Ostatnio siedzę i mysle o tym czy da sie pracowac z kolorem bez zadnych slow, gestow, swiec, nic. Znaczy, mam w domu rozne rzeczy - poduszki, zaslony, kubki, talerze. Rozne kolory. I zastanawiam sie czy samo ich ustawienie, albo celowe wybranie tego a nie innego kubka rano, moze cos robic. Bez zadnego rytualu, bez wypowiadania czegokolwiek. Czy ktos w ogole tak pracuje? Bo gdzies czytalam ze kolor sam w sobie niesie jakas czestotliwosc i nie trzeba nic do tego dodawac, ale nie wiem czy to nie jest zbyt uproszczone myslenie.
Samo ustawienie przedmiotow moze miec znaczenie, ale od razu pojawia sie pytanie - czy mowisz o swiadomym dzialaniu, czy o tym zeby kolory po prostu byly i robiły swoje? Bo to dosyc duza roznica w tym jak do tego podejsc.
Kolory działają na poziomie percepcji i to jest fakt fizjologiczny, niezależnie od tego czy ktoś wierzy w magię czy nie. Żeby mówić o pracy magicznej, a nie po prostu o psychologii barw, to intencja musi gdzieś być. I tu wracam do pytania Novelli - czy ona mówi o świadomym wyborze kubka z konkretną intencją, czy o samym fakcie że kubek jest zielony?
Przepraszam ze wchodze, ale serio nie rozumiem tej granicy miedzy magia a psychologia w tym co piszesz. Jesli niebieski kubek mnie uspokaja bo moj mozg kojarzy niebieski ze spokojem, to gdzie tu jest magia? Szczerze pytam, nie podwazam.
Tu jest clou tej całej rozmowy. System daje strukturę i intencja w systemie jest precyzyjniejsza. Ale sam kolor - powiedzmy głęboka czerwień - oddziałuje na człowieka niezależnie od tego czy zna system. Pytanie co rozumiemy przez "działanie". Zmiana nastroju? Przyciąganie okoliczności? To drugie już wymaga czegoś więcej niż tylko patrzenia na czerwoną poduszkę.
Czekajcie, a co z feng shui? Tam jest caly system o kolorach w domu i nie wymaga zadnych ritualow slownych. Stawiasz czerwony element na poludniu i ma dzialac samo przez sie. Czy to nie jest odpowiedz na pytanie z tytulu tego watku?
Wlasnie chodzi mi o to ze ja nie chce reorganizowac przestrzeni totalnie, tylko pracowac z tym co mam. Mam w sypialni fioletowa narzute, w kuchni zolte zaslony, rozne kubki. I chce wiedziec czy moge z tego skorzystac bez robienia jakichs wielkich ritualow. Bo nie mam warunkow ani czasu na elaborate setups.
Fioletowa narzuta w sypialni to akurat ciekawy przypadek. Fiolet jest kojarzony z Jowiszem i Saturnem w zaleznosci od tradycji, ale w kontekscie sypialni i snu - w niektorych podejsciach to kolor zwiazany z przetwarzaniem i wizjami nocnymi. Czy zauwazylam jakos roznice w jakosci snow od kiedy masz ta narzute?
I właśnie w tym jest problem z metodą "mam i niech działa" - nie wiesz co działa i dlaczego, i nie masz kontroli nad tym co wprawiasz w ruch. To nie jest tak że nic się nie dzieje. Dzieje się, tylko bez twojej wiedzy i zgody. Wolę kiedy ktoś wie czego chce i wprowadza kolor świadomie, zamiast zakładać że przypadkowy wystrój mieszkania pracuje magicznie.
A jak w takim razie sprawdzic "z czym mam do czynienia"? Czy to jest cos co mozna wyczuc, czy trzeba jakiejs praktyki zeby to ocenic?
Orlikowa, to pytanie na osobny watek 🙂 ale krotko - zalezy od wrazliwosci. Niektorzy czuja od razu, inni potrzebuja praktyki uwaznosci albo pracy z energia ciala zeby zaczac odbierac subtelniejsze roznice miedzy przedmiotami. Nie ma jednej metody. Ale wracajac do kolorow - Novella moze zaczac od czegos prostszego: celowy wybor koloru z jasna intencja, chocby przez chwile skupienia przed wziieciem kubka czy zalozeniem swetra. Bez slow, bez gestow, tylko intencja. I obserwacja przez jakis czas.
Czyli de facto mowisz ze sama intencja wystarczy zamiast rytualu? Ze wystarczy pomyslec "chce spokoju" i siegnac po niebieski przedmiot? Serio pytam, bo to brzmi jakby ritual byl wlasciwie zbedny.
To uczciwe pytanie i nie ma na nie jednej odpowiedzi dla wszystkich. Są osoby, których naturalny tryb skupienia jest wystarczająco głęboki żeby zadziałał bez formy. Ale to rzadkość i trudno to ocenić z zewnątrz, a nawet od środka. Problem jest taki, że większość z nas myśli że się skupia, a tak naprawdę tylko myśli o skupieniu. To różnica.
Wschod i zolty to akurat calkiem spojne zestawienie jesli chodzi o symbolike sloneczna - merkury, swit, nowe poczatki, aktywacja umyslu. Ze to sie u ciebie pokrylo przestrzennie, to moze byc przypadek albo moze mieszkasz instynktownie dobrze 🙂 Ale czy ta kuchnia jest miejscem gdzie podejmujesz decyzje, planujesz dzien? Bo wtedy zestawienie wschodniej orientacji z zolcienia naprawde mogloby cos wspierac.
Warto rozrozniac - instynkt estetyczny a intuicja energetyczna to niekoniecznie to samo, ale moga sie nakladac. Czlowiek przez cale zycie chlonie skojarzenia kulturowe, rodzinne, sensoryczne i to wszystko wsiaka. Wiec "nie wiem dlaczego, ale lubie zielen w sypialni" moze byc efektem czterdziestu lat nieswiadomego uczenia sie. Niekoniecznie musi byc wrodzone.
I tu jest sedno. Bernadka zapytała o granicę i Dadzbog ją wskazał, tylko że to granica w obrębie samej magii, a nie między magią a psychologią. Złota Jutrzenka traktowała kolory tablicy Tattwa i skali Queen Scale jako mapy rzeczywistości energetycznej, nie jako sugestię dla umysłu. To jest inna warstwa niż "ładny kolor mnie uspokaja".
No to powiem jak to wyglada od strony pracy z energia ciala, bo tam nie ma systemow ceremonialnych. Siedzisz przy czyms co ma okreslony kolor, swiadomie ustawiasz uwage na tym kolorze, i obserwujesz co sie dzieje w ciele. Nie interpretujesz, nie myslisz o symbolice, tylko odczuwasz. To jest praca z kolorem bez systemu. Efekty sa - i to nie przez skojarzenia, bo ludzie maja rozne skojarzenia z tym samym kolorem, a reakcje ciala bywaja podobne.
dobra ale to teraz mam nowe pytanie do Pucharka albo Helenki. Jesli siadalabym przy pomaranczowym kubku przez pol godziny z uwaga skierowana na ten kolor, to co dokladnie mialoby sie stac? Zmiana nastroju, zmiana w ciele, cos zewnetrznego? Bo ciagle nie wiem jak odroznic ze "zadzialalo" od tego ze po prostu poczulam sie lepiej.
A czy to musi być albo-albo? Serio, bo to pytanie wychodzi z założenia że relaks i magia są rozłączne. W części tradycji zmiana stanu wewnętrznego jest celem i efektem magii jednocześnie. Nie czeka się na zewnętrzny cud. Praca z kolorem zmienia cię od środka i to już jest efekt. Kto potrzebuje czegoś co spada z sufitu żeby uwierzyć że zadziałało, tego praca z kolorem pewnie i tak nie przekona.
Shangie, ale czy ta zmiana od srodka zawsze wystarczy? Bo rozumiem ze w niektorych tradycjach to jest cel sam w sobie, ale Novella pytala chyba tez o cos praktycznego - czy siedzenie przy fioletowej narzucie moze np. pomoc jej w konkretnej sprawie, nie tylko w samopoczuciu.
Dokladnie o to mi chodzi. Nie szukam oswiecenia, szukam czegos co moge zrobic sama, w domu, bez ceremonii. Mam na przyklad duzo zielonego w sypialni - zielona koldra, kilka roslin, szklana zielona lampka. Czy to juz cos znaczy? Czy musze cos z tym robic aktywnie?
Zieleń w sypialni to już jest coś. Zielony tradycyjnie wiąże się z czwartą czakrą, z sercem, ze spokojem, z regeneracją. Sypialnia z dużą ilością zieleni może wzmacniać właśnie te procesy - sen jako odnowa, nie tylko odpoczynek. Ale mnie ciekawi ta szklana lampka. Czy ona świeci zielonym, czy jest zielona a świeci białym?
Czekajcie, ale teraz robi mi sie pytanie o to co w ogole dziala. Bo mowimy o kolorze tkaniny, o swietle, o czakrach, o energii - to sa rozne warstwy i nie wiem czy je mieszamy czy faktycznie sa spojne.
Spokoj glownie. I takie... uziemienie? Mam wrazenie ze ostatnio za duzo mysle, za duzo analizuje, i ciezko mi wylaczyc glowe wieczorem. Stad ta lampka w ogole, bo ktos mi powiedzial ze zielone swiatlo wieczorem jest lepsze niz biale.
No i tu jest cos ciekawego. Ta osoba ktora ci to powiedziala mogla miec na mysli zupelnie przyziemny powod - zielone swiatlo mniej hamuje melatonine niz niebieskie. Ale jednoczesnie zielony i uziemienie to sie pokrywaja w pracy z czakra serca i czakra korzenia, bo serce laczy gore z dolem. Wyszlas od praktycznego powodu i trafias na cos co ma sens tez energetycznie.
To co mowi Orlikowa jest wazne - te rzeczy sie spotykaja, nie wykluczaja. Ale Novella, mam pytanie: ta lampka to twoj wybor czy ktos ci ja podarowal albo byla w mieszkaniu?
to jest istotne. Cos co wybierasz intuicyjnie ma inna relacje z toba niz cos co jest przypadkowo w przestrzeni. Nie mowie ze jedno dziala a drugie nie, ale punkt wyjscia jest inny. Mam wrazenie ze opisujesz srodowisko ktore sama sobie stworzylam, i teraz zastanawiasz sie czy nadac mu nazwe czy intencje.
