacja z definicji jest między dwiema osobami.


Odpowiedz
Wpisy: 440
(@laurka)
Połączone: 2 miesiące temu

Chyba za dużo tu filozofowania. Praktycznie rzecz biorąc przedmiot naładowany intencją i noszony przy sobie przez jedną osobę działa tylko na tę osobę. Energia nie przeskakuje sama do kogoś drugiego, chyba że ten ktoś fizycznie dotknie przedmiotu. Przynajmniej tak wynika z tego co wiem o pracy z obiektami.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@hilek79)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 584

@Laurka to trochę uproszczone, bo w rożnych tradycjach jest mowa o fotografiach, imieniu, osobistych przedmiotach jako "łącznikach" z konkretną osobą, i tam nie ma wymogu kontaktu fizycznego. Magia sympatyczna opiera się właśnie na podobieństwie i połączeniu, nie na kontakcie. Więc pytanie "czy energia przeskakuje" zależy od systemu w ktorym pracujesz.


Odpowiedz
Wpisy: 197
(@runecraft)
Połączone: 2 lata temu

I to jest właśnie to co chciałam dopowiedzieć. W runach jest odpowiednik tego zagadnienia, przy tworzeniu binde-run dla dwóch osob pojawia się dokładnie ten sam dylemat. Czy splecione runy dwóch imion to ingerencja czy wspieranie wspólnej przestrzeni? Nie ma jednej odpowiedzi i każdy mistrz run z którym rozmawiałam miał inną.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@cyrkonka99)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 133

@Runecraft ale to co piszesz o binde-runach to mnie kompletnie rozbiło. tzn. rozumiem ze splatasz dwie runy, ale co to znaczy dla tej drugiej osoby? ona w ogole o tym nie wie, czy żeby to działało musi wiedzieć?


Odpowiedz
(@runecraft)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 197

@Cyrkonka99 właśnie dlatego zostawiłam to bez odpowiedzi, bo sama nie wiem 🙂 Szukałam w starszych źródłach ale większość traktatów runicznych jest albo zbyt ogólna albo skupia się na runach osobistych. Przy binde-runach dla dwóch osob trafiłam na coś w Galdrabók, islandzkich grimoires, ale tam kontekst jest zupełnie inny, bardziej o wiązaniu wrogów niż wspieraniu relacji.


Odpowiedz
Wpisy: 584
(@hilek79)
Połączone: 9 miesięcy temu

To jest akurat sedno całej tej dyskusji i nie ma tu jednej odpowiedzi. Zależy od modelu w ktorym pracujesz. Jeśli zakładasz że runy działają na poziomie archetypowym, to świadomość osoby nie jest wymagana. Jeśli zakładasz model psychologiczny, Jungowski powiedzmy, to binde-runa może być tylko twoją projekcją i działa głównie na ciebie. W tym drugim przypadku ta druga osoba jest poza zasięgiem w ogóle.


Odpowiedz
Wpisy: 810
(@anahata)
Połączone: 2 miesiące temu

Właściwie to jest podobny problem co z kamieniami uziemiającymi w bioenergoterapii, jeśli pracuję z kimś na odległość i używam jego zdjęcia i kamienia jako punktu skupienia, to granica między "pracą nad sobą" a "pracą na kimś" robi się naprawdę cienka. Nie mówię że to złe, tylko że wymaga uczciwości wobec siebie. Żebyś wiedziała co tak naprawdę robisz i dlaczego.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@rezedaa)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 127

@Anahata a czy kiedyś miałaś sytuację gdzie ta praca na odległość dała jakiś wyraźny efekt który można było powiązać z konkretną osobą? Pytam bo sama nigdy nie byłam pewna czy to co obserwuję to skutek mojej pracy czy po prostu zbieżność czasowa.


Odpowiedz
(@anahata)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 810

@Rezedaa miałam kilka takich przypadków ale zawsze zostaje mi to pytanie o kauzalność. Raz pracowałam ze zdjęciem i kamieniem labradorytowym przy intencji dotyczącej konfliktu w rodzinie, i sytuacja się zmieniła, ale nie wiem czy dlatego że ja byłam spokojniejsza i inaczej wchodziłam w interakcje, czy dlatego że coś "poszło" do tej drugiej osoby. Tego rozróżnienia chyba nie da się zrobić od zewnątrz.


Odpowiedz
Wpisy: 440
(@laurka)
Połączone: 2 miesiące temu

Zbieżność czasowa to akurat największa pułapka w każdej pracy magicznej. Mózg szuka wzorców i zawsze coś znajdzie, szczególnie jeśli ma motywację żeby znaleźć.


Odpowiedz
Wpisy: 128
Rozpoczynający temat
(@serpentynka)
Połączone: 12 miesięcy temu

I tu właśnie wracamy do początku watku, bo przedmiot bizonowy, cokolwiek ten termin dokładnie oznacza, miał podobno działac właśnie jako taki posrednik w relacji. Trzymasz go ty, ale ma "łączyc" cię z kimś. Brzmi to jak opis czegoś miedzy amuletem osobistym a magią sympatyczną. Tylko bez wiedzy tej drugiej osoby.


Odpowiedz
Wpisy: 319
(@otylijka89)
Połączone: 12 miesięcy temu

Mam wrażenie że ten termin "bizonowy" mógł powstać jako kalka od czegoś innego i po drodze zmienił znaczenie. Bo opis który podajesz, przedmiot trzymany przez jedną osobę, ale odnoszący się do relacji dwuosobowej, to brzmi jak to co w anglojęzycznych tradycjach bywa nazywane "link object" albo "materia magica" dla połączenia sympatycznego. Tylko że tam zwykle używa się czegoś należącego do obu stron, a nie tylko do jednej.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@hilek79)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 584

@Otylijka89 i to jest właśnie ten detal ktory zmienia wszystko etycznie. Przedmiot nalezący do obojga, przy ich wiedzy i zgodzie, to cos zupełnie innego niz trzymanie czegoś "za kogoś" bez jego udziału. Choć w praktyce obie formy wyglądają z zewnątrz identycznie.


Odpowiedz
Wpisy: 133
(@cyrkonka99)
Połączone: 2 lata temu

Sorki że znowu z głupim pytaniem ale co to znaczy "materia magica"? ze przedmiot musi należec do tej osoby, jak jej włosy albo cos? bo to brzmi trochę niepokojąco szczerze.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@runecraft)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 197

@Cyrkonka99 niekoniecznie fizycznie "należeć", chodzi o połączenie energetyczne. Może to być coś czego dotykała, coś z jej imieniem, zdjęcie, coś co było długo w jej otoczeniu. W starszych tradycjach używano też odcisków stóp w ziemi, co mi zawsze wydawało się dość abstrakcyjne, ale ma swoją logikę, ślad ciała zostawia "podpis" energetyczny miejsca.


Odpowiedz
Wpisy: 127
(@rezedaa)
Połączone: 1 rok temu

Ten ślad stóp to chyba też stare słowiańskie przekonanie, nie tylko zachodnia ceremonialna. Kojarzę że w polskim folklorze rzucanie uroku przez zrobienie czegoś z czyimś śladem było dość powszechne. Więc może to "bizonowe" jest jednak jakoś zakorzenione w słowiańskiej tradycji, tylko nikt już nie pamięta dokładnie skąd.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@otylijka89)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 319

@Rezedaa tak, ślad w ziemi jest w polskim folklorze magicznym całkiem dobrze udokumentowany, Moszyński opisuje to w swojej "Kulturze ludowej Słowian". Tam jest jednak głównie kontekst zadawania szkody, nie wspierania relacji. Ale sama zasada połączenia przez ślad fizyczny jest ta sama, substytut osoby, jej "odcisk" w materialnym świecie.


Odpowiedz
(@hilek79)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 584

@Otylijka89 jeśli obie osoby były przy ładowaniu i obie wyraziły intencję, to moim zdaniem to już nie jest kwestia etyki w tym sensie o którym rozmawiamy od kilku postow. To raczej klasyczny przedmiot przymierza, coś w stylu sigil relacyjny. Bizonowy to chyba jednak coś innego, właśnie to o czym pisała wcześniej Otylijka, że jedna strona trzyma, a druga nie wie.


Odpowiedz
(@cyrkonka99)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 133

@Hilek79 a sigil relacyjny to co to właściwie jest? pierwszy raz słyszę to określenie i nie wiem czy to magia czy cos z astrologii.


Odpowiedz
(@otylijka89)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 319

@Cyrkonka99 sigil to uproszczone: symbol stworzony z intencji, często przez kompresję liter słowa kluczowego do formy graficznej. Relacyjny byłby taki który dotyczy relacji między dwiema osobami, nie jednej. Wywodzi się głównie z chaos magick, Austin Osman Spare jako pierwowzór. Ale wracając, Serpentynka opisała sytuację ze świadomą zgodą obu stron, i to jest diametralnie inna kategoria niż trzymanie czegoś "za kogoś".


Odpowiedz
Wpisy: 128
Rozpoczynający temat
(@serpentynka)
Połączone: 12 miesięcy temu

A wracając do tego etycznego pytania, czy jeśli ktoś chce użyc takiego przedmiotu w intencji zyczliwej, powiedzmy żeby poprawic atmosfere między sobą a kimś bliskim, to to też jest naruszenie? Mam wrazenie ze część osob traktuje całą magię interpersonalną jak coś z gruntu złego, a część w ogole nie robi tego rozróznienia.


Odpowiedz
Wpisy: 440
(@laurka)
Połączone: 2 miesiące temu

to zależy kogo spytasz. Ja uważam że intencja robi dużą różnicę. Modlitwa za kogoś bez jego wiedzy jest formą energetycznej pracy interpersonalnej i mało kto ją kwestionuje. Dlaczego amulet miałby być inny?


Odpowiedz
Wpisy: 584
(@hilek79)
Połączone: 9 miesięcy temu

No ale jest różnica między modlitwą a amuletem, nie? Modlitwa idzie "wyżej" i zakłada że jakaś wyższa inteligencja zdecyduje czy i jak to zadziała. Amulet albo przedmiot naładowany intencją jest bardziej bezpośredni, ty decydujesz, ty kierujesz, ty wykonujesz. Inne rozłożenie odpowiedzialności, zupelnie inne.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@anahata)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 810

@Hilek79 to ciekawe rozróżnienie i trochę je czuję, ale nie jestem pewna czy technologia wykonania zmienia intencję etyczną. Jeśli ładuję kamień myśląc "chcę żeby ta relacja była spokojna", to jest życzenie spokoju, nie manipulacja. Chyba że założysz że każda zmiana energetyczna w relacji jest manipulacją, ale wtedy zakres tego pojęcia robi się bardzo szeroki.


Odpowiedz
Wpisy: 19
(@geranium83)
Połączone: 3 lata temu

Słucham tej rozmowy od początku i mam jedno pytanie. Czy przedmiot bizonowy który "nosi" intencję spokoju mógłby w ogóle zaszkodzić drugiej osobie, jeśli jej interes byłby sprzeczny z tą intencją? Zakładamy że jest życzliwy, ale co jeśli ta druga osoba akurat chce konfliktu?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@rezedaa)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 127

@Geranium83 ojej, to jest pytanie ktore mnie samej nigdy nie przyszło do głowy a jest naprawdę dobre. Bo intencja "spokoju" brzmi neutralnie, ale z czyjej perspektywy? Jeśli ktoś potrzebuje konfliktu żeby wyrazic coś ważnego, to wymuszony spokoj mógłby być dla niego krzywdzący.


Odpowiedz
(@laurka)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 440

@Rezedaa to jest właśnie ta pułapka z intencją "spokoju", brzmi niewinnie, ale spokoj w relacji moze oznaczac wyciszenie czegoś co potrzebuje wyjsc. Nie wiem czy to kwestia samego przedmiotu czy raczej tego jak sformulujesz intencję przy ładowaniu. Bo "niech będzie spokoj" to cos innego niz "niech ta relacja się uleczy", i chyba ta różnica ma znaczenie.


Odpowiedz
(@anahata)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 810

@Laurka właśnie. I to jest coś o czym myślę przy każdej intencji dotyczącej drugiej osoby, czy celuje w stan czy w proces. Intencja procesowa daje więcej miejsca, intencja stanowa może blokować. Ale wracając do samego przedmiotu bizonowego, czy ktoś tu w ogóle pracował z czymś co miało "trzymać" relację, nie osobę? Bo cały czas rozmawiamy teoretycznie.


Odpowiedz
Wpisy: 128
Rozpoczynający temat
(@serpentynka)
Połączone: 12 miesięcy temu

Ja właśnie z czymś takim próbowałam pracowac, i dlatego założyłam ten temat. Mam kamień ktory dostałam razem z kimś bliskim, oboje go trzymalismy, oboje wiedzielismy o intencji. I teraz się zastanawiam czy to w ogole pasuje do definicji "bizonowego" czy to już inna kategoria, bo ta osoba była przy całym procesie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@rezedaa)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 127

@Serpentynka mam do ciebie pytanie, czy po czasie poczułaś że ten kamień "zachował" coś z tej wspólnej intencji, czy raczej że to ty go podtrzymujesz samą myślą o nim? Bo mnie to ciekawi właśnie pod kątem całego tematu z receptakulum. Czy przedmiot naprawdę coś "przechowuje" czy jesteśmy my i nasza pamięć o intencji.


Odpowiedz
Udostępnij: